Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Włóczykije: GSB – Etap 18: Markowe Szczawiny – Hala Miziowa

Esensja.pl
Esensja.pl
Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 18. jest nią G jak Granica. W tym odcinku długi fragment szlaku prowadzi granicą polsko-słowacką (częściowo nawet za granicą). Jest to najdłuższy odcinek graniczny na całym GSB.

Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 18: Markowe Szczawiny – Hala Miziowa

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 18. jest nią G jak Granica. W tym odcinku długi fragment szlaku prowadzi granicą polsko-słowacką (częściowo nawet za granicą). Jest to najdłuższy odcinek graniczny na całym GSB.
Przed lekturą niniejszego artykułu, zachęcam do zapoznania się z tekstem „GSB – Prolog”, w którym wyjaśniam motywy przejścia 500km Głównym Szlakiem Beskidzkim oraz podzieliłem się założeniami i planem. W poprzednim odcinku opisałem Etap 17: Hala Krupowa – Markowe Szczawiny.
Po zdobyciu Babiej Góry wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim nabiera innego odcienia – z wyzwania staje się kończeniem zadania. Raz, bo kulminację mam już za sobą, a dwa – będę szedł szlakami dobrze mi znanymi z wcześniejszych wędrówek.
Dzisiaj na dwa etapy dołączy do mnie Богдан – kompan z 4 wcześniejszych etapów w Beskidzie Niskim. Dojedzie do Korbielowa Kamienna i wejdzie żółtym szlakiem na Beskid Krzyżowy, gdzie się spotkamy. Cieszę się z perspektywy towarzystwa po tygodniu samotnej wędrówki – a przy okazji Bogdan dostarczy mi zapas batoników Dobra Kaloria :) a w niedzielę, gdy pojedzie do domu, zabierze niepotrzebne mi już drugie spodnie i ciepłą bluzę. Będzie lżej.
Pierwszy poranny widok po wyruszeniu z schroniska Markowe Szczawiny<br/>fot. Marcin Grabiński
Pierwszy poranny widok po wyruszeniu z schroniska Markowe Szczawiny
fot. Marcin Grabiński
Śniadanie w Markowych jest o 8:00. Za późno dla mnie. Wychodzę bez, o 7:15. Po drodze zabieram babiogórską wodę z wykapu na szlaku. Przyda się, dzień zapowiada się gorący.
Pierwsze kilometry, do Mędralowej, schodzą mi bardzo szybko. Szlak wiedzie przez las, idę głównie w dół. Po zdobyciu Mędralowej szlak skręca w lewo pod kątem prostym. I od tego momentu zaczyna doskwierać 30-stopniowy upał. W tym miejscu mała dygresja nt. Mędralowej. A nawet dwie.
Polska nazwa szczytu sugeruje, że to ‘góra mędrców’ czy ‘mądra góra’. Ale jeśli przyjrzymy się nazwie słowackiej – Modrálová – dostrzeżemy inny rdzeń. Każdy na Śląsku wie, że ‘modry’ to ‘niebieski’. Tak też mówią okoliczni mieszkańcy po obu stronach granicy. A więc Mędralowa to ‘niebieska góra’, a nie ‘mądra góra’.
Babia Góra z każdej strony wygląda inaczej<br/>fot. Marcin Grabiński
Babia Góra z każdej strony wygląda inaczej
fot. Marcin Grabiński
Druga dygresja to pech Mędralowej odnośnie klasyfikacji jako najwyższy szczyt. Pomimo bliskości Babiej Góry i Pilska, przez wiele lat była umieszczana w Beskidzie… Makowskim (regionalizacja Polski wg. Kondrackiego). I była w związku z tym najwyższym szczytem tegoż (1169m n.p.m.). Ale tylko teoretycznie, bo twórcy Korony Gór Polski (przy okazji – jestem w trakcie jej zdobywania, zapraszam do relacji ze zdobytych szczytów i śledzenia postępów) uznali, nie wiedzieć dlaczego, że najwyższym szczytem Beskidu Makowskiego jest sporo niższy Lubomir (903m). A Lubomir w ogóle nie leży w Beskidzie Makowskim, tylko Wyspowym. Według najnowszej regionalizacji (Solon i inni, 2018) Mędralowa jest w Beskidzie Żywiecko-Orawskim. A tam jest sporo wyższych szczytów… Kończąc tą przydługą dygresję, Mędralowa, pomimo, że nie jest najwyższym szczytem żadnego Beskidu, zasługuje na odwiedziny. Prowadzi tam wiele pięknych szlaków pieszych i rowerowych, m.in. z Korbielowa i Zawoi.
Mędralowa<br/>fot. Marcin Grabiński
Mędralowa
fot. Marcin Grabiński
Docieram do bazy Głuchaczki. Robię zdjęcie tabliczki informującej, że do Ustronia pozostało tylko 90km. I tak właśnie pomyślałem ‘tylko’. A przecież 20kg temu nawet nie wpadłbym na pomysł przejścia takiego dystansu. Jest sobota, do mety w Ustroniu dotrę we wtorek.
Taki zrobiłem się z siebie dumny, że zamiast skręcić w lewo jak wskazuje znak, poszedłem prosto przed siebie, drogą. Z zadumy nad moim ‘osiągnięciem’ (przejście GSB po 40 latach praktycznie zerowej aktywności fizycznej), ocknął mnie dopiero asfalt. Zaraz, zaraz… Przecież dzisiaj miało nie być wędrówki asfaltem…! Trzeba wracać, 20min pod górkę i w słońcu… Pycha kroczy przed upadkiem, jak pisze biblijny król Salomon…
Baza namiotowa Głuchaczki<br/>fot. Marcin Grabiński
Baza namiotowa Głuchaczki
fot. Marcin Grabiński
Wracam na szlak, po drodze uzupełniam wodę w bazie Jaworzyna i za chwilę spotykam się z Bogdanem. Dobrze się rozumiemy, choć dzieli nas język ojczysty, wzrost i wiek. Dobry kompan do wędrówek.
Mamy do pokonania małe ale strome wzniesienie, a potem już schodzimy na Przełęcz Glinne. Teraz wspinaczka na Halę Miziową. Jest upał, kończy się woda i myślę sobie: „dobrze, że czerwony nie wchodzi na Pilsko”.
Po odejściu naszego czerwonego GSB od słowackiego niebieskiego szlaku prowadzącego na Pilsko, znajdujemy suto zastawiony stół z jagodami. Nie trzeba się schylać, wystarczy sięgnąć ręką. No to sięgamy. Aż palce i usta mamy fioletowe. I tu znowu przychodzi na myśl cytat z Salomona – „znalazłeś miód, jedz tyle ile trzeba abyś się nim nie przejadł i nie zwymiotował”. Ta złota zasada umiaru dotyczy także jagód, więc przerywamy ucztę i idziemy dalej.
Przełęcz Glinne<br/>fot. Marcin Grabiński
Przełęcz Glinne
fot. Marcin Grabiński
Jeszcze tylko krótkie podejście pod Miziową i możemy się meldować w schronisku. Mój telefon nawet pamięta hasło WiFi z poprzednich wizyt. Jemy solidny obiad, dodajemy sobie kalorii lodami (pierwszy raz na moim GSB!) i kawą. Tak wzmocnieni bierzemy coś ciepłego, latarkę czołówkę i idziemy na spektakl „zachód słońca z Pilska”. Pierwsza opcja, czyli kopiec tuż nad Halą Miziową okazuje się złym wyborem z uwagi na uciążliwe towarzystwo świętujące wieczór kawalerski. Niektórzy z panów ledwie stoją na nogach i budzą obawę czy zejdą do schroniska o własnych siłach – ale to nie nasz problem. Wspinamy się na szczyt (graniczny, zachodni). Tam spotykamy tylko kilkoro koneserów.
Zachód słońca na Pilsku<br/>fot. Marcin Grabiński
Zachód słońca na Pilsku
fot. Marcin Grabiński
W kolejnym odcinku będę kontynuował 11-dniową wędrówkę z Krynicy Zdrój do Ustronia. Po kulminacji szlaku na Babiej Górze, teraz będzie „z górki”. Ale tylko mentalnie – w odcinku 19-tym będzie lekko, łatwo i przyjemnie – zejście z Hali Miziowej do Węgierskiej Górki. I lody. Dużo lodów.
Dla zainteresowanych wysłuchaniem moich opowieści o Głównym Szlaku Beskidzkim, wspólnie z Miejską Biblioteką Publiczną w Czeladzi, filia nr 2, prowadzę cykl 10 spotkań online o mojej wędrówce. W sekcji „Filmy” („Videos”) strony Klubu Włóczykijów na FB archiwizowane są kolejne odcinki. Transmisje online na stronie Klubu Włóczykijów na FB i tamże informacja o terminach.
koniec
5 lutego 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Front pałacu z pierwszą działającą fontanną<br/>fot. Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Budować 33 lata i… wyjechać
Wojciech Gołąbowski

6 VIII 2021

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim królewna Marianna Orańska zaczęła budować jako swą letnią romantyczną rezydencję. Mimo kłód rzucanych pod nogi przez rodzinę eks-męża, inwestycję dokończyła… po czym podarowała ją synowi, a sama wyjechała do innych swych majątków.

więcej »
fot. Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Sentymenty, zadziwienie, oszołomienie
Wojciech Gołąbowski

23 VII 2021

Muzeum Zabawek w Kudowie-Zdroju mieści się w samym jej centrum, tuż obok parku – nie ma więc żadnego problemu z jego odnalezieniem. W dodatku informują o nim liczne billboardy, rozlokowane tu i ówdzie w Kotlinie Kłodzkiej.

więcej »
Fot. za wambierzyce.pl/ruchoma-szopka

Miejsca, które warto odwiedzić: Szopka inna niż zwykle
Wojciech Gołąbowski

16 VII 2021

Wambierzyce, wieś położona w Kotlinie Kłodzkiej, słynie nie tylko z pięknej i starej bazyliki. Jest tu również najstarsza w Polsce ruchoma szopka, dostępna do zwiedzania przez cały rok.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.