Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Włóczykije: GSB – Etap 11: Krynica Zdrój – Hala Łabowska

Esensja.pl
Esensja.pl
Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 11 jest nią Ł jak Łemkowszczyzna. Ślady Łemków towarzyszyły mi od Bieszczad a Krynica symbolicznie kończy kraj Łemków. W dzisiejszym odcinku spotkamy słynnego Łemko. Ten odcinek także jest początkiem drugiej części realizacji GSB – wędrówki bez powrotów do domu. Przede mną 258km i 11 dni do Ustronia.

Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 11: Krynica Zdrój – Hala Łabowska

Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 11 jest nią Ł jak Łemkowszczyzna. Ślady Łemków towarzyszyły mi od Bieszczad a Krynica symbolicznie kończy kraj Łemków. W dzisiejszym odcinku spotkamy słynnego Łemko. Ten odcinek także jest początkiem drugiej części realizacji GSB – wędrówki bez powrotów do domu. Przede mną 258km i 11 dni do Ustronia.
Przed lekturą niniejszego artykułu, zachęcam do zapoznania się z tekstem „GSB – Prolog”, w którym wyjaśniam motywy przejścia 500km Głównym Szlakiem Beskidzkim oraz podzieliłem się założeniami i planem. W poprzednim odcinku opisałem Etap 10: Ropki – Krynica Zdrój.
Przez błota Beskidu Niskiego od Wisłoczka do Krynicy Zdrój towarzyszył mi Богдан, a początek Beskidu Sądeckiego przejdę w towarzystwie kuzyna i jego 8-letniego syna, Dawida. Przyjechaliśmy w piątek wieczorem do Krynicy Zdrój. Obiad w karczmie łemkowskiej i do łóżek. Rano ruszamy na nasz 20-to kilometrowy szlak. Dla mnie to poniżej dziennej średniej, ale ciekawy jestem jak sobie 8-latek poradzi.
Źródło wody mineralnej „Ciurkacz” w Krynicy Zdrój<br/>Fot. Marcin Grabiński
Źródło wody mineralnej „Ciurkacz” w Krynicy Zdrój
Fot. Marcin Grabiński
Nasza miejscówka jest u podnóża góry Huzary. Nie mamy w pensjonacie śniadania, więc zaczynamy dzień od spaceru do sklepu. Robimy sobie śniadanie i w drogę. Musimy najpierw dojść do centrum Krynicy. Tam na chwilę siadamy na ławeczce obok Nikifora Krynickiego – genialnego malarza-samouka. Nikifor jest najsłynniejszym, obok Andy’ego Warhola (oryg. Andriy Warhoła), przedstawicielem narodu łemkowskiego.
Pomnik Nikifora w centrum Krynicy Zdrój<br/>Fot. Marcin Grabiński
Pomnik Nikifora w centrum Krynicy Zdrój
Fot. Marcin Grabiński
Z Łemkami spotkamy się jeszcze wychodząc z Krynicy. Trochę powyżej miasta jest piękna cerkiew. W odróżnieniu od wielu cerkwi w Beskidzie Niskim, przejętych przez kościół rzymsko-katolicki (z braku wiernych prawosławnych, których wysiedlono), cerkiew krynicka dalej służy miejscowej, niewielkiej społeczności łemkowskiej. Interesujący jest patron tej cerkwi – „równy apostołom książę Włodzimierz”. Włodzimierz, książę kijowski, to odpowiednik naszego Mieszka I – w 988r. „ochrzcił” swoje państwo. Mieszko I wybrał obrządek rzymski, Włodzimierzowi było bliżej do Konstantynopola. Słowo „ochrzcił” jest tu ujęte w cudzysłów, bo zarówno tzw. „chrzest Polski” jak i „chrzest Rusi” są mitami historycznymi. W obu przypadkach ochrzcił się jedynie władca i jego najbliższe otoczenie. Wracając do cerkwi, ciekawe jest, że w tradycji prawosławnej pierwszy chrześcijański książę Rusi ma tytuł „równego Apostołom”. W przypadku naszego Mieszka I chyba nikt o tym nie pomyślał.
Cerkiew łemkowska w Krynicy Zdrój<br/>Fot. Marcin Grabiński
Cerkiew łemkowska w Krynicy Zdrój
Fot. Marcin Grabiński
Do tego momentu syn kuzyna wybiegał do przodu i wracał. Chyba chciał sobie dodać trochę kilometrów do zaplanowanych 20. Ale gdy trzeba było podejść pod Jaworzynę Krynicką, Dawida energia opuściła. Chwilowo, bo popas na szczycie Jaworzyny doładował mu baterie.
Podejście pod Jaworzynę to jedyne poważniejsze wyzwanie na dzisiejszym etapie. Szlak prowadzi najpierw lasem, potem wspina się pod górę stokiem narciarskim by pod szczytem ponownie wejść w las. Tam powinna być tabliczka oznaczająca środek Głównego Szlaku Beskidzkiego. Powinna, bo jej nie zauważyłem… Jest tam za to inny ciekawy obiekt – Diabelski Kamień, wg. miejscowej legendy rzucony tam przez diabła. Skały faktycznie wyglądają jakby ktoś je tam w pośpiechu porzucił.
Diabelski Kamień na zboczu Jaworzyny Krynickiej<br/>Fot. Marcin Grabiński
Diabelski Kamień na zboczu Jaworzyny Krynickiej
Fot. Marcin Grabiński
Dochodzimy na szczyt Jaworzyny Krynickiej (1114m n.p.m. i tytuł „Szczytu Dnia”), gdzie z uwagi na – a) upalny dzień; b) sobotę; c) bliskość Krynicy; i d) kolejkę linową – jest sporo ludzi. Nie jestem zwolennikiem podziwiania widoków w tłumie. Na szczęście udało nam się znaleźć ustronne miejsce, gdzie możemy się posilić. Widoki są wspaniałe, choć gorące powietrze ogranicza widoczność (ciepłe powietrze ma mniejszą gęstość niż zimne, cząsteczki mają więcej miejsca do ruchu i w efekcie powietrze jest „rozedrgane”). Najlepsze zdjęcia w górach powstają w chłodne, ale wyżowe dni.
Widok z Jaworzyny Krynickiej<br/>Fot. Marcin Grabiński
Widok z Jaworzyny Krynickiej
Fot. Marcin Grabiński
Wędrówka z Jaworzyny do naszej mety – schroniska na Hali Łabowskiej – to bajka. Przyjemny szlak pasmem grzbietowym Jaworzyny, równy i prawie płaski (zimą to trasa biegowa dla narciarzy), zalesiony więc przyjemnie ocieniony. Nie ma co prawda widoków, ale te z Jaworzyny wystarczą na cały etap.
Do schroniska jako pierwszy dociera (dobiega!) – na pewno zgadniecie – Dawid. Zakładamy maseczki i meldujemy się. Schronisko na Hali Łabowskiej jest mocno eko – prąd z paneli słonecznych, ciepła woda także podgrzewana słońcem. Prąd w gniazdkach dopiero po 19:00 (wcześniej jest tylko w kuchni i w jednym jedynym gniazdku w sali jadalnej, gdzie można ładować komórki). A ciepła woda od 18:00.
Środkowy fragment GSB (profil), mural w schronisku na Hali Łabowskiej<br/>Fot. Marcin Grabiński
Środkowy fragment GSB (profil), mural w schronisku na Hali Łabowskiej
Fot. Marcin Grabiński
Zamawiamy obiad (do wyboru są pierogi z serem albo naleśniki z serem) i ustawiamy się w kolejce do prysznica. Rozsądek mówi, że dla spóźnialskich może nie starczyć ciepłej wody. Resztę wieczoru spędzamy w sali jadalnej, gdzie na suficie podziwiamy murale przedstawiające profil i najważniejsze miejsca Głównego Szlaku Beskidzkiego. Spać idziemy wraz z zapadającym zmrokiem – prądu nie ma, a następnego dnia zarządzam wczesną pobudkę i wymarsz. Kuzyn i Dawid będą mieli tylko 12km do Rytra, ale ja będę się musiał zmierzyć z 30km trasą na Przehybę, z bardzo solidnym podejściem z doliny Popradu na grzbiet Radziejowej, najwyższego szczytu Beskidu Sądeckiego. Śniadanie będzie dopiero od 8:30, za późno jak dla mnie, więc kupujemy sobie dodatkowe porcje naleśników z serem – będą w sam raz na rano.
Środkowy fragment GSB (ważniejsze miejsca), mural w schronisku na Hali Łabowskiej<br/>Fot. Marcin Grabiński
Środkowy fragment GSB (ważniejsze miejsca), mural w schronisku na Hali Łabowskiej
Fot. Marcin Grabiński
Na wcześniejszych odcinkach mojej wędrówki poznałem historię Polaków z Zaolzia zasiedlających Wisłoczek, zajrzałem do świata, którego już nie ma (ślady Łemkowskie u podnóży Magury Wątkowskiej) i odkryłem zapomnianą historię I Wojny Światowej. W poprzednim spotkałem przedwojennego celebrytę – Jana Kiepurę. A w tym usiedliśmy obok Nikifora Krynickiego, słynnego malarza samouka. Główny Szlak Beskidzki to krajoznawcza skarbnica. Wystarczy mieć oczy otwarte.
W kolejnym odcinku będę kontynuował 11-dniową wędrówkę do Ustronia. Przez pierwsze kilometry, do Rytra, będzie mi towarzyszyć kuzyn i jego 8-letni syn. Potem będę wędrował samotnie.
Dla zainteresowanych wysłuchaniem moich opowieści o Głównym Szlaku Beskidzkim, wspólnie z Miejską Biblioteką Publiczną w Czeladzi, filia nr 2, prowadzę cykl 10 spotkań online o mojej wędrówce. W momencie oddawania tego artykułu „do druku”, dostępne są już trzy części. W sekcji „Filmy” („Videos”) strony Klubu Włóczykijów na FB będą archiwizowane kolejne odcinki. Transmisje online na stronie Klubu Włóczykijów na FB i tamże informacja o terminach.
koniec
18 grudnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Front pałacu z pierwszą działającą fontanną<br/>fot. Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Budować 33 lata i… wyjechać
Wojciech Gołąbowski

6 VIII 2021

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim królewna Marianna Orańska zaczęła budować jako swą letnią romantyczną rezydencję. Mimo kłód rzucanych pod nogi przez rodzinę eks-męża, inwestycję dokończyła… po czym podarowała ją synowi, a sama wyjechała do innych swych majątków.

więcej »
fot. Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Sentymenty, zadziwienie, oszołomienie
Wojciech Gołąbowski

23 VII 2021

Muzeum Zabawek w Kudowie-Zdroju mieści się w samym jej centrum, tuż obok parku – nie ma więc żadnego problemu z jego odnalezieniem. W dodatku informują o nim liczne billboardy, rozlokowane tu i ówdzie w Kotlinie Kłodzkiej.

więcej »
Fot. za wambierzyce.pl/ruchoma-szopka

Miejsca, które warto odwiedzić: Szopka inna niż zwykle
Wojciech Gołąbowski

16 VII 2021

Wambierzyce, wieś położona w Kotlinie Kłodzkiej, słynie nie tylko z pięknej i starej bazyliki. Jest tu również najstarsza w Polsce ruchoma szopka, dostępna do zwiedzania przez cały rok.

więcej »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.