Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Konrad T. Lewandowski
‹Żywa woda›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorKonrad T. Lewandowski
TytułŻywa woda
Gatunekgroza / horror

Żywa woda

Konrad T. Lewandowski
« 1 4 5 6

Konrad T. Lewandowski

Żywa woda

Zamiast tego usłyszał plusk wioseł. Ktoś nadpływał rzeką! Tadeusz z nagłą nadzieją zawrócił na spotkanie. Zdołał przebyć kilkanaście metrów. W czerwonym blasku zachodzącego słońca, wśród zarośli mignęły znajome paski koszulki i niebiesko-czerwone pióro wiosła…
Groza zalała gardło, poraziła serce. Jeszcze chwila, a zza zakrętu wyłoni się cała postać… zobaczy twarz. Jeszcze parę sekund… Tadeusz czekał zamarły, stężały.
Nie doczekał się. Wcześniej Beata z chrzęstem oderwała przyklejoną głowę, podniosła się i płynnie odwróciła ku niemu.
Zwierzęcy ryk zadławił się w gardle grabarza. Młynarczyk poderwał się z siedzenia, szarpnął w bok, wywracając kajak. Zapadł z głową pod wodę, nie przerywając krzyku. Dno było blisko, zmacał je, poderwał się i wyprostował. Woda sięgała mu nieco ponad kolana, do brzegu było może ze dwa metry. Z umysłu Młynarczyka znikły najmniejsze ślady człowieczeństwa, przepadły nawet instynkty i odruchy, w zmian wypełnił go obłąkańczy, upiorny, przeciwny naturze strach przed wodą. Uciec z niej… wybiec… biec… nie dotykać!!!
Ale woda nie chciała wypuścić Młynarczyka. Kiedy do brzegu pozostały dwa kroki, przybrała konsystencję budyniu, potem smoły.
I gęstniała nadal…
• • •
Wielce Szanowny Panie Profesorze!
Zgodnie z Pańską uprzejmą prośbą, przysyłam Panu odpis historii choroby pacjenta, którego przypadek wzbudził Pańskie zainteresowanie podczas ostatnich odwiedzin w naszej Klinice.
Starczy palec, pokryty cienką, przebarwioną skórą przesuwał się wzdłuż linijek tekstu w miarę postępu lektury:
Z uwagi na tajemnicę lekarską oraz z obawy gdyby list ów dostał się w niepowołane ręce, pomijam niektóre dane.
Pacjent T. M…, syn Stefana, urodzony … grudnia 1975 r., w Poznaniu, wykształcenie średnie, zamieszkały…, kawaler, z zawodu grabarz. Obciążenia dziedzicznego nie stwierdzono. Zaburzeń psychicznych wcześniej nie zdradzał.
Przyjęty do szpitala wojewódzkiego w … 10 września 2000 r. w stanie skrajnego wyczerpania fizycznego i psychicznego. Stwierdzono głębokie odwodnienie organizmu, drobne stłuczenia i otarcia naskórka. Kilkakrotne próby pojenia wywołały u chorego napady szału. Ze względu na hyperaesthesia (nadwrażliwość zmysłów) i bardzo silny wodowstręt, postawiono wstępnie diagnozę zaawansowanej wścieklizny po pokąsaniu przez nieznane zwierzę. Rozpoznanie wykluczone przez dalsze obserwacje i badania. Zastosowano znieczulenie ogólne i obfite nawodnienie dożylne (kroplówka), doodbytnicze i dożołądkowe (sonda). Ponieważ psychiczny stan pacjenta nie uległ poprawie, 13 września, przeniesiony na oddział psychiatryczny. Badanie psychiatryczne wykazało silną psychozę, stany urojeniowe i prześladowcze, dotyczące przede wszystkim wody. Chory zdezorientowany w czasie, przestrzeni, otoczeniu, sytuacji własnej. Zachowana jedynie orientacja we własnej osobowości. Wielokrotnie wyrażał przekonanie, że musi uciekać od wody. Wszelkie próby perswazji zawiodły. Zaszła konieczność dalszego pojenia i karmienia pod przymusem. Po dwóch tygodniach udało się skomponować zestaw leków psychotropowych, znoszących lęk przed wodą. Chory je i pije samodzielnie, unika jednak pokarmów płynnych, zwłaszcza o barwie i konsystencji zbliżonej do czystej wody.
Policja z dużym prawdopodobieństwem ustaliła, że pacjent był uczestnikiem spływu kajakowego, który w nie wyjaśnionych okolicznościach zaginął na rozlewiskach rzeki … Z nieznanych powodów młodzi ludzie zboczyli z głównego nurtu i skierowali na cieszące się złą sławą bagna w rejonie środkowego biegu … Chory T. M. jest jedyną osobą, którą dotychczas odnaleziono. Wśród okolicznej ludności utrzymuje się uporczywa pogłoska, jakoby pozostałych porwały tzw. topce. Ponad wszelką wątpliwość ustalono, że spływ faktycznie miał miejsce, chociaż nie znaleziono sprzętu pływającego, ani żadnego innego wyposażenia turystycznego. Zaszło podejrzenie działań zbrodniczych nieznanych osób o motywie rabunkowym. Ze względu na nie wykrycie sprawców, sprawę umorzono.
Chory T.M., wskutek zaniedbania opieki pielęgniarskiej, po około trzech miesiącach przestał przyjmować leki, co spowodowało nawrót psychozy i wodowstrętu. 14 grudnia stwierdzono ucieczkę. Podjęte na szeroką skalę poszukiwania nie dały rezultatu. 17 marca 2001 r. zwłoki pacjenta odnaleziono na strychu budynku oddziału psychiatrycznego. Obdukcja wykazała śmierć z pragnienia i samomumifikację zwłok. Ułożenie ciała i inne ślady w bezpośrednim otoczeniu zwłok wykluczyły działanie innych osób. Według wszelkiego prawdopodobieństwa chory z obawy przed wodą udał się na strych i ukrył w trudnodostępnym kącie między ścianą szczytową, dachem i kominem. Narastające pragnienie nie zdołało zmusić go do opuszczenia kryjówki. Po konsultacji z lekarzem sądowym datę zgonu ustalono na 26 grudnia 2000 r. Mimo prób zachowania sprawy w najgłębszej tajemnicy, wiadomości przedostały się do pozostałych pacjentów, budząc w wielu wypadkach głęboki niepokój.
Gdyby Pan Profesor zechciał mieć jeszcze jakieś uwagi, służę w granicach możliwości. Pański głęboko oddany: H. P. ordynator Kliniki
Palec czytającego znieruchomiał w prawym dolnym rogu kartki. Wokół opuszki, na papierze zaczęła tworzyć się plama wilgoci.
Warszawa, sierpień-wrzesień 2001 r.
koniec
« 1 4 5 6
10 sierpnia 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>

Sin-ra
Anna Sikorska

2 IV 2022

Spróbowała odtworzyć w pamięci ich nieskładną wymianę zdań. Jej biedny, ranny symbiont nie mógł pomóc. Z zapamiętanych fragmentów wywnioskowała, że Gertrand pytał głównie o sin-ra. Wtedy złożyła to na karb ich obcości, faktu, że sami nie posiadali symbiontów, ale teraz…

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Opowieści starego nawigatora: Miasto Słońca
Paweł Wolski

15 I 2022

Tym razem jednak, kiedy na dany mi przez cicerone znak jednym ruchem ściągnąłem z Niespodzianki osłaniające ją płótno, pośród z górą dwóch tysięcy skupionych wokół rezydentów zapanowała absolutna cisza.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>

Wędrowny Teatr Lalek Jeremium Patajasz
Anna Robak-Reczek

18 XII 2021

Wystarczyło kilka nieznacznych ruchów, i snuła się historia. Młody chwilę patrzył na to, co robi mój towarzysz, a potem, nie odrywając od niego wzroku, wyjął z kangurzej kieszeni bluzy niedużą lalkę. Biedne to stworzenie po przejściach dołączyło nieśmiało do tej, którą trzymał stary. Nie wiem, kto kogo prowadził, ono chłopca, czy on je.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Grudzień 2014
— Miłosz Cybowski, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Komisarz Drwęcki w trasie. Przystanek Łódź
— Wojciech Woźniak

Komisarz Drętwy
— Michał Foerster

Zaczyn
— Eryk Remiezowicz

Klapa „Ramzesa Wielkiego”
— Marek Pawelec

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.