Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Jorn
‹Spirit Black›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpirit Black
Wykonawca / KompozytorJorn
Data wydania5 czerwca 2009
Wydawca Frontiers Records
NośnikCD
Czas trwania40:30
Gatunekmetal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Spirit Black4:41
2) Below4:35
3) Road of the Cross5:28
4) The Last Revolution3:40
5) City Inbetween5:49
6) Rock'n'Roll Angel4:46
7) Burn Your Flame2:42
8) World Gone Mad4:20
9) I Walk Alone4:28
Wyszukaj / Kup

Potęga boskiego głosu
[Jorn „Spirit Black” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Niestrudzony Norweg Jorn Lande powraca z kolejną płytą. Choć artysta może poszczycić się sporym dorobkiem muzycznym, w naszym kraju nie jest specjalnie rozpoznawalny, zwłaszcza że nie należy do pierwszoligowych postaci w metalowym światku. Dla wielu „Spirit Black” może więc być okazją do poznania tego genialnego wokalisty. Wspomniana premiera daje też możliwość odprężenia się przy starym dobrym hard rocku.

Przemysław Dobrzyński

Potęga boskiego głosu
[Jorn „Spirit Black” - recenzja]

Niestrudzony Norweg Jorn Lande powraca z kolejną płytą. Choć artysta może poszczycić się sporym dorobkiem muzycznym, w naszym kraju nie jest specjalnie rozpoznawalny, zwłaszcza że nie należy do pierwszoligowych postaci w metalowym światku. Dla wielu „Spirit Black” może więc być okazją do poznania tego genialnego wokalisty. Wspomniana premiera daje też możliwość odprężenia się przy starym dobrym hard rocku.

Jorn
‹Spirit Black›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpirit Black
Wykonawca / KompozytorJorn
Data wydania5 czerwca 2009
Wydawca Frontiers Records
NośnikCD
Czas trwania40:30
Gatunekmetal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Spirit Black4:41
2) Below4:35
3) Road of the Cross5:28
4) The Last Revolution3:40
5) City Inbetween5:49
6) Rock'n'Roll Angel4:46
7) Burn Your Flame2:42
8) World Gone Mad4:20
9) I Walk Alone4:28
Wyszukaj / Kup
Początki muzycznej przygody Jorna przypadają na lata 90. Od tamtego czasu artysta udziela się gościnnie bądź jako główny wokalista w co najmniej kilkunastu projektach muzycznych. W 2000 roku rozpoczął karierę solową, sukcesywnie wydaje kolejne płyty. O ile owe projekty prezentują często dosyć ambitną i nieszablonową muzykę z pogranicza progresywnego metalu, o tyle na swoich solowych płytach Jorn nie eksperymentuje i serwuje słuchaczom bezpretensjonalny hard rock.
„Spirit Black” to już siódma solowa płyta Landego, ale chętni, by po nią sięgnąć, nie muszą się tym zbytnio przejmować – w zasadzie niewiele się różni od poprzedniczek. Mamy tu do czynienia z niezbyt odkrywczym, schematycznym i wtórnym hardrockowym graniem. Czy to zarzut? Nie do końca. Jeśli bowiem ktoś lubuje się w podobnych klimatach, to słuchając tej płyty, będzie wniebowzięty. Na albumie, podobnie jak na poprzednich płytach Jorna, muzyka jest perfekcyjnie wykonana, znakomicie wyprodukowana, pełna energii i ciężaru. A wszystko to okraszone domieszką chwytliwych melodii. Stylistyce blisko do pierwszych płyt Black Sabbath z Dio (co najlepiej słychać w „Road of the Cross”) czy Whitesnake („Burn Your Flame”).
Pierwsze skrzypce w tej hardrockowej orkiestrze gra Jorn, który od początku płyty powala potężnym głosem. Z tego względu wielu porównuje go do Davida Coverdale’a – obaj panowie mają podobną barwę głosu i styl śpiewu, jednak wokal Landego ma większą skalę i mocniejszą chrypkę. Sam Jorn temu nie zaprzecza, często coverując podczas koncertów utwory Whitesnake.
Landemu dotrzymuje kroku reszta zespołu – gitarzyści Tore Moren i Jimmy Iversen oraz perkusista Willy Bendiksen tworzą niezwykle mocne uderzenie. To w połączeniu z niesamowitym wokalem Jorna gwarantuje niezłą hardrockową mieszankę. Może płyta nie jest zbyt odkrywcza, niemniej świetnie jej się słucha. Miłośnikom ciężkich riffów i energetycznego grania z pewnością przypadnie do gustu.
koniec
7 sierpnia 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Chińska lutnia, afrykańska harfa
Sebastian Chosiński

26 X 2021

Ani nazwa zespołu (Gondhawa), ani tytuł jego debiutanckiej płyty („Käampâla”), ani nawet zawarta na niej muzyka (mocno orientalizująca) – nie wskazują na francuskie pochodzenie formacji. A jednak! Grupa ma swoją siedzibę, jak na do tej pory, w leżącym w Kraju Loary Angers. Choć kto wie, może kiedy zdobędzie popularność, muzycy postanowią przeprowadzić się do Paryża…

więcej »

Poobiednie lenistwo
Sebastian Chosiński

19 X 2021

Po „Continuation” i „Suicie słonecznej” nadeszła pora na „Afternoon” – trzeci album z archiwaliami Koman Bandu. Tym razem do słuchaczy trafiły nagrania z 1981 roku, stylistycznie dalekie od tego, co zespół grał w latach 70. Dla wielbicieli fusion płyta może być lekkim rozczarowaniem, ale ci, którzy gustują w instrumentalnym funku i soulu będą na pewno ukontentowani.

więcej »

Śpij, kochanie, po słonecznej stronie ulicy
Sebastian Chosiński

14 X 2021

Materiał opublikowany na „Saxesful Vol. II” przez trzy lata spoczywał w archiwum. Trębacz Piotr Schmidt zdecydował się upublicznić go latem tego roku, dedykując przy okazji swemu zmarłemu miesiąc wcześniej ojcu – postaci ważnej nie tylko, co oczywiste, dla samego artysty, ale całego polskiego jazzu. Podobnie jak w przypadku „Saxesful”, tu również słyszymy wspomagających Kwartet Schmidta wybitnych polskich saksofonistów.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Nihil Novi
— Przemysław Dobrzyński

Ostateczna granica?
— Przemysław Dobrzyński

Supergrupa: Reaktywacja
— Przemysław Dobrzyński

Nowe szaty króla
— Przemysław Dobrzyński

Czarne chmury nad Teatrem Marzeń
— Przemysław Dobrzyński

Przeboje w purpurowym deszczu
— Przemysław Dobrzyński

Pustynia pełna dźwięków
— Przemysław Dobrzyński

A imię jego 44:44
— Przemysław Dobrzyński

Nowoczesne oblicze metalu
— Przemysław Dobrzyński

Green Day w trzech aktach
— Przemysław Dobrzyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.