Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 września 2022
w Esensji w Esensjopedii

Hawkwind
‹Somnia›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSomnia
Wykonawca / KompozytorHawkwind
Data wydania10 września 2021
Wydawca Cherry Red
NośnikCD
Czas trwania62:54
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Dave Brock, Magnus Martin, Richard Chadwick, Mel Rogers, Trixie Smith
Utwory
CD1
1) Unsomnia10:20
2) Strange Encounters06:34
3) Alcyone05:28
4) Counting Sheep03:24
5) China Blues07:23
6) It’s Only a Dream03:17
7) Meditation04:20
8) Sweet Dreams02:20
9) I Can’t Get You Off My Mind03:58
10) Small Objects in Space05:07
11) Pulsestar01:44
12) Barkus04:46
13) Cave of Phantom Dreams04:13
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: (Bez)senność we trzech
[Hawkwind „Somnia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Na świecie pewne są trzy rzeczy: podatki, śmierć i to, że Hawkwind wyda co roku nową płytę. Owszem, to ostatnie jest trochę naciągane, ale biorąc pod uwagę fakt, że od 2016 roku tak właśnie się dzieje, można chyba trochę – dla chwały Dave’a Brocka – naciągnąć rzeczywistość. Gorzej, że nowe produkcje brytyjskiej formacji nie zachwycają. I dotyczy to również tej, jak dotąd, najnowszej – wydanego we wrześniu ubiegłego roku krążka „Somnia”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: (Bez)senność we trzech
[Hawkwind „Somnia” - recenzja]

Na świecie pewne są trzy rzeczy: podatki, śmierć i to, że Hawkwind wyda co roku nową płytę. Owszem, to ostatnie jest trochę naciągane, ale biorąc pod uwagę fakt, że od 2016 roku tak właśnie się dzieje, można chyba trochę – dla chwały Dave’a Brocka – naciągnąć rzeczywistość. Gorzej, że nowe produkcje brytyjskiej formacji nie zachwycają. I dotyczy to również tej, jak dotąd, najnowszej – wydanego we wrześniu ubiegłego roku krążka „Somnia”.

Hawkwind
‹Somnia›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSomnia
Wykonawca / KompozytorHawkwind
Data wydania10 września 2021
Wydawca Cherry Red
NośnikCD
Czas trwania62:54
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Dave Brock, Magnus Martin, Richard Chadwick, Mel Rogers, Trixie Smith
Utwory
CD1
1) Unsomnia10:20
2) Strange Encounters06:34
3) Alcyone05:28
4) Counting Sheep03:24
5) China Blues07:23
6) It’s Only a Dream03:17
7) Meditation04:20
8) Sweet Dreams02:20
9) I Can’t Get You Off My Mind03:58
10) Small Objects in Space05:07
11) Pulsestar01:44
12) Barkus04:46
13) Cave of Phantom Dreams04:13
Wyszukaj / Kup
Przed trzema laty zespół Hawkwind oficjalnie obchodził półwiecze działalności, co uświetnił najpierw serią koncertów, a następnie wydaniem okolicznościowego koncertowego krążka – „Hawkwind 50 Live” (2020). Przed rokiem natomiast osiemdziesiąte urodziny świętował jedyny w obecnym składzie grupy muzyk, który pozostaje jej wierny od początku istnienia – chodzi o wokalistę, gitarzystę i klawiszowca Dave’a Brocka. Czy tak zasłużony dla światowej popkultury artysta mógłby z tej okazji nie podarować swoim wielbicielom nowej płyty? To oczywiście pytanie retoryczne. A odpowiedzią na nie, gdyby w ogóle była potrzebna, jest wydana niespełna trzy tygodnie po urodzinach Brytyjczyka „Somnia” – najnowsza, jak na razie, produkcja Hawkwind. Kolejna wydana przez londyńską wytwórnią Cherry Red, z którą grupa związana jest od 2016 roku.
Chociaż lider zespołu ma już słuszny wiek, od sześciu lat, dostawszy wiatru w żagle, regularnie publikuje nowe albumy (w tej wyliczance skupię się tylko na płytach studyjnych): zaczęło się od „The Machine Stops” (2016), potem były „Into the Woods” (2017), „The Road to Utopia” (2018), „All Aboard the Skylark” (2019), opublikowany pod szyldem Hawkwind Light Orchestra „Carnivorous” (2020) i wreszcie „Somnia” (2021). Do końca tego roku pozostało jeszcze kilka miesięcy, więc całkiem możliwe, że ta systematyczność zostanie utrzymana. Z jednej strony jest więc za to podziwiać Brocka, z drugiej jednak nie da się trochę ponarzekać, ponieważ ostatnie wydawnictwa prowadzonej przez niego formacji są zwyczajnie średnie.
Trudno oczekiwać od muzyka tak wiekowego, aby wciąż jeszcze chciało mu się przekraczać granice i odkrywać nowe lądy. Aby co roku publikował arcydzieła, które na trwałe zapiszą się w historii rocka. To, że wciąż trzyma poziom, którego nie musi się wstydzić – też jest niezłym osiągnięciem. Na „Somnii” Hawkwind zostało okrojone do rozmiarów tria: poza Brockiem – nie licząc udzielających się w chórkach Mela Rogersa (z celtycko-folkowego Tarantism) i Trixie Smith – w nagraniu płyty wzięli udział jedynie wokalista, gitarzysta i klawiszowiec Magnus Martin oraz perkusista Richard Chadwick. Na trzynaście kompozycji dziewięć wyszło spod ręki Dave’a, trzy są autorstwa Magnusa, a jedna ich wspólnym dziełem („Meditation”). Stylistycznie płyta nie różni się znacząco od wcześniejszych produkcji brytyjskiej formacji; dominuje więc na niej klasyczny space rock z domieszką psychodelii i – miejscami – „kosmicznego” ambientu.
Całość trwa ponad godzinę. I w tym również należy upatrywać problem. Gdyby tę płytę przyciąć o kilkanaście, może nawet dwadzieścia minut, do zwyczajowych czterdziestu, nic by na tym nie straciła, a jedynie zyskała na zwięzłości. Jak jednak tak cenionemu artyście zwrócić uwagę, by nie przelicytowywał? I część utworów najnormalniej w świecie odłożył do szuflady, licząc na to, że za lat dziesięć, przy okazji jubileuszowej reedycji, jakiś wytrwały poszukiwacz muzycznych skarbów odkryje je i dorzuci do nowego wydania w formie bonusów. Krytycy zaś posłuchają, pokręcą trochę nosem, stwierdzą, że to była dobra decyzja, aby je „zamrozić”, w najlepszym wypadku uznają za interesującą ciekawostką. Tymczasem w wersji kompaktowej dostaliśmy od razu całość. Jedynie wydanie winylowe zostało okrojone o trzy numery: „China Blues”, „Barkus” oraz „Cave of Phantom Dreams” (w sumie daje to ponad szesnaście minut). I naprawdę nie ma czego żałować.
Wiek i wcześniejszy tryb życia dają się Brockowi we znaki, odbijając zwłaszcza na głosie. Nie dziwi więc, że na „Somnii” odpowiada on głównie za melodeklamacje, śpiewanie składając w zasadzie na barki Martina. Dzięki temu może bardziej skupić się na partiach gitar (solowej i akustycznej, ale także basowej) i syntezatorów. Zebrane na płycie kompozycje można podzielić na trzy części. Pierwsza to klasyczne utwory spacerockowe, dynamiczne i zadziorne, jak chociażby otwierająca album „Unsomnia” (która jednak w drugiej części diametralnie zmienia charakter), „Strange Encounters”, „It’s Only a Dream” czy „I Can’t Get You Off My Mind”. Drugi koszyk zawiera numery rockowe, ale nastrojowe, zdominowane przez dźwięki gitar; w nim umieścilibyśmy „Alcyone”, „Barkus”, pewnie też wieńczący całość „Cave of Phantom Dreams”. Trzecia grupa to produkcje, w którym prym wiodą instrumenty klawiszowe i elektronika – vide „China Blues”, „Meditation”, „Sweet Dreams” i „Pulsestar”.
Są też dwa dość kuriozalne utwory, które naruszają przemyślaną konstrukcję całości. To ozdobiony tanecznymi rytmami, wśród których nie brakuje nawet nawiązania do reggae, „Counting Sheep” oraz mocno rozchwiany emocjonalnie i stylistycznie „Small Objects in Space”. Hawkwind startuje w nim z pozycji spacerockowych, potem zanurza się w ambiencie, by na koniec zahaczyć o jazz i muzykę latynoamerykańską. Może Brockowi to się jakoś sensownie układało, kiedy finalizował pracę nad krążkiem, ale z pozycji słuchacza niektóre z jego wyborów trudno zrozumieć. Czy „Somnia” będzie albumem, do którego za kilkanaście bądź kilkadziesiąt lat będziemy powracać? Szczerze wątpię. Także dlatego, że mam nadzieję, iż Dave nagra jeszcze coś tak dobrego i intrygującego, co przyćmi tę produkcję.
koniec
4 sierpnia 2022
Skład:
Dave Brock – śpiew, gitara solowa, gitara akustyczna, gitara basowa, syntezatory, instrumenty klawiszowe, muzyka (2,4-12)
Magnus Martin – śpiew, gitara rytmiczna, gitara basowa, instrumenty klawiszowe, muzyka (1,3,7,13)
Richard Chadwick – perkusja, instrumenty perkusyjne

gościnnie:
Mel Rogers – chórki
Trixie Smith – chórki

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Uwolnione pragnienia płatają figle
Sebastian Chosiński

22 IX 2022

Acid Mothers Temple & Infinity Rising Zero to kolejny „odprysk” działalności japońskiego Acid Mothers Temple. Tym razem jednak motorem napędowym nie jest, jak można by sądzić, Makoto Kawabata, lecz perkusista grupy – Nani Satoshima. To za jego sprawą dziś możemy cieszyć zmysły albumem „Free My Infinity Desire”, któremu równie blisko jest do rockowej psychodelii, jak i eksperymentalnej elektroniki.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Lewitowanie… orbitowanie…
Sebastian Chosiński

20 IX 2022

Penetrując zakamarki przebogatej dyskografii japońskiej formacji Acid Mothers Temple, warto zwrócić uwagę na wydany półtora roku temu koncertowy materiał „Levitation Sessions”, który opublikowany został w ramach serii, jakiej patronuje amerykańska wytwórnia The Reverberation Appreciation Society. Ileż tam pasji! Ileż psychodelicznej energii i szalonych improwizacji!

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Wiśniowa nalewka w sosie patagońskim
Sebastian Chosiński

15 IX 2022

Owocami mającej miejsce jesienią 2017 roku wspólnej sesji zespołów Acid Mothers Temple (z Japonii) i Reynols (z Argentyny) są, jak dotychczas, dwie płyty wydane w odstępie dwóch lat. Druga z nich – zatytułowana mało odkrywczo „Vol. 2” – ukazała się na początku tego roku i stylistycznie bardziej wpisuje się w awangardowe dokonania formacji z Buenos Aires.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Uwolnione pragnienia płatają figle
— Sebastian Chosiński

Lewitowanie… orbitowanie…
— Sebastian Chosiński

Wiśniowa nalewka w sosie patagońskim
— Sebastian Chosiński

Jak zasadzić wiśnię na szczytach Andów
— Sebastian Chosiński

Ślepy egocentryk usłyszał głosy
— Sebastian Chosiński

Gwiezdne dziecko po osiemdziesiątce
— Sebastian Chosiński

Z Hawkwind można odejść, ale nigdy porzucić
— Sebastian Chosiński

Soundtrack do filmu, który trzeba sobie wymyślić
— Sebastian Chosiński

Dźwięki-halucynogenki
— Sebastian Chosiński

Spróbujcie to zatańczyć!
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Esensja słucha: Czerwiec 2012 (2)
— Sebastian Chosiński, Michał Perzyna

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.