Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Oleś Brothers, Bartosz Pieszka
‹Komeda Ahead›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKomeda Ahead
Wykonawca / KompozytorOleś Brothers, Bartosz Pieszka
Data wydania12 maja 2022
Wydawca Oleś Brothers
NośnikCD
Czas trwania57:19
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Bartosz Pieszka, Marcin Oleś, Bartłomiej Oleś
Utwory
CD1
1) Kattorna08:11
2) Nighttime Daytime Requiem19:03
3) After Catastrophy06:01
4) Astigmatic09:33
5) Ballad for Bernt03:29
6) Svantetic11:11
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Pamięci Coltrane’a i Komedy…
[Oleś Brothers, Bartosz Pieszka „Komeda Ahead” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kto dostanie w swoje ręce egzemplarz tego albumu, będzie mógł zaliczyć się do szczęściarzy. I to podwójnych! Po pierwsze: to limitowana edycja, wydana zaledwie w stu egzemplarzach. Po drugie: zawiera on wspaniałą muzykę jednego z najwybitniejszych pianistów w historii światowego jazzu. Chodzi o Krzysztofa Komedę, którego utwory nagrali – po raz kolejny – Bracia Olesiowie, tym razem z towarzyszeniem wibrafonisty Bartosza Pieszki.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Pamięci Coltrane’a i Komedy…
[Oleś Brothers, Bartosz Pieszka „Komeda Ahead” - recenzja]

Kto dostanie w swoje ręce egzemplarz tego albumu, będzie mógł zaliczyć się do szczęściarzy. I to podwójnych! Po pierwsze: to limitowana edycja, wydana zaledwie w stu egzemplarzach. Po drugie: zawiera on wspaniałą muzykę jednego z najwybitniejszych pianistów w historii światowego jazzu. Chodzi o Krzysztofa Komedę, którego utwory nagrali – po raz kolejny – Bracia Olesiowie, tym razem z towarzyszeniem wibrafonisty Bartosza Pieszki.

Oleś Brothers, Bartosz Pieszka
‹Komeda Ahead›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKomeda Ahead
Wykonawca / KompozytorOleś Brothers, Bartosz Pieszka
Data wydania12 maja 2022
Wydawca Oleś Brothers
NośnikCD
Czas trwania57:19
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Bartosz Pieszka, Marcin Oleś, Bartłomiej Oleś
Utwory
CD1
1) Kattorna08:11
2) Nighttime Daytime Requiem19:03
3) After Catastrophy06:01
4) Astigmatic09:33
5) Ballad for Bernt03:29
6) Svantetic11:11
Wyszukaj / Kup
Co do tego od dawna nie mam wątpliwości: bracia Olesiowie – kontrabasista Marcin i perkusista Bartłomiej – tworzą jedną z najlepszych sekcji rytmicznych w światowym jazzie. Nie jest przypadkiem fakt, że praktycznie „biją” się o nich artyści z najwyższej półki. Oni jednak, choć zaliczają się do muzyków nadzwyczaj pracowitych, ostrożnie i z rozmysłem dobierają sobie współpracowników. Lubią kameralne granie, dlatego optymalnym dla nich składem wydaje się trio. W takim zestawieniu nagrywali już z saksofonistami Kenem Vandermarkiem, Mikołajem Trzaską, Adamem Pierończykiem i Robem Brownem, trębaczami Andrzejem Przybielskim i Antonim Gralakiem, klarnecistą Theo Jörgensmannem, pianistami Piotrem Orzechowskim i Kennym Wernerem, wokalistą Jorgosem Skoliasem oraz flecistą Dominikiem Strycharskim. Osobne miejsce w dorobku Olesiów zajmują natomiast albumy nagrane z niemieckim wibrafonistą Christopherem Dellem.
Ich kooperacja sięga drugiej połowy pierwszej dekady XXI wieku. Pierwszą wspólną płytą jest „Fragments & Moments”, która ukazała się wprawdzie w 2012 roku, ale zawiera materiał o pięć lat starszy. Zarejestrowano go w składzie czteroosobowym; tym czwartym był wspomniany już wcześniej Theo Jörgensmann. Współpraca okazała się na tyle udana i owocna, że kiedy w 2011 roku organizatorzy festiwalu Berliner Jazzfest zwrócili się z propozycją przygotowania koncertu z muzyką Krzysztofa Komedy – trio Dell i Olesiowie wydało się niemal naturalnym wyborem. Oczywiście można było pójść na skróty i zaproponować udział w projekcie któremuś z wybitnych pianistów, ale wtedy zapewne powstałyby kolejne mocno nawiązujące do oryginałów wersje utworów legendarnego kompozytora. Zatrudnienie wibrafonisty stawiało przed muzykami istotne wyzwanie, ale za to gwarantowało satysfakcję z tworzenia czegoś nowego. A to dla Olesiów rzecz zasadnicza!
Program przygotowano, dwa lata później został nagrany w studiu i ostatecznie wydany na krążku zatytułowanym „Komeda Ahead” (2014). Fani autora ścieżki dźwiękowej do „Dziecka Rosemary” mieli prawo być zaskoczeni, ale i – usatysfakcjonowani, ponieważ nowe interpretacje były najwyższej próby. Cztery lata później w podobny sposób to samo trio potraktowało kompozycje Henryka Mikołaja Góreckiego, co z kolei znalazło odzwierciedlenie na longplayu „Górecki Ahead” (2018). Na jesień – październik i listopada – 2020 roku Olesiowie zaplanowali koncerty z materiałem Komedy; o zastąpienie Della poprosili młodego polskiego wibrafonistę Bartosza Pieszkę (patrz: „Good Vibes of Milian”) – absolwenta katowickiej Akademii Muzycznej, w której był uczniem Bernarda Maselego. Niestety, wybuchła pandemia koronawirusa i trasę trzeba było odwołać. A w zasadzie to przenieść o kilka miesięcy: na marzec (Sosnowiec) i kwiecień (Częstochowa) 2021 roku.
Szykując się do tych występów, trio zagrało 20 marca 2021 w Ośrodku Promocji Kultury Gaude Mater Częstochowa (z okazji trzydziestolecia placówki), nie zapominając o nagraniu tego występu. Rok później, gdy doszły do skutku kolejne występy z Pieszką (w Poznaniu i Jeleniej Górze), muzycy postanowili przygotować dla swoich wielbicieli niezwykłą niespodziankę – limitowaną (do stu egzemplarzy) kompaktową wersję „Komeda Ahead” z częstochowskim materiałem. Nie jest to dokładne powtórzenie płyty sprzed ośmiu lat, aczkolwiek wszystkie utwory wydane teraz, znalazły się także na niej. Nowy program przycięto jednak o dwie kompozycje – zabrakło „Mojej ballady” i „Litanii”. Jest za to sześć innych, które składają się na niemal godzinną fascynującą podróż do świata jednego z najsłynniejszych polskich jazzmanów. Nie oczekujcie jednak Komedowskich melodii przearanżowanych z fortepianu na wibrafon w skali jeden do jeden – Olesiowie poddają dzieła Mistrza de- i rekonstrukcji, tworząc tym samym nową jakość.
Otwarcie albumu jest tożsame z wydaniem z 2014 roku, na początek rozbrzmiewają bowiem „Kattorna” i „Nighttime Daytime Requiem”. Ten pierwszy oryginalnie ukazał się na longplayu „Astigmatic” (1967), który jest tutaj zresztą reprezentowany w całości (wraz z kompozycją tytułową i „Svantetic”). W wykonaniu Olesiów i Pieszki to utwór pełen niepokoju, ale z powracającym przepięknym wibrafonowym lejtmotywem, za którego twórczą reinterpretację biorą się także sami członkowie sekcji rytmicznej. A że rozumieją się doskonale – wychodzi im to pierwszorzędnie. Na dodatek skutecznie zachęcają Pieszkę do intensywnej i emocjonalnej improwizacji, której zwieńczeniem okazuje się zaskakujące (w tym miejscu) solo na perkusji. Jak widać, każdy z instrumentalistów dostaje wystarczająco dużo przestrzeni dla siebie, a z drugiej strony – nadzwyczaj chętnie wchodzi w dialogi z pozostałymi muzykami.
„Nighttime Daytime Requiem” to utwór, który Komeda poświęcił pamięci Johna Coltrane’a; jego pierwsza rejestracja miała miejsce w październiku 1967 roku podczas dziesiątej edycji warszawskiego festiwalu Jazz Jamboree, a więc trzy miesiące po śmierci Amerykanina. Początek utworu ma ewidentnie elegijny charakter, co podkreśla jeszcze rzewna melodia grana przez Marcina Olesia smyczkiem na kontrabasie; w tym czasie Pieszka snuje w tle subtelną opowieść na wibrafonie. Tej delikatności nie pozbywa się zresztą do końca, choć jego partia będzie stopniowo ewoluowała, zwłaszcza gdy w drugiej części kompozycji zdecyduje się na rozbudowaną improwizację, zagraną z wielkim wyczuciem, ale i emocjami. Po drodze do tego momentu też nie brakuje atrakcji: rozbrzmiewa kolejne solo perkusyjne, ale też powracające dialogi wibrafonu z kontrabasem. Smutek – jak to często w takich przypadkach – miesza się z pięknem. Nie sposób stwierdzić, czego jest w „Nighttime Daytime Requiem” więcej.
Utwór „After Catastrophy” (znany też pod polskim tytułem „Po katastrofie”) powstał w 1967 roku na potrzeby zarejestrowanego w zachodnich Niemczech programu „Meine süsse europäische Heimat: Dichtung und Jazz aus Polen”. Komeda zawarł w nim kompozycje inspirowane polską poezją współczesną. Ta konkretna nawiązywała do będącego reakcją na wybuch powstania w getcie warszawskim wiersza Czesława Miłosza „Campo di Fiori”. Mając to na uwadze, nie może dziwić ani delikatność narracji (ba! z przebijającym się nieśmiało motywem nadziei), ani dramatyczne zatrzymanie na koniec. „Astigmatic” to klasyk już nie tylko polskiego czy europejskiego, ale światowego jazzu. Kompozycja-fundament. W wykonaniu Olesiów i Pieszki dużo w niej popisów solowych (ponownie wibrafon i perkusja) oraz improwizacji (wibrafon), płynnie przechodzących od kontemplacyjnej poetyckości do intensywności.
Dedykowana szwedzkiemu saksofoniście i fleciście Berntowi Rosengrenowi „Ballad for Bernt” oryginalnie trafiła do ścieżki dźwiękowej pełnometrażowego debiutu fabularnego Romana Polańskiego „Nóż w wodzie” (1961). Tytuł utworu wyjaśnia praktycznie wszystko. To piękna ballada z wybijającą się na plan pierwszy urokliwą partią wibrafonu. Po niej pojawia się jeszcze – na zamknięcie – „klamra astigmatikowa”, czyli „Svantetic”, który zespół Komedy wykonywał już na koncertach – między innymi podczas Jazz Jamboree – w 1964 roku. Otwiera go kontrabasowa introdukcja Marcina Olesia, który po klasycznym wstępie sięga po smyczek, wtedy dołącza do niego Pieszka, aby powtarzać wprowadzony przez niego motyw. Zaskakujące, ale i fascynujące jest to, jak elastycznie instrumentaliści poruszają się po muzycznych planach: w jednej chwili pełnią rolę solisty, by zaraz potem „uciec” w tło, robiąc miejsce koledze. I tak – naprzemiennie – postępują wszyscy trzej. Słychać, jak doskonale się rozumieją i jak bliskie sobie jest ich postrzeganie jazzowej klasyki. Co tu dużo gadać: „Komeda Ahead” (2.0) to album perfekcyjny, a jego lektura jest nie mniej pasjonująca, niż poznawanie dzieł samego Krzysztofa Komedy.
koniec
26 maja 2022
Skład:
Bartosz Pieszka – wibrafon
Marcin Oleś – kontrabas
Bartłomiej Oleś – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Prezent na dziesiątą rocznicę
Sebastian Chosiński

30 VI 2022

Kungens Män to szwedzki sekstet, który choć istnieje zaledwie od dekady, wydał w tym czasie ponad dwadzieścia albumów. Jak widać, muzycy nie próżnują, zwłaszcza że udzielają się również w innych projektach. „Kungens Ljud & Bild” – najnowsza płyta grupy – jest jednocześnie prezentem, jaki sztokholmczycy sprawili swoim fanom i samym sobie na jubileusz dziesięciolecia.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W basenie Morza Egejskiego
Sebastian Chosiński

28 VI 2022

Trzej giganci polskiego rocka, jazzu, bluesa oraz popu – Jorgos Skolias, Apostolis Anthimos oraz Kostek Yoriadis – nagrali wspólny album, za sprawą którego w czasach szalejącej pandemii koronawirusa postanowili przenieść się do kraju przodków, swojej duchowej ojczyzny – Grecji. Z ich artystycznego, odbywającego się na odległość, spotkania zrodziła się płyta niezwykła. Jej tytuł – „SAY” – jest jednocześnie nazwą całego projektu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Miejsce, które istnieć nie powinno
Sebastian Chosiński

23 VI 2022

Martin Küchen doskonale radzi sobie jako lider kameralnych (Trespass Trio, Angles 3) i rozbudowanych (Angles 8, 9 i 10) składów. Od czasu do czasu czuje jednak przemożną chęć popracowania samemu. I wtedy nagrywa takie albumy jak „Det försvunnas namn” sprzed dwóch lat czy tegoroczna „Utopia”. Ale uprzedzam od razu: to nie jest muzyka dla każdego. Jeśli wzdrygacie się na sam dźwięk słowa „awangarda” – odpuśćcie sobie od razu.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Prezent na dziesiątą rocznicę
— Sebastian Chosiński

W basenie Morza Egejskiego
— Sebastian Chosiński

Miejsce, które istnieć nie powinno
— Sebastian Chosiński

To co milczące i ukryte
— Sebastian Chosiński

Na pograniczu snu
— Sebastian Chosiński

W Norwegii supergrupy rodzą się na pniach
— Sebastian Chosiński

W cieniu katedry, nad brzegami Renu
— Sebastian Chosiński

Migotanie przedsionków
— Sebastian Chosiński

Kometa Halleya strikes back
— Sebastian Chosiński

Na płaskowyżu lepiej widać
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Zbrodnie w stylu retro: Zbrodnia bez trupa
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Podejście numer dwa
— Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Skazany na śmierć
— Sebastian Chosiński

Ziemia obca, lecz swoja
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Hymn do niespełnionej miłości
— Sebastian Chosiński

Z twarzą zwróconą na wschód…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Sportsmenka na rozdrożu
— Sebastian Chosiński

Dybuki krążą wokół nas
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wylęgarnia talentów
— Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Trup w TIR-ze
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.