Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Action & Tension & Space
‹Tellus›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTellus
Wykonawca / KompozytorAction & Tension & Space
Data wydania25 marca 2022
Wydawca Rune Grammofon
NośnikCD
Czas trwania40:29
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Per Steinar Lie, Øystein Braut, Julius Lind, Ørjan Haaland, Sigbjørn Apeland, Ståle Liavik Solberg
Utwory
CD1
1) Chromosomes06:16
2) Tellus03:26
3) Trinity and the Holy Ghost09:56
4) Schweppes and Koskenkorva06:44
5) The Last Petrol Station Before Hardangervidda14:08
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Na płaskowyżu lepiej widać
[Action & Tension & Space „Tellus” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To supergrupa, którą w Polsce chyba mało kto zna (co wcale nie musi być wstydem). Teraz jednak może się to szansę zmienić, albowiem swój czwarty w dyskografii pełnowymiarowy album – zatytułowany „Tellus” – kwartet Action & Tension & Space nagrał dla renomowanej wytwórni Rune Grammofon. A ona na pewno zadba o odpowiednią dystrybucję i promocję.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Na płaskowyżu lepiej widać
[Action & Tension & Space „Tellus” - recenzja]

To supergrupa, którą w Polsce chyba mało kto zna (co wcale nie musi być wstydem). Teraz jednak może się to szansę zmienić, albowiem swój czwarty w dyskografii pełnowymiarowy album – zatytułowany „Tellus” – kwartet Action & Tension & Space nagrał dla renomowanej wytwórni Rune Grammofon. A ona na pewno zadba o odpowiednią dystrybucję i promocję.

Action & Tension & Space
‹Tellus›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTellus
Wykonawca / KompozytorAction & Tension & Space
Data wydania25 marca 2022
Wydawca Rune Grammofon
NośnikCD
Czas trwania40:29
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Per Steinar Lie, Øystein Braut, Julius Lind, Ørjan Haaland, Sigbjørn Apeland, Ståle Liavik Solberg
Utwory
CD1
1) Chromosomes06:16
2) Tellus03:26
3) Trinity and the Holy Ghost09:56
4) Schweppes and Koskenkorva06:44
5) The Last Petrol Station Before Hardangervidda14:08
Wyszukaj / Kup
Muzyczne supergrupy można podzielić na dwie kategorie: takie, które wszyscy znają, oraz takie, które kojarzą tylko najbardziej zagorzali fani, wielbiciele twórczości niszowej. Do tej drugiej kategorii na pewno zaliczyć należy pochodzący z Oslo kwartet o zaskakującej nazwie Action & Tension & Space. Nic Wam ona nie mówi? Nic dziwnego. Choć – było nie było – zespół istnieje od ponad dekady. Powstał jako trio, które tworzyli: gitarzysta Per Steinar Lie (niegdyś w indierockowych Twigs i The Gin and the Tonic Youth! oraz krautrockowo-eksperymentalnym The Low Frequency in Stereo, a obecnie w jazzującym Lumen Drones i rockowym Undergrünnen), basista Julius Lind (znany w przeszłości z rockandrollowego Rex Rudi i grającego calypso Calypsokameratone) oraz perkusista Ørjan Haaland (etatowy współpracownik Pera we wszystkich wymienionych powyżej grupach). W tym składzie Norwegowie nagrali swój debiutancki album, który zatytułowali po prostu „Action & Tension & Space”. Ukazał się on nakładem niezależnej wytwórni Made in Haugesund w 2012 roku i… nie odniósł spodziewanego sukcesu.
W efekcie zespół na kilka dobrych lat zniknął ze sceny, a muzycy skupili się na innych projektach. Dopiero kiedy dołączył do nich klawiszowiec Øystein Braut – mający za sobą staż w rockowym The Alexandria Quartet, alternatywnym Dig Deeper i space’owo-krautowym Electric Eye („Different Sun”, 2016; „Horizons”, 2021) – zespół nabrał wiatru w żagle. Podpisał kontrakt z niemiecką wytwórnią Kapitän Platte (z Bielefeldu) i nagrał dla niej dwa kolejne krążki: „Skåredalen Funhouse” (2018) oraz „Explosive Meditations” (2019). I tym razem zassało – do tego stopnia, że do kwartetu ustawiła się kolejka firm chętnych do podpisania nowej umowy o współpracy. „Przetarg” wygrała norweska Rune Grammofon, która jest wielce zasłużona dla promocji skandynawskiego jazzu, rocka i fusion – vide Fire! Orchestra, Hedvig Mollestad Trio, Elephant9, Krokofant oraz Motorpsycho.
Znalezienie się w tak zaszczytnym gronie musiało być dla panów z Action & Tension & Space wielkim wyróżnieniem i zaszczytem. Nie należy się więc dziwić, że postanowili odpłacić się szefostwu Rune Grammofon w najlepszy możliwy sposób, czyli… nagrywając doskonałą płytę. Album zatytułowany „Tellus” ukazał się w ostatni piątek marca tego roku i jest – bez wątpienia – najlepszym, jak dotąd, dziełem kwartetu (a wcześniej tria). Warto jednak dodać, że udział w tym przedsięwzięciu mieli także dwaj zaproszeni do studia goście (obaj zresztą pochodzący ze świata free jazzu): pianista, grający tu również na fisharmonii, Sigbjørn Apeland (Nils Økland Band, 1982) oraz perkusjonista Ståle Liavik Solberg (między innymi Pan-Scan Ensemble). Jaki jest efekt ich kooperacji? Zaskakujący i nadzwyczaj świeży, bo… łączący w sobie wpływy rocka alternatywnego ze space- i krautrockiem. Słowem: skrzyżowanie Hawkwind i The White Stripes, Ozric Tentacles i Radiohead.
Prawda, że brzmi intrygująco?
Na dodatek muzyka Action & Tension & Space wspaniale ewoluuje: i to zarówno w kontekście konkretnych, pojedynczych utworów, jak i całego czterdziestominutowego wydawnictwa. Można powiedzieć, że na „Tellus” kwartet przeprowadza nas od przeszłości do przyszłości, od swoich stricte alternatywnych początków po krautrock (z elektronicznym i eksperymentalnym zacięciem), któremu hołduje obecnie. W pewnym stopniu album ten przypomina dokonania innej skandynawskiej formacji, o której niedawno pisałem – Weserbergland – chociaż nie jest aż tak ekstremalny, dużo więcej na nim zapadających w pamięć melodii, które, wszak to nie grzech!, da się nucić. Najbardziej alternatywny w brzmieniu i formie jest utwór otwierający płytę, czyli „Chromosomes”. Zaskoczeniem może być w nim lekko country’owa gitara, na dodatek wspomagana przez gitarę hawajską (kłaniają się klimaty Wilco), ale trzeba oddać, że z czasem, kiedy konsekwentnie nakładają się na siebie ścieżki kolejnych instrumentów, robi się mocno krautowo. Ma na to wpływ także zapętlony motyw perkusji oraz smakowity fortepian elektryczny.
Tytułowy „Tellus” to najkrótszy rozdział całej opowieści, ale to wcale nie oznacza, że najmniej ciekawy. Dużo w nim spokoju i nostalgii, zmysły koją organy i dźwięki mellotronu. Warto zachować je w pamięci, zwłaszcza że kolejny numer – „Trinity and the Holy Ghost” – zaczyna się od zadziornego basu, który wraz z bębnami odpowiada za pulsujący, zasysający rytm. Na jego fundamencie Lie konstruuje rozbudowaną partię gitarową, w tle zaś towarzyszy mu Braut na organach. Jak długo tak mogą, zbyt wiele nie zmieniając? Okazuje się, że prawie sześć minut – aż do stopniowego wyciszenia. „Schweppes and Koskenkorva” przynosi kolejną niespodziankę, a jest nią wybijająca się od samego początku na plan pierwszy fisharmonia, instrument nie tak często przecież wykorzystywany przez muzyków o proweniencji rockowej. Jeszcze bardziej zaskakujący może jednak wydać się jej duet z… gitarą hawajską.
Do tego dodajcie jeszcze, proszę, etniczny rytm podawany przez Stålego Liavika Solberga, a dopiero wtedy będziemy mieć pełen obraz tej kompozycji. I co na nim widzimy? Fantazyjnie egzotyczne, kolorowe figury i brzmienia, jakie mogą kojarzyć się z nagrywanymi w latach 70. ubiegłego wieku albumami niemieckiego Popol Vuh (patrz: „In den Gärten Pharaos”, 1971; „Hosianna Mantra”, 1972; „Aguirre”, 1975). Najsmakowitszy i najbardziej odjechany kąsek kwartet pozostawił na finał. To czternastominutowy „The Last Petrol Station Before Hardangervidda”, który w dużej mierze oparty jest na improwizacjach gitarowych oraz smaczkach organowo-fortepianowych. I chociaż nie dzieje się tu zbyt wiele, to mimo wszystko cały czas jest bardzo ciekawie. Pod warunkiem jednak, że będziemy uważnie wsłuchiwać się w to, co dzieje się na dalszych planach. Ach! należałoby jeszcze wspomnieć, że pojawiająca się w tytule Hardangervidda to położony w południowo-zachodniej Norwegii płaskowyż, będący największą pod względem obszaru penepleną (czyli powierzchnią zrównania pełnego) na Starym Kontynencie. Jak widać, dzięki panom z Action & Tension & Space można poszerzyć również swoją wiedzę z geografii…
koniec
24 maja 2022
Skład:
Per Steinar Lie – gitara elektryczna, gitara hawajska
Øystein Braut – gitara elektryczna, organy, mellotron
Julius Lind – gitara basowa
Ørjan Haaland– perkusja

gościnnie:
Sigbjørn Apeland – fortepian elektryczny, fisharmonia
Ståle Liavik Solberg – instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: W basenie Morza Egejskiego
Sebastian Chosiński

28 VI 2022

Trzej giganci polskiego rocka, jazzu, bluesa oraz popu – Jorgos Skolias, Apostolis Anthimos oraz Kostek Yoriadis – nagrali wspólny album, za sprawą którego w czasach szalejącej pandemii koronawirusa postanowili przenieść się do kraju przodków, swojej duchowej ojczyzny – Grecji. Z ich artystycznego, odbywającego się na odległość, spotkania zrodziła się płyta niezwykła. Jej tytuł – „SAY” – jest jednocześnie nazwą całego projektu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Miejsce, które istnieć nie powinno
Sebastian Chosiński

23 VI 2022

Martin Küchen doskonale radzi sobie jako lider kameralnych (Trespass Trio, Angles 3) i rozbudowanych (Angles 8, 9 i 10) składów. Od czasu do czasu czuje jednak przemożną chęć popracowania samemu. I wtedy nagrywa takie albumy jak „Det försvunnas namn” sprzed dwóch lat czy tegoroczna „Utopia”. Ale uprzedzam od razu: to nie jest muzyka dla każdego. Jeśli wzdrygacie się na sam dźwięk słowa „awangarda” – odpuśćcie sobie od razu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: To co milczące i ukryte
Sebastian Chosiński

21 VI 2022

To były długie trzy lata. Znaczone pandemią i agresją rosyjską na Ukrainę. Na szczęście od czasu do czasu trafiały się też chwile milsze. Choć trudno jakąkolwiek z nich porównać z tym, co wydarzyło się 17 czerwca. Tego bowiem dnia światło dzienne ujrzało najnowsze dzieło formacji Angles Martina Küchena – „A Muted Reality”!

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

W basenie Morza Egejskiego
— Sebastian Chosiński

Miejsce, które istnieć nie powinno
— Sebastian Chosiński

To co milczące i ukryte
— Sebastian Chosiński

Na pograniczu snu
— Sebastian Chosiński

W Norwegii supergrupy rodzą się na pniach
— Sebastian Chosiński

W cieniu katedry, nad brzegami Renu
— Sebastian Chosiński

Migotanie przedsionków
— Sebastian Chosiński

Kometa Halleya strikes back
— Sebastian Chosiński

Pamięci Coltrane’a i Komedy…
— Sebastian Chosiński

Świętość zgrzytliwa i awangardowa
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.