Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Wojciech Jachna Squad
‹Earth›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEarth
Wykonawca / KompozytorWojciech Jachna Squad
Data wydania25 lutego 2022
Wydawca Audio Cave
NośnikCD
Czas trwania43:40
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Wojciech Jachna, Marek Malinowski, Jacek Cichocki, Paweł Urowski, Mateusz Krawczyk
Utwory
CD1
1) Antonietta08:35
2) The Last White Rhino06:49
3) The Forest06:51
4) Sigmunt Freud’s Last Nightmare07:09
5) Earth02:09
6) All Around07:52
7) Steps to the West04:15
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Piękna nasza Ziemia cała
[Wojciech Jachna Squad „Earth” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
O ileż uboższa byłaby polska scena jazzowa bez wkładu trębacza Wojciecha Jachny! To muzyk wszechstronny nie tylko dlatego, że odnajduje się w różnych odcieniach jazzu, ale świetnie czuje się również, grając w składach kameralnych i rozbudowanych. Wojciech Jachna Squad to projekt, któremu artysta lideruje od kilku lat i który dał o sobie znać przed dwoma miesiącami drugim w dyskografii albumem – „Earth”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Piękna nasza Ziemia cała
[Wojciech Jachna Squad „Earth” - recenzja]

O ileż uboższa byłaby polska scena jazzowa bez wkładu trębacza Wojciecha Jachny! To muzyk wszechstronny nie tylko dlatego, że odnajduje się w różnych odcieniach jazzu, ale świetnie czuje się również, grając w składach kameralnych i rozbudowanych. Wojciech Jachna Squad to projekt, któremu artysta lideruje od kilku lat i który dał o sobie znać przed dwoma miesiącami drugim w dyskografii albumem – „Earth”.

Wojciech Jachna Squad
‹Earth›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEarth
Wykonawca / KompozytorWojciech Jachna Squad
Data wydania25 lutego 2022
Wydawca Audio Cave
NośnikCD
Czas trwania43:40
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Wojciech Jachna, Marek Malinowski, Jacek Cichocki, Paweł Urowski, Mateusz Krawczyk
Utwory
CD1
1) Antonietta08:35
2) The Last White Rhino06:49
3) The Forest06:51
4) Sigmunt Freud’s Last Nightmare07:09
5) Earth02:09
6) All Around07:52
7) Steps to the West04:15
Wyszukaj / Kup
Choć scena yassowa, swego czasu szczególnie prężna w Bydgoszczy i Trójmieście, przeminęła w zasadzie wraz z latami 90. ubiegłego wieku, to jednak jej dziedzictwo trwa. Wciąż przecież działają muzycy, którzy ją wówczas aktywnie i intensywnie współtworzyli (jak Tymon Tymański, Jerzy Mazzoll, Janusz Zdunek, Olo Walicki czy Tomasz Gwinciński); z czasem skrzydła rozwinęli też ci mniej znani artyści, którzy wkraczali do show-biznesu w cieniu głównych przedstawicieli fali yassowej. Jednym z nich jest, nadzwyczaj chętnie odwołujący się w swojej twórczości do tamtej tradycji, umiejętnie łączący jazzową awangardę z wpływami rocka, punka bądź folku – bydgoski trębacz Wojciech Jachna. To muzyk, którego można określić – bez obaw o przesadę – tytanem pracy. Od dwóch dekad ten dyplomowany muzyk (vide studia w Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy) i historyk (absolwent Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego) nie ustaje w marszu ku artystycznej doskonałości.
Karierę zaczynał w jazzrockowym awangardowym zespole Sing Sing Penelope, by po paru latach dołączyć do Contemporary Noise Sextet (powstałym po rozpadzie Something Like Elvis), by ostatecznie znaleźć bezpieczną przystań w Innercity Ensemble. Wszystkie te formacje wyrastały z pnia jazzowego, ale sięgały również po inspiracje post-rockiem, fusion bądź muzyką klasyczną (tym samym zahaczały o tak zwany „trzeci nurt”). W ubiegłej dekadzie Jachna zagustował też jednak w graniu bardziej kameralnym, co znalazło swoje odzwierciedlenie w tworzeniu przez niego licznych duetów, tercetów, wreszcie kwartetu, z którego wyrósł Wojciech Jachna Squad. Popularność bydgoskiemu trębaczowi przyniosły zwłaszcza nagrania z perkusistą Jackiem Buhlem, kontrabasistą Ksawerym Wójcińskim („Night Talks”, 2015; „Conversation with Space”, 2018), pianistą Grzegorzem Tarwidem i bębniarzem Albertem Karchem („Sundial”, 2014; „Sundial II”, 2016; „Sundial III”, 2019), kontrabasistą Jackiem Mazurkiewiczem i Buhlem („Dźwięki ukryte”, 2016l „God’s Body”, 2016) czy Buhlem oraz gitarzystą i klawiszowcem Jakubem Ziółkiem z Innercity Ensemble („Animated Music”, 2020).
A do tego należy dodać jeszcze album solowy („Emanacje”, 2018) oraz udział w hołdzie złożonym legendzie polskiego jazzu improwizowanego, trębaczowi Andrzejowi Przybielskiemu („Tribute to Andrzej Przybielski, Volume 1”, 2016; „Tribute to Andrzej Przybielski, Volume 2”, 2017). A to wcale nie wszystko! Przed ośmioma laty Wojciech Jachna był jednym z inicjatorów powstania kwartetu, w skład którego weszli – obok niego – klawiszowiec (grający zarówno na fortepianie, syntezatorach i organach) Jacek Cichocki (z grupy Limboski), kontrabasista Paweł Urowski (znany Jachnie z czasów Contemporary Noise Sextet) oraz bębniarz Mateusz Krawczyk (z bluesowo-jazzowego projektu Scodrix). W 2015 roku nakładem Requiem Records światło dzienne ujrzał nagrany przez nich rok wcześniej album „The Right Moment”. Gdy jakiś czas później do zespołu dołączył gitarzysta Marek Malinowski (grający we własnym kwartecie z Urowskim), formacja zaczęła występować pod szyldem Wojciech Jachna Squad.
Tą nazwą sygnowano longplay „Elements” z 2020 roku oraz najnowszą produkcję kwintetu – „Earth”, która do sprzedaży trafiła – za sprawą krakowskiej wytwórni Audio Cave (wyjątkowo otwartej na współpracę z Jachną) – w ostatni piątek lutego. Po „lekturze” wspomnianych płyt można jedynie zacierać ręce z radości i dziękować Najwyższemu za to, że lider projektu po paru latach przerwy na nowo zagustował w graniu z rozszerzonymi składami. Choć stylistycznie żadnej rewolucji nie należy się spodziewać. Muzyka zawarta na „Earth” to tak naprawdę klasyczny jazz współczesny, charakteryzujący się zamiłowaniem muzyków do improwizacji; czasami tylko zdarzają się wycieczki w stronę fusion czy awangardy, a najczęściej stoją za nimi Cichocki i Malinowski. Od strony kompozytorskiej album jest dziełem zbiorowym: poza Krawczykiem każdy z muzyków podrzucił do wspólnego „kotła” przynajmniej po jednym utworze (tylko Urowski dwa), dwa numery są improwizacjami zespołowymi.
Na siedem kompozycji w pięciu kwintet pozwolił sobie na rozpostarcie skrzydeł, co oznacza, że są one nieco dłuższe od dwóch pozostałych. Muzycy dali sobie tym sposobem więcej przestrzeni i miejsca na rozwinięcie narracji, co niekiedy zaowocowało wciągającym transowym rytmem i budowaną na jego fundamencie opowieścią. Uznali też, że nie warto donikąd się spieszyć, stawiając – i słusznie! – na budowanie odpowiedniego nastroju. Bardzo klimatyczna jest już otwierająca płytę „Antonietta”. Jej autorem jest Malinowski, nie powinno więc dziwić, że to właśnie gitara jest tu elementem dominującym. Gitara – dodajmy – bardzo subtelna i melodyjna, niekiedy nawiązująca dialog z fortepianem. Klamrą spinającą całość jest jednak trąbka lidera, której finałowa improwizacja jest przedłużeniem wcześniejszej partii Malinowskiego. Improwizacji Jachny nie brakuje również w „The Last White Rhino”. Skłania do nich zwłaszcza monotonny rytm narzucany przez Urowskiego (autora tego utworu) i Krawczyka; pozostali muzycy robią wszystko, co możliwe, aby przełamać schemat, przydają kompozycji dynamiki i zadziorności (głównie Jachna i Malinowski).
„The Forest” jest dziełem całego zespołu, który do boju prowadzony jest jednak przez lidera. To on otwiera pochód, za plecami mając eksperymentujących z dźwiękami i brzmieniami kolegów. Kiedy po kilku minutach ustępuje im miejsca, wykorzystują to, stopniowo coraz bardziej skręcając w stronę jazzowej awangardy (vide efekty gitarowe i partia fortepianu). W składającym się z dwóch części „Sigmunt Freud’s Last Nightmare” (ciekawe skąd taka pisownia imienia żydowsko-austriackiego psychoanalityka?) kwintet najpierw podkręca tempo, nie stroniąc przy tym od kolejnych eksperymentów brzmieniowych, a następnie koi emocje, w czym największą zasługę mają Jachna i akompaniujący mu w tle na organach Cichocki. Utwór tytułowy, pod którym podpisał się cały Squad, to zarazem najkrótsza (dwuminutowa) kompozycja na płycie; można ją uznać za typowy „przerywnik”: bardzo stonowany, z wybijającym się na plan pierwszy syntezatorem. Równie dobrze mógłby to być utwór wieńczący płytę.
Ale nie jest. Po nim rozbrzmiewa jeszcze między innymi „All Around” (jedyny numer będący w stu procentach dziełem lidera). Ponownie mamy w nim do czynienia z improwizacjami, tyle że nadzwyczaj subtelnymi: wszystko zaczyna się od sennej trąbki, później ster przejmuje gitara (brzmiąca zaskakująco sterylnie), a po niej fortepian; całość zamyka natomiast, ponownie spinający utwór klamrą, Wojciech Jachna – do niego należą pierwsze i ostatnie słowo. Zaszczyt zwieńczenia albumu przypadł z kolei pianiście, spod ręki którego – w znaczeniu symbolicznym i do słownym – wyszedł „Steps to the West”, kolejny numer utrzymany w wolnym, wręcz leniwym rytmie. Od poprzedników różni się on jednak w sposób zasadniczy tym, że jest – przynajmniej w fazie początkowej – znacznie optymistyczniejszy. Więcej w nim „jasnych” tonów, które zawdzięczamy dialogującym ze sobą (który to już raz?) trębaczowi i gitarzyście. Po nich do głosu dochodzi jeszcze sam Cichocki, który prowadzi słuchaczy do ostatecznego finału. A że to chwila smutna, zmienia więc narrację na mniej radosną.
koniec
10 maja 2022
Skład:
Wojciech Jachna – trąbka, skrzydłówka
Marek Malinowski – gitara elektryczna
Jacek Cichocki – fortepian, syntezator, organy
Paweł Urowski – kontrabas
Mateusz Krawczyk – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Prezent na dziesiątą rocznicę
Sebastian Chosiński

30 VI 2022

Kungens Män to szwedzki sekstet, który choć istnieje zaledwie od dekady, wydał w tym czasie ponad dwadzieścia albumów. Jak widać, muzycy nie próżnują, zwłaszcza że udzielają się również w innych projektach. „Kungens Ljud & Bild” – najnowsza płyta grupy – jest jednocześnie prezentem, jaki sztokholmczycy sprawili swoim fanom i samym sobie na jubileusz dziesięciolecia.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W basenie Morza Egejskiego
Sebastian Chosiński

28 VI 2022

Trzej giganci polskiego rocka, jazzu, bluesa oraz popu – Jorgos Skolias, Apostolis Anthimos oraz Kostek Yoriadis – nagrali wspólny album, za sprawą którego w czasach szalejącej pandemii koronawirusa postanowili przenieść się do kraju przodków, swojej duchowej ojczyzny – Grecji. Z ich artystycznego, odbywającego się na odległość, spotkania zrodziła się płyta niezwykła. Jej tytuł – „SAY” – jest jednocześnie nazwą całego projektu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Miejsce, które istnieć nie powinno
Sebastian Chosiński

23 VI 2022

Martin Küchen doskonale radzi sobie jako lider kameralnych (Trespass Trio, Angles 3) i rozbudowanych (Angles 8, 9 i 10) składów. Od czasu do czasu czuje jednak przemożną chęć popracowania samemu. I wtedy nagrywa takie albumy jak „Det försvunnas namn” sprzed dwóch lat czy tegoroczna „Utopia”. Ale uprzedzam od razu: to nie jest muzyka dla każdego. Jeśli wzdrygacie się na sam dźwięk słowa „awangarda” – odpuśćcie sobie od razu.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Prezent na dziesiątą rocznicę
— Sebastian Chosiński

W basenie Morza Egejskiego
— Sebastian Chosiński

Miejsce, które istnieć nie powinno
— Sebastian Chosiński

To co milczące i ukryte
— Sebastian Chosiński

Na pograniczu snu
— Sebastian Chosiński

W Norwegii supergrupy rodzą się na pniach
— Sebastian Chosiński

W cieniu katedry, nad brzegami Renu
— Sebastian Chosiński

Migotanie przedsionków
— Sebastian Chosiński

Kometa Halleya strikes back
— Sebastian Chosiński

Pamięci Coltrane’a i Komedy…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.