Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

John Zorn, Simulacrum
‹Spinoza›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpinoza
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Simulacrum
Data wydania15 kwietnia 2022
Wydawca Tzadik Records
NośnikCD
Czas trwania42:12
Gatunekjazz, metal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
John Medeski, Matt Hollenberg, Kenny Grohowski, John Zorn, Bill Frisell
Utwory
CD1
1) Immanence22:12
2) Spinoza20:00
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Immanentnie i nieskończenie
[John Zorn, Simulacrum „Spinoza” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To, że John Zorn interesuje się filozofią, mistyką i kabałą – wiadomo nie od dzisiaj. Że swoje zainteresowania chętnie przekłada na język muzyki – również. Nie może więc zaskakiwać fakt, że najnowszy album tria Simulacrum (okazjonalnie poszerzonego do rozmiarów kwartetu) poświęcony został żyjącemu w XVII wieku niderlandzkiemu, choć o korzeniach żydowskich, myślicielowi Baruchowi Spinozie.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Immanentnie i nieskończenie
[John Zorn, Simulacrum „Spinoza” - recenzja]

To, że John Zorn interesuje się filozofią, mistyką i kabałą – wiadomo nie od dzisiaj. Że swoje zainteresowania chętnie przekłada na język muzyki – również. Nie może więc zaskakiwać fakt, że najnowszy album tria Simulacrum (okazjonalnie poszerzonego do rozmiarów kwartetu) poświęcony został żyjącemu w XVII wieku niderlandzkiemu, choć o korzeniach żydowskich, myślicielowi Baruchowi Spinozie.

John Zorn, Simulacrum
‹Spinoza›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpinoza
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Simulacrum
Data wydania15 kwietnia 2022
Wydawca Tzadik Records
NośnikCD
Czas trwania42:12
Gatunekjazz, metal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
John Medeski, Matt Hollenberg, Kenny Grohowski, John Zorn, Bill Frisell
Utwory
CD1
1) Immanence22:12
2) Spinoza20:00
Wyszukaj / Kup
John Zorn konsekwentnie penetruje biografie i dokonania filozofów i myślicieli, którzy w kręgu swoich zainteresowań mieli szeroko pojęty mistycyzm. Bohaterem najnowszego albumu właściciela Tzadik Records jest Baruch Spinoza – potomek sefardyjskich Żydów, który swe krótkie (zaledwie czterdziestopięcioletnie) życie spędził w siedemnastowiecznych Niderlandach. Z zawodu był optykiem, ale do historii przeszedł przede wszystkim jako filozof, który potrafił łączyć panteizm (za co zresztą krytykowali go Żydzi) z kartezjańskim racjonalizmem. Który studiował Talmud i znał kabałę. Któremu nieobcy był język hebrajski. W kontekście tego nie dziwi, że Zorn postanowił o nim opowiedzieć. Oczywiście nie w sensie dosłownym, bo poprzez utwory instrumentalne.
Komponując materiał, Amerykanin musiał wiedzieć, jakim muzykom odda go do nagrania. Stylistycznie najbardziej pasował do tria Simulacrum, które po nadzwyczaj intensywnej działalności w latach 2015-1017 (w tym czasie powstało pięć płyt sygnowanych tą nazwą), przeszło na jakiś czas w stan – jak się potem okazało – uśpienia. Przebudzenie nastąpiło latem 2019 roku, kiedy to panowie John Medeski, Matt Hollenberg i Kenny Grohowski zebrali się, aby „na żywo”, chociaż jednak w studiu, zarejestrować płytę podsumowującą pierwszy okres funkcjonowania – „Beyond Good and Evil – Simulacrum Live” (2020). Co ciekawe, oznaczała ona jednocześnie otwarcie drugiego rozdziału w dziejach grupy, znaczonego – jak dotąd – trzema pełnowymiarowymi albumami: „Baphomet” (2020), „Nostradamus: The Death of Satan” (2021) oraz właśnie „Spinoza”.
Zaskakiwać może nieco mniejsza intensywność działań (jedna płyta rocznie), ale na usprawiedliwienie Zorna i jego kolegów można dodać, że po uśpieniu Simulacrum w 2017 roku John powołał do życia projekt będący w pewnym sensie odnogą tamtej formacji – Insurrection („Insurrection”, 2018; „Salem 1692”, 2018). Grali w nim bowiem zarówno Hollenberg, jak i Grohowski. Jakby tego było mało, jesienią 2020 roku od pnia Simulacrum odrosła druga gałąź, która otrzymała nazwę Chaos Magick („Chaos Magick (Nothing is True – Everything is Permitted)”, 2021; „The Ninth Circle (Orpheus in the Underland)”, 2021). W jej składzie znalazła się cała trójka muzyków, którym Zorn przydał jeszcze do towarzystwa pianistę Briana Marsellę.
W czasie sesji do „Spinozy”, która miała miejsce pomiędzy 27 a 29 listopada ubiegłego roku w nowojorskim studiu EastSide Sound, też zresztą pojawił się gość: to zaprzyjaźniony z Johnem od lat gitarzysta Bill Frisell, który nie tak dawno nagrywał dla Tzadik Records album The Gnostic Trio „Gnosis: The Inner Light” (2021). Usłyszeć można go w pierwszej z dwóch dwudziestominutowych suit – „Immanence”. W drugiej, tytułowej, czwartym muzykiem jest natomiast grający na saksofonie altowym… John Zorn. Ale jego akurat trudno określić mianem gościa, skoro poza tym pełnił również, co jest tradycją przy płytach Simulacrum, funkcje aranżera, dyrygenta i producenta (nie mówiąc o skomponowaniu całości materiału). Najnowszy krążek tria (a w zasadzie tym razem kwartetu) stylistycznie nie różni się jakoś szczególnie od poprzednich – to wciąż mieszanka fusion z heavy metalem. Może jednak tym razem, głównie za sprawą saksofonu, więcej jest w tej muzyce free jazzu.
„Immanence” to wielowątkowa kompozycja, która stara się przekonać słuchaczy, że jedynym stałym elementem w świecie są… zmiany. Dlatego tak wiele dzieje się w niej. Choć akurat schemat utworu jest prosty: na przemian pojawiają się fragmenty dynamiczne i stonowane. I tak praktycznie przez całe dwadzieścia dwie minuty. Różnice pojawiają się na poziomie szczegółów, kiedy mamy do czynienia z odmiennymi konfiguracjami instrumentów. To zatem nie przypadek, że do nagrania „Immanence” posłużono się nie tylko drugą gitarą, ale także fortepianem elektrycznym Rhodesa (dotąd John Medeski ograniczał się jedynie do organów). Czasami mamy do czynienia z popisami solowymi, to znów z duetami. Zazwyczaj gdy robi się spokojnie, zespół skręca w stronę jazzu, a gdy Kenny Grohowski podkręca tempo, przeskakujemy do świata heavy metalu. Choć akurat w finale utworu obie te płaszczyzny nakładają się na siebie, w efekcie czego otrzymujemy szaleńczy free jazz-metal. Który jest zresztą jedną z wizytówek Zorna; wystarczy przypomnieć takie formacje Johna, jak Naked City czy PainKiller.
W „Spinozie” schemat konstrukcyjny zostaje utrzymany, tyle że zamiast drugiej gitary mamy saksofon. Wbrew pozorom nie prowadzi on wcale do złagodzenia brzmienia, tym bardziej że kiedy Zorn sięga już po swój sztandarowy instrument, to najczęściej po to, aby dać słuchaczom popalić. Aczkolwiek uczciwie należy podkreślić, że nie brakuje tu także, wprawdzie nielicznych, fragmentów bardziej przyjaznych, w których właściciel Tzadika oddaje hołd swojemu mistrzowi – Johnowi Coltrane’owi. Ba! w pewnym momencie Medeski gra na organach z takim rozmachem, że robi się wprost… progresywnie (mimo że z jazzowym akcentem). Generalnie jednak dominuje – podobnie jak w „Immanence” – mariaż jazz-rocka i free z metalem. Swoją drogą to siedemnastowieczny filozof zapewne bardzo by się zdziwił, jak jego dokonania zilustrowano muzycznie kilka wieków później. Być może nawet usłyszawszy dynamiczne otwarcia obu suit, uciekłby w popłochu. I trudno byłoby mu się z tego powodu dziwić. A co może stwierdzić współczesny słuchacz po „lekturze” „Spinozy”? Chyba tylko jedno: by Simulacrum trwało jak najdłużej. Bo o wenę twórczą Zorna możemy być spokojni.
koniec
21 kwietnia 2022
Skład:
John Medeski – organy, fortepian elektryczny
Matt Hollenberg – gitara elektryczna
Kenny Grohowski – perkusja

oraz
Bill Frisell – gitara elektryczna (1)
John Zorn – saksofon altowy (2), muzyka, aranżacja, produkcja, dyrygent

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Prezent na dziesiątą rocznicę
Sebastian Chosiński

30 VI 2022

Kungens Män to szwedzki sekstet, który choć istnieje zaledwie od dekady, wydał w tym czasie ponad dwadzieścia albumów. Jak widać, muzycy nie próżnują, zwłaszcza że udzielają się również w innych projektach. „Kungens Ljud & Bild” – najnowsza płyta grupy – jest jednocześnie prezentem, jaki sztokholmczycy sprawili swoim fanom i samym sobie na jubileusz dziesięciolecia.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W basenie Morza Egejskiego
Sebastian Chosiński

28 VI 2022

Trzej giganci polskiego rocka, jazzu, bluesa oraz popu – Jorgos Skolias, Apostolis Anthimos oraz Kostek Yoriadis – nagrali wspólny album, za sprawą którego w czasach szalejącej pandemii koronawirusa postanowili przenieść się do kraju przodków, swojej duchowej ojczyzny – Grecji. Z ich artystycznego, odbywającego się na odległość, spotkania zrodziła się płyta niezwykła. Jej tytuł – „SAY” – jest jednocześnie nazwą całego projektu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Miejsce, które istnieć nie powinno
Sebastian Chosiński

23 VI 2022

Martin Küchen doskonale radzi sobie jako lider kameralnych (Trespass Trio, Angles 3) i rozbudowanych (Angles 8, 9 i 10) składów. Od czasu do czasu czuje jednak przemożną chęć popracowania samemu. I wtedy nagrywa takie albumy jak „Det försvunnas namn” sprzed dwóch lat czy tegoroczna „Utopia”. Ale uprzedzam od razu: to nie jest muzyka dla każdego. Jeśli wzdrygacie się na sam dźwięk słowa „awangarda” – odpuśćcie sobie od razu.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Prezent na dziesiątą rocznicę
— Sebastian Chosiński

W basenie Morza Egejskiego
— Sebastian Chosiński

Miejsce, które istnieć nie powinno
— Sebastian Chosiński

To co milczące i ukryte
— Sebastian Chosiński

Na pograniczu snu
— Sebastian Chosiński

W Norwegii supergrupy rodzą się na pniach
— Sebastian Chosiński

W cieniu katedry, nad brzegami Renu
— Sebastian Chosiński

Migotanie przedsionków
— Sebastian Chosiński

Kometa Halleya strikes back
— Sebastian Chosiński

Pamięci Coltrane’a i Komedy…
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Tacy artyści, jak Morricone, nie umierają
— Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
— Sebastian Chosiński

Esensja słucha: …Johna Zorna
— Sebastian Chosiński

Pokój z Zornem!
— Paweł Franczak

Tegoż autora

East Side Story: Bierny opór też ma sens!
— Sebastian Chosiński

Zbrodnie w stylu retro: Zbrodnia bez trupa
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Podejście numer dwa
— Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Skazany na śmierć
— Sebastian Chosiński

Ziemia obca, lecz swoja
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Hymn do niespełnionej miłości
— Sebastian Chosiński

Z twarzą zwróconą na wschód…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Sportsmenka na rozdrożu
— Sebastian Chosiński

Dybuki krążą wokół nas
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wylęgarnia talentów
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.