Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

John Zorn, Chaos Magick
‹Chaos Magick›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułChaos Magick
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Chaos Magick
Data wydania23 kwietnia 2021
Wydawca Tzadik Records
NośnikCD
Czas trwania39:47
Gatunekjazz, metal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Brian Marsella, Matt Hollenberg, John Medeski, Kenny Grohowski, John Zorn
Utwory
CD1
1) The Initiate03:50
2) Corinthians I05:24
3) The Servitor05:45
4) St. Augustine06:58
5) Egregore04:36
6) Crossing the Abyss03:50
7) Liber 1502:48
8) Imp of the Perverse02:52
9) Corinthians II03:43
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Czysta magia, czyli… sukces z chaosu
[John Zorn, Chaos Magick „Chaos Magick” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Trio Simulacrum to, jak dotąd, największe objawienie w stajni Tzadik Records w XXI wieku. Nic więc dziwnego, że w ostatnich latach to właśnie tej grupie John Zorn poświęcał najwięcej uwagi. Teraz jej miejsce może zająć kwartet Chaos Magick, który powstał po dokooptowaniu do Simulacrum pianisty Briana Marselli. Zespół zadebiutował w kwietniu tego roku albumem zatytułowanym po prostu „Chaos Magick”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Czysta magia, czyli… sukces z chaosu
[John Zorn, Chaos Magick „Chaos Magick” - recenzja]

Trio Simulacrum to, jak dotąd, największe objawienie w stajni Tzadik Records w XXI wieku. Nic więc dziwnego, że w ostatnich latach to właśnie tej grupie John Zorn poświęcał najwięcej uwagi. Teraz jej miejsce może zająć kwartet Chaos Magick, który powstał po dokooptowaniu do Simulacrum pianisty Briana Marselli. Zespół zadebiutował w kwietniu tego roku albumem zatytułowanym po prostu „Chaos Magick”.

John Zorn, Chaos Magick
‹Chaos Magick›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułChaos Magick
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Chaos Magick
Data wydania23 kwietnia 2021
Wydawca Tzadik Records
NośnikCD
Czas trwania39:47
Gatunekjazz, metal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Brian Marsella, Matt Hollenberg, John Medeski, Kenny Grohowski, John Zorn
Utwory
CD1
1) The Initiate03:50
2) Corinthians I05:24
3) The Servitor05:45
4) St. Augustine06:58
5) Egregore04:36
6) Crossing the Abyss03:50
7) Liber 1502:48
8) Imp of the Perverse02:52
9) Corinthians II03:43
Wyszukaj / Kup
Tzadikowemu triu Simulacrum, które od początku istnienia tworzą gitarzysta Matt Hollenberg (również Titan to Tachyons), organista John Medeski (między innymi Medeski, Martin & Wood oraz Nova Express) i perkusista Kenny Grohowski (najnowsze wcielenie Brand X), kibicowałem od momentu jego powstania. Każdą kolejną jego płytę celebrowałem i nie ukrywam, że kiedy w 2017 roku gruchnęła po świecie hiobowa wieść, że po nagraniu sześciu pełnowymiarowych albumów zespół przeszedł do historii („Simulacrum”, 2015; „The True Discoveries of Witches and Demons”, 2015; „Inferno”, 2015; „The Painted Bird”, 2016; „49 Acts of Unspeakable Depravity in the Abominable Life and Times of Gilles de Rais”, 2016; „The Garden of Earthly Delights”, 2017), przeżyłem spore rozczarowanie. Na szczęście w ubiegłym roku okazało się, że wiadomość o śmierci tej supergrupy są zdecydowanie przedwczesne. John Zorn – jej „ojciec chrzestny” – postanowił bowiem podarować jej drugie życie.
Powrót przypieczętowany został dwoma wydawnictwami: nagranym na żywo, choć w studiu „Beyond Good and Evil – Simulacrum Live” (2020) oraz „Baphomet” (2020). A kiedy w kwietniu tego roku do sprzedaży trafiła płyta „Chaos Magick”, wydawało się, że dyskografia Simulacrum rozrosła się tym samym do dziewięciu krążków. Dopiero dokładniejsza lektura opisu longplaya przekonała, że mamy do czynienia z zupełnie nowym projektem, chociaż współtworzonym przez Hollenberga, Medeskiego i Grohowskiego. Zorn zdecydował o dołączeniu do nich pianisty Briana Marselli (z którym pracował już przy „Adramelech: The Book of Angels – Volume 22” oraz „Calculus”) i jednoczesnej zmianie nazwy z Simulacrum na… Chaos Magick. Materiał, w całości skomponowany, zaaranżowany i wyprodukowany przez Johna, nagrany został w nowojorskim studiu EastSide Sound w ciągu zaledwie trzech dni – pomiędzy 29 a 31 października ubiegłego roku. Stało się to więc tuż po zakończeniu prac nad krążkiem „Heaven and Earth Magick”. Nie dziwi zatem, że tematycznie eksplorują one ten sam temat.
Jaki? Magię i okultyzm. Tworząc „Chaos Magick” – tytuł jest jak najbardziej znaczący i jeszcze do niego wrócę – Zorn inspirował się twórczością Austina Osmana Spare’a (1886-1956), brytyjskiego malarza, okultysty i… teoretyka magii, który przez pewien czas należał do magicznego zakonu Aleistera Crowleya Argenteum Astrum. W Polsce nie jest zbyt znany, chociaż przetłumaczono na nasz język trzy najważniejsze jego dzieła: „Piekło na ziemi” (1905), „Księgę Satyrów” (1907) oraz „Księgę rozkoszy” (1913). W krajach anglosaskich Spare zyskał sporą popularność. Jego koncepcjami interesowali się i Crowley (1875-1947), i guru beatników William S. Burroughs (1914-1997), i Robert Anton Wilson (1932-2007). Klasycy brytyjskiego rocka gotyckiego, formacja Fields of the Nephilim, tytuł jednej ze swoich płyt – „Earth Inferno” (1991) – zapożyczyli właśnie od Spare’a. Chaos magick (niekiedy pisane też poprawnie, bez „k” na końcu) to praktyka magiczna, która kładzie nacisk na osiąganie konkretnych celów (stąd pojawiające się również określenie „magia sukcesu”). Powstała w latach 60. XX wieku z połączenia tradycyjnych technik okultystycznych z ideami postmodernistycznymi.
Pytanie tylko: w jaki sposób można to przełożyć na język muzyki? John Zorn sięgnął po te same inspiracje, jakie przyświecały mu przy tworzeniu repertuaru dla Simulacrum, czyli jazz improwizowany, awangardę oraz progresywny metal, który mógłby przyprawić o szybsze bicie serca nawet wielbicieli Dream Theater. W przeciwieństwie jednak do powiązanego tematycznie „Heaven and Earth Magick”, tym razem Zorn zdecydował się na krótszą formę wypowiedzi – najdłuższa kompozycja ma siedem minut, a więc minutę mniej niż miał najkrótszy utwór na wspomnianej powyżej płycie. Stylistycznie nie brakuje tutaj jednak nawiązań również do innego tegorocznego, w nieco mniejszym stopniu zahaczającego o okultyzm, wydawnictwa właściciela Tzadik Records – „Gnosis: The Inner Light”. Słyszalne są one w kompozycjach spokojniejszych, z tą różnicą, że tutaj – zamiast wibrafonu Sae Hashimoto – mamy fortepian elektryczny Briana Marselli.
Płytę otwiera zatytułowany adekwatnie do roli utwór „The Initiate”, będący typowym dziełem spod znaku Simulacrum. To znaczy napędzają go rytmiczne kombinacje Kenny’ego, którego wydatnie wspomaga Matt (pozwalający sobie na ostre przestery); Medeski natomiast najpierw dba o klimatyczne tło, a potem serwuje nadzwyczaj „kwasową” i psychodeliczną improwizację na organach. Idealnym przeciwieństwem tego jest drugi w kolejności „Corinthians I”, w którym znacznie więcej ma do powiedzenia Brian, wybijający się nawet przed Johna. Cały kwartet skupia się na budowaniu nastroju i napięcia, które prowadzi prostą drogą do przesilenia. Co jednak najważniejsze, prze cały czas towarzyszy nam melodyjny motyw podrzucany to przez gitarzystę, to przez pianistę. Z kolei o „The Servitor” można powiedzieć niemal wszystko, ale na pewno nie to, że zespół się snuje. Ponownie mamy tu do czynienia z nieprawdopodobną energią, podsycaną jeszcze przez rockowy dialog Hollenberga z Medeskim.
Dotarłszy do czwartego „St. Augustine”, łatwo dostrzec już pewną prawidłowość: utwory nieparzyste skrzą się rockowo-metalowym ogniem, parzyste natomiast koją nerwy. I tak właśnie jest teraz. A dba o to przede wszystkim Matt, który odpowiada za urokliwy gitarowy lejtmotyw; z drugiego planu dochodzą z kolei stonowane dźwięki fortepianu elektrycznego i organów. Warto zachować je w pamięci, bo za chwilę – za sprawą „Egregore” – kwartet ponownie „dorzuca do pieca”. Nowością jest to, że tym razem nie tylko jednak Medeski dba o rockowy koloryt, ale dzieli się z nim tym trudem również Marsella. Obaj chętnie intensywnie improwizują, tworząc przy tym ścianę dźwięku, przez którą z trudem przebija się gitara Hollenberga. W „Crossing the Abyss” zespół porzuca dotychczasowy schemat (szybko – wolno / szybko – wolno) i ponownie daje czadu. Jazz miesza się z psychodelicznym szaleństwem, a Matt gra taką solówkę, że jeśli w przyszłości będzie aplikował do jakiejś grupy stricte metalowej, będzie mógł dołączyć ją do swego artystycznego curriculum vitae.
Po w sumie ponad ośmiominutowej porcji rockowania („Egregore” plus „Crossing the Abyss”) należy się słuchaczom wytchnienie. Na pozór gwarantuje je „Liber 15”. Dlaczego jednak tylko „na pozór”? Wprawdzie na pierwszym planie pojawiają się tu przede wszystkim subtelne organy i fortepian, ale w pewnym momencie rozbrzmiewa dodatkowo wsamplowany złowieszczy zaśpiew… Aleistera Crowleya – i wtedy cały spokój znika. Kolejny, jeszcze bardziej dotkliwy cios, kwartet wyprowadza w dynamicznym „Imp of the Perverse”; zapętlona gitara przyprawia tu o zawrót głowy, od którego ratunkiem okazuje się perkusyjna solówka Grohowskiego. Szkoda jedynie, że taka krótka. Na szczęście dla słuchaczy o nieco wrażliwszych uszach na zamknięcie tej historii Zorn wybrał „Corinthians II” – nostalgiczną, urokliwą opowieść opartą na delikatnych klawiszach. Czy – w myśl praktyki „magii sukcesu” – John osiągnął „konkretny cel”? Bez wątpienia – stworzył przecież płytę, która otwiera nowy rozdział w jego przebogatej twórczości. Nawet jeśli narodziny Chaos Magick będą równoznaczne z pogrzebem Simulacrum – chyba warto.
koniec
17 czerwca 2021
Skład:
Brian Marsella – fortepian elektryczny
Matt Hollenberg – gitara elektryczna
John Medeski – organy
Kenny Grohowski – perkusja, instrumenty perkusyjne, kongi

oraz
Aleister Crowley – głos (7)
John Zorn – muzyka, aranżacja, produkcja, dyrygent

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Częstotliwość ma znaczenie!
Sebastian Chosiński

17 V 2022

Nie ma wątpliwości, że pochodzący z Częstochowy Krzysztof Majchrzak to jeden z najbardziej konsekwentnych polskich artystów. Chociaż zaczynał jako jazzman, jego obecne zainteresowania artystycznej wykraczają daleko poza jazz improwizowany. Aczkolwiek nie odżegnują się od niego. Najnowszy album muzyka – „432 Hz” – może zainteresować zarówno wielbicieli free jazzu, jak i elektroniki.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
Sebastian Chosiński

12 V 2022

Nie licząc wydanej w 2018 roku płyty koncertowej, kwintet Niechęć kazał nam czekać na nowy album studyjny sześć lat. Cieszy zatem bardzo, że czas ten nie został zmarnowany. Najnowsze dzieło kwintetu – „Unsubscribe” – to wydawnictwo jeszcze dojrzalsze i ciekawsze, bo bardziej różnorodne. Aczkolwiek wciąż mamy do czynienia ze swoiście pojętym jazz-rockiem.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Piękna nasza Ziemia cała
Sebastian Chosiński

10 V 2022

O ileż uboższa byłaby polska scena jazzowa bez wkładu trębacza Wojciecha Jachny! To muzyk wszechstronny nie tylko dlatego, że odnajduje się w różnych odcieniach jazzu, ale świetnie czuje się również, grając w składach kameralnych i rozbudowanych. Wojciech Jachna Squad to projekt, któremu artysta lideruje od kilku lat i który dał o sobie znać przed dwoma miesiącami drugim w dyskografii albumem – „Earth”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Częstotliwość ma znaczenie!
— Sebastian Chosiński

Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
— Sebastian Chosiński

Piękna nasza Ziemia cała
— Sebastian Chosiński

Pomarzyć warto
— Sebastian Chosiński

Balsam na skołataną duszę
— Sebastian Chosiński

Rewolucja bez rewolucji
— Sebastian Chosiński

Trzej przyjaciele ze studiów
— Sebastian Chosiński

Immanentnie i nieskończenie
— Sebastian Chosiński

Giganci wciąż nie śpią
— Sebastian Chosiński

Zapomniane krainy, niezapomniane czasy
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Tacy artyści, jak Morricone, nie umierają
— Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
— Sebastian Chosiński

Esensja słucha: …Johna Zorna
— Sebastian Chosiński

Pokój z Zornem!
— Paweł Franczak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.