Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Samsara Blues Experiment
‹End of Forever›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEnd of Forever
Wykonawca / KompozytorSamsara Blues Experiment
Data wydania5 listopada 2020
Wydawca Electric Magic
NośnikCD
Czas trwania51:11
Gatunekmetal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Christian Peters, Hans Eiselt, Thomas Vedder
Utwory
CD1
1) Second Birth10:59
2) Massive Passive06:00
3) Southern Sunset06:47
4) Lovage Leaves04:18
5) End of Forever07:56
6) Orchid Annie08:24
7) Jumbo Mumbo Jumbo06:48
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Koniec wieczności i wieczność bez końca
[Samsara Blues Experiment „End of Forever” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Samsara Blues Experiment to jedna z tych niemieckich formacji, na której nowe dzieło czekam zawsze z utęsknieniem. Jak dotąd, ten berliński zespół, specjalizujący się w mieszaniu progresu ze space rockiem i stonerem, nigdy nie zawiódł. Jego piąty album studyjny – zatytułowany „End of Forever” – także nie powinien wywołać wśród najbardziej nawet wielbicieli rozczarowania.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Koniec wieczności i wieczność bez końca
[Samsara Blues Experiment „End of Forever” - recenzja]

Samsara Blues Experiment to jedna z tych niemieckich formacji, na której nowe dzieło czekam zawsze z utęsknieniem. Jak dotąd, ten berliński zespół, specjalizujący się w mieszaniu progresu ze space rockiem i stonerem, nigdy nie zawiódł. Jego piąty album studyjny – zatytułowany „End of Forever” – także nie powinien wywołać wśród najbardziej nawet wielbicieli rozczarowania.

Samsara Blues Experiment
‹End of Forever›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEnd of Forever
Wykonawca / KompozytorSamsara Blues Experiment
Data wydania5 listopada 2020
Wydawca Electric Magic
NośnikCD
Czas trwania51:11
Gatunekmetal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Christian Peters, Hans Eiselt, Thomas Vedder
Utwory
CD1
1) Second Birth10:59
2) Massive Passive06:00
3) Southern Sunset06:47
4) Lovage Leaves04:18
5) End of Forever07:56
6) Orchid Annie08:24
7) Jumbo Mumbo Jumbo06:48
Wyszukaj / Kup
Jak to dobrze, że czternaście lat temu Christian Peters – nadzwyczaj utalentowany wokalista, gitarzysta i klawiszowiec – zdecydował się opuścić metalowo-psychodeliczny zespół Terraplane. Nie była to zapewne decyzja łatwa; wszak spędził w jego szeregach siedem lat i nagrał z nim dwie płyty. Ale gdyby tego nie uczynił, dzisiaj nie moglibyśmy zachwycać się kolejnymi produkcjami następnej formacji Petersa, która poziomem artystycznym wzbiła się znacznie wyżej niż wspomniany Terraplane. Chodzi oczywiście o Samsara Blues Experiment. Po kilku miesiącach kompletowania nowego składu (w którym znaleźli się gitarzysta Hans Eiselt, basista Richard Behrens oraz perkusista Thomas Vedder) kwartet zabrał się do intensywnej pracy, szlifując repertuar podczas licznych koncertów (w Europie i Stanach Zjednoczonych). A potem przyszła kolej na płyty: debiutancką „Long Distance Trip” (2010) oraz następujące po niej „Revelation & Mystery” (2011), „Waiting for the Flood” (2013) i zamykającą pierwszy rozdział w dziejach formacji koncertową „Live at Rockpalast” (2013).
Po wydaniu ostatniego ze wspomnianych krążków szeregi grupy opuścił Behrens, który od tej pory zajął się produkcją muzyki, w tym również tej nagrywanej przez… Samsara Blues Experiment. Jego miejsce zajął – przynajmniej podczas pracy w studiu – Eiselt, którego z kolei zastąpił Peters. Tym sposobem zespół z kwartetu przekształcił się w trio i działał dalej (jedynie podczas koncertów rozrasta się ponownie do składu czteroosobowego). Tyle że już nie tak intensywnie. Na czwarte studyjne wydawnictwo Niemców trzeba było bowiem poczekać do kwietnia 2017 roku, kiedy to światło dzienne – nakładem specjalizującej się w muzyce korzeniami tkwiącej w latach 60. i 70. ubiegłego wieku wytwórni Electric Magic – ujrzał album „One with the Universe”. Opłaciło się czekać, bo płyta nie zawiodła w żadnym aspekcie, prezentując się nawet lepiej niż „Waiting for the Flood”, której też w końcu nic nie brakowało. Gorzej, że po publikacji „One with the Universe” nastąpiła kolejna ciągnąca się w nieskończoność przerwa…
Dopiero w czerwcu i lipcu tego roku Peters, Eiselt i Vedder zamknęli się w berlińskim studiu Big Snuff, by z pomocą Behrensa (pełniącego tu funkcję inżyniera dźwięku) zarejestrować materiał na piątą płytę studyjną. Do sprzedaży trafiła ona – ponownie za sprawą Electric Magic – na początku listopada, czyli ponad trzy i pół roku po poprzedniczce. Szczęście, że ta kolejna próba cierpliwości, na jaką zostali wystawieni fani Samsara Blues Experiment, zwieńczona została odsłuchem krążka, który mógł ukoić skołatane nerwy. Tyle że… krótko po premierze płyty Christian, Hans i Thomas opublikowali na oficjalnym profilu facebookowym zespołu wiadomość mogącą odebrać wszelką radość – oznajmili w niej bowiem, że na nieokreślony bliżej czas zawieszają działalność. Co oczywiście ma związek z pandemią koronawirusa i niemożnością prowadzenia jakiejkolwiek działalności koncertowej. Pozostaje zatem „End of Forever”, która – miejmy nadzieję – nie okaże się wcale ostatnim słowem berlińczyków.
To w sumie sześć, a z bonusem nawet siedem kompozycji, trwających ponad pięćdziesiąt minut. Od strony muzycznej można dostrzec pewną, trwającą już od lat ewolucję stylistyczną zespołu, który coraz bardziej odchodzi od swoich – utrwalonych w nazwie – hinduskich „korzeni” na rzecz progresu i stoneru. To oczywiście nic złego. Choć ci, którzy polubili zespół właśnie za te orientalizujące wstawki mogą poczuć się trochę rozczarowani. Powinien im to jednak zrekompensować wysoki poziom artystyczny całego wydawnictwa. Które otwiera najdłuższy w całym zbiorze utwór „Second Birth”. To jedenaście minut bardzo klasycznego rocka, w którym progresywne konotacje podkreślane są przez wszechstronne użycie instrumentów klawiszowych (powłóczyście brzmiących syntezatorów i podniosłych organów), ale w którym nie brakuje także wyrazistych wycieczek w stronę bluesa (głównie za sprawą partii gitarowych Christiana Petersa). Dopiero w finale rozbrzmiewa rasowy stoner, którego ostrość zostaje złagodzona pojawiającymi się w tle organami.
Najważniejsze, że otwarcie albumu wypada wyjątkowo okazale. Choć z drugiej strony tak wysokie podniesienie poprzeczki może okazać się też ryzykowne, bo wymaga od kolejnych kompozycji utrzymania poziomu. W przypadku „Massive Passive” nie ma z tym najmniejszego problemu. Po subtelnym, akustycznym początku utwór szybko zyskuje na dynamice; jego faktura zagęszcza się, a muzyków zdaje się wręcz rozsadzać energia. Podobnie ma się rzecz z „Southern Sunset”, w którym na początku pojawia się niecodzienny duet organów i perkusji. Następnie dołącza do nich gitara i to staje się sygnałem do stopniowego podkręcania tempa. Ostatnie dwie minuty to popis Petersa-gitarzysty, którego solo jest tak „mięsiste”, że dodając je do swojego curriculum vitae, Christian nie miałby najmniejszego problemu z angażem w którymś z zespołów zaliczanych do tuzów światowego heavy metalu. Z drugiej strony jako wokalista nie mógłby liczyć na wysokie apanaże. Cóż, w tym względzie brakuje mu jeszcze co nieco do najlepszych. Ale w końcu nie za parte wokalne fani najbardziej cenią Samsara Blues Experiment.
O czym przekonuje choćby doskonały instrumentalny „Lovage Leaves”, notabene najkrótszy z całej siódemki. Dużo w nim brzmień akustycznych, począwszy od gitary po imitujące orkiestrowe smyczki syntezatory. Te ostatnie świetnie prezentują się także w swej spacerockowej roli w drugiej części utworu. Nie mniej emocji niesie ze sobą tytułowy „End of Forever”, w którym trio stawia przede wszystkim na konsekwentne budowanie niepokojącego nastroju: począwszy od otwierających go dźwięków gitary akustycznej, poprzez „zamglony” śpiew Christiana, aż po psychodelicznie hipnotyczne syntezatory. Cóż, tytuł – „Koniec wieczności” (nie mylić z wczesną powieścią Isaaka Asimova) – do czegoś zobowiązuje. Równie nastrojowy, chociaż już nie tak złowieszczy jest wieńczący właściwy materiał utwór „Orchid Annie”, w którym zespół niejako podsumowuje to wszystko, co mogliśmy usłyszeć wcześniej. To porywający podrasowany hard rockiem i bluesem progres, w którym swoje „pięć minut” ma każdy z instrumentalistów (a biorąc pod uwagę wszechstronność Christiana, to jemu w udziale przypada nawet minut „piętnaście”).
Na finał – jako prezent od zespołu – otrzymujemy jeszcze instrumentalny „Jumbo Mumbo Jumbo”, który mimo frywolnego tytułu nie ma w sobie nic psotnego. To rasowy psychodeliczny stoner, który zasysa słuchacza nie mniej skutecznie, niż zrobiłaby to czarna dziura. Oby jednak – w kontekście zapowiedzi muzyków o zawieszeniu działalności – nie zabrzmiało to zbyt złowieszczo. Pandemia w końcu minie, świat zostanie odmrożony, więc pewnie i Samsara Blues Experiment wróci do normalnego funkcjonowania.
koniec
4 lutego 2021
Skład:
Christian Peters – śpiew, gitara elektryczna, gitara akustyczna, organy, syntezatory
Hans Eiselt – gitara basowa, chórek
Thomas Vedder – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.