Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

John Zorn
‹Azoth›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAzoth
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn
Data wydania13 listopada 2020
Wydawca Tzadik
NośnikCD
Czas trwania45:32
Gatunekjazz, klasyczna
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Michael Nicolas, Jay Campbell, Jorge Roeder, Ches Smith, John Zorn
Utwory
CD1
1) Shapeshifter [Take One]08:02
2) Autumn Rhythm11:38
3) Diableries11:45
4) As Above, So Below06:06
5) Shapeshifter [Take Two]08:02
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Zorn na wiolonczelę solo
[John Zorn „Azoth” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeśli wydaje Wam się, że omawiana w tym miejscu przed dwoma dniami płyta „Les Maudits” jest najdziwniejszą produkcją Johna Zorna, jaką opublikował on w ubiegłym roku – jesteście w błędzie. Cztery miesiące po „Przeklętych” światło dzienne ujrzał bowiem album „Azoth”, na którym Amerykanin zaprezentował cztery swoje freejazzowe kompozycje zaaranżowane na wiolonczelę solo, w duecie i trio.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Zorn na wiolonczelę solo
[John Zorn „Azoth” - recenzja]

Jeśli wydaje Wam się, że omawiana w tym miejscu przed dwoma dniami płyta „Les Maudits” jest najdziwniejszą produkcją Johna Zorna, jaką opublikował on w ubiegłym roku – jesteście w błędzie. Cztery miesiące po „Przeklętych” światło dzienne ujrzał bowiem album „Azoth”, na którym Amerykanin zaprezentował cztery swoje freejazzowe kompozycje zaaranżowane na wiolonczelę solo, w duecie i trio.

John Zorn
‹Azoth›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAzoth
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn
Data wydania13 listopada 2020
Wydawca Tzadik
NośnikCD
Czas trwania45:32
Gatunekjazz, klasyczna
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Michael Nicolas, Jay Campbell, Jorge Roeder, Ches Smith, John Zorn
Utwory
CD1
1) Shapeshifter [Take One]08:02
2) Autumn Rhythm11:38
3) Diableries11:45
4) As Above, So Below06:06
5) Shapeshifter [Take Two]08:02
Wyszukaj / Kup
O tym, że John Zorn z równą chęcią co jazzowi improwizowanemu oddaje się tworzeniu klasycznej muzyki awangardowej, wspominałem już przy okazji recenzowania „Les Maudits”. Na kolejnej swej ubiegłorocznej płycie właściciel Tzadik Records postanowił połączyć, nie po raz pierwszy zresztą, obie, zdawałoby się, nieprzystające do siebie pasje. Ze swego nadzwyczaj bogatego dorobku kompozytorskiego wybrał cztery utwory, które napisał z myślą o wykorzystaniu jako instrumentu solowego wiolonczeli. Powstały one w latach 2015 („Autumn Rhythm”), 2016 (dwie wersje „Shapeshifter” i „Diableries”) oraz 2017 („As Above, So Below”), ale zarejestrowane zostały dopiero 31 lipca ubiegłego roku (wszystkie jednego dnia). Do udziału w tym przedsięwzięciu – sesja odbyła się w studiu Oktaven znajdującym się w miasteczku Mount Vernon (w stanie Nowy Jork) – zaprosił czterech muzyków. Sam wystąpił w – tradycyjnych dla siebie – rolach producenta i aranżera.
Wśród wspomnianej czwórki instrumentalistów znaleźli się między innymi chilijski kontrabasista Jorge Roeder (usłyszeć go można jedynie w utworze „Diableries”) oraz w ostatnich latach często współpracujący z Zornem perkusista Ches Smith („The Painted Bird”, „Les Maudits”), który wziął udział w rejestracji tego samego numeru co Roeder oraz dodatkowo w obu podejściach do „Shapeshifter”). Nie oni jednak są tu najważniejsi, lecz dwaj wiolonczeliści. Pierwszy z nich to, od lat mieszkający i pracujący w Nowym Jorku, Kanadyjczyk Michael Nicolas (członek kwartetu smyczkowego Brooklyn Rider), w którego ręce – i to dosłownie – John oddał „As Above, So Below” i „Shapeshifter”; drugi natomiast – Amerykanin Jay (Jeremiah) Campbell (udzielający się z kolei w smyczkowym The JACK Quartet), który nagrał „Autumn Rhythm” i „Diableries”. Obaj panowie mieli już okazję siedem lat temu pracować dla Zorna; jako członkowie Arcana Orchestra stworzyli pod jego okiem album „Fragmentations, Prayers and Interjections”.
Klamrą spinającą „Azoth” są dwie zarejestrowane osobno, ale niemal dokładnie takie same (nawet ich długość jest identyczna), wersje „Shapeshifter”. Można się oczywiście zastanawiać, po co John zdecydował się na taki zabieg. Na pierwszy rzut oka nie ma to najmniejszego sensu (bo przecież na pewno nie chodziło o proste pompowanie objętości); dopiero kiedy dokładnie wsłuchujemy się w płytę, to staje się zrozumiałe i w pełni usprawiedliwione (to po prostu znakomity materiał badawczy dla teoretyków kompozycji). Aczkolwiek przyznam, że początkowo miałem nadzieję, iż w każdym z dwóch podejść do tematu Zorn mimo wszystko powierzył funkcję solisty innemu wiolonczeliście. Tak się jednak nie stało; w obu słyszymy Michaela Nicolasa. „Shapeshifter” to freejazzowy duet, jakich wiele – z jedną tylko, ale za to zasadniczą, zmianą: zazwyczaj w takich przypadkach instrumentem towarzyszącym perkusji jest saksofon (vide udana kooperacja Kena Vandermarka i Paala Nilssen-Love’a ), tutaj miejsce dęciaka zastępuje wiolonczela.
Poza tym wszystko odbywa się zgodnie z tradycją. Energetyczny początek dosłownie zwala z nóg; dźwiękowe szaleństwo nie stoi jednak na przeszkodzie, aby obaj muzycy – Nicolas i Smith – udowodnili, że są prawdziwymi wirtuozami. Kanadyjczyk nie oszczędza instrumentu; chętnie wchodzi w ostrą interakcję z Chesem; prowadzona przez nich wymiana zdań jest bezlitosna. W chwilach wyciszenia natomiast Michael skręca w stronę współczesnej awangardy, przypominając o swoim klasycznym rodowodzie. Drugi w kolejności „Autumn Rhythm” to solowy – dosłownie! – popis Jaya Campbella. I kolejny przykład wykonawczego mistrzostwa. Ponad jedenastominutowy utwór Zorna, choć zaaranżowany jest tylko na jeden instrument, skrzy się mnóstwem barw i zachwyca zmieniającymi się nastrojami. Campbell stosuje przeróżne techniki gry, nie stroni też od rytmicznych uderzeń w obudowę wiolonczeli. Od stonowanego otwarcia prowadzi słuchacza do dźwiękowej eksplozji, po której buduje nowy wątek, tyleż „zaprojektowany” przez Johna, co powstający na żywo w wyobraźni Jaya.
Najbogatszym aranżacyjnie utworem jest zagrany w składzie trzyosobowym „Diableries”. Kontrabasista Jorge Roeder nie ogranicza się jednak tylko do pełnienia służebnej wobec wiolonczeli roli członka sekcji rytmicznej; w niektórych momentach aktywnie wspiera Campbella, także sięgając po smyczek. W części środkowej pojawiają się dodatkowe smaczki, jakimi są krótkie solówki Smitha i Roedera, po których całe trio powraca na utarte freejazzowe tory. „As Above, So Below” to z kolei w stu procentach solowy popis Michaela Nicolasa. Numer ten dzieli się wyraźnie na dwie części: w pierwszej, dynamicznej i agresywnej, Kanadyjczyk po raz kolejny testuje wytrzymałość słuchaczy; w drugiej, stonowanej i powłóczystej, wycisza emocje, udowadniając, że nie są mu obce również romantyczne nastroje. A zaraz potem – za sprawą „Shapeshifter (Take Two)” – zataczamy koło i wracamy do punktu wyjścia. Po kolejnym przesłuchaniu „Azoth” dochodzę do wniosku, że podarowanie tej płyty ortodoksyjnemu wielbicielowi muzyki klasycznej – z uwagi na instrumentarium mogłoby się to wydawać w pełni uzasadnione – byłoby w rzeczywistości wyjątkowo okrutnym żartem. Choć z drugiej strony bardzo chciałbym zobaczyć minę śp. Bogusława Kaczyńskiego po raz pierwszy słuchającego „Shapeshifter”…
koniec
21 stycznia 2021
Skład:
Michael Nicolas – wiolonczela (1,4,5)
Jay Campbell – wiolonczela (2,3)
Jorge Roeder – kontrabas (3)
Ches Smith – perkusja (1,3,5)

oraz
John Zorn – muzyka, aranżacja, produkcja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Częstotliwość ma znaczenie!
Sebastian Chosiński

17 V 2022

Nie ma wątpliwości, że pochodzący z Częstochowy Krzysztof Majchrzak to jeden z najbardziej konsekwentnych polskich artystów. Chociaż zaczynał jako jazzman, jego obecne zainteresowania artystycznej wykraczają daleko poza jazz improwizowany. Aczkolwiek nie odżegnują się od niego. Najnowszy album muzyka – „432 Hz” – może zainteresować zarówno wielbicieli free jazzu, jak i elektroniki.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
Sebastian Chosiński

12 V 2022

Nie licząc wydanej w 2018 roku płyty koncertowej, kwintet Niechęć kazał nam czekać na nowy album studyjny sześć lat. Cieszy zatem bardzo, że czas ten nie został zmarnowany. Najnowsze dzieło kwintetu – „Unsubscribe” – to wydawnictwo jeszcze dojrzalsze i ciekawsze, bo bardziej różnorodne. Aczkolwiek wciąż mamy do czynienia ze swoiście pojętym jazz-rockiem.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Piękna nasza Ziemia cała
Sebastian Chosiński

10 V 2022

O ileż uboższa byłaby polska scena jazzowa bez wkładu trębacza Wojciecha Jachny! To muzyk wszechstronny nie tylko dlatego, że odnajduje się w różnych odcieniach jazzu, ale świetnie czuje się również, grając w składach kameralnych i rozbudowanych. Wojciech Jachna Squad to projekt, któremu artysta lideruje od kilku lat i który dał o sobie znać przed dwoma miesiącami drugim w dyskografii albumem – „Earth”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Częstotliwość ma znaczenie!
— Sebastian Chosiński

Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
— Sebastian Chosiński

Piękna nasza Ziemia cała
— Sebastian Chosiński

Pomarzyć warto
— Sebastian Chosiński

Balsam na skołataną duszę
— Sebastian Chosiński

Rewolucja bez rewolucji
— Sebastian Chosiński

Trzej przyjaciele ze studiów
— Sebastian Chosiński

Immanentnie i nieskończenie
— Sebastian Chosiński

Giganci wciąż nie śpią
— Sebastian Chosiński

Zapomniane krainy, niezapomniane czasy
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Tacy artyści, jak Morricone, nie umierają
— Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
— Sebastian Chosiński

Esensja słucha: …Johna Zorna
— Sebastian Chosiński

Pokój z Zornem!
— Paweł Franczak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.