Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

John Zorn, Brian Marsella Trio
‹Calculus›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCalculus
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Brian Marsella Trio
Data wydania22 maja 2020
Wydawca Tzadik
NośnikCD
Czas trwania41:42
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Brian Marsella, Trevor Dunn, Kenny Wollesen, John Zorn
Utwory
CD1
1) The Ghost of Departed Quantities22:21
2) Parabolas19:21
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Wszystko da się obliczyć i zakląć w nuty
[John Zorn, Brian Marsella Trio „Calculus” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pandemia – pandemią, ale John Zorn pozostaje Johnem Zornem. Prowadzona przez niego wytwórnia Tzadzik Records nie zwalnia tempa, w maju ukazała się trzecia w tym roku płyta sygnowana nazwiskiem artysty. To „matematyczny” (przyjrzyjcie się okładce!) krążek „Calculus”, który nagrało fortepianowe trio Briana Marsella.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wszystko da się obliczyć i zakląć w nuty
[John Zorn, Brian Marsella Trio „Calculus” - recenzja]

Pandemia – pandemią, ale John Zorn pozostaje Johnem Zornem. Prowadzona przez niego wytwórnia Tzadzik Records nie zwalnia tempa, w maju ukazała się trzecia w tym roku płyta sygnowana nazwiskiem artysty. To „matematyczny” (przyjrzyjcie się okładce!) krążek „Calculus”, który nagrało fortepianowe trio Briana Marsella.

John Zorn, Brian Marsella Trio
‹Calculus›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCalculus
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Brian Marsella Trio
Data wydania22 maja 2020
Wydawca Tzadik
NośnikCD
Czas trwania41:42
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Brian Marsella, Trevor Dunn, Kenny Wollesen, John Zorn
Utwory
CD1
1) The Ghost of Departed Quantities22:21
2) Parabolas19:21
Wyszukaj / Kup
Rok 2020 John Zorn rozpoczął z potężnym przytupem, publikując (w styczniu) koncertowy album tria Simulacrum („Beyond Good and Evil – Simulacrum Live”), którym podsumował nadzwyczajną dwuletnią aktywność zespołu. W lutym natomiast światło dzienne ujrzała druga tegoroczna płyta zawierająca utwory nowojorskiego artysty – „Virtue”. Tym razem kompozycje właściciela wytwórni Tzadik Records zarejestrował tercet gitarowy, w którym znaleźli się Bill Frisell, Julian Lage oraz Gyan Riley. A potem… nastąpiła trzymiesięczna przerwa. Być może wywołana pandemią koronawirusa, a może zaplanowana przez Johna już wcześniej. W każdym razie dopiero w drugiej połowie maja światło dzienne ujrzał „Calculus”, będący wspólnym dziełem Zorna i awangardowo-jazzowego tria pianisty Briana Marsella.
Tworzący je muzycy należą do ścisłego grona współpracowników Johna Zorna. Nadzwyczaj chętnie angażuje ich do swoich kolejnych projektów. Brian Marsella stoi nie tylko na czele własnego Tria („Buer: The Book of Angels – Volume 31”, 2017), ale działa również w kwartecie Banquet of the Spirits („Caym: The Book of Angels – Volume 17”, 2011) oraz orkiestrze Zion80 („Adramelech: The Book of Angels – Volume 22”, 2014). W tym roku pod szyldem Tzadika wydał solowy krążek „Gatos do Sul”, na którym eksploruje okolice jazzu latynoamerykańskiego. Kontrabasista Trevor Dunn to prawdziwy weteran, znany między innymi z kooperacji z Roswellem Ruddem („Strength & Power”, 2016) i Slobber Pup („Pole Axe”, 2015). Brał udział w sumie w kilkunastu projektach Zorna, w tym chociażby Nova Express („Dreamachines”, 2013), Electric Masada, The Gnostic Trio czy The Dreamers; dwukrotnie też wsparł swoim talentem Simulacrum („The True Discoveries of Witches and Demons”, 2015; „The Garden of Earthly Delights”, 2017).
Dopełniający skład perkusista Kenny Wollesen często towarzyszy Dunnowi (patrz: wspomniane powyżej formacje), choć akurat w przypadku Simulacrum możemy go usłyszeć na zupełnie innym wydawnictwie („The Painted Bird”, 2016). Trio to, kierowane przez najmłodszego w tym gronie Marsellę, zamknęło się w nowojorskim studiu Oktaven 10 stycznia tego roku i z powierzonym mu przez Zorna zadaniem uporało się w ciągu… jednego dnia. Dzień później Ryan Streber zmiksował materiał i można było zabierać się za ostateczny mastering. Tempo, nawet jak na szefa Tzadik Records, zabójcze. Potem jednak rozszalał się koronawirus i w efekcie prace nad wydaniem „Calculus” trzeba było na jakiś czas wstrzymać, tym bardziej że w związku z pandemią sytuacja w Nowym Jorku była szczególnie niepokojąca. Prawdopodobnie dlatego płyta trafiła do sprzedaży nie w marcu, lecz dopiero w maju.
John Zorn lubi zaskakiwać; od początku swojej kariery, czyli od z górą czterech dekad, nie stroni też od eksperymentów. A jednak wyzwania, jakie trafiło na „Calculus”, podjął się po raz pierwszy. Owszem, wcześniej tworzył już rozbudowane suity na instrumenty klawiszowe, ale były to zawsze organy (vide publikowana od 2012 roku seria „The Hermetic Organ”); w ręce Briana Marselli oddał natomiast dwie długie – dwudziestominutowe – kompozycje zaaranżowane na trio fortepianowe. Zaskoczenie? I to spore! Klasyczna forma – fortepian, kontrabas plus perkusja – spotyka się tutaj bowiem z ekstremalnymi środkami wyrazu: od modern jazzu, poprzez awangardę i noise, aż po folk i free jazz. Atonalność nakłada się na minimalizm, a wykonawcza perfekcja (ba! wirtuozeria) idzie w parze z emocjonalnością przekazu. Choć skromne, to jednak jedno z najważniejszych wydawnictw sygnowanych nazwiskiem Zorn w ostatnim… hmm, nawet dziesięcioleciu.
Na płytę składają się, co zostało napisane już wcześniej, dwa utwory: „The Ghost of Departed Quantities” oraz „Parabolas”. Oba utrzymane w podobnym stylu – oba znakomite i, jakkolwiek dziwnie może to zabrzmieć… zbyt krótkie. W znaczeniu, że gdyby każdy z nich trwał kilka minut dłużej, samym dziełom zapewne by to nie zaszkodziło, a słuchacze mieliby jeszcze więcej powodów do zadowolenia. W „The Ghost…” klamrą spinającą całość jest dynamiczna, napędzana przez Dunna i Wollesena, freejazzowa improwizacja – od niej utwór się zaczyna i na niej się kończy. Pośrodku mamy natomiast dosłownie wszystkie barwy tęczy. Kompozycja zszyta jest bowiem z umiejętnie ze sobą powiązanych, mocno zróżnicowanych stylistycznie fragmentów. Zdarzają się w niej momenty romantycznego wyciszenia, które sąsiadują z partiami nad wyraz energetycznymi; jazzrockowe podziały rytmiczne współistnieją z awangardowymi inspiracjami spod znaku Karlheinza Stockhausena; trafia się nawet wtręt swingowy, podczas którego możemy poczuć się jak stali bywalcy jazzowej knajpy gdzieś na południu USA w latach 50. bądź 60. ubiegłego wieku.
Z drugiej strony trio płynnie przechodzi do muzyki kojącej emocje, niekiedy zabawowej i frywolnej, to znów snującej się leniwie i – pozornie – usypiającej. Komu jednak zdarzy się przymknąć oko, może być pewien, że ostatnie akordy „The Ghost of Departed Quantities” postawią go na równe nogi. Drugi z utworów, „Parabolas”, zaczyna się awangardowo i minimalistycznie, by następnie – po mniej więcej dwuminutowym ospałym „marszu” kontrabasu – rozkręcić się na dobre. Sekcja rytmiczna podkręca tempo, ale Marsella jakby za nią nie nadążał. Lecz to tylko dla zmyłki, ponieważ kilkadziesiąt sekund później to on właśnie wybija się na plan pierwszy, grając z taką zaciętością, że można żywić uzasadnione obawy, czy jego instrument wyszedł z tego starcia w całości. Potem trio ponownie tonuje nastroje, aby z czasem zaskoczyć słuchaczy freejazzową partią fortepianu w stylu Cecila Taylora czy Charlesa Gayle’a, po której Brian pogrąża się w bezbrzeżnym smutku. I tak niemal do samego końca. „Niemal”, ponieważ Zorn nie zapomniał o tym, aby i „Parabolas” spiąć awangardową klamrą.
koniec
18 czerwca 2020
Skład:
Brian Marsella – fortepian
Trevor Dunn – kontrabas
Kenny Wollesen – perkusja
John Zorn – muzyka, aranżacja, produkcja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Paryski spleen
— Sebastian Chosiński

Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
— Sebastian Chosiński

Twardziele z Zagłębia Ruhry
— Sebastian Chosiński

Widok z latarni morskiej
— Sebastian Chosiński

Najlepszy czas, by zabłysnąć
— Sebastian Chosiński

Puste przestrzenie wypełnione psychodeliczną materią
— Sebastian Chosiński

Chińska lutnia, afrykańska harfa
— Sebastian Chosiński

Tradycja jest warownym murem
— Sebastian Chosiński

Astronauci polskiego jazzu
— Sebastian Chosiński

Surowa, dzika, nieokiełznana
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Tacy artyści, jak Morricone, nie umierają
— Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
— Sebastian Chosiński

Esensja słucha: …Johna Zorna
— Sebastian Chosiński

Pokój z Zornem!
— Paweł Franczak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.