Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Frode Gjerstad Trio +1
‹Forgotten City›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułForgotten City
Wykonawca / KompozytorFrode Gjerstad Trio +1
Data wydania5 maja 2020
Wydawca PNL Records
NośnikCD
Czas trwania51:01
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Frode Gjerstad, Jon Rune Strøm, Paal Nilssen-Love, Øyvind Storesund
Utwory
CD1
1) Dead Trees in the Park09:28
2) Cracked Sidewalks16:57
3) Cars Up on Blocks08:46
4) Cheaply Built Bungalows15:50
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Plus jeden – i na dwa kontrabasy!
[Frode Gjerstad Trio +1 „Forgotten City” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Free jazz kojarzy nam się przede wszystkim z nieskrępowanymi, pełnymi emocji i energii improwizacjami. Ale nie zawsze ma takie właśnie oblicze, co postanowiło udowodnić norweskie trio Frodego Gjerstada, do którego tym razem dołączył – obok Jona Runego Strøma i Paala Nilssen-Love’a – drugi kontrabasista: Øyvind Storesund. Co wyszło z ich kooperacji, można usłyszeć na wydanym na początku maja albumie „Forgotten City”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Plus jeden – i na dwa kontrabasy!
[Frode Gjerstad Trio +1 „Forgotten City” - recenzja]

Free jazz kojarzy nam się przede wszystkim z nieskrępowanymi, pełnymi emocji i energii improwizacjami. Ale nie zawsze ma takie właśnie oblicze, co postanowiło udowodnić norweskie trio Frodego Gjerstada, do którego tym razem dołączył – obok Jona Runego Strøma i Paala Nilssen-Love’a – drugi kontrabasista: Øyvind Storesund. Co wyszło z ich kooperacji, można usłyszeć na wydanym na początku maja albumie „Forgotten City”.

Frode Gjerstad Trio +1
‹Forgotten City›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułForgotten City
Wykonawca / KompozytorFrode Gjerstad Trio +1
Data wydania5 maja 2020
Wydawca PNL Records
NośnikCD
Czas trwania51:01
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Frode Gjerstad, Jon Rune Strøm, Paal Nilssen-Love, Øyvind Storesund
Utwory
CD1
1) Dead Trees in the Park09:28
2) Cracked Sidewalks16:57
3) Cars Up on Blocks08:46
4) Cheaply Built Bungalows15:50
Wyszukaj / Kup
Kontrabasista Øyvind Storesund nie jest jednak, wbrew pozorom, zupełnie nową postacią w zespole. Gdy dwie dekady temu saksofonista, flecista i klarnecista Frode Gjerstad (niegdyś w grupie Detail) formował swoje Trio, stworzył niejako dwie jego wersje: europejską (ściślej: skandynawską) i eksportową, czyli amerykańską: z kontrabasistą Williamem Parkerem i perkusistą Hamidem Drakiem w składzie. W tej pierwszej natomiast od samego początku na bębnach grał, wtedy dopiero wkraczający na muzyczne salony, Paal Nilssen-Love, a pomocy w sekcji rytmicznej udzielał mu właśnie Storesund. Øyvind pojawił się wówczas na sześciu płytach Tria: „The Blessing Light: For John Stevens” (2001), „Last First” (2002), „Sharp Knives Cut Deeper” (2003), „St. Louis” (2003), „Mothers & Fathers &” (2006) oraz „Nothing is Forever” (2007). A potem jego miejsce zajął Jon Rune Strøm, który do dzisiaj pozostaje podporą grupy.
Ze Strømem w składzie Trio zarejestrowało i wydało w ostatnich latach między innymi takie albumy, jak „Russian Standard” (2014), „At Constellation” (2015), „Steam in the Casa” (2016) oraz „Bop Stop” (2018). Niekiedy pojawiali się na nich (i tych opublikowanych wcześniej) goście specjalni, dzięki którym Trio rozszerzało się, nie zmieniając przy tym nazwy, do kwartetu (vide niemiecki saksofonista Peter Brötzmann czy amerykański puzonista Steve Swell), ale zawsze byli to instrumentaliście grający na dęciakach. Tym razem natomiast do składu dołączono drugiego kontrabasistę, co w pewnym sensie można było uznać za wskazówkę, w którą stronę zespół podąży muzycznie.
Kwartet – a raczej, jak zapisano na okładce, Trio +1 – spotkał się w znanym sobie już dobrze studiu Paradiso w Oslo. Sesja zamknęła się w dwóch dniach (22 i 23 sierpnia 2018), ale by poznać jej efekty, musieliśmy czekać prawie dwa lata – do maja tego roku. Nad leżącymi na półce taśmami zlitował się w końcu Paal Nilssen-Love, który opublikował nagrania pod szyldem własnej wytwórni – PNL Records. Nie należy jednak wyciągać z tego wniosku, że z ich wydaniem zwlekano tak długo, ponieważ nie spełniały kryteriów artystycznych. Po prostu Gjerstad, Strøm i Nilssen-Love są tak zapracowanymi muzykami, zaangażowanymi w wiele projektów, wydającymi mnóstwo płyt, koncertującymi – przynajmniej do czasu wybuchu pandemii koronawirusa – na wszystkich kontynentach, że mogli zwyczajnie nie mieć wcześniej czasu, aby „ogarnąć temat”. Poza tym po co robić konkurencję sobie samym. Trzeba więc było odczekać, znaleźć w miarę wolny termin – i wtedy fruuu… „Forgotten City” poszybowało w stronę sklepowych półek.
Płyty freejazzowe zazwyczaj są bardzo emocjonalne i energetyczne; ich dynamika niekiedy zwala z nóg, a szaleńcze improwizacje przyprawiają mniej odpornych o ból głowy. Tyle że na „Forgotten City” tego nie uświadczymy. Jak na wspomniany gatunek jazzu, wydawnictwo to zawiera muzykę zaskakująco delikatną i stonowaną; w dużo mniejszym stopniu, niż zazwyczaj w przypadku produkcji Tria, podporządkowaną instrumentom dętym, na których gra lider (tutaj są to aż trzy różne: saksofon altowy, klarnet basowy oraz flet altowy). Znacznie więcej do powiedzenia mają natomiast kontrabasiści, którzy nierzadko prowadzą ze sobą dialogi bądź zdobywają się na popisy solowe. Ale to akurat zrozumiałe, skoro jest ich aż dwóch. Poza tym nie po to zaproszono do studia Øyvinda Storesunda, aby, jak paprotka, stał gdzieś w kącie pokoju i ładnie wyglądał. Na program płyty składają się cztery – będące w stu procentach zespołowymi improwizacjami – kompozycje. Już niektóre tytuły sugerują wyciszenie, aczkolwiek w przypadku free jazzu szyldy, pod jakimi utwory pojawiają się na albumach, zazwyczaj ma drugorzędne znaczenie.
Ale nie tym razem. „Dead Trees in the Park” zaczyna się bardzo delikatnie, od pojedynczych dźwięków saksofonu, do którego z czasem dołączają kolejne instrumenty. I chociaż po kilkudziesięciu sekundach zaczyna robić się intensywniej, to jednak zespół nie przekracza pewnej – zapewne wytyczonej podczas konsultacji odbywających się przed nagraniami – granicy. Gjerstad bardzo się pilnuje, aby nie zdominować przekazu; emocje tonują też zresztą obaj kontrabasiści, a gdy zachodzi taka potrzeba, to i bębniarz bierze na swoje barki taką odpowiedzialność. Na subtelniejszą formę wpływ mają również instrumenty wybrane przez Frodego, a więc – poza saksofonem – klarnet (który pojawia się w „Cracked Sidewalks”) oraz flet (słyszalny w „Cars Up on Blocks”). Za ich sprawą kwartet zyskuje na zwiewności i eteryczności, które nie są przyrodzonymi cechami jazzu improwizowanego. Jedynie w pierwszych czterech minutach utworu zamykającego płytę, to jest „Cheaply Built Bungalows”, muzycy podkręcają tempo i przydają mocy, ale później wracają do punktu wyjścia i łagodnieją.
To, co trafiło na „Forgotten City”, można uznać za rozwinięcie idei, jakie trzy lata wcześniej zaczęły kiełkować na nagranym jedynie w duecie przez Gjerstada i Nilssen-Love’a krążku „Nearby Faraway”. Tam też dominowały nastroje nostalgiczne i kontemplacyjne. Jak widać, free jazz potrafi mieć i takie oblicze.
koniec
2 czerwca 2020
Skład:
Frode Gjerstad – saksofon altowy, klarnet basowy, flet altowy
Jon Rune Strøm – kontrabas
Paal Nilssen-Love – perkusja
Øyvind Storesund – kontrabas

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: W mroku zrodzone…
Sebastian Chosiński

7 XII 2021

Biografia młodego duńskiego gitarzysty jazzowego Teisa Semeya jest równie fascynująca jak jego twórczość. Uporawszy się dzięki muzyce ze swoimi demonami, wyszedł na prostą i rozpoczął profesjonalną karierę, która za kilka lat powinna wynieść go na szczyty. Wydany w ubiegłym miesiącu trzeci solowy album artysty – „Mean Mean Machine” – jest kolejnym dowodem na jego nieprzeciętny talent kompozytorski i wykonawczą wirtuozerię.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.