Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Toundra
‹Das Cabinet des Dr. Caligari›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDas Cabinet des Dr. Caligari
Wykonawca / KompozytorToundra
Data wydania28 lutego 2020
Wydawca Inside Out Music
NośnikCD
Czas trwania72:36
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Esteban Girón, David „Macón” Paños, Alberto Tocados, Álex Pérez
Utwory
CD1
1) Titelsequenz01:40
2) Akt I10:51
3) Akt II12:12
4) Akt III11:35
5) Akt IV11:50
6) Akt V14:22
7) Akt VI10:05
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Somnambulik i szalony doktor
[Toundra „Das Cabinet des Dr. Caligari” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To ciekawy eksperyment. Chociaż pomysł wcale nie jest taki nowy. Moda na nagrywanie nowych ścieżek dźwiękowych do niemych filmów trwa przynajmniej od dwóch dekad i swego czasu dotarła również do Polski. Hiszpanie z Toundry nie są więc wcale w awangardzie. Ale to nie oznacza, że po ich wersję soundtracku do „Das Cabinet des Dr. Caligari” nie warto sięgnąć.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Somnambulik i szalony doktor
[Toundra „Das Cabinet des Dr. Caligari” - recenzja]

To ciekawy eksperyment. Chociaż pomysł wcale nie jest taki nowy. Moda na nagrywanie nowych ścieżek dźwiękowych do niemych filmów trwa przynajmniej od dwóch dekad i swego czasu dotarła również do Polski. Hiszpanie z Toundry nie są więc wcale w awangardzie. Ale to nie oznacza, że po ich wersję soundtracku do „Das Cabinet des Dr. Caligari” nie warto sięgnąć.

Toundra
‹Das Cabinet des Dr. Caligari›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDas Cabinet des Dr. Caligari
Wykonawca / KompozytorToundra
Data wydania28 lutego 2020
Wydawca Inside Out Music
NośnikCD
Czas trwania72:36
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Esteban Girón, David „Macón” Paños, Alberto Tocados, Álex Pérez
Utwory
CD1
1) Titelsequenz01:40
2) Akt I10:51
3) Akt II12:12
4) Akt III11:35
5) Akt IV11:50
6) Akt V14:22
7) Akt VI10:05
Wyszukaj / Kup
Pod niemieckojęzycznym tytułem „Das Cabinet des Dr. Caligari” kryje się oczywiście… „Gabinet doktora Caligari” – legendarny ekspresjonistyczny film grozy sprzed równo stu lat. Wyreżyserował go Robert Wiene, a główne role zagrali Werner Krauss, Conrad Veidt oraz Lil Dagover. Robił on ogromne wrażenie już w momencie powstania, a dodatkowego wymiaru przydały mu wydarzenia, jakie nastąpiły w Niemczech po 30 stycznia 1933 roku, czyli po dojściu do władzy Adolfa Hitlera. Specjaliści od kina totalitarnego III Rzeszy zgodnie uznali, że dzieło Wienego profetycznie zapowiedziało nadejście nazistów i ich morderczego reżimu. Nie powinno więc dziwić, że „Gabinet…” po dziś dzień uważany jest za jedno z najważniejszych arcydzieł kinematografii dwudziestowiecznej, a jako film z epoki kina niemego niewielu ma w Europie godnych konkurentów.
Pierwotnie obraz pozbawiony był dźwięku; dopiero w czasach nam współczesnych, począwszy od lat 80. ubiegłego wieku, zaczęły powstawać ilustrujące go kompozycje muzyczne. Za najnowszą odpowiadają hiszpańscy rockmani z zespołu Toundra, dotąd kojarzonego przede wszystkim z post-rockiem i post-metalem. Ta powstała w 2007 roku w Madrycie grupa regularnie – średnio co dwa, trzy lata – publikuje nowe płyty; najnowsza, czyli „Das Cabinet des Dr. Caligari”, jest szóstą w ich dorobku. Wcześniejsze to: „Toundra” (2008), „II” (2010), „III” (2012), „IV” (2015) oraz „Vortex” (2018). Choć można wspomnieć jeszcze o noszącym nazwę Exquirla pobocznym projekcie muzyków Toundry, który przed trzema laty zaakcentował swoje istnienie albumem „Para quienes aún viven” (połączono na nim post-rock z flamenco).
„Gabinet doktora Caligari” trwa – według różnych szacunków – od siedemdziesięciu dwóch do siedemdziesięciu czterech minut. I tyle właśnie materiału zdecydowali się zarejestrować Hiszpanie. Pracowali w madryckim studiu Metropol przez trzy dni (od 14 do 16 września ubiegłego roku), za pomoc naukową mając… kopię filmu Roberta Wienego. W porównaniu z poprzednich płytami skład Toundry nie uległ zmianie; w sesji udział wzięli: gitarzyści Esteban Girón (Jiménez) i David „Macón” Paños (López), tym razem grający jedynie na syntezatorach Alberto Tocados oraz perkusista Álex Pérez, który dodatkowo „obsługiwał” fortepian akustyczny. Zmieniła się za to – i to znacznie – muzyka. Każdy wielbiciel artystów z Półwyspu Iberyjskiego, mając w pamięci dźwięki, jakimi wypełnione były chociażby albumy „IV” i „Vortex”, teraz może przecierać uszy ze zdziwienia. I zadawać sobie pytanie: to naprawdę ta sama grupa?
Owszem, Toundra pozostała wierna post-rockowi, ale jest to już nieco inny post-rock, w znacznie większym stopniu zanurzony w sosie ambientowym oraz korzystający z doświadczeń muzyki klasycznej i – co jak najbardziej zrozumiałe – ilustracyjnej. Efektem pracy Hiszpanów jest krótka, niespełna dwuminutowa introdukcja („Titelsequenz”) oraz sześć rozbudowanych – każdy po dziesięć i więcej minut – utworów, nazywanych tutaj „Aktami”. Przyznam, że nie próbowałem jeszcze oglądać „Gabinetu…” z podkładem zaserwowanym przez Hiszpanów; ocena płyty będzie więc dotyczyć samej muzyki, a nie jej współbrzmienia z oryginalnym obrazem. Co, zdaję sobie sprawę, może nieco utrudnić jej odbiór i sprawić, że nie zrobi ona aż tak wielkiego wrażenia, jak by mogła. Asekuruję się, prawda? Otóż to! Pierwszym uczuciem, jakie towarzyszyło mi podczas premierowego przesłuchania „Das Cabinet des Dr. Caligari”, był bowiem zawód. Delikatny, ale jednak zawód.
Post-rock czy też, w swej bardziej ekstremalnej formie, post-metal nie jest gatunkiem, który zachwycałby aranżacyjnym rozmachem i bogactwem brzmień; znacznie ważniejszą rolę pełni w nim nastrój, nierzadko osiągany dzięki monotonnym pasażom gitarowym i klawiszowym. I tak właśnie jest w tym przypadku. O ile jednak na poprzednich wydawnictwach Toundry nie brakowało fragmentów dynamiczniejszych, które doskonale kontrastowały z tymi subtelnymi, na najnowszym dominują głównie te ostatnie. Prawdopodobnie większość materiału powstawała na żywo w studiu jako zespołowa improwizacja, na dodatek całkowicie podporządkowana wydarzeniom rozgrywającym się na ekranie. W takiej sytuacji najłatwiej popuścić wodze fantazji i skupić się na generowaniu powłóczystych, niemal ciągnących się w nieskończoność dźwięków gitar i klawiszy. Problem w tym, że po trzydziestu, czterdziestu minutach ta monotonia zaczyna już mocno doskwierać, a przed nami – w tym momencie – wciąż jeszcze pół godziny materiału.
Może ta płyta po prostu nie powinna się ukazać pod szyldem Toundra. Może, jak w przypadku Exquirli, muzycy powinni to przedsięwzięcie potraktować jako projekt poboczny i wymyśleć sobie nową nazwę. Wtedy inne byłyby oczekiwania, a poprzeczka założona nie tak wysoko. Bo jeśli spojrzeć na te utwory z dystansu, one wcale nie są złe. Owszem, niewiele się w nich dzieje, brakuje w nich emocji, ale za to nastroju jest pod dostatkiem. Tylko czy właśnie tego oczekujemy od madrytczyków? By sympatycznie kołysali do snu?… Chwile, w których zespół pozwala sobie na mocniejsze uderzenie (jak w ósmej minucie „Aktu V”) bądź wykorzystuje w tle noise’owe zgrzyty i szumy (jak w wieńczącym całość „Akcie VII”), co sprawia, że słuchacz się ożywia – należą do rzadkości. Takich momentów jest oczywiście nieco więcej, ale to wciąż są tylko momenty. Pewnie nie narzekałbym aż tak bardzo, gdybym wciąż nie miał w pamięci bardzo podobnego eksperymentu, którego efekt okazał się jednak po wielekroć ciekawszy – to „Häxan” (2016), nagrana przez szwedzką formację Dungen „ścieżka dźwiękowa” do animowanych „Przygód księcia Achmeda” z 1926 roku.
koniec
10 marca 2020
Skład:
Esteban Girón – gitara elektryczna
David „Macón” Paños – gitara elektryczna, gitara basowa
Alberto Tocados – syntezatory
Álex Pérez – perkusja, fortepian

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.