Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Ducksback
‹The Shame of Jazz to Come›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Shame of Jazz to Come
Wykonawca / KompozytorDucksback
Data wydania2 lutego 2020
NośnikCD
Czas trwania36:02
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Andromeda Monk, Joel Ride, Mike WT Allen, Aubrey Ellefson, Spencer Schoening
Utwory
CD1
1) Slime Side15:47
2) Space Side20:15
Wyszukaj / Kup

Krótko o muzyce: Czy należy wstydzić się jazzu, który nadejdzie?
[Ducksback „The Shame of Jazz to Come” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kariera obrana przez muzyków tworzących Ducksback jest przykładem dość zaskakującej wolty stylistycznej. Jeszcze parę lat temu trzech z nich (na pięciu) tworzyło indierockową formację Sunny Pompeii; dzisiaj – pod nowym szyldem – grają jazz improwizowany, do którego dorzucają elementy rocka i ambientu. A wszystko to znajdziecie na albumie „The Shame of Jazz to Come”.

Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: Czy należy wstydzić się jazzu, który nadejdzie?
[Ducksback „The Shame of Jazz to Come” - recenzja]

Kariera obrana przez muzyków tworzących Ducksback jest przykładem dość zaskakującej wolty stylistycznej. Jeszcze parę lat temu trzech z nich (na pięciu) tworzyło indierockową formację Sunny Pompeii; dzisiaj – pod nowym szyldem – grają jazz improwizowany, do którego dorzucają elementy rocka i ambientu. A wszystko to znajdziecie na albumie „The Shame of Jazz to Come”.

Ducksback
‹The Shame of Jazz to Come›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Shame of Jazz to Come
Wykonawca / KompozytorDucksback
Data wydania2 lutego 2020
NośnikCD
Czas trwania36:02
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Andromeda Monk, Joel Ride, Mike WT Allen, Aubrey Ellefson, Spencer Schoening
Utwory
CD1
1) Slime Side15:47
2) Space Side20:15
Wyszukaj / Kup
Gdyby fani Ducksback sięgnęli po wydane w pierwszej połowie minionej dekady płyty grupy Sunny Pompeii, mogliby się nieźle zdziwić, wsłuchując się w dźwięki bardzo dalekie od jazzu. A przecież fundamentem tamtej formacji, tworzonej przez czterech artystów, było aż trzech muzyków, którzy obecnie udzielają się w Ducksback: saksofonista Joel Ride, basista Aubrey Ellefson oraz perkusista (i klawiszowiec) Spencer Schoening. Widocznie jednak doszli do wniosku, że tworzenie mało skomplikowanego, choć chwytliwego indie-rocka przestało ich bawić i postanowili wkroczyć odważnie na nowy grunt, dotąd zarezerwowany dla twórców uprawiających jazz improwizowany.
Do współpracy zaprosili dwóch dodatkowych saksofonistów: Andromedę Monka (zakładam, że to pseudonim artystyczny) oraz Mike’a WT Allena (który „obsługuje” również klarnet basowy). W składzie pięcioosobowym zamknęli się 7 lutego ubiegłego roku w studiu Monarch w swoim rodzinnym Vancouver (w kanadyjskiej Kolumbii Brytyjskiej) i zarejestrowali materiał, jaki ukaże się niebawem – także 7 lutego, ale dwanaście miesięcy po nagraniu – na debiutanckiej płycie zespołu „The Shame of Jazz to Come”. Wbrew tytułowi, Kanadyjczycy nie mają jednak czego się wstydzić, choć uczciwie należy przyznać, że objawieniem w świecie jazzu ich muzyka również nie jest. Ale czasami warto przyjrzeć się nawet mniej wyrafinowanym debiutom, wszak w przyszłości Ducksback mogą wyrosnąć na gwiazdy.
Muzycy zapewniają, że każda ze ścieżek instrumentalnych – dotyczy to zarówno dęciaków (saksofonów i klarnetu), jak i sekcji rytmicznej – nagrywana była „na żywo”, chociaż osobno. Później dograno jeszcze kilka partii organów, które nałożono na siebie w różnych miejscach. Sporo dodatkowej pracy miał więc odpowiadający także za produkcję i montaż dźwięku Schoening. Co wyszło z takiego misz-maszu? Z zarejestrowanego materiału Spencerowi udało się „skomponować” dwa rozbudowane utwory, dla których punktem wyjścia są jazzowe improwizacje, ale w których dostrzec można też wpływy innych gatunków – fusion i, za sprawą efektów elektronicznych, ambientu. Oba numery – „Slime Side” i „Space Side” – dzielą się zaś, jak patchwork, na kilka części, z których każda mogłaby być odrębnym utworem.
Sposób, w jaki nagrania te powstawały, odbija się wyraźnie na ich fakturze. Czasami można bowiem odnieść wrażenie, że Ellefson i Schoening grają sobie, a Monk, Ride i Allen sobie. Nie zawsze, jak w dobrym bigosie, składniki te przegryzają się wzajemnie. Za improwizacje, niekiedy zmierzające w stronę klasycznego free, odpowiada głównie sekcja dęta. Aczkolwiek mamy tu raczej do czynienia z trzema oddzielnie pracującymi instrumentalistami niż z sekcją we właściwym znaczeniu tego słowa, ponieważ momentów, w których sprzęgaliby się ze sobą i grali unisono nie ma wcale. Basista i bębniarz skupiają się z kolei na monotonnym organizowaniu zaplecza dla popisów swoich kolegów. Organy i elektronika rozbrzmiewają natomiast jedynie na drugim, trzecim planie – gdyby ich w ogóle nie było, mało kto zapewne zwróciłby na to uwagę.
Podsumowując: interesujący eksperyment, który jednak wymaga jeszcze doprecyzowania i większej konsekwencji w działaniu. A nade wszystko – świadomości celu, do którego się dąży. Może stanie się to już na następnej płycie Ducksback. A może „The Shame of Jazz to Come” okaże się jedynym dziełem efemerycznego projektu. To też by mnie nie zaskoczyło.
koniec
23 stycznia 2020
Skład:
Andromeda Monk – saksofony
Joel Ride – saksofony
Mike WT Allen – saksofony, klarnet basowy
Aubrey Ellefson – gitara basowa
Spencer Schoening – perkusja, organy Farfisa, efekty elektroniczne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Nostalgiczna „przechadzka” po świecie
Sebastian Chosiński

13 I 2022

W dzisiejszym świecie, będącym „globalną wioską” – choć w czasach pandemii jakby jednak trochę mniej – nie ma tak wielkiego znaczenia fakt, gdzie się mieszka. Norweski kontrabasista Ingebrigt Håker Flaten na miejsce postoju wybrał Stany Zjednoczone, a jednak często pojawia się w Europie, by pracować nad kolejnymi płytami. Jedną z nich jest solowy album „(Exit) Knarr”…

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Co następne? Ziemia!
Sebastian Chosiński

11 I 2022

Obojętnie gdzie mieszkamy, powinniśmy czuć się tak samo odpowiedzialni za planetę, która udzieliła nam gościny. To starają się przekazać na swoim nowym albumie skandynawscy jazzmani z Friends & Neighbors. Ich piąty w dyskografii album – „The Earth is #” – ukazał się nakładem lizbońskiej wytwórni Clean Feed, która tym samym uczciła dwudziestolecie swojej działalności.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Pomiędzy Agusą a Tusmørke
Sebastian Chosiński

6 I 2022

Chociaż sekstet Endless Valley pochodzi z Australii, muzyka zawarta na jego debiutanckim wydawnictwie – „Nayivada” – ma wielką szansę przypaść do gustu wielbicielom (a w naszym kraju ich nie brakuje) skandynawskiego progresywnego folku spod znaku grup Agusa i Tusmørke. Zwłaszcza że otoczka „ideologiczna” również jest zbliżona.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.