Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

SBB
‹Budapest 1978›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBudapest 1978
Wykonawca / KompozytorSBB
Data wydania17 października 2019
Wydawca Universal
NośnikCD
Czas trwania92:12
Gatunekrock
EAN602508386107
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Jerzy Piotrowski
Utwory
CD1
1) Walkin’ Around the Stormy Bay07:17
2) Freedom with Us07:42
3) 3rd Reanimation04:47
4) Going Away07:24
5) [Żywiec] Mountain Melody02:49
6) Loneliness – temat02:08
7) Wiosenne chimery [I]10:22
CD2
1) Ze słowem biegnę do ciebie23:04
2) Królewskie marzenie03:56
3) Follow My Dream13:13
4) Wiosenne chimery [II]04:03
5) Improv05:27
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Pod węgierskim niebem, w cieniu królewskiego zamku
[SBB „Budapest 1978” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tak jak w Polsce Omega, tak SBB na Węgrzech było jedną z największych rockowych gwiazd pochodzących z tak zwanych demoludów. W drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku grupa kierowana przez Józefa Skrzeka często bywała nad Balatonem. Dowodem na to są, jak dotąd, dwa albumy koncertowe: „Budai Ifjúsági Park – Live ’77” oraz wydany parę dni temu podwójny „Budapest 1978”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Pod węgierskim niebem, w cieniu królewskiego zamku
[SBB „Budapest 1978” - recenzja]

Tak jak w Polsce Omega, tak SBB na Węgrzech było jedną z największych rockowych gwiazd pochodzących z tak zwanych demoludów. W drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku grupa kierowana przez Józefa Skrzeka często bywała nad Balatonem. Dowodem na to są, jak dotąd, dwa albumy koncertowe: „Budai Ifjúsági Park – Live ’77” oraz wydany parę dni temu podwójny „Budapest 1978”.

SBB
‹Budapest 1978›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBudapest 1978
Wykonawca / KompozytorSBB
Data wydania17 października 2019
Wydawca Universal
NośnikCD
Czas trwania92:12
Gatunekrock
EAN602508386107
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Jerzy Piotrowski
Utwory
CD1
1) Walkin’ Around the Stormy Bay07:17
2) Freedom with Us07:42
3) 3rd Reanimation04:47
4) Going Away07:24
5) [Żywiec] Mountain Melody02:49
6) Loneliness – temat02:08
7) Wiosenne chimery [I]10:22
CD2
1) Ze słowem biegnę do ciebie23:04
2) Królewskie marzenie03:56
3) Follow My Dream13:13
4) Wiosenne chimery [II]04:03
5) Improv05:27
Wyszukaj / Kup
Trzeba przyznać, że Józefowi Skrzekowi i jego kompanom udał się podstęp. Gdyby 22 lipca 1978 roku znajdowali się w kraju, zapewne wywarto by na nich presję, aby udziałem w jakimś koncercie państwowym uczcili przypadające tego dnia Święto Odrodzenia Polski (oczywiście tej „ludowej”). A tak trio spędziło ten dzień na Węgrzech. Grając zaś koncert, nie wpisywało się jednocześnie w politykę propagandową komunistycznych władz. Występ odbył się na świeżym powietrzu – w miejscu, które było muzykom doskonale znane z poprzedniego pobytu u „bratanków Madziarów”, zaledwie kilka miesięcy, we wrześniu 1977 roku. Chodzi o legendarny dla węgierskiego rocka Budai Ifjúsági Park – kamienny amfiteatr mieszczący się na terenie Várkert Bazár, czyli w tak zwanej Dzielnicy Zamkowej (Várkerület), po sąsiedzku z najsłynniejszymi zabytkami Budy: Zamkiem Królewskim, Kościołem Macieja czy Basztą Rybacką.
Budai Ifjúsági Park (dosłownie oznacza to Budziński Park Młodzieży) – potocznie zwany Ifipark lub w skrócie BIP – powstał w 1961 roku i funkcjonował przez prawie ćwierć wieku. Na usytuowanej tam scenie wystąpiły największe gwiazdy rodzimego beatu i rocka – począwszy od Omegi, Metra i Bergendy, poprzez Illés, Juventus oraz Kati Kovács, aż po Tűzkerék, Mini i Eddę. I właśnie w 1980 roku podczas koncertu tej ostatniej grupy nastąpił początek końca amfiteatru; doszło bowiem do katastrofy budowlanej – zawaliły się kamienne schody prowadzące do wyjścia. Przez następne lata nie podjęto gruntownego remontu tego miejsca i ostatecznie zamknięto je cztery lata później. Pozostały wspomnienia i płyty z licznych występów. W przypadku SBB dwie (w tym jedna podwójna): z września 1977 (wydał ją osiemnaście lat temu Koch International) oraz z 22 lipca 1978 roku.
Najnowszy album koncertowy SBB był już wcześniej w obiegu fanowskim jako bootleg. Jak się jednak okazuje, nie obejmował on całości zagranego wówczas materiału. Dopiero teraz Universal sięgnął po pełne półtorej godziny muzyki. I to się bardzo chwali! Zganić natomiast należy wydawcę za – i to niestety po raz kolejny (wcześniej przerabialiśmy to przy tegorocznych reedycjach „Pop Session 1977” oraz „Roskilde 1978”) – fatalną formę graficzną. Począwszy od kiepskiej okładki, poprzez brak jakichkolwiek zdjęć, a skończywszy na wybranym kompletnie „od czapy” fragmencie wywiadu z Julianem Matejem (Romualdem Skopowskim), autorem wierszy, które Skrzek tak chętnie transponował na piosenki. Tak zasłużony dla polskiego rocka zespół nie zasłużył sobie na podobne traktowanie – i to na dodatek przez firmę, której, jak można mniemać, zależy na międzynarodowym prestiżu.
Materiał, jaki trio wykonało w lipcu 1978 w Budapeszcie, nie kryje w sobie wielkich niespodzianek. W wielu momentach jest tożsamy z tym, co grupa zaprezentowała trzy tygodnie wcześniej podczas festiwalu w Danii. Występ otwiera, co w tamtym okresie stało się normą, porywający „Walkin’ Around the Stormy Bay” (z wciąż jeszcze szykowanego dla zachodnioniemieckiej wytwórni Spiegelei krążka „Welcome”) – odpowiednio energetyczny, wsparty (w końcowej fazie) wokalizą Skrzeka i nadzwyczaj mocnym akcentem na finał. Po zwalającym z nóg wstępie następuje bardzo dowcipne przywitanie się Józefa z publiką zgromadzoną w Ifiparku. Zdając sobie sprawę z dzielących muzyków i słuchaczy różnic językowych, lider SBB stwierdza, że cokolwiek powie, to i tak nikt go nie zrozumie. Lepiej więc – to już wniosek wypływający z powyższego – grać zamiast gadać. I przez następnych prawie dziewięćdziesiąt minut zespół daje z siebie wszystko.
Drugim punktem koncertu jest wykonana w całości suita „Going Away” (z wydanego chwilę wcześniej na Zachodzie longplaya „Follow My Dream”). Od nastrojowo-szlachetnego „Freedom with Us” (z ewoluującymi ku coraz większemu rozmachowi syntezatorami), poprzez dynamiczne „3rd Reanimation” (z ostrą rockową gitarą i monumentalnymi klawiszami w końcówce), marszowo-funkowe tytułowe „Going Away” (z pasażami Skrzeka, przed którym powinny klękać narody), aż do niezwykle klimatycznego „(Żywiec) Mountain Melody” (z nieco mniejszą porcją folku niż w wersji studyjnej) i zaimplementowanego do suity niepokojącego „Loneliness – temat” (wyjątku z albumu „Welcome”). W dalszej części muzycy postanowili trochę poimprowizować. Temu służyła między innymi część pierwsza „Wiosennych chimer”, w której znalazł się także nieco przerobiony główny motyw z „Walkin’ Around the Stormy Bay”.
Wieńczy natomiast ten fragment solowy popis Jerzego Piotrowskiego. Czy do spółki z Apostolisem Anthimosem na bębnach, nie sposób stwierdzić – opis płyty by to sugerował, ale nawet mocno wytężając słuch, trudno tu znaleźć charakterystyczne cechy słynnego perkusyjnego pojedynku „Kety” z „Lakisem” (tak zwanego „Drums-Battle”). Na drugi kompakt trafiło pięć kompozycji, w tym – na otwarcie – pełna wersja suity „Ze słowem biegnę do ciebie” (nagranej w studiu półtora roku wcześniej). Jest tu to wszystko, co zespół wypracował już wcześniej, włącznie z ekscytującą partią solową Anthimosa na gitarze, z nastrojowym śpiewem Skrzeka, wreszcie z rockowo zaaranżowanymi syntezatorami, które z czasem zostają płynnie zastąpione przez gitarę. Instrumentalne „Królewskie marzenie” robi jedynie wrażenie klimatycznego przerywnika, a może – patrząc z innej perspektywy – łącznika pomiędzy jedną a drugą suitą. Tuż po nim rozbrzmiewa bowiem… „Follow My Dream”.
Ale nie w całości, a jedynie w rozbudowanym fragmencie, zbudowanym na bazie tytułowej części tego w oryginale ponad dwudziestominutowego utworu. Po raz kolejny popis daje tu przede wszystkim Apostolis, który bez najmniejszych wątpliwości powinien być uznany najlepszym gitarzystą w dziejach polskiego rocka. W końcówce trio zaczyna trochę bawić się formą – stąd jeszcze jeden powrót do lejtmotywu z „Walkin’…”, a potem prawdziwa syntezatorowa orgia zafundowana przez Skrzeka (wspomaganego zresztą wydatnie przez Piotrowskiego). Energetyczne „Follow My Dream” przechodzi następnie w drugą część, opartych głównie na klawiszach, „Wiosennych chimer”, które są ostatnim punktem koncertu. A raczej byłyby, gdyby budapesztańska widownia nie domagała się bisu. Grupa postanowiła więc spełnić jej życzenie i na pożegnanie zagrała jeszcze pięciominutowy fragment stworzony ad hoc (stad też jego tytuł – „Improv”). Oparty jest on na naprzemiennych monologach klawiszowca i gitarzysty – i nawet jeżeli w żaden sposób nie wzbogaca ogólnego portretu formacji, to jednak daje pojęcie o jej wielkości i umiejętnościach muzyków.
Ciekawe ile jeszcze takich perełek skrywają archiwa zespołu. Pewnie sporo. Można więc przewidywać, że do twórczości SBB będziemy w najbliższych miesiącach i latach powracać niejeden raz.
koniec
22 października 2019
Skład:
Józef Skrzek – śpiew, syntezatory, fortepian elektryczny
Apostolis Anthimos – gitara elektryczna, perkusja
Jerzy Piotrowski – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Moc i eMOCje
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Nie zawsze takie marzenia spełniają się. Historia norweskiego kwintetu Bear Brother udowadnia jednak, że warto marzyć. Na swój pierwszy ważny koncert zaprosili do współpracy szwedzkiego puzonistę Matsa Äleklinta, który nie tylko, że im nie odmówił, to na dodatek obiecał dalszą współpracę. Czego efektem stał się doskonały freejazzowy album „Played Freely with Power and Emotion”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Piekielna czeluść świata
Sebastian Chosiński

18 I 2022

Tytuł najnowszej płyty madryckiego kwartetu postrockowego Toundra – „Klątwa” („Hex”) – może budzić niepokój. Podobnie zresztą jak „szyld” najdłuższej kompozycji na albumie – suity „Nienawiść” („El odio”). Widać więc od razu, że to nie jest muzyka dla każdego, a jedynie dla najwytrwalszych wielbicieli gatunku. Którzy na dodatek nie boją się zajrzeć w piekielną czeluść naszego świata.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Nostalgiczna „przechadzka” po świecie
Sebastian Chosiński

13 I 2022

W dzisiejszym świecie, będącym „globalną wioską” – choć w czasach pandemii jakby jednak trochę mniej – nie ma tak wielkiego znaczenia fakt, gdzie się mieszka. Norweski kontrabasista Ingebrigt Håker Flaten na miejsce postoju wybrał Stany Zjednoczone, a jednak często pojawia się w Europie, by pracować nad kolejnymi płytami. Jedną z nich jest solowy album „(Exit) Knarr”…

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.