Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Delta Sierra
‹Grown-Up Situations›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrown-Up Situations
Wykonawca / KompozytorDelta Sierra
Data wydania16 listopada 2018
Wydawca Ancient Phrase Records
NośnikWinyl
Czas trwania39:07
Gatunekblues, rock
EAN0192914502265
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
Winyl1
1) Moon River09:59
2) Plain Sight06:45
3) Childish Visions03:52
4) I Can See My Breath06:29
5) Patience12:02
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: „Sierdceszczypatielnyj” wyznawca Younga. Neila Younga!
[Delta Sierra „Grown-Up Situations” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Rok 2018 już od kilku tygodni za nami, ale nie ma wątpliwości, że jeszcze przez jakiś czas będziemy zajmować się artystami, którzy właśnie wtedy opublikowali swoje – jak najbardziej godne uwagi – albumy. Przykładem takiego wykonawcy jest amerykański kwartet Delta Sierra, którego debiutancki krążek „Grown-Up Situations” ma wszelkie szanse stać się jednym z najbardziej ulubionych dzieł wielbicieli hard rocka, bluesa i folku spod znaku… Neila Younga.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: „Sierdceszczypatielnyj” wyznawca Younga. Neila Younga!
[Delta Sierra „Grown-Up Situations” - recenzja]

Rok 2018 już od kilku tygodni za nami, ale nie ma wątpliwości, że jeszcze przez jakiś czas będziemy zajmować się artystami, którzy właśnie wtedy opublikowali swoje – jak najbardziej godne uwagi – albumy. Przykładem takiego wykonawcy jest amerykański kwartet Delta Sierra, którego debiutancki krążek „Grown-Up Situations” ma wszelkie szanse stać się jednym z najbardziej ulubionych dzieł wielbicieli hard rocka, bluesa i folku spod znaku… Neila Younga.

Delta Sierra
‹Grown-Up Situations›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrown-Up Situations
Wykonawca / KompozytorDelta Sierra
Data wydania16 listopada 2018
Wydawca Ancient Phrase Records
NośnikWinyl
Czas trwania39:07
Gatunekblues, rock
EAN0192914502265
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
Winyl1
1) Moon River09:59
2) Plain Sight06:45
3) Childish Visions03:52
4) I Can See My Breath06:29
5) Patience12:02
Wyszukaj / Kup
Neil Young w ciągu swej trwającej już prawie sześć dekad kariery przechodził różne okresy. Zaczynał od grania surf rocka (w składzie The Squires), by później przerzucić się na psychodeliczny folk rock (Buffalo Springfield) oraz country rock (Crosby, Stills, Nash & Young i solo), aż wreszcie od początku lat 70. XX wieku – po nawiązaniu współpracy z Crazy Horse – coraz częściej zaczął łączyć dotychczas interesujące go gatunki z… hard rockiem. A nie można również zapominać o kooperacji Kanadyjczyka z Pearl Jam, kiedy to jego muzyka zbliżyła się do grunge’u i rocka alternatywnego. Co jednak najważniejsze, w każdym z powyżej opisanych przypadków pozostawał w pełni autentyczny (może z wyjątkiem flirtu z elektroniczną nową falą w połowie lat 80.). Tyle że bohaterem dzisiejszego tekstu wcale nie jest Young. Po cóż więc o nim wspominam? Ponieważ bez niego i jego stylistycznych wolt prawdopodobnie nigdy nie narodziłaby się grupa Delta Sierra. A nawet jeśli taki zespół by powstał, grałby zapewne zupełnie inną muzykę. Artyści z Trumansburga – niewielkiej, niespełna dwutysięcznej, wsi w stanie Nowy Jork – idą bowiem wiernie szlakiem wytyczonym przez Neila, łącząc w swojej twórczości wpływy bluesa, hard rocka oraz folku (w jego odmianie zwanej americaną).
Delta Sierra to kwartet, któremu lideruje wokalista i gitarzysta rytmiczny Brandon Schmitt. Nie bez powodu; on ma największe spośród całej czwórki doświadczenie w branży. Karierę profesjonalną rozpoczął w połowie poprzedniej dekady, aczkolwiek przez ponad dziesięć lat poruszał się głównie na peryferiach wielkich scen. Głównie występował solo, śpiewając nostalgiczno-wzruszające pieśni przy akompaniamencie gitary akustycznej. Taki repertuar trafił na jego pierwsze płyty: „Old Hearts and Algo, Algo” (2007), EP-kę „City Sun” (2007), minialbum „I Was Blind” (2008) oraz „Send off Smoke” (2010). Przełomem okazał się krążek „Red Blood Blues” (2014), podczas nagrywania którego Schmitt po raz pierwszy skorzystał z muzyków akompaniujących. Znaleźli się wśród nich gitarzysta solowy John North oraz basista Alex Coronado (wcześniej znany jako muzyk folkowo-rockowej formacji Dufus); producentem był natomiast Ralph Mietz, na co dzień perkusista. Wydawnictwo to zawierało posępne, wręcz mroczne – także w warstwie tekstowej – bluesy z inklinacjami hardrockowymi. W porównaniu z poprzednimi dziełami Brandona prezentowało się również dużo lepiej od strony technicznej.
Nic więc dziwnego, że po publikacji „Red Blood Blues” Schmitt doszedł do wniosku, iż to jest najwłaściwszy dla niego kurs. Zgadał się z Johnem, Aleksem oraz Ralphem i wspólnie powołali do życia nową grupę, którą nazwali – to już wiemy – Delta Sierra. Nad premierowym materiałem pracowali zimą 2017 pod okiem samego Steve’a Albiniego (przed laty współtwórcy sukcesów Nirvany, Manic Street Preachers, Pixies, Bush czy The Jesus Lizard), ale światło dzienne ujrzał on dopiero w połowie listopada 2018 roku. Na dodatek, by trafił do sprzedaży, muzycy musieli stworzyć własną firmę – tym samym album „Grown-Up Situations” ukazał się jako pierwszy (i, jak na razie, jedyny) z logo Ancient Phrase Records na okładce. Na krążek trafiło, jak za starych dobrych czasów, zaledwie pięć kompozycji, które zmieściły się w niespełna czterdziestu minutach. Powstał także promujący wydawnictwo teledysk do utworu „Plain Sight”, co może zaskakiwać o tyle, że spośród czterech pozostałych numerów, jakie trafiły na „Red Blood Blues”, przynajmniej trzy – z wyłączeniem akustycznej ballady „Childish Visions” – są od niego zdecydowanie lepsze. Ale to w końcu decyzja zespołu i jego pieniądze (które chyba jednak można było wydać rozsądniej).
Na otwarcie muzycy umieścili dziesięciominutową kompozycję „Moon River” – i trudno byłoby wyobrazić sobie lepszy wstęp. Bluesowa rytmika spotyka się tutaj z hardrockową mocą. Do tego dochodzi jeszcze lekko „skrzekliwy” głos Brandona, który z miejsca przywołuje skojarzenia z – tak, tak! nie chce być inaczej – Neilem Youngiem. Ale to nie tylko kwestia podobnego sposobu śpiewania; Schmitt także grając na gitarze rytmicznej, niemal dosłownie wciela się w Kanadyjczyka. Z jednej strony na bazie tych samych akordów buduje zapętlony motyw, którego powtarzalność jest w stanie wprawić słuchaczy w trans; z drugiej natomiast – przydaje swemu głosowi to charakterystyczne dla autora „Helpless” czy „Like a Hurricane” vibrato. Jest przy tym odpowiednio smutny i wzruszający; gdyby pochodził z Rosji, jak najbardziej na miejscu byłoby określenie: „sierdceszczypatielnyj”. Znakomitym uzupełnieniem stają się solowe wstawki Johna Northa, który unikając wirtuozerii, zgrabnie rozwija motywy wprowadzone wcześniej przez Brandona. Po tak potężnym wprowadzeniu wspomniany już wcześniej „Plain Sight” wypada trochę blado. Jeśli jednak posłuchać go w oderwaniu od pozostałych utworów – zyskuje. Można wówczas docenić przede wszystkim obsesyjnie powtarzane tematy gitarowe i garażowy „brud”, przywodzący na myśl wczesne nagrania Nirvany (z debiutanckiego albumu „Bleach” z 1989 roku) i oczywiście „Sleeps with Angels” (1994) Neila Younga.
„Childish Visions” to swoisty wehikuł czasu dla Schmitta. Zaśpiewana przez niego jedynie z akompaniamentem gitary akustycznej ballada nawiązuje bowiem do jego wcześniejszej, solowej twórczości (sprzed dekady). Brzmi jednak dojrzalej i – co także istotne – została lepiej zgrana dźwiękowo (wiadomo, Albini!). „I Can See My Breath” to z kolei powrót do inspiracji twórczością Younga i Crazy Horse. Przesterowana gitara – to kolejny patent zapożyczony od Kanadyjczyka – świetnie sprawdza się na tle lekko psychodelizującej sekcji rytmicznej. Cały numer jednak ponownie lokuje się gdzieś pośrodku drogi między bluesem a hard rockiem. Całość wieńczy natomiast monumentalny, dwunastominutowy „Patience”, który tym głównie różni się od poprzedników, że jest jeszcze wolniejszy (momentami można złapać się na tym, że Delta Sierra brzmi niemal jak formacja doommetalowa), jeszcze mocniejszy (w czym największa zasługa Aleksa Coronado i Ralpha Mietza) oraz – sugeruje to już poniekąd sam tytuł – jeszcze bardziej przejmujący. Amerykanom udaje się rzecz niezwykła – mimo sporej porcji gitarowego „brudu”, potrafią urzec smutkiem, w którym bez trudu dostrzegają piękno. To jedna z takich kompozycji, które nie zmieniając się ani przez chwilę, mogłyby ciągnąć się w nieskończoność. I jest to kolejna cecha, która łączy twórczość kwartetu z Trumansburga z dokonaniami pewnego artysty z Toronto.
koniec
5 lutego 2019
Skład:
Brandon Schmitt – śpiew, gitara rytmiczna
John North – gitara solowa
Alex Coronado – gitara basowa
Ralph Mietz – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.