Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Pixie Ninja
‹Ultrasound›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUltrasound
Wykonawca / KompozytorPixie Ninja
Data wydania23 czerwca 2017
Wydawca Apollon Records: PROG
NośnikCD
Czas trwania38:18
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Marius Leirånes, Jostein Haugen, Mattias Olsson, Johan Hals Jørgensen, Ketil Vestrum Einarsen
Utwory
CD1
1) Auditory Hallucinations09:13
2) Elusive the Wind Vane06:45
3) Una promenade02:37
4) Polysomnographic05:30
5) Personal Improvement Cult11:19
6) Ultrasound02:56
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Duet… kwartet… Pixie Ninja
[Pixie Ninja „Ultrasound” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zaczynali jako duet, by ostatecznie rozrosnąć się do kwartetu. Od początku kariery interesowali się przede wszystkim (choć nie tylko) rockiem progresywnym, choć postrzegali go na swój własny, specyficzny sposób, łącząc z muzyką elektroniczną i ambientem. Dopiero w ubiegłym roku wydali debiutancki album „Ultrasound”. Sygnowali go natomiast intrygującą nazwą Pixie Ninja. Ach, jeszcze jedno – pochodzą z Norwegii.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Duet… kwartet… Pixie Ninja
[Pixie Ninja „Ultrasound” - recenzja]

Zaczynali jako duet, by ostatecznie rozrosnąć się do kwartetu. Od początku kariery interesowali się przede wszystkim (choć nie tylko) rockiem progresywnym, choć postrzegali go na swój własny, specyficzny sposób, łącząc z muzyką elektroniczną i ambientem. Dopiero w ubiegłym roku wydali debiutancki album „Ultrasound”. Sygnowali go natomiast intrygującą nazwą Pixie Ninja. Ach, jeszcze jedno – pochodzą z Norwegii.

Pixie Ninja
‹Ultrasound›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUltrasound
Wykonawca / KompozytorPixie Ninja
Data wydania23 czerwca 2017
Wydawca Apollon Records: PROG
NośnikCD
Czas trwania38:18
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Marius Leirånes, Jostein Haugen, Mattias Olsson, Johan Hals Jørgensen, Ketil Vestrum Einarsen
Utwory
CD1
1) Auditory Hallucinations09:13
2) Elusive the Wind Vane06:45
3) Una promenade02:37
4) Polysomnographic05:30
5) Personal Improvement Cult11:19
6) Ultrasound02:56
Wyszukaj / Kup
Nawet najbardziej zagorzałym wielbicielom skandynawskiego rocka progresywnego nazwiska twórców projektu Pixie Ninja do niedawna jeszcze kompletnie nic nie mówiły. I trudno temu się dziwić, ponieważ do tej pory Marius Leirånes i Jostein Haugen, mimo że grają ze sobą już od dekady, nie mieli żadnych szczególnych osiągnięć na koncie. Pochodzą z Rognan, niewielkiej miejscowości położonej daleko na północy Norwegii. To tereny, gdzie zapewne łatwiej spotkać wilka niż człowieka. A jednak i tam jakimś cudem pojawili się młodzi ludzie zafascynowani muzyką rockową. Karierę zaczęli w alternatywnej formacji Rusty Crown, z którą wydali jedną EP-kę (2012) i jeden pełnowymiarowy album – „Tellus Inc.” (2014). Po kilku latach działalności grupa, nie widząc większej szansy na przebicie się do szerszej publiczności, zakończyła swój mało chwalebny żywot. Ale Marius i Jostein nie poddali się; od tej pory – to jest od maja 2015 roku – zaczęli „dłubać” sami. Rok później uznali, że są gotowi, aby wejść do studia.
Obaj grali na gitarach solowych i basowych, potrafili też nieźle obsługiwać różnego rodzaju instrumenty klawiszowe. Kogo zatem im brakowało? Przede wszystkim dobrego perkusisty. Trochę nie wierząc w to, że pomysł wypali, zaprosili do współpracy doskonale znanego w światku rockowym (nie tylko zresztą w Skandynawii) szwedzkiego bębniarza Mattiasa Olssona (wcześniej związanego z takimi grupami, jak Necromonkey, White Willow, Gösta Berlings Saga, Änglagǻrd, Kaukasus czy Weserbergland), który nie tylko przyjął propozycję, ale także przyprowadził ze sobą do studia swego przyjaciela, flecistę Ketila Vestruma Einarsena (Jaga Jazzist, Anima Morte, Wobbler). Skład dopełnił jeszcze grający na organach Johan Hals Jørgensen. Mając u swego boku muzyków tej miary co Olsson czy Einarsen, można było zacząć rejestrację materiału.
Płytę nagrano w maju 2016 roku, ale do sprzedaży trafiła dopiero trzynaście miesięcy później – za sprawą niezależnej, mającej swoją siedzibę w Bergen, wytwórni Apollon Records: PROG (to sublabel specjalizujący się w szeroko rozumianym rocku progresywnym). Leirånes i Haugen zdecydowali się umieścić na niej sześć utworów, spośród których dwa to w zasadzie miniatury. Owszem, intrygujące, zaskakujące niebanalnymi pomysłami, ale jednak raczej – przynajmniej w jednym przypadku – przerywniki, nie zaś pełnoprawne kompozycje. Swoją drogą szkoda, że muzycy nie zdecydowali się rozwinąć zawartych w nich pomysłów – byłoby to z korzyścią dla zespołu i samej płyty. Album „Ultrasound” otwiera ambientowo-elektroniczny „Auditory Hallucinations”. Tytuł jest jak najbardziej adekwatny do zawartości – mrocznej i halucynogennej. Dopiero w połowie klimat trochę się przejaśnia, a do głosu dochodzą syntezatory zaaranżowane na noworomantyczną modłę z lat 80. ubiegłego wieku.
Dopiero w drugim fragmencie płyty, to jest w „Elusive the Wind Vane”, pojawiają się „żywe” instrumenty: gitary, perkusja, a nade wszystko eteryczny flet Ketila Vestruma Einarsena. Nie oznacza to jednak, że cały utwór utrzymany jest w rajskiej atmosferze. Przychodzi bowiem taki moment, kiedy muzycy robią ukłon w stronę bardziej zorientowanego na rock odbiorcy; pojawiają się wówczas dźwięki sprzężonej gitary i doommetalowy rytm. Należy to jednak potraktować jedynie jako ciekawostkę, ponieważ do tej formuły Norwegowie więcej już nie wracają. Niespełna trzyminutowa kompozycja „Una promenade” to romantyczna – i jeśli chodzi o inspiracje, i o nastrój – wycieczka Johana Halsa Jørgensena, który już po wydaniu albumu został etatowym członkiem Pixie Ninja. Na instrumentach klawiszowych – głównie syntezatorach i organach – oparty jest praktycznie cały „Polysomnographic”; nawet progresywna gitarowa solówka w rzeczywistości zagrana została na syntezatorze. Nic w tym oczywiście złego, bo brzmi tak rasowa, że można się pomylić. Zaskoczeniem może być natomiast patetyczny finał utworu.
„Personal Improvement Cult” to najdłuższy (ponad jedenastominutowy) rozdział opowieści – jednocześnie też najbardziej zróżnicowany. Z jednej strony mamy bowiem stonowane syntezatory (w części pierwszej) i eksperymentalne dźwięki mellotronu (w następnej), z drugiej – rockową sekcję rytmiczną i podporządkowującą się jej pokornie rockową gitarę (w trzeciej). Tym sposobem kwartet podbija napięcie, by – po przesileniu – wyciszyć nastrój coraz bardziej minimalistycznym fortepianem. Tytułowy „Ultrasound” to, niestety, kolejna miniatura. Niestety, ponieważ to, co słyszymy, brzmi bardzo obiecująco. Pewnie dlatego, że… najbardziej progresywnie – w klasycznym rozumieniu tego pojęcia. Znajduje się tu miejsce i dla potężnych organów, i dla powłóczystej gitary (z czasem zepchniętej przez Jørgensena na drugi plan). Pocieszać można się jedynie tym, że być może wieńczący płytę numer wyznaczy dalszy kierunek artystycznych poszukiwań Norwegów.
Należy bowiem założyć, iż za czas jakiś doczekamy się kolejnego wydawnictwa sygnowanego nazwą Pixie Ninja. Po publikacji „Ultrasound” ten studyjny projekt przeistoczył się bowiem w normalnie funkcjonującą (czytaj: również koncertującą) grupę, której skład – obok Leirånesa, Haugena i Jørgensena – uzupełnił perkusista Geir Martin Langvad (zamiast Olssona, który sam siebie oddelegował do innych odpowiedzialnych zadań).
koniec
20 marca 2018
Skład:
Marius Leirånes – instrumenty klawiszowe, gitara elektryczna, gitara basowa
Jostein Hugen – instrumenty klawiszowe, gitara elektryczna, gitara basowa
Mattias Olsson – perkusja, mellotron
Gościnnie:
Johan Hals Jørgensen – organy (3,4,5)
Ketil Vestrum Einarsen – flet (2)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.