Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Mythic Sunship
‹Upheaval›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUpheaval
Wykonawca / KompozytorMythic Sunship
Data wydania12 stycznia 2018
Wydawca El Paraiso Records
NośnikCD
Czas trwania44:16
Gatunekrock
EAN5024545797213
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Emil Thorenfeldt, Kasper Stougaard Andersen, Rasmus Cleve Christensen, Frederik Denning
Utwory
CD1
1) Tectonic Breach12:42
2) Aether Flux10:55
3) Cosmic Rupture06:44
4) Into Oblivion13:56
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Wieczni rewolucjoniści z Zelandii
[Mythic Sunship „Upheaval” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Niespełna rok. Tyle kazali czekać swoim fanom na nową płytę Duńczycy z Mythic Sunship. I chociaż nie ma na niej nic, czego nie słyszelibyśmy na którymś z poprzednich albumów – to i tak nie zmienia to faktu, że „Upheaval” to kolejne cenne dzieło w coraz bogatszym dorobku kwartetu z Kopenhagi.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wieczni rewolucjoniści z Zelandii
[Mythic Sunship „Upheaval” - recenzja]

Niespełna rok. Tyle kazali czekać swoim fanom na nową płytę Duńczycy z Mythic Sunship. I chociaż nie ma na niej nic, czego nie słyszelibyśmy na którymś z poprzednich albumów – to i tak nie zmienia to faktu, że „Upheaval” to kolejne cenne dzieło w coraz bogatszym dorobku kwartetu z Kopenhagi.

Mythic Sunship
‹Upheaval›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUpheaval
Wykonawca / KompozytorMythic Sunship
Data wydania12 stycznia 2018
Wydawca El Paraiso Records
NośnikCD
Czas trwania44:16
Gatunekrock
EAN5024545797213
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Emil Thorenfeldt, Kasper Stougaard Andersen, Rasmus Cleve Christensen, Frederik Denning
Utwory
CD1
1) Tectonic Breach12:42
2) Aether Flux10:55
3) Cosmic Rupture06:44
4) Into Oblivion13:56
Wyszukaj / Kup
O poprzednim albumie Mythic Sunship – wydanym przez El Paraiso Records w kwietniu 2017 roku „Land Between Rivers” – pisaliśmy w „Esensji” pod koniec sierpnia. Na najnowszą produkcję kwartetu zwracamy uwagę nieco wcześniej, niespełna dwa miesiące po premierze. Ma to swój konkretny powód. Z każdą kolejną płytą zespół umacnia bowiem swoją pozycję w świecie rocka progresywnego i psychodelicznego. Choć na upartego w jego dokonaniach można też bez większego problemu dostrzec również wpływy space- i post-rocka. Do 2015 roku, czyli momentu podpisania pierwszego profesjonalnego kontraktu, kwartet wydał trzy – dzisiaj już trudno dostępne – materiały: rozprowadzany na koncertach demonstracyjny kompakt „Mythic Sunship” (2010) oraz dwie, opublikowane zaledwie w kilkudziesięciu egzemplarzach, kasety magnetofonowe „Colour Out of Space” (2011) i „Celestial Disturbance” (2014). Tak naprawdę więc kariera grupy nabrała rozpędu dopiero w chwili złożenia przez muzyków podpisu na umowie z kopenhaską wytwórnią El Paraiso Records.
Od tamtego momentu panowie z Mythic Sunship bardzo regularnie wydają kolejne albumy (zawsze na dwóch nośnikach, winylu i srebrnym krążku): „Ouroboros” ujrzał światło dzienne w maju 2016, „Land Between Rivers” w kwietniu 2017, a najnowszy „Upheaval” w styczniu 2018 roku. Dostrzegacie pewną prawidłowość? Czas oczekiwania na nową produkcję Duńczyków za każdym razem jest nieco krótszy. Jeśli więc utrzymają oni dotychczasowe odstępy, czwarta płyta – oczywiście z tych pod szyldem El Paraiso – powinna ucieszyć nas jesienią. Ale to tylko pobożne życzenia. Na razie zajmijmy się „Upheaval”, tym bardziej że to wciąż gorąca nowość. Materiał zarejestrowany został w tym samym składzie, co wszystkie poprzednie. A to oznacza, że na gitarach zagrali Emil Thorenfeldt i Kasper Stougaard Andersen, sekcję rytmiczną tworzyli natomiast basista Rasmus Cleve Christensen oraz perkusista Frederik Denning. I na tym podobieństwa wcale się nie kończą. Ktoś, kto lubi być zaskakiwany, powie zapewne: „Szkoda”; większość dotychczasowych fanów Mythic Sunship skwituje raczej krótko: „I dobrze!”.
Na nowy album Duńczyków złożyły się cztery rozbudowane – no, może z jednym wyjątkiem – kompozycje, których łączny czas trwania przekroczył czterdzieści cztery minuty. Spora gratka dla tych, którzy gustują w utworach mogących ciągnąć się w nieskończoność. Zestaw otwiera „Tectonic Breach”, w którym na początek wybrzmiewają dwie zapętlone ze sobą gitary. Kiedy dołącza do nich sekcja rytmiczna, robi się jeszcze gęściej. I intensywniej. Tym bardziej że zespół z Kopenhagi nie odżegnuje się również od inspiracji heavy metalem. W każdym razie potrafi nie tylko podkręcić tempo, ale także przydać swoim utworom – a przynajmniej ich fragmentom – mocy. A tak jest właśnie w tym przypadku. Metalowa furia ściera się z postrockową formą, efekt tego bywa zaś piorunujący. Wiadomo jednak, że po każdej burzy musi nastąpić moment wyciszenia. Zdają sobie z tego również sprawę Emil, Kasper, Rasmus i Frederik – dlatego też po wyprowadzeniu potężnego ciosu dają słuchaczom czas na dojście do siebie. A potem… cóż, potem uderzają ponownie. I może to być dla mniej zorientowanych w temacie cios nokautujący!
Na szczęście pierwsze minuty „Aether Flux” dają trochę wytchnienia. Denning zapętla rytm, a idący jego tropem Thorenfeldt i Stougaard Andersen skupiają się na obudowywaniu go nastrojowymi i hipnotyzującymi partiami gitar. Nie może to jednak oczywiście trwać w nieskończoność – z biegiem czasu drogi gitarzystów rozchodzą się i kiedy jeden skupia się na zagęszczaniu tła, drugi, uwolniony od innych obowiązków, pozwala sobie na progresywną solówkę. Trochę trzeba się jednak wysilić i wytężyć ucha, aby czerpać z niej zasłużoną radość, ponieważ – wzorem wielu formacji postrockowych – pozostali muzycy robią dużo, aby swoim rozmachem zepchnąć gitarzystę na drugi plan. Taka poetyka. Można się przyzwyczaić. Zaskoczeniem dla osób dobrze znających wcześniejsze dokonania Mythic Sunship może być natomiast „Cosmic Rupture”. Nie dlatego, że na tle innych kompozycji kwartetu ta jest stosunkowo krótka (trwa niespełna siedem minut), lecz z tego powodu, że emanuje potężną wprost energią. Największa w tym zasługa Christensena i Denninga, którzy – jak się okazuje – byliby w stanie wysłać na wcześniejszą emeryturę niejedną punkową sekcję rytmiczną.
Opus magnum „Upheaval” – i zarazem utworem wieńczącym album – jest niemal czternastominutowy „Into Oblivion”, którym szczególnie usatysfakcjonowani mogą poczuć się wielbiciele cięższych brzmień. Zaczyna się bardzo majestatycznie (vide bas i perkusja) i przejmująco, niemal mrocznie (co jest zasługą gitarzystów). I chociaż z czasem zespół rozkręca się, podbija tempo, zagęszcza atmosferę, to jednak przez cały czas utrzymuje ten niezwykły nastrój. Numerowi temu bardzo przysłużył się także producent Jesper Bagger Hviid, który zadbał o nadzwyczaj selektywne brzmienie. Każdy instrument, jeśli tylko zachodzi taka potrzeba, jest doskonale słyszalny. W przypadku „Into Oblivion” jest to szczególnie istotne, pozwala bowiem wyławiać dźwięki grających z coraz większym zaangażowaniem i rozmachem gitarzystów, których partie idealnie zresztą się dopełniają. Hviid bawi się również efektami, skutkiem czego w finale Emil Thorenfeldt skręca w stronę noise’u, a Kasper Stougaard Andersen – stoner rocka. Chociaż po pierwszym „Upheaval” może wydawać się monotonna, z każdym kolejnym zyskuje – zwłaszcza jeżeli ucho nauczy się wyławiać smaczki.
Dobrego wrażenia, jakie pozostawia po sobie muzyka, nie psuje również ascetyczna okładka, co akurat jest typowe dla wydawnictw spod znaku El Paraiso Records. Pod górnym paskiem, zawierającym podstawowe dla słuchacza informacje skrzy się bowiem fragment „psychodelicznego” dzieła dziewiętnastowiecznego francuskiego malarza, ilustratora i litografa (ale również astronoma i entomologa) Étienne’a Léopolda Trouvelota. Zaprawdę powiadam Wam: trudno byłoby o grafikę trafniej oddającą twórczość Duńczyków.
koniec
6 marca 2018
Skład:
Emil Thorenfeldt – gitara elektryczna
Kasper Stougaard Andersen – gitara elektryczna
Rasmus Cleve Christensen – gitara basowa
Frederik Denning – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.