Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

James Blood Ulmer, The Thing
‹Baby Talk. Live at Molde International Jazz Festival 2015›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaby Talk. Live at Molde International Jazz Festival 2015
Wykonawca / KompozytorJames Blood Ulmer, The Thing
Data wydania15 września 2017
Wydawca The Thing Records
NośnikCD
Czas trwania33:30
Gatunekblues, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
James Blood Ulmer, Mats Gustafsson, Ingebrigt Håker Flaten, Paal Nilssen-Love
Utwory
CD1
1) Interview08:08
2) High Yellow10:29
3) Baby Talk05:55
4) Proof08:58
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Dwa pokolenia, dwa muzyczne światy
[James Blood Ulmer, The Thing „Baby Talk. Live at Molde International Jazz Festival 2015” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ten projekt to spotkanie dwóch pokoleń. I jednocześnie dwóch legend. Czarnoskóry amerykański gitarzysta James Blood Ulmer to artysta obecny na scenie muzycznej od ponad pięćdziesięciu lat; skandynawskie trio The Thing to z kolei jedna z najpopularniejszych współczesnych formacji freejazzowych. Jeden z ich wspólnych koncertów (sprzed dwóch lat) został właśnie wydany na albumie „Baby Talk”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Dwa pokolenia, dwa muzyczne światy
[James Blood Ulmer, The Thing „Baby Talk. Live at Molde International Jazz Festival 2015” - recenzja]

Ten projekt to spotkanie dwóch pokoleń. I jednocześnie dwóch legend. Czarnoskóry amerykański gitarzysta James Blood Ulmer to artysta obecny na scenie muzycznej od ponad pięćdziesięciu lat; skandynawskie trio The Thing to z kolei jedna z najpopularniejszych współczesnych formacji freejazzowych. Jeden z ich wspólnych koncertów (sprzed dwóch lat) został właśnie wydany na albumie „Baby Talk”.

James Blood Ulmer, The Thing
‹Baby Talk. Live at Molde International Jazz Festival 2015›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaby Talk. Live at Molde International Jazz Festival 2015
Wykonawca / KompozytorJames Blood Ulmer, The Thing
Data wydania15 września 2017
Wydawca The Thing Records
NośnikCD
Czas trwania33:30
Gatunekblues, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
James Blood Ulmer, Mats Gustafsson, Ingebrigt Håker Flaten, Paal Nilssen-Love
Utwory
CD1
1) Interview08:08
2) High Yellow10:29
3) Baby Talk05:55
4) Proof08:58
Wyszukaj / Kup
Urodzony w 1942 roku na południu Stanów Zjednoczonych James Blood Ulmer to postać niezwykle barwna i bardzo zasłużona dla światowego jazzu i bluesa (choć w swych czasach „elektrycznych” artysta ten nie stronił również od inspiracji muzyką rockową). Karierę rozpoczął w połowie lat 60. ubiegłego wieku, ale rozpędu nabrała ona dopiero po jego przeprowadzce do Nowego Jorku na początku następnej dekady. Występował wtedy u boku najwybitniejszych amerykańskich jazzmanów – od Ornette’a Colemana, poprzez Arta Blakeya (i jego Jazz Messengers), Joego Hendersona i Rashieda Alego, aż po Larry’ego Younga. Prowadził także własne zespoły, jak na przykład Odyssey the Band czy Music Revelation Ensemble. W Polsce pojawił się między innymi na festiwalach Jazz Jamboree (w 1983 roku) i Rawa Blues (w latach 2005 i 2010), a w 2015 przyjemność zobaczenia i wysłuchania go na żywo mieli widzowie ósmej edycji Suwałki Blues Festival. Nie jest więc, jak widać, w naszym kraju postacią anonimową.
Podobnie zresztą jak skandynawskie trio The Thing, któremu od początku istnienia lideruje szwedzki saksofonista Mats Gustafsson, wspierany przez norweską sekcję rytmiczną w osobach (kontra)basisty Ingebrigta Håkera Flatena i perkusisty Paala Nilssen-Love’a. Muzycy z północy Starego Kontynentu chętnie nawiązują współpracę z innymi artystami. Dowodem na to chociażby wspólne koncerty i płyty między innymi z Joem McPhee („She Knows…”, 2001), Kenem Vandermarkiem („Immediate Sound”, 2007), Otomo Yoshihide („Shinjuku Crawl”, 2009), Jimem O’Rourke („Shinjuku Growl”, 2010), Barrym Guyem („Metal!”, 2012), Neneh Cherry („The Cherry Thing”, 2012), Thurstonem Moore’em („Live”, 2014) czy grupą DKV Trio („Collider”, 2016). Ulmer zatem to nie pierwszy i zapewne nie ostatni muzyk, który zdecydował się na bliską kooperację z nader chętnymi do eksperymentowania Skandynawami. Ryzyko żadne nie wchodziło w rachubę – gdy bowiem spotykają się na jednej scenie twórcy tej miary, którzy na jazzowych improwizacjach „zjedli zęby”, efekt może być w najgorszym wypadku satysfakcjonujący.
A jak jest w przypadku „Baby Talk”? Zdecydowanie powyżej średniej. Album – niestety dość krótki, bo niespełna trzydziestoczterominutowy – jest zapisem koncertu, jaki kwartet dał 15 lipca 2015 roku podczas Międzynarodowego Festiwalu Jazzowego w norweskim Molde. Na usprawiedliwienie można dodać, że był to dopiero początek ich współpracy; po tym przyszły kolejne występy, dłuższe. Może więc jeszcze kiedyś trafi do sprzedaży płyta zarejestrowana w innym miejscu na świecie i z innym repertuarem. Na „Baby Talk” trafiły cztery kompozycje autorstwa amerykańskiego gitarzysty. Nie oznacza to jednak wcale, że The Thing zostało sprowadzone jedynie do roli zespołu akompaniującego. Nic z tych rzeczy. Na taki układ Gustafsson na pewno by nie poszedł. Wkład Skandynawów w powstały materiał był spory – do tego stopnia, że krążek wydany przez The Thing Records, a dystrybuowany przez wiedeńską wytwórnię Trost Records, bez najmniejszych wątpliwości można uznać również za kolejne pełnoprawne dzieło Matsa, Ingebrigta i Paala.
Muzyka zawarta na „Baby Talk” wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom, podobnie jak dotychczasowa twórczość Ulmera. Dominują oczywiście elementy jazzowe i freejazzowe, ale nie brakuje także wycieczek do świata bluesa czy awangardy rockowej. Początek otwierającego koncert „Interview”, nie tylko dzięki gitarze Jamesa, ale także sekcji rytmicznej, jest wybitnie bluesowy; gdy jednak do kolegów podłącza się Gustafsson, kwartet powoli zaczyna zmierzać w stronę jazzu improwizowanego. Mats gra w typowy dla siebie sposób, nie unikając melodyjnych motywów – i pewnie dlatego tak łatwo wciąga do dialogu Ulmera. Przychodzi chwila, gdy oba instrumenty „dokazują” na całego, co jest tym bardziej zaskakujące, że przecież gitara elektryczna rzadko bywa wykorzystywana we free jazzie. W tym wydaniu wcale jednak nie brzmi obco. Bluesowe inklinacje wyraźnie słyszalne są także w „High Yellow”, w którym przez dłuższy czas Amerykaninowi towarzyszą jedynie kontrabasista i perkusista. Ingebrigt i Paal zagęszczają rytmikę, jakby szykowali podłoże pod wielkie wejście Gustafssona. I kiedy po kilku minutach ono wreszcie następuje… rzeczywiście robi potężne wrażenie.
Mats stara się bowiem przejąć pełną kontrolę nad zespołem, jakby dotychczasowe zesłanie na boczny tor wyzwoliło w nim dodatkowe pokłady artystycznej złości. Jest zadziorny, niemal wściekły. Jego moc i niepokorność udzielają się także sekcji rytmicznej, Flaten i Nilssen-Love podkręcają tempo – z tego powodu przez kilka kolejnych minut mamy do czynienia z najklasyczniejszym free jazzem. Dopiero w finale ustępują miejsca swemu gościowi specjalnemu, który spina „High Yellow” klamrą. Utwór tytułowy to najkrótszy fragment koncertu – Ulmer gra tu w sposób bardzo oszczędny, z czym kontrastuje nabierająca z czasem rozmachu partia Gustafssona. W podobnej stylistyce utrzymany jest „Proof”, choć nieco więcej w nim niepokoju (przede wszystkim za sprawą saksofonu barytonowego). Klimat buduje natomiast poruszający się na pograniczu elektrycznego bluesa i jazzu James, który gra jakby od niechcenia. To „jakby” robi jednak zasadniczą różnicę – bo w rzeczywistości jest w tym tyle emocji, że trudno oderwać słuch od głośników. Im bliżej końca, tym bardziej minimalistycznie robi się w warstwie instrumentalnej, aż wreszcie zostaje tylko delikatny puls kontrabasu. Piękny jest finał „Baby Talk”, idealnie podsumowuje on całą płytę – z jednej strony nastrojową, z drugiej energetyczną. W obu przypadkach bardzo emocjonalną.
koniec
26 października 2017
Skład:
James Blood Ulmer – gitara elektryczna
Mats Gustafsson – saksofon tenorowy, saksofon barytonowy
Ingebrigt Håker Flaten – gitara basowa, kontrabas
Paal Nilssen-Love – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.