Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Richard Pinhas, Tatsuya Yoshida, Masami ’Merzbow’ Akita
‹Process and Reality›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułProcess and Reality
Wykonawca / KompozytorRichard Pinhas, Tatsuya Yoshida, Masami ’Merzbow’ Akita
Data wydania16 września 2016
Wydawca Cuneiform Records
NośnikCD
Czas trwania62:28
Gatunekelektronika, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Richard Pinhas, Tatsuya Yoshida, Masami ’Merzbow’ Akita
Utwory
CD1
1) TVJ 00 [Intro]03:17
2) TVJ 33 [Core Track]36:31
3) TVJ 66 [Non-Sens]12:12
4) TVJ 77 [Quiet Final]10:34
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Wielki. Większy. Największy!
[Richard Pinhas, Tatsuya Yoshida, Masami ’Merzbow’ Akita „Process and Reality” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Niezbyt często dochodzi do takiego spotkania na szczycie. W tokijskim studiu GOK Sound wyznaczyli sobie artystyczną „randkę” trzej wielcy artyści awangardowego rocka, jazzu i elektroniki: francuski gitarzysta Richard Pinhas oraz dwaj Japończycy – perkusista Tatsuya Yoshida i Masami Akita, dużo lepiej znany jako Merzbow, specjalista od noise’owej muzyki tworzonej na komputerze. Efektem ich pracy stał się album „Process and Reality”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wielki. Większy. Największy!
[Richard Pinhas, Tatsuya Yoshida, Masami ’Merzbow’ Akita „Process and Reality” - recenzja]

Niezbyt często dochodzi do takiego spotkania na szczycie. W tokijskim studiu GOK Sound wyznaczyli sobie artystyczną „randkę” trzej wielcy artyści awangardowego rocka, jazzu i elektroniki: francuski gitarzysta Richard Pinhas oraz dwaj Japończycy – perkusista Tatsuya Yoshida i Masami Akita, dużo lepiej znany jako Merzbow, specjalista od noise’owej muzyki tworzonej na komputerze. Efektem ich pracy stał się album „Process and Reality”.

Richard Pinhas, Tatsuya Yoshida, Masami ’Merzbow’ Akita
‹Process and Reality›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułProcess and Reality
Wykonawca / KompozytorRichard Pinhas, Tatsuya Yoshida, Masami ’Merzbow’ Akita
Data wydania16 września 2016
Wydawca Cuneiform Records
NośnikCD
Czas trwania62:28
Gatunekelektronika, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Richard Pinhas, Tatsuya Yoshida, Masami ’Merzbow’ Akita
Utwory
CD1
1) TVJ 00 [Intro]03:17
2) TVJ 33 [Core Track]36:31
3) TVJ 66 [Non-Sens]12:12
4) TVJ 77 [Quiet Final]10:34
Wyszukaj / Kup
Każdy z nich jest legendą. Richard Pinhas, obecnie ceniony wykładowca filozofii na paryskiej Sorbonie, zaczynał karierę ponad czterdzieści lat temu jako gitarzysta kultowej awangardowo-progresywno-elektronicznej formacji Heldon, po rozpadzie której – co nastąpiło w 1979 roku – kontynuował bardzo udaną, rozpoczętą już zresztą wcześniej, karierę solową. Perkusista Tatsuya Yoshida to z kolei legenda japońskiego eksperymentalnego rocka progresywnego, twórca bądź współpracownik takich zespołów, jak PainKiller („The Prophecy”), Korekyojinn, Kōenji Hyakkei, Zletovsko („Zletovsko”), Ruins czy Sax Ruins („Blimmguass”). Z Pinhasem po raz pierwszy na niwie czysto zawodowej spotkał się przed trzema laty, kiedy to na jego zaproszenie przyjechał do Paryża, aby wziąć udział w rejestracji albumu „Welcome in the Void” (2014). Kooperacja Europejczyka i Azjaty okazała się na tyle udana, że wkrótce panowie rozpoczęli regularne koncerty, po których pamiątką pozostały płyty „Hakata Shibuya – Live in Japan 2014” (2015) oraz „Live at Tusk Festival” (2016).
Podczas drugiego z występów panom towarzyszyła saksofonistka Ryoko Ono, koleżanka Tatsuyi z zespołu Sax Ruins. Istotne było to o tyle, że Pinhas i Yoshida przekonali się, iż trio daje – nie tylko na scenie –większe możliwości niż duet. Stąd zrodził się pomysł, aby kolejne wydawnictwo nagrać w składzie poszerzonym. O kogo? Wybór wydawał się oczywisty. Raz, że Masami Akita – znany przede wszystkim jako Merzbow („Cuts of Guilt, Cuts Deeper”, „An Untroublesome Defencelessness”) – jest rodakiem Yoshidy. Dwa, że wcześniej już niejednokrotnie współpracował z Pinhasem, czego dowodzą różnorodne stylistycznie albumy „Keio Line” (2008), „Paris 2008” (2011), „Rhizome” (2011) oraz „Victoriaville Mai 2011” (2012). Trzeba było tylko ustalić miejsce i czas. Wybór padł ostatecznie na studio GOK Sound w Tokio. Album, który powstał – „Process and Reality” – wydała natomiast (w połowie września ubiegłego roku) amerykańska wytwórnia Cuneiform Records, specjalizująca się w podobnie objechanych projektach.
Pinhas, Akita i Yoshida stworzyli ponad godzinny, podzielony na cztery części, concept-album, stylistycznie rozpostarty pomiędzy progresywną elektroniką, jazz-rockiem i noise’em. Otwiera go najkrótsza w całym zestawie – co nie dziwi, wszak to jedynie wprowadzenie – kompozycja „TVJ 00 (Intro)”. Ton nadaje jej rozpędzona do granic możliwości perkusja – na tyle charakterystyczna, że nieco wprawniejsze ucho bez trudu, po zaledwie kilku taktach, rozpozna rękę Tatsuyi. Tak gęsto, a przy tym przejrzyście potrafi grać chyba tylko Japończyk. Dalsze plany z kolei wypełniają dźwięki generowane elektroniczne: Pinhas ze swoim analogowym syntezatorem gitarowym odpowiada przede wszystkim za melodyjne tło, natomiast Merzbow swoimi zgrzytami nadaje całości jednostajny, wciągający rytm. W efekcie jest to jeden z tych utworów, które mogłyby ciągnąć się w nieskończoność, a i tak prawdopodobnie nikt nie kręciłby nosem, domagając się wyciszenia.
Jądrem suity jest utwór numer dwa. Świadczy o tym nie tylko jego długość (ponad trzydzieści sześć minut), lecz także nadany mu przez artystów podtytuł – „TVJ 33 (Core Track)”. Początek przypomina „Intro” – wokół perkusji Yoshidy budowane jest elektroniczne tło, tak zagęszczone, że trudno byłoby tam upchnąć choćby jeszcze jeden instrument. Hipnotycznie monotonne dźwięki poddane są jednak nieznacznym modulacjom, dzięki czemu odnosi się wrażenie, że mimo wszystko mamy do czynienia z żyjącym organizmem. Całość z czasem nabiera też coraz większej mocy, nabrzmiewa, aż do – zapoczątkowanego dodaniem szumów – przesilenia. Kiedy milknie perkusja, na pierwszym planie pozostaje jedynie syntezator gitarowy Pinhasa. Po jakimś czasie dołącza do niego ze swoim komputerem Akita, a w końcu także Yoshida, choć teraz gra już w zupełnie innym stylu. W sposób bardziej uporządkowany i mniej zadziorny. Efekt jest taki, że muzyka Francuza i Japończyków zaczyna pobrzmiewać elektronicznym space-rockiem. Kolejną zmianę stylistyczną kilka minut później funduje Merzbow, który tym razem przenosi słuchaczy do świata awangardowego minimalizmu. Końcówka upływa z kolei pod znakiem stopniowego powrotu do punktu wyjścia, co oznacza, że ponownie uwagę skupia na sobie główni bębniarz, chociaż dwaj pozostali muzycy starają mu się ten plan popsuć.
Cześć trzecia suity – „TVJ 66 (Non-Sens)” – zaczyna się z długiego wyciszenia. Gdy już docierają do nas pierwsze wyraźne dźwięki, rozpoznajemy w nich efekty elektroniczne Akity. W całej kompozycji on właśnie ma najwięcej do powiedzenia – tym samym jest ona najbliższa stylistyce noise’u, do której dopasowują się również, w miarę swoich możliwości, Pinhas i Yoshida. Dopiero w finale wszystko zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, której funkcję w tym konkretnym przypadku pełnią… pałeczki Tatsuyi. Japończyk bowiem nieprawdopodobnie podkręca tempo, nie tracąc przy tym nic z lekkości. Nie da się ukryć, że to prawdziwy perkusyjny fenomen. Album wieńczy utwór zatytułowany adekwatnie do poprzednich „TVJ 77 (Quiet Final)”. I rzeczywiście zaskakuje on spokojem. Nawet jeżeli trafiają się w nim momenty energetyczniejsze, to i tak są stonowane, jakby Richard i Masami umówili się, że tym razem trzymać będą Yoshidę w odwodzie, poskramiając go przy każdej próbie wysforowania się na plan pierwszy. Dzięki temu ponownie mamy do czynienia z mieszanką progresywnej elektroniki zabarwionej awangardowym noise’em. Nie jest to wprawdzie muzyka tchnąca romantyzmem, ale oderwać się od niej nie sposób. A jeśli dla kogoś godzina podobnych wyczynów artystycznych to wciąż za mało, niech nie załamuje rąk – zawsze przecież może sięgnąć po „Reverse”, czyli najnowsze solowe wydawnictwo… Richarda Pinhasa (nagrane zresztą z udziałem Akity).
koniec
21 lutego 2017
Skład:
Richard Pinhas – gitara elektryczna, analogowy syntezator gitarowy
Masami Akita [Merzbow] – efekty elektroniczne
Tatsuya Yoshida – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.