Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Made to Break
‹N N N›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułN N N
Wykonawca / KompozytorMade to Break
Data wydania15 lipca 2016
Wydawca Audiographic Records
Nośnikcyfrowy
Czas trwania97:50
Gatunekelektronika, jazz, koncert
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ken Vandermark, Christof Kurzmann, Jasper Stadhouders, Tim Daisy
Utwory
CD1
1) Before and After [For Lee Miller]35:10
2) Off-Picture No. 119 [For Joshua Oppenheimer]11:58
3) For and Against [For Carl Andre]20:37
4) That Life [For Kurt Schwitters]30:05
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Zbrodnie w klimacie dada
[Made to Break „N N N” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Po koncercie w Poznaniu, który miał miejsce na początku listopada 2014 roku, kwartet Made to Break przeniósł się do Austrii. W Wiedniu dokonał rejestracji materiału, który parę miesięcy później trafił na studyjny album „Before the Code” oraz dał występ w… restauracji Martinschlössl. W połowie lipca tego roku Ken Vandermark udostępnił nagranie z tego koncertu w formie „albumu cyfrowego” zatytułowanego „N N N”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Zbrodnie w klimacie dada
[Made to Break „N N N” - recenzja]

Po koncercie w Poznaniu, który miał miejsce na początku listopada 2014 roku, kwartet Made to Break przeniósł się do Austrii. W Wiedniu dokonał rejestracji materiału, który parę miesięcy później trafił na studyjny album „Before the Code” oraz dał występ w… restauracji Martinschlössl. W połowie lipca tego roku Ken Vandermark udostępnił nagranie z tego koncertu w formie „albumu cyfrowego” zatytułowanego „N N N”.

Made to Break
‹N N N›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułN N N
Wykonawca / KompozytorMade to Break
Data wydania15 lipca 2016
Wydawca Audiographic Records
Nośnikcyfrowy
Czas trwania97:50
Gatunekelektronika, jazz, koncert
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ken Vandermark, Christof Kurzmann, Jasper Stadhouders, Tim Daisy
Utwory
CD1
1) Before and After [For Lee Miller]35:10
2) Off-Picture No. 119 [For Joshua Oppenheimer]11:58
3) For and Against [For Carl Andre]20:37
4) That Life [For Kurt Schwitters]30:05
Wyszukaj / Kup
W listopadzie 2014 roku kwartet Made to Break ruszył w trasę koncertową, w trakcie której zrobił sobie chwilową przerwę w Wiedniu. Głównie po to, aby w studiu należącym do Christopha Ammana zarejestrować materiał na drugą w swej dyskografii studyjną (a czwartą w ogóle) płytę „Before the Code” (która światło dzienne ujrzała w końcu września ubiegłego roku). Tuż przed nagraniem muzycy szlifowali kompozycje, grając na żywo przed publicznością. Jeden z takich występów odbył się (5 listopada) w Poznaniu. Dokumentuje go udostępniony przez Kena Vandermarka „album cyfrowy” noszący – adekwatnie do zawartości – tytuł „Before the Code: Live”. Ukazał się on 15 lipca tego roku wraz z dwoma innymi „krążkami”: „N N N” oraz „Dispatch to the Sea”. Na pierwszy z wymienionych trafił zapis koncertu z Wiednia, na drugi – z Antwerpii. Dzisiaj zajmiemy się występem wiedeńskim, który miał miejsce w… restauracji Martinschlössl, od lat słynącej z organizacji kameralnych imprez jazzowych.
W Martinschlössl muzycy zameldowali się 13 listopada, a więc osiem dni po koncercie w Poznaniu i dwa dni po sesji w Amman Studios. Słowem: kolejny etap w swojej karierze mieli już definitywnie zamknięty, mogli więc spojrzeć w przyszłość. Pewnie dlatego w Wiedniu w trakcie trwającego ponad półtorej godziny występu Made to Break zaprezentowało tylko jedną kompozycję, która znalazła się na nagranej przed momentem płycie. Trzy pozostałe były premierowymi. Choć, gwoli ścisłości, gdy mamy do czynienia z muzyką w (niemal) stu procentach improwizowaną, to w zasadzie każde wykonanie – nawet dziesiąte czy setne – tego samego utworu jest na swój sposób premierą. Na scenie grupa pojawiła się w tym samym składzie, co podczas całej trasy, co oznacza, że oprócz saksofonisty i klarnecisty Kena Vandermarka, wiedeńczycy mogli zobaczyć i usłyszeć także holenderskiego basistę Jaspera Stadhoudersa, amerykańskiego perkusistę Tima Daisy’ego oraz austriackiego specjalistę od elektroniki Christofa Kurzmanna.
„N N N” to pełen zapis koncertu, bez najmniejszych cięć – z (wprawdzie nielicznymi) zapowiedziami, oklaskami, chwilami przerwy, gdy muzycy musieli nieco odsapnąć. Otwiera go kompozycja „Before and After”, którą zespół dedykował – to stara tradycja Vandermarka – zmarłej na raka w 1977 roku, amerykańskiej modelce i fotograficzce Lee Miller. W czasach drugiej wojny światowej była ona korespondentką „Vogue’a”; w latach 1944-1945 czytelnicy zza Atlantyku dzięki niej zobaczyli, jak wyglądało wyzwolenie Paryża spod okupacji niemieckiej oraz co pozostawili po sobie naziści w obozach koncentracyjnych w Buchenwaldzie i Dachau. Jak jej życiowe doświadczenia kwartet przeniósł na grunt muzyczny? Powstała z tego zaskakująco długa, bo trwająca trzydzieści pięć minut, opowieść pełna dramatycznych zwrotów akcji, dynamicznych improwizacji, ale również chwil wyciszenia, w których trzeba bardzo mocno wytężyć słuch, aby usłyszeć jakikolwiek dobiegający ze sceny dźwięk. Całość zostaje spięta klamrą w postaci saksofonowych solówek lidera, w trakcie których nie mniejszym od niego zaangażowaniem popisują się także Stadhouders i Daisy.
„Off-Picture No. 119”, którego adresatem jest amerykański dokumentalista Joshua Oppenheimer (autor „Sceny zbrodni”, wstrząsającego obrazu o dokonanym w połowie lat 60. XX wieku ludobójstwie w Indonezji), to jedyny numer zagrany w Martinschlössl, który trafił na „Before the Code”. Wersja tej kompozycji zagrana w Wiedniu w ogólnym zarysie przypomina to, co można usłyszeć na płycie (i osiem dni wcześniej w poznańskim klubie „Dragon”). Na początek Vandermark serwuje zadziorną, momentami wręcz pełną wściekłości partię na saksofonie, a wtóruje mu w tym sekcja rytmiczna. Kiedy Ken postanawia trochę odpocząć, jego miejsce zajmuje Christof Kurzmann, raczący słuchaczy generowanymi na laptopie dźwiękami elektronicznymi. Ta chwila wytchnienia jest o tyle istotna, że w dalszym ciągu ponownie na plan pierwszy wybijają się instrumenty dęte, których solówki zdecydowanie nie służą odpoczynkowi. Szczególnie mocny akcent muzycy postanowili natomiast zostawić na finał utworu.
Po rzęsistych oklaskach, którymi uhonorowano „Off-Picture No. 119”, Made to Break przystępuje do kolejnej rozbudowanej improwizacji. Tym razem otrzymała ona tytuł „For and Against”, a zadedykowana została Carlowi Andre, osiemdziesięcioletniemu amerykańskiemu artyście-minimaliście, który zdobył rozgłos w świecie sztuki w połowie lat 60. ubiegłego wieku dzięki wielkim terenowym rzeźbom i instalacjom (co ciekawe do tego momentu przez kilka lat pracował jako konduktor kolejowy). Początek numeru to solowy popis Jaspera Stadhoudersa, do którego dopiero po kilku minutach dołącza Tim Daisy, a jeszcze później Vandermark. Materia kompozycji jest bardzo płynna i transowa. Sekcja rytmiczna stara się trzymać wszystko w garści, saksofonista pozwala sobie jednak – nie ukrywajmy, że zachęcony przez publiczność – na wyjątkowo frywolne harce. Raz poskromiony przez Kurzmanna, powraca o kilkudziesięciu sekundach, aby mocą swego autorytetu lidera postawić „kropkę nad i” i jednocześnie zachęcić cały skład do dania mocnego akcentu na zakończenie.
Ale do końca koncertu droga jest jeszcze daleka. Muzyków i słuchaczy dzieli od tego momentu jeszcze pół godziny freejazzowej uczty. Tyle bowiem trwa ostatnia tego wieczoru improwizacja – „That Life”, które zadedykowane zostało niemieckiemu artyście Kurtowi Schwittersowi. Ten – zmarły w 1948 roku (w wieku sześćdziesięciu jeden lat) rzeźbiarz, poeta, performer, kompozytor i… tancerz – był jednym z czołowych przedstawicieli międzywojennego dadaizmu, konstruktywizmu i surrealizmu. Trudno się zatem dziwić, że poświęcony mu utwór to nade wszystko mieszanka kakofonii (na otwarcie) z szaleńczym free jazzem (na co składają się ostre, by nie rzec, że perwersyjne partie instrumentów dętych, noise’owe zgrzyty elektroniki oraz awangardowe solówki gitary basowej). Zaskoczeniem może być natomiast bliski stylistyce klezmerskiej popis Vandermarka na klarnecie, z czasem jednak płynnie przechodzący w kolejną freejazzową improwizację saksofonową, której dzikości przydają jeszcze elektroniczne szumy i zgrzyty. Dla bywalców koncertów w restauracji Martinschlössl to musiał być niezapomniany wieczór. Kwartet, co słychać wyraźnie, był w znakomitej formie i – co najistotniejsze – nie poprzestał na materiale już znanym, ale zaprezentował także nowe kompozycje. Podobnie jak pięć dni później w Antwerpii. Ale o tym przy innej okazji…
koniec
21 lipca 2016
Skład:
Ken Vandermark – instrumenty dęte
Christof Kurzmann – efekty elektroniczne
Jasper Stadhouders – gitara basowa
Tim Daisy – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Moc i eMOCje
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Nie zawsze takie marzenia spełniają się. Historia norweskiego kwintetu Bear Brother udowadnia jednak, że warto marzyć. Na swój pierwszy ważny koncert zaprosili do współpracy szwedzkiego puzonistę Matsa Äleklinta, który nie tylko, że im nie odmówił, to na dodatek obiecał dalszą współpracę. Czego efektem stał się doskonały freejazzowy album „Played Freely with Power and Emotion”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Piekielna czeluść świata
Sebastian Chosiński

18 I 2022

Tytuł najnowszej płyty madryckiego kwartetu postrockowego Toundra – „Klątwa” („Hex”) – może budzić niepokój. Podobnie zresztą jak „szyld” najdłuższej kompozycji na albumie – suity „Nienawiść” („El odio”). Widać więc od razu, że to nie jest muzyka dla każdego, a jedynie dla najwytrwalszych wielbicieli gatunku. Którzy na dodatek nie boją się zajrzeć w piekielną czeluść naszego świata.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Nostalgiczna „przechadzka” po świecie
Sebastian Chosiński

13 I 2022

W dzisiejszym świecie, będącym „globalną wioską” – choć w czasach pandemii jakby jednak trochę mniej – nie ma tak wielkiego znaczenia fakt, gdzie się mieszka. Norweski kontrabasista Ingebrigt Håker Flaten na miejsce postoju wybrał Stany Zjednoczone, a jednak często pojawia się w Europie, by pracować nad kolejnymi płytami. Jedną z nich jest solowy album „(Exit) Knarr”…

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.