Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Slobber Pup
‹Pole Axe›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPole Axe
Wykonawca / KompozytorSlobber Pup
Data wydania23 listopada 2015
Wydawca RareNoise Records
NośnikCD
Czas trwania51:57
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mats Gustafsson, Joe Morris, Jamie Saft, Balázs Pándi
Utwory
CD1
1) Pole of Combustible Memory29:34
2) Bring Me My Desire and Arrows to Shoot17:48
3) Incendiary Axe04:35
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Ostrożniej z tym toporem, panowie!
[Slobber Pup „Pole Axe” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Slobber Pup to międzynarodowa supergrupa jazzrockowa, która powstała przed czterema laty pod auspicjami londyńskiej wytwórni płytowej RareNoise Records. Pod koniec ubiegłego roku opublikowała ona drugą w swej dyskografii płytę długogrającą – „Pole Axe”, na której usłyszeć można między innymi – jako nowego członka zespołu – szwedzkiego saksofonistę Matsa Gustafssona.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Ostrożniej z tym toporem, panowie!
[Slobber Pup „Pole Axe” - recenzja]

Slobber Pup to międzynarodowa supergrupa jazzrockowa, która powstała przed czterema laty pod auspicjami londyńskiej wytwórni płytowej RareNoise Records. Pod koniec ubiegłego roku opublikowała ona drugą w swej dyskografii płytę długogrającą – „Pole Axe”, na której usłyszeć można między innymi – jako nowego członka zespołu – szwedzkiego saksofonistę Matsa Gustafssona.

Slobber Pup
‹Pole Axe›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPole Axe
Wykonawca / KompozytorSlobber Pup
Data wydania23 listopada 2015
Wydawca RareNoise Records
NośnikCD
Czas trwania51:57
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mats Gustafsson, Joe Morris, Jamie Saft, Balázs Pándi
Utwory
CD1
1) Pole of Combustible Memory29:34
2) Bring Me My Desire and Arrows to Shoot17:48
3) Incendiary Axe04:35
Wyszukaj / Kup
Początki Slobber Pup sięgają 2012 roku. To właśnie wtedy kierownictwo RareNoise Records zaproponowało kilku artystom związanym z nimi kontraktami stworzenie supergrupy, która w swojej muzyce łączyłaby zainteresowania jazzem improwizowanym z prawdziwie rockowymi (a nawet heavymetalowymi) ciągotkami. Trzon zespołu stanowili trzej artyści: gitarzysta solowy Joe Morris, klawiszowiec Jamie Saft (Electric Masada i The Dreamers Johna Zorna) oraz perkusista Balázs Pándi („Cuts of Guilt, Cuts Deeper”), którzy – w różnych konstelacjach – mieli już okazję ze sobą współpracować. Najczęściej spoiwem był Saft, który z Morrisem grał w grupie The Spanish Donkey („XYX”, 2011; „Raoul”, 2015), by później jeszcze zasilić Plymouth Mary Halvorson („Plymouth”), z Pándim po dziś dzień tworzy Metallic Taste of Blood („Metallic Taste of Blood”, 2012; „Doctoring the Dead”, 2015), natomiast z obydwoma wspomaga swym talentem formację Wadady Leo Smitha („Red Hill”, 2014). Ten podstawowy skład uzupełnił basista Trevor Dunn (Nova Express Zorna oraz zespoły Mike’a Pattona: Mr. Bungle, Fantômas i Tomahawk). We czwórkę nagrali album „Black Aces”, który RareNoise Records wydało w czerwcu 2013 roku.
Żywot podobnych grup najczęściej nie jest długi; tworzący je muzycy mają bowiem zbyt dużo innych zobowiązań artystycznych. I rzeczywiście: pierwszy ze składu wykruszył się Dunn. Pozostali nie mieli jednak zamiaru rezygnować, tym bardziej że „Black Aces” spotkało się z pozytywnym odbiorem słuchaczy. W efekcie wolny etat zaproponowano skoremu do różnorakich działań szwedzkiemu saksofoniście Matsowi Gustafssonowi, znanemu między innymi z Nu Ensemble, (Fake) The Facts, The Thing, Boots Brown, The Articles, Original Silence, Fire! oraz Fire! Orchestra (i wielu, wielu innych). Skandynaw z biegu dołączył do pozostałej trójki i już w grudniu 2013 roku wybrał się za Atlantyk, aby wziąć udział w kolejnej sesji nagraniowej. Miała ona miejsce w Potterville International Sound, czyli prywatnym studiu Jamiego Safta, które mieści się w Kingston w stanie Nowy Jork. Nie wiadomo tylko, dlaczego zarejestrowany wówczas materiał czekał aż dwa lata na upublicznienie – wersja kompaktowa „Pole Axe” (tytuł nawiązuje do średniowiecznej broni drzewcowej) trafiła do sprzedaży dopiero w listopadzie 2015 roku, zaś winylowa (na dwóch krążkach) dwa miesiące później.
Biorąc pod uwagę wszechstronność Matsa Gustafssona, nie należało mieć obaw, czy wpasuje się on w konwencję zaproponowaną przez Slobber Pup. Tym bardziej że ciągnąca się już od wielu lat jego współpraca z dawnym gitarzystą Sonic Youth, Thurstonem Moore’em, szła właśnie w tym kierunku stylistycznym. Kwestią otwartą pozostawało jedynie, na ile dokooptowanie do składu grupy Szweda (który zastąpił gitarzystę basowego i tym samym ograniczył siły sekcji rytmicznej) zmieni jej oblicze, ewentualnie złagodzi brzmienie. Jeżeli ktoś podzielał powyższe obawy, może odetchnąć z ulgą. Z Gustafssonem kwartet wciąż ma bowiem tę samą siłę przebicia – nie stracił nic ani na dynamice, ani na oryginalności. Z mającej miejsce już ponad dwa i pół roku temu sesji na potrzeby płyty wykrojono trzy kompozycje, ułożone – jak sury w Koranie – od najdłuższej do najkrótszej. Dlatego też druga przygoda ze Slobber Pup zaczyna się od niemal trzydziestominutowego „Pole of Combustible Memory”, który – głównie z powodu długości – jest zarazem najbardziej zróżnicowanym i wielowątkowym utworem na „Pole Axe”.
Otwarcie „Pole of…” to klasyczny przykład free jazzu – energetyczna perkusja Balázsa Pándiego wraz z podgryzającą ją pojedynczymi dźwiękami gitarą Joego Morrisa, stanowią tu idealny podkład pod dynamiczną improwizację saksofonu Gustafssona. Początek jest więc bardzo mocny, jak – nie przymierzając – u Alfreda Hitchcocka. A to oznacza, że w dalszym ciągu musi w końcu nadejść chwila uspokojenia. Odpowiada za nią rozgrzewający się jako ostatni z całego składu Jamie Saft, którego subtelna partia na organach (wspomaganych także syntezatorami) jest w stanie wprowadzić słuchacza w prawdziwie nostalgiczny nastrój. Po kilku minutach popisów klawiszowca niepostrzeżenie dołącza do niego Gustafsson, którego saksofon stopniowo wybija się na plan pierwszy; za Szwedem z kolei podąża Morris, grając coraz ostrzej i gęściej. W efekcie kwartet wraca na przetarte już na otwarciu freejazzowe tory, nie zapominając przy tym o podtrzymywaniu odpowiedniego klimatu. Zamiast tonów pełnych tęsknoty Slobber Pup skręca jednak w stronę dźwięków bardziej niepokojących, a momentami wręcz schizofrenicznych. Finał utworu jest z kolei rockowy, o co troszczy się przede wszystkim Morris.
Miejsce drugie na trackliście zajmuje, inspirowana wierszem angielskiego „poety wyklętego” Williama Blake’a, kompozycja „Bring Me My Desire and Arrows to Shoot”. Krótsza o ponad dziesięć minut od „Pole of Combustible Memory”, też jednak potrafi przyprawić o gęsią skórkę. Zaskakuje zwłaszcza – pełen zgrzytliwego, syntezatorowo-gitarowego chaosu – początek, z którego z czasem „wykluwa” się przejmująca, psychodeliczno-hipnotyczna solówka Matsa Gustafssona. Szwed długo i konsekwentnie buduje nastrój, z każdą kolejną minutą podkręcając tempo (można nawet odnieść wrażenie, że za chwilę dosłownie wypluje płuca). Pozostali muzycy go w tym zresztą wspierają; głównie zaś Jamie Saft, który organowymi plamami z mozołem wypełnia tło, starając się przy tym, aby generowane przez niego barwy były odpowiednio w stosunku do dźwięków dęciaków mroczne. Finał płyty spina natomiast całe „Pole Axe” klamrą, nawiązując do pierwszych minut „Pole of…”. W „Incendiary Axe” dominuje bowiem nieposkromiony free jazz – z szaleńczą improwizacją saksofonu i perkusji. Obojętny na tę artystyczną orgię kolegów nie pozostaje również Joe Morris, który „odpala” gitarę, aby dorzucić od siebie co nieco zgiełkliwej muzyki.
Saft tym razem musiał pogodzić się z rolą mistrza drugiego – a może nawet i trzeciego – planu. Szczególnie uciśniony czuć się jednak nie powinien, bo przecież i on miał na płycie swoje „pięć minut” (nawet więcej niż raz). Mimo wydania już drugiego albumu, trudno traktować Slobber Pup jako normalny zespół; to wciąż jedynie okazjonalny projekt, w którym czterej wybitni instrumentaliści – czy to z Trevorem Dunnem, czy też Matsem Gustafssonem w składzie – mają okazję w niezobowiązujący sposób dać upust swoim fascynacjom. A że ich – idąca w parze z talentem – wyobraźnia zdaje się nie mieć granic, efekt jest na tyle zadowalający, że wciąż chciałoby się więcej i więcej. Oby!
koniec
21 czerwca 2016
Skład:
Mats Gustafsson – saksofony
Joe Morris – gitara elektryczna
Jamie Saft – organy Hammonda, syntezatory
Balázs Pándi – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Moc i eMOCje
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Nie zawsze takie marzenia spełniają się. Historia norweskiego kwintetu Bear Brother udowadnia jednak, że warto marzyć. Na swój pierwszy ważny koncert zaprosili do współpracy szwedzkiego puzonistę Matsa Äleklinta, który nie tylko, że im nie odmówił, to na dodatek obiecał dalszą współpracę. Czego efektem stał się doskonały freejazzowy album „Played Freely with Power and Emotion”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Piekielna czeluść świata
Sebastian Chosiński

18 I 2022

Tytuł najnowszej płyty madryckiego kwartetu postrockowego Toundra – „Klątwa” („Hex”) – może budzić niepokój. Podobnie zresztą jak „szyld” najdłuższej kompozycji na albumie – suity „Nienawiść” („El odio”). Widać więc od razu, że to nie jest muzyka dla każdego, a jedynie dla najwytrwalszych wielbicieli gatunku. Którzy na dodatek nie boją się zajrzeć w piekielną czeluść naszego świata.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Nostalgiczna „przechadzka” po świecie
Sebastian Chosiński

13 I 2022

W dzisiejszym świecie, będącym „globalną wioską” – choć w czasach pandemii jakby jednak trochę mniej – nie ma tak wielkiego znaczenia fakt, gdzie się mieszka. Norweski kontrabasista Ingebrigt Håker Flaten na miejsce postoju wybrał Stany Zjednoczone, a jednak często pojawia się w Europie, by pracować nad kolejnymi płytami. Jedną z nich jest solowy album „(Exit) Knarr”…

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.