Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Our Solar System
‹In Time›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIn Time
Wykonawca / KompozytorOur Solar System
Data wydania25 marca 2016
NośnikWinyl
Czas trwania43:41
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Anna Myrsten, David Svedmyr, Mattias Gustavsson, Martin Fogelström, Mikael Lennholm, Hampus Lindblad, Karin Engqvist, Lisa Isaksson, Maria Arnqvist, Johanna Hessel Siim, Johan Svedmyr, Säde Huhta, Joel Öhlund, Anders Næss, Anna Juhlin
Utwory
Winyl1
1) In the Beginning of Time20:27
2) At the Edge of Time23:14
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Podróż do krawędzi czasu
[Our Solar System „In Time” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie jest to zespół, który zdołał przebić się do świadomości szerokiego grona wielbicieli muzyki rockowej, nawet tej ze Skandynawii. A szkoda, bo nie tylko tworzą go cenieni artyści, ale – co najistotniejsze – prezentuje porywającą muzykę, będącą mariażem rocka progresywnego z jazzem, psychodelią i krautrockiem. O kim mowa? O „wspólnocie” Our Solar System, która właśnie wydała swoją trzecią długogrającą płytę – „In Time”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Podróż do krawędzi czasu
[Our Solar System „In Time” - recenzja]

Nie jest to zespół, który zdołał przebić się do świadomości szerokiego grona wielbicieli muzyki rockowej, nawet tej ze Skandynawii. A szkoda, bo nie tylko tworzą go cenieni artyści, ale – co najistotniejsze – prezentuje porywającą muzykę, będącą mariażem rocka progresywnego z jazzem, psychodelią i krautrockiem. O kim mowa? O „wspólnocie” Our Solar System, która właśnie wydała swoją trzecią długogrającą płytę – „In Time”.

Our Solar System
‹In Time›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIn Time
Wykonawca / KompozytorOur Solar System
Data wydania25 marca 2016
NośnikWinyl
Czas trwania43:41
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Anna Myrsten, David Svedmyr, Mattias Gustavsson, Martin Fogelström, Mikael Lennholm, Hampus Lindblad, Karin Engqvist, Lisa Isaksson, Maria Arnqvist, Johanna Hessel Siim, Johan Svedmyr, Säde Huhta, Joel Öhlund, Anders Næss, Anna Juhlin
Utwory
Winyl1
1) In the Beginning of Time20:27
2) At the Edge of Time23:14
Wyszukaj / Kup
W „Esensji” bardzo regularnie przyglądamy się nowościom płytowym z północy Europy, starając się na bieżąco prezentować to, co najwartościowsze. A jednak, jak do tej pory, umykał nam zespół, który zdecydowanie na takie traktowanie nie zasługiwał. To formacja – a w zasadzie muzyczna „wspólnota” (tak przynajmniej sami o sobie mówią) – Our Solar System (w języku szwedzkim: Vårt Solsystem). Ton od momentu narodzin, czyli od czterech lat, nadają jej dwaj artyści-multiinstrumentaliści: David Svedmyr oraz Mattias Gustavsson. Pierwszy z nich dał się poznać już w poprzedniej dekadzie przede wszystkim jako współtwórca kilku grup o proweniencji folkowej, w których starał się jednak łączyć skandynawską muzykę ludową z różnymi gatunkami rocka. W grecko-szwedzkim projekcie Lüüp z psychodelią i progresem (vide „Distress Signal Code”, 2008; „Meadow Ritual”, 2011); w Liv på Jorden! (Life on Earth!) z samą psychodelią („Look!! There is Life on Earth”, 2007; „A Space Water Loop”, 2009; SP „Blomkraftens frukt”, 2010; EP „The Perfect Spot”, 2010), a w Lisa o Piu – z rockiem progresywnym („Cut the Air at Mello Club”, 2009; „When This Was the Future”, 2009; „Behind the Bend”, 2010). Drugi z artystów to z kolei jeden z filarów cieszącej się wielkim uznaniem grupy Dungen, o której szerzej pisaliśmy przy okazji recenzji albumu „Allas sak” (2015).
W 2012 roku David i Mattias wpadli na pomysł, aby wzorem innych skandynawskich formacji, jak Berits Halsband czy Sveriges Kommuner & Landstig, stworzyć muzyczną wspólnotę – orkiestrę działającą jak hippisowskie komuny z lat 70. XX wieku. A że obaj panowie mają rozmach, powołali do życia od razu dwie funkcjonujące na podobnych zasadach (i w podobnych składach) grupy: Me and My Kites oraz Our Solar System. Tą pierwszą, która do tej pory wydała dwa pełnometrażowe albumy – „Like a Dream Back Then” (2013) oraz „Is It Real or is It Made?” (2015) – pewnie kiedyś się zajmiemy; dzisiaj nadszedł czas na drugą z nich. Jej bazą wypadową jest Sztokholm, ale artyści chętnie robią „wypady za miasto”, zwłaszcza gdy przymierzają się do zarejestrowania materiału z myślą o kolejnej płycie. A powstają one dość szybko, najczęściej „na żywo” (choć nie zawsze na koncercie), podczas jednej bądź dwóch sesji. Tak było z wydanym trzy lata temu debiutanckim albumem „Vårt Solsystem”, który nagrano w dwa dni: 24 lipca i 2 listopada 2012 roku, oraz z koncertowym „En månvandring” (2015), nagranym podczas występu w sztokholmskim klubie Quadrophenia 25 kwietnia 2014 roku.
By stworzyć swe najnowsze dzieło, muzycy wybrali się do położonego w zachodniej części kraju, tuż przy granicy z Norwegią, miasteczka Koppom, by skorzystać z usług studia Silence. Wcześniej pracowali już w nim między innymi tacy wykonawcy, jak Bo Hansson, Zamla Mammaz Manna, Under Byen, The Hellacopters, Hedningarna, Kebnekajse i kilkudziesięciu innych – można więc uznać, że zostało ono sprawdzone na wszystkie możliwe sposoby. Gotowy już materiał powędrował za Atlantyk i po jakimś czasie wrócił do Europy w postaci tradycyjnego „czarnego krążka” z nadrukiem firmy o nieco zaskakującej nazwie… Beyond Beyond is Beyond Records (ma ona swoją siedzibę na nowojorskim Brooklynie). Premiera „In Time” – na razie tylko na winylu (i kto wie, czy tak już nie zostanie) – miała miejsce 25 marca. Trafiły na nią tylko dwa utwory, które tak naprawdę stanowią integralną całość, a rozdzielone zostały jedynie dlatego, bo takie są wymogi nośnika. Na okładce albumu wymienionych jest piętnaście osób, które brały udział w jego powstaniu; nie wspomniano jednak, jaki konkretnie był ich wkład – to, co podajemy na końcu tekstu, jest więc w pewnym sensie domniemaniem opartym na opisach poprzednich płyt Our Solar System.
Stronę A krążka wypełnia kompozycja „In the Beginning of Time”. Zgodnie z tytułem, zespół przenosi słuchaczy w odległą przeszłość, gdy rodził się nasz Wszechświat i powstał… czas. Należy więc spodziewać się prawdziwie kosmicznej muzyki i taka też ona jest. Jak Szwedzi wyobrażają sobie pierwsze chwile po Wielkim Wybuchu? Nadzwyczaj spokojnie! Utwór otwiera bowiem stonowana partia saksofonu Marii Arnqvist oraz pojawiające się w tle subtelne dźwięki syntezatorów i innych instrumentów klawiszowych. Z czasem muzyka nabiera mocy, co jest głównie zasługą hipnotycznego rytmu nadawanego przez perkusistę oraz sprzężonych dźwięków gitar. Z drugiej strony klawiszowcy (musi być ich kilku!) ciągną całość w stronę kosmicznego space rocka (spod znaku Ash Ra Tempel, Cosmic Jokers, niekiedy Hawkwind) i psychodelii (vide wczesne Pink Floyd, Can, Amon Düül II czy Guru Guru). Te pierwsze chwile istnienia Wszechświata musiały być też jednak nieco przerażające w swym chaosie; pojawia się zatem także element niepokoju, przepięknie podkreślany przez powtarzany jak mantra motyw na fortepianie. Z czasem zespół zmienia tempo i tym samym wkracza na inne pola gatunkowe, zahaczając o folk i – tutaj ze szczególną energią – free jazz. Zatoczywszy koło, powraca natomiast do space rocka, by z każdą kolejną minutą stopniowo wyciszać emocje.
Wypełniający całą stronę B ponad dwudziestotrzyminutowy utwór „At the Edge of Time” zaczyna się w miejscu, w którym wyciszony został jego poprzednik. W odpowiedni nastrój wprowadzają zatem słuchaczy subtelne akordy fortepianu i syntezatorów. Pojawia się też jednak znacząca różnica – głos Anny Myrsten, która najpierw serwuje natchnioną wokalizę, by w dalszej części śpiewać już najzupełniej normalnie. Podkład ma w tych momentach klasycznie rockowy (vide gitary i perkusja), choć muzycy grający na syntezatorach (to prawdopodobnie Mattias Gustavsson i Hampus Lindblad, choć stuprocentowej pewności oczywiście nie mamy) robią wszystko, aby przydać całości typowo spacerockowego posmaku i przestrzeni. Zmieniającym się nastrojom towarzyszy eksponowanie kolejnych instrumentów – saksofonu, gitary basowej, gitary akustycznej, fortepianu i… ponownie syntezatorów. Im bliżej finału, tym bardziej zespół zwalnia rytm, nie rezygnując przy tym z budowania kosmicznego klimatu. Aż wreszcie wszystko cichnie, a może raczej – rozpływa się w próżni. Docieramy do krawędzi czasu, gdzie ponownie przestaje mieć on jakiekolwiek znaczenie. I to już koniec, niestety. Pod tym względem „In Time” Our Solar System bardzo przypomina „Två” Agusy. Tylko dwie fenomenalne i podobnej długości kompozycje, które mogłyby ciągnąć się w nieskończoność…
koniec
19 kwietnia 2016
Skład:
Anna Myrsten – śpiew, wokaliza
David Svedmyr – gitara elektryczna, gitara akustyczna, gitara basowa
Mattias Gustavsson – gitara akustyczna, gitara basowa, syntezatory, instrumenty perkusyjne
Martin Fogelström – gitara elektryczna
Mikael Lennholm – gitara elektryczna
Hampus Lindblad – fortepian, syntezatory
Karin Engqvist – fortepian, organy
Lisa Isaksson – głos, fortepian
Maria Arnqvist – saksofon
Johanna Hessel Siim – skrzypce
Johan Svedmyr – perkusja, instrumenty perkusyjne
oraz
Säde Huhta
Joel Öhlund
Anders Næss
Anna Juhlin

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.