Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Maciej Fortuna International Quartet
‹ZOŚKA›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZOŚKA
Wykonawca / KompozytorMaciej Fortuna International Quartet
Data wydania22 stycznia 2016
Wydawca Fortuna Music
NośnikCD
Czas trwania48:21
Gatunekjazz
EAN5 903240 3651
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Maciej Fortuna, Mack Goldsbury, Erik Unsworth, Frank Parker
Utwory
CD1
1) Lipka3:54
2) Kuśtyk1:51
3) Boże co władasz5:26
4) Prosi pan ojciec6:06
5) Nie chcę cię Kasiu5:53
6) Obertas6:33
7) Zośka4:12
8) Bychawa7:15
9) Łybedź2:12
10) Idzi4:35
Wyszukaj / Kup

Jazzowy groove, folkowa swoboda
[Maciej Fortuna International Quartet „ZOŚKA” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Powstaniu tej płyty pomógł przypadek. A mówiąc konkretniej: fatalne warunki atmosferyczne, jakie zapanowały w Polsce na początku grudnia 2013 roku. Nie mogąc wyruszyć w trasę koncertową, poznański trębacz Maciej Fortuna i jego amerykańscy przyjaciele zamknęli się w studiu nagraniowym i zarejestrowali kilkadziesiąt minut muzyki. Muzyki – dodajmy – bardzo nietypowej. Dzisiaj możemy posłuchać jej z albumu „Zośka” firmowanego nazwą Maciej Fortuna International Quartet.

Sebastian Chosiński

Jazzowy groove, folkowa swoboda
[Maciej Fortuna International Quartet „ZOŚKA” - recenzja]

Powstaniu tej płyty pomógł przypadek. A mówiąc konkretniej: fatalne warunki atmosferyczne, jakie zapanowały w Polsce na początku grudnia 2013 roku. Nie mogąc wyruszyć w trasę koncertową, poznański trębacz Maciej Fortuna i jego amerykańscy przyjaciele zamknęli się w studiu nagraniowym i zarejestrowali kilkadziesiąt minut muzyki. Muzyki – dodajmy – bardzo nietypowej. Dzisiaj możemy posłuchać jej z albumu „Zośka” firmowanego nazwą Maciej Fortuna International Quartet.

Maciej Fortuna International Quartet
‹ZOŚKA›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZOŚKA
Wykonawca / KompozytorMaciej Fortuna International Quartet
Data wydania22 stycznia 2016
Wydawca Fortuna Music
NośnikCD
Czas trwania48:21
Gatunekjazz
EAN5 903240 3651
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Maciej Fortuna, Mack Goldsbury, Erik Unsworth, Frank Parker
Utwory
CD1
1) Lipka3:54
2) Kuśtyk1:51
3) Boże co władasz5:26
4) Prosi pan ojciec6:06
5) Nie chcę cię Kasiu5:53
6) Obertas6:33
7) Zośka4:12
8) Bychawa7:15
9) Łybedź2:12
10) Idzi4:35
Wyszukaj / Kup
Folk na jazzowo? A dlaczego by nie? Ostatnimi laty ta forma propagowania polskiej muzyki ludowej przeżywa nad Wisłą prawdziwy rozkwit. Wystarczy wspomnieć o takich albumach, jak „Muzyka polska” (2011) tria Andrzeja Jagodzińskiego, „Inspired by Lutosławski” (2014) projektu Grażyna Auguścik Orchestar, „Na skrzyżowaniu rzek” (2015) Kwartetu Pałuckiego, „Bukolikach” (2015) kwartetu High Definition czy „Warszawa-Dakar” (2015) Marii Pomianowskiej i Groupe Gaindé. A to jedynie wierzchołek góry lodowej – kilka płyt, które doczekały się recenzji na łamach naszego portalu. Dzisiaj do tego zacnego grona dołącza kolejna – trochę niepozorna, ale nie mniej intrygująca (będzie jeszcze okazja wyjaśnić, z jakiego powodu) „Zośka” firmowana przez poznańskiego, choć rodem z Leszna, trębacza Macieja Fortunę i jego International Quartet. Tę „międzynarodowość” formacji zapewniają trzej pozostali artyści, czyli muzycy jazzowi ze Stanów Zjednoczonych: saksofonista Mack Goldsbury, (kontra)basista Erik Unsworth oraz perkusista Frank Parker.
Panowie znają się doskonale od lat. Maciej Fortuna, robiący karierę również na rynku północnoamerykańskim, współpracował już z nimi – chociaż nie zawsze w tej samej obsadzie – przy bardzo różnych projektach (vide „Arteisa Sunrise”, 2010; „Live at CoCos’s”, 2012; „Active Rush”, 2014; „The Last of the Beboppers”, 2014). Wiązało się to także z trasami koncertowymi po obu stronach Atlantyku. Jedna z nich – po Polsce – została zaplanowana na grudzień 2013 roku. Tak się jednak stało, że nie wszystko poszło zgodnie z planem, a zawiniła… pogoda. Padający śnieg sprawił, że grupa nie mogła ruszyć się z Poznania; wtedy też lider formacji zaproponował swoim przyjaciołom, aby nie tracić czasu i trochę „pobawić” się w studiu nagraniowym. Efektem tej sesji okazał się materiał, który nieco ponad dwa lata później trafił do słuchaczy na, wydanej przez wytwórnię Fortuna Music, płycie „Zośka” (choć wcześniej był już prezentowany podczas koncertów). I pewnie trudno byłoby uznać to za szczególną sensację, gdyby nie fakt, że trzej Amerykanie i Wielkopolanin tym razem wzięli na warsztat nie klasyki hard czy post bopu, ale… polski folklor.
Sesja, której owocem jest „Zośka”, trwała zaledwie jeden dzień. Ile w sumie muzyki wtedy zarejestrowano, trudno stwierdzić; wiadomo, że na płytę trafiło dziesięć kompozycji, trwających niespełna pięćdziesiąt minut. Akurat tyle, by się nie znudzić, a po dotarciu do finału odczuwać jeszcze lekki głód. Nie da się ukryć, że ton wszystkim utworom nadają instrumenty dęte – to przede wszystkim popis talentu, wyobraźni i subtelności Fortuny i Goldsbury’ego; Unsworth i Parker pełnią tu – oczywiście jak najbardziej świadomie godząc się na to – rolę skrytych na drugim planie akompaniatorów. Chociaż i im dane jest w kilku momentach przebić się na plan pierwszy, głównie po to, by podkreślić czy to taneczny, czy nostalgiczny charakter danego utworu. Otwierająca płytę „Lipka” służy głównie prezentacji kwartetu – stąd najpierw motyw zagrany jedynie na saksofonie, który chwilę później zastąpiony zostaje przez trąbkę, po czym do obu solistów dołącza jeszcze sekcja rytmiczna. Znając już wszystkich, możemy spokojnie wsłuchać się w to, co proponują, czyli z jednej strony w intrygujący dialog Fortuny i Goldsbury’ego, w którym obaj panowie odrobinę, ale twórczo, przekomarzają się, z drugiej – w kapitalnie brzmiącą, zagraną unisono, partię dęciaków, dowodzącą, jak doskonale ci dwaj muzycy znają się i rozumieją.
Krótki „Kuśtyk” to w zasadzie żart oparty na nieco zawadiackiej ludowej melodii, której interpretacji podjął się lider kwartetu. W zupełnie innym, dużo poważniejszym nastroju utrzymany jest natomiast „Boże, co władasz” – chociaż, gwoli ścisłości dodać należy, że i w nim pojawiają się fragmenty lżejsze, rozkołysane i roztańczone – znaczony wyśmienitymi partiami solowymi saksofonu i trąbki (w tej właśnie kolejności). Spore wrażenie robi też finał tej kompozycji, w którym jazzowa maestria miesza się z folkową swobodą. Nie mniej wzruszająco, rzewnie i refleksyjnie zespół brzmi również w balladowym „Prosi pan ojciec”. Grające jednogłośnie dęciaki wsparte są przez pomrukujący w tle kontrabas, który stanowi charakterystyczny kontrast dla ludowego rodowodu utworu. Erik Unsworth wciąga też Macieja Fortunę do swoistej artystycznej zabawy, zachęcając go tym samym do wyprawy w lata 60. XX wieku i podzielenia się ze słuchaczami wątkiem, który idealnie pasowałaby do albumu „The Last of the Beboppers”. „Nie chcę cię, Kasiu” dzieli się na dwie części: radosny folkowy początek i zakończenie oraz znacząco różniący się od nich fragment środkowy, w którym do głosu dochodzi jazzowa natura muzyków z ich naturalną skłonnością do improwizacji.
„Obertas”, co sugeruje już sam tytuł, stanowi przede wszystkim zaproszenie do tańca, choć tempo jest jednak dużo wolniejsze od oryginału, na co wpływ mają także skłaniające do przemyśleń solówki Fortuny i Goldsbury’ego. Numer tytułowy to z kolei następny przykład mistrzostwa lidera kwartetu; w oparciu o jazzowy groove Polak buduje coraz bardziej dynamiczną i „zasysającą” partię trąbki, która mogłaby – taki już urok improwizacji – trwać w nieskończoność. Trochę więc żal, że wszystko kończy się po nieco ponad czterech minutach. W najdłuższej w całym zestawie „Bychawie” artyści pozwalają sobie na nieco odważniejsze eksperymenty formalne, nie zapominając oczywiście przy tym, że mają do czynienia z kompozycją wywodzącą się z folkloru. „Łybedź” daje się natomiast zapamiętać głównie dzięki kolejnej solówce Fortuny oraz grającemu na kontrabasie smyczkiem Unsworthowi. Na zakończenie albumu muzycy wybrali „Idziego”, który pełni niemal identyczną rolę co „Lipka”. Słowem: każdemu z instrumentalistów daje możność osobistego pożegnania się ze słuchaczami.
Kogo może przekonać „Zośka”? Fanów jazzu? To oczywiste, wszak sporo tu nawiązań do wcześniejszej twórczości artystów (rejestrowanej razem i osobno). Wielbicieli folkloru? Jak najbardziej, ale pod warunkiem, że od tradycyjnej cepeliady wolą oni „wariacje na temat”, re-interpretacje klasycznych ludowych motywów. Jest to też pozycja obowiązkowa dla tych, którzy od lat uważnie śledzą twórczy rozwój Macieja Fortuny – muzyka niezwykle wszechstronnego i niestroniącego od otwierania nowych furtek i podążania nowymi szlakami.
koniec
26 stycznia 2016
Skład:
Maciej Fortuna – trąbka
Mack Goldsbury – saksofon tenorowy, saksofon sopranowy
Erik Unsworth – kontrabas
Frank Parker – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Poobiednie lenistwo
— Sebastian Chosiński

Śpij, kochanie, po słonecznej stronie ulicy
— Sebastian Chosiński

Ballady i impro-romanse
— Sebastian Chosiński

Puma skacząca do gardeł wampirów
— Sebastian Chosiński

Mroczna zatoka
— Sebastian Chosiński

Zdradzona i porzucona
— Sebastian Chosiński

Znaki na niebie i ziemi
— Sebastian Chosiński

Noir w kolorze… żółtym
— Sebastian Chosiński

Miłość w cieniu katastrofy
— Sebastian Chosiński

Na Dzikim Zachodzie i w kraju Łokietka
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.