Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

The Vintage Caravan
‹Arrival›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułArrival
Wykonawca / KompozytorThe Vintage Caravan
Data wydania15 maja 2015
NośnikCD
Gatunekrock
EAN727361349400
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Last Day Of Light
2) Monolith
3) Babylon
4) Eclipsed
5) Shaken Beliefs
6) Crazy Horses
7) Sandwalker
8) Innerverse
9) Carousel
10) Winter Queen
Wyszukaj / Kup

Karawan wreszcie dotarł do celu…
[The Vintage Caravan „Arrival” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Różne są opinie na temat przyszłości muzyki rockowej. Jedni wieszczą jej niechybny koniec, drudzy twierdzą, że rock jest wieczny. Skoro jednak na całym świecie spod mchu wszechobecnej komercji wyrastają jak grzyby po deszczu takie kapele jak The Vintage Caravan, Graveyard, Orchid, Rival Sons, Kadavar czy Scorpion Child – fani mogą spać spokojnie. Dziś o tej pierwszej i albumie „Arrival”.

Piotr Mizera

Karawan wreszcie dotarł do celu…
[The Vintage Caravan „Arrival” - recenzja]

Różne są opinie na temat przyszłości muzyki rockowej. Jedni wieszczą jej niechybny koniec, drudzy twierdzą, że rock jest wieczny. Skoro jednak na całym świecie spod mchu wszechobecnej komercji wyrastają jak grzyby po deszczu takie kapele jak The Vintage Caravan, Graveyard, Orchid, Rival Sons, Kadavar czy Scorpion Child – fani mogą spać spokojnie. Dziś o tej pierwszej i albumie „Arrival”.

The Vintage Caravan
‹Arrival›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułArrival
Wykonawca / KompozytorThe Vintage Caravan
Data wydania15 maja 2015
NośnikCD
Gatunekrock
EAN727361349400
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Last Day Of Light
2) Monolith
3) Babylon
4) Eclipsed
5) Shaken Beliefs
6) Crazy Horses
7) Sandwalker
8) Innerverse
9) Carousel
10) Winter Queen
Wyszukaj / Kup
Islandia to kraj kojarzący się głównie z lodem, gejzerami i wulkanami, z których najsłynniejszy – Eyjafjallajökull – kilka lat temu sparaliżował ruch lotniczy nad Europą. Te właśnie cuda natury musiały spowodować, że na chłodnej wyspie, spod skalistej powierzchni wypłynęła gorąca kapela, grająca klasyczny hard rock w klimacie lat 60. i 70.
Zespół The Vintage Caravan – bo o nim mowa – założyli gitarzysta i wokalista Óskar Logi Ágústsson, perkusista Guðjón Reynisson oraz basista Alexander Örn Númason. W 2011 roku wydali pierwszą płytę zatytułowaną po prostu „The Vintage Caravan”, a rok później album „Voyage”. Obie płyty ukazały się jedynie na lokalnym rynku. W 2014 roku druga z nich, dzięki Nuclear Blast, trafiła na rynek międzynarodowy. Kończący się rok 2015 zapisał się w historii zespołu dwoma ważnymi wydarzeniami. Z przyczyn osobistych kapelę opuścił dotychczasowy bębniarz, którego miejsce zajął Stefán Ari. Za to w maju na rynku ukazała się kolejna płyta, zatytułowana „Arrival”.
Stylistycznie utwory z najnowszej płyty nie są żadną rewolucją, karawan z przytupem toczy się obraną na poprzednich albumach drogą, korzystając pełnymi garściami z dorobku klasyków rocka. Skromny trójosobowy skład potrafi wykrzesać całkiem bogatą gitarową fakturę z potężnymi i chwytliwymi riffami, napędzaną przesterowanym basem i bezkompromisowymi zagrywkami perkusisty. A wszystko to okraszone oryginalnym, chwilami lekko zachrypniętym głosem wokalisty. Utwory są urozmaicone – zarówno pod względem melodii, jak i tempa. Przykładem mogą być „Eclipsed” czy „Babylon”, w którym usłyszeć można galopujący wstęp, dające chwilę oddechu fragmenty spokojniejsze, szalone solo gitarowe i wykrzyczany refren (podczas koncertu w warszawskiej Progresji do grupy dołączył w tym utworze Joey Tempest – The Vintage Caravan supportowali bowiem wtedy gwiazdę wieczoru – Europe).
Układ utworów na obu płytach Islandczyków jest podobny. Po serii dynamicznych przebojowych utworów przychodzi czas ukojenia. I tak jak w przypadku płyty „Voyage” otrzymaliśmy poruszającą balladę „Winterland” (w lekko pinkfloydowym stylu), tak na „Arrival” mamy „Innerverse” z przepiękną gitarową zagrywką we wstępie. W obu przypadkach jednak – mniej więcej w połowie – utwór nabiera tempa, jakby muzycy nie byli w stanie wytrzymać tej „nudy” przez dłużej niż 3-4 minuty. W konsekwencji „Innerverse” kończy się rozbudowanym solo gitarowym w stylu Zeppelinów.
Płytę zamyka (podobnie jak w przypadku „Voyage”) najdłuższy i najbardziej rozbudowany utwór „Winter Queen” z pojawiającymi się w tle klawiszami, harmoniami wokalnymi, czy wręcz chóralnym zaśpiewem w finale – znakomite zwieńczenie całości.
Warto wspomnieć o dwóch bonusowych utworach. O ile „Five Months” nie odbiega stylem od zasadniczej części albumu, o tyle dwuminutowa instrumentalna miniatura „Hello” to perełka będąca połączeniem psychodelicznego klimatu z hiszpańsko brzmiącą gitarą akustyczną.
Podsumowując: mam wrażenie, że „Arrival” to płyta mimo wszystko mniej przebojowa niż „Voyage”, może trochę trudniejsza w odbiorze, ale na pewno warta poznania. Zwłaszcza przed marcowym koncertem The Vintage Caravan w Warszawie, kiedy to przedstawią się publiczności już w pełnej okazałości jako gwiazda wieczoru. Do zobaczenia.
koniec
31 grudnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Ta muzyka wróci do Ciebie jak bumerang…
— Piotr Mizera

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.