Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Sufjan Stevens
‹Carrie & Lowell›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCarrie & Lowell
Wykonawca / KompozytorSufjan Stevens
Data wydania31 marca 2015
NośnikCD
Czas trwania44:35
Gatunekfolk, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Death with Dignity3:59
2) Should Have Known Better5:07
3) All of Me Wants All of You3:41
4) Drawn to the Blood3:18
5) Eugene2:26
6) Fourth of July4:39
7) The Only Thing4:44
8) Carrie & Lowell3:14
9) John My Beloved5:04
10) No Shade in the Shadow of the Cross2:40
11) Blue Bucket of Gold4:43
Wyszukaj / Kup

Choćbym szedł ciemną doliną…
[Sufjan Stevens „Carrie & Lowell” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Sufjan Stevens nagrał nową płytę. Bez eksperymentów, bez orkiestry, bez pompatycznych liryków o amerykańskiej historii. „Carrie & Lowell” najbliżej do „A Sun Came” i „Seven Swans”. Gitara, pianino i TEN GŁOS. Głos, który brzmi, jakby Sufjan był najlepszym z nas.

Jakub Dzióbek

Choćbym szedł ciemną doliną…
[Sufjan Stevens „Carrie & Lowell” - recenzja]

Sufjan Stevens nagrał nową płytę. Bez eksperymentów, bez orkiestry, bez pompatycznych liryków o amerykańskiej historii. „Carrie & Lowell” najbliżej do „A Sun Came” i „Seven Swans”. Gitara, pianino i TEN GŁOS. Głos, który brzmi, jakby Sufjan był najlepszym z nas.

Sufjan Stevens
‹Carrie & Lowell›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCarrie & Lowell
Wykonawca / KompozytorSufjan Stevens
Data wydania31 marca 2015
NośnikCD
Czas trwania44:35
Gatunekfolk, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Death with Dignity3:59
2) Should Have Known Better5:07
3) All of Me Wants All of You3:41
4) Drawn to the Blood3:18
5) Eugene2:26
6) Fourth of July4:39
7) The Only Thing4:44
8) Carrie & Lowell3:14
9) John My Beloved5:04
10) No Shade in the Shadow of the Cross2:40
11) Blue Bucket of Gold4:43
Wyszukaj / Kup
Może zacznę od przybliżenia postaci tego niezwykłego songwritera. Głęboko wierzący chrześcijanin, który w utwory często wplata elementy swojego światopoglądu („Abraham”?). Multiinstrumentalista (opanował grę na ponad dwudziestu instrumentach). Niezwykle ambitny – wystarczy przypomnieć jego pomysł na nagranie albumu o każdym stanie USA. Co prawda ta koncepcja została zarzucona po zaledwie dwóch wyśmienitych płytach („Michigan” i „Illinois”), ale nic dziwnego – Stevensowi nie starczyłoby życia na zrealizowanie planu, choćby tłukł po dwie części tej epopei rocznie. Z tego ubogiego opisu wyłania się obraz jednostki dość nieprzeciętnej. Ale nowa płyta ujawnia, jak bardzo kruchej.
„Carrie & Lowell” jest bowiem czystą autobiografią. Jej tytuł stanowią imiona ojczyma i matki Sufjana. Matki, która nigdy tak naprawdę matką dla Stevensa nie była, i ojczyma, który wlewał w jego serce nadzieję. Artysta cofa się więc do czasów swojego dzieciństwa, opisując jego smutki i radości, poszczególne wydarzenia, strzępki wspomnień zaćmionych mgiełką mijającego czasu. Są tu też obrazy dorosłego Sufjana. Zagubionego, przestraszonego człowieka, rozpaczliwie potrzebującego bliskości. Zaskakujące, szokujące wręcz rozmyślania Stevensa rozrywają serce na strzępy. Myśli samobójcze? Alkohol? Wewnętrzna, zabijająca pustka? Morze łez…? A to wszystko bez pompatycznej rozpaczy. Tylko intymna, często podszyta syntezatorem muzyka i głos Sufjana. Delikatny, często przechodzący w doprowadzający do łez falset. Czy jest sens opisywać muzykę? Sam twórca określił ją mianem „artless”. Dla niego to po prostu życie.
Życie, w którym ratuje go wiara i miłość. Brzmi płytko i banalnie? Nie tutaj. Jak można kochać taką matkę jak Carrie? Jak można marzyć, by wróciła z martwych? Jak można jej nie nienawidzić? Jak można tak za nią tęsknić? Jeśli jest się Sufjanem Stevensem – można. Artysta ma wręcz wyrzuty sumienia, że nie próbował się do niej zbliżyć. Rzadko widuje się taki ekshibicjonizm w muzyce. Nie jest to jednak ekshibicjonizm nachalny. To raczej delikatne uzewnętrznianie najdelikatniejszych strun ludzkiej duszy. Czuć, że ta płyta nie powstała dla fanów, lecz dla muzyka. Potrzebował jej, by uporać się z pewnymi ciemnymi kartami swojej życiowej historii.
Ten traktat o zagubieniu doprowadza do łez swoją szczerością i prostotą w przedstawianiu tak skłębionych, trudnych emocji. Dlaczego nie napisałem niemal nic o warstwie muzycznej? A o czym tu pisać? O tym, że to doskonały songwriting? Że kruche struktury kompozycji sprawiają wrażenie, jakby miały się rozpaść, gdyby zabrać choć jeden element? Że są nierozerwalnie powiązane z wokalem Sufjana? Mam wrażenie, że Stevens mógłby grać nawet na grzebieniu, a i tak łamałby serca swoją Sztuką. Bo to co robi, jest nią niewątpliwie, nawet jeśli sam wzbrania się przed tą nazwą. Płyta roku? Jeszcze za wcześnie, żeby wyrokować, ale z pewnością będzie to mocny kandydat. Pozycja obowiązkowa.
koniec
9 kwietnia 2015

Komentarze

11 IV 2015   22:14:35

O rany... choć kilkukrotnie powtarzasz jak nienachalna, pozbawiona pompy jest ta płyta, to robisz to w taki sposób, że się rzygać chce. Pretensjonalność i płaczliwy dramatyzm tej recenzji wręcz zabija. Swoją drogą, płyta ciekawa, ale za nic nie dorasta Illinois.

12 IV 2015   10:09:29

Zgadzam się z "Illinois", choć jeszcze wyżej stawiam "Michigan". (:

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja słucha: Wiosna 2011
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Michał Perzyna, Jakub Stępień, Mieszko B. Wandowicz

Tegoż autora

Sympatyczne słuchadło
— Jakub Dzióbek

Joyce muzyki rozrywkowej?
— Jakub Dzióbek

Wetknij dłoń w swoje oko!
— Jakub Dzióbek

Nie słuchajcie tej płyty
— Jakub Dzióbek

Co się tu dzieje?!
— Jakub Dzióbek

Różowe obłoki na lazurowym niebie
— Jakub Dzióbek

Gwóźdź do trumny
— Jakub Dzióbek

Antychryst zmartwychwstał!
— Jakub Dzióbek

Czy post punk kiedykolwiek umrze?
— Jakub Dzióbek

Pan Noah i Ponury Żniwiarz
— Jakub Dzióbek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.