Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Toundra
‹IV›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIV
Wykonawca / KompozytorToundra
Data wydania26 stycznia 2015
Wydawca Superball Music
NośnikCD
Czas trwania51:26
Gatunekrock
EAN5052205069882
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Esteban Girón, David „Macón” Paños, Alberto Tocados, Álex Pérez
Utwory
CD1
1) Strelka07:47
2) Qarqom09:38
3) Lluvia04:54
4) Belenos07:23
5) Viesca04:35
6) Kitsune08:17
7) MRWING02:18
8) Oro Rojo06:31
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: T(o)undra z Półwyspu Pirenejskiego
[Toundra „IV” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydawałoby się, że na Półwyspie Pirenejskim, gdzie przez większą część roku przygrzewa słoneczko, nie istnieją okoliczności sprzyjające zadumie i tworzeniu muzyki chłodnej z definicji. Nic bardziej mylnego! Wszak zespół o osobliwej nazwie Toundra pochodzi właśnie z Madrytu, a na jego najnowszym albumie – zatytułowanym po prostu „IV” – nie sposób doszukać się muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej. I nic dziwnego, bo to formacja grająca post-rock z mocno progresywnymi inklinacjami.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: T(o)undra z Półwyspu Pirenejskiego
[Toundra „IV” - recenzja]

Wydawałoby się, że na Półwyspie Pirenejskim, gdzie przez większą część roku przygrzewa słoneczko, nie istnieją okoliczności sprzyjające zadumie i tworzeniu muzyki chłodnej z definicji. Nic bardziej mylnego! Wszak zespół o osobliwej nazwie Toundra pochodzi właśnie z Madrytu, a na jego najnowszym albumie – zatytułowanym po prostu „IV” – nie sposób doszukać się muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej. I nic dziwnego, bo to formacja grająca post-rock z mocno progresywnymi inklinacjami.

Toundra
‹IV›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIV
Wykonawca / KompozytorToundra
Data wydania26 stycznia 2015
Wydawca Superball Music
NośnikCD
Czas trwania51:26
Gatunekrock
EAN5052205069882
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Esteban Girón, David „Macón” Paños, Alberto Tocados, Álex Pérez
Utwory
CD1
1) Strelka07:47
2) Qarqom09:38
3) Lluvia04:54
4) Belenos07:23
5) Viesca04:35
6) Kitsune08:17
7) MRWING02:18
8) Oro Rojo06:31
Wyszukaj / Kup
To prawda, że w XXI wieku od zespołów postrockowych trudno wymagać przecierania zupełnie nowych szlaków. Ta muzyka z definicji jest przecież wsobna, nastawiona na powtarzanie tych samych motywów, epatowanie słuchacza przede wszystkim klimatem, bez odwoływania się do wirtuozerskich solówek. A jednak od czasu do czasu objawiają się grupy, które próbują poszerzyć granice, implementując do stylistyki post-rocka wpływy innych gatunków. Japońskie Mono („Hymn to the Immortal Wind”) oraz kanadyjskie formacje spod znaku Constellation, jak Godspeed You! Black Emperor czy Thee Silver Mt. Zion Memorial Orchestra („Fuck Off Get Free We Pour Light on Everything”), spoglądają w stronę rocka progresywnego; szkocki Falloch („This Island, Our Funeral”) szuka inspiracji w black metalu (w większym) i ambiencie (w mniejszym stopniu), z kolei Islandczycy z Sólstafir („Svartir Sandar”, „Ótta”) z biegiem czasu coraz, nie odrywając się od swoich metalowych korzeni, chętniej zahaczają o stoner rock. Gdzie – na ich tle – lokuje się hiszpańska Toundra? Najbliżej jej do Mono.
Zespół powstał w Madrycie w 2007 roku, kiedy to muzycy dwóch lokalnych formacji hardcore’owo-punkowych – Ten Minute Man oraz Nacen de las Cenilas (co na język polski można przetłumaczyć jako „Zrodzeni z Popiołów”) – doszli do wniosku, że przestało im wystarczać granie muzyki przynoszącej, co prawda, dużą radość, ale dalekiej od artyzmu. Na dodatek zmienił im się również gust muzyczny; zamiast wsłuchiwać się w dokonania Dead Kennedys czy Sex Pistols, częściej szukali natchnienia w twórczości Russian Circles, Tool, Isis czy Explosions in the Sky. Czy można się więc dziwić, że postanowili zburzyć swoje dotychczasowe domostwa i na ich gruzach wznieść nowy – jeszcze okazalszy i piękniejszy – gmach? Nazwali go Toundra. Pierwotny skład zespołu tworzyli: gitarzyści Esteban Girón (Jiménez) i Victor García-Tapia, basista Alberto Tocados oraz perkusista Álex Pérez. W tym zestawieniu – wraz z zapraszanymi do studia nagraniowego gośćmi – zarejestrowali trzy albumy, których tytuły raczej nie zaskakują oryginalnością: „I” (2008), „II” (2010) oraz „III” (2012). Po wydaniu trzeciego z nich z kolegami pożegnał się García-Tapia, na miejsce którego wkrótce przyjęto Davida Pañosa.
Po tej zmianie Toundrze udało się podpisać nowy kontrakt płytowy – ze specjalizującym się w muzyce z okolic post-rocka wydawnictwem Superball Music (będącym częścią Century Media). Dzięki niemu najnowsza produkcja Hiszpanów, która do sklepów trafiła 26 stycznia, znajdzie się w sprzedaży po obu stronach Oceanu Atlantyckiego. Teraz twórczość czwórki madrytczyków będzie miała szanse dotrzeć do znacznie szerszego grona słuchaczy, niż to bywało do tej pory. Czego mogą się oni spodziewać? Mówiąc najkrócej: Tego samego co wcześniej, ale w jeszcze lepszym wydaniu. Z każdą kolejną płytą zespół zyskuje bowiem na pewności i świadomości tego, co chce osiągnąć, do czego dąży. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy jest już otwierająca album kompozycja „Strelka”, której ton nadają partie gitar – z początku delikatne i wysublimowane, z czasem coraz ostrzejsze, ale – co najważniejsze! – przez cały czas ofiarowujące piękną, pełną nostalgii melodię. Chwilami Toundra brzmi jak rasowa formacja (neo-)progresywna. Można nawet odnieść wrażenie, że Estebanowi bądź Davidowi marzy się, aby wystąpić przed szereg i udowodnić, że potrafią też zagrać porywającą solówkę. Że ostatecznie tego nie robią – winić ich nie można. Taka konwencja.
W prawie dziesięciominutowym „Qarqom” też nie brakuje mocniejszych momentów. Unisono grające gitary tworzą potężną ścianę dźwięku, a powtarzane przez cały czas motywy wprowadzają w swoisty trans. Jest więc nastrojowo i klimatycznie, ale wcale nie sennie, a już tym bardziej nudno. Zresztą Hiszpanie mają odpowiednie wyczucie i wiedzą, kiedy należy zmienić tempo i uderzyć z całą mocą. Przy tych okazjach Toundra zamienia się z kolei w zespół niemalże progmetalowy, choć pozbawiony tego nieznośnego zadęcia, które towarzyszy mniej udanym klonom Dream Theater. W „Lluvii” po raz pierwszy pojawiają się w tle brzmienia syntezatorowe (odpowiada za nie etatowy basista grupy, Alberto Tocados), chociaż na plan pierwszy wybijają się przesterowane, bliskie stylistyce noise’u gitary. Można uznać, że ta pięciominutowa kompozycja to zbudowany na zasadzie kontrastu przerywnik pomiędzy dwoma utworami, w których szczególną rolę odgrywa zapadająca w pamięć melodia. Bo tak właśnie jest w „Belenos” – kto wie, czy nie najlepszym fragmencie na całej „Czwórce”. Madrytczycy wykrzesują tu z siebie potężną energię, nie tracąc przy tym jednak nic z melodyjności. A to wielka sztuka!
W jeszcze innym kierunku zespół prowadzi słuchacza w utworze „Viesca”, który – w przeciwieństwie do wszystkich pozostałych – wręcz tryska optymizmem. Bo gdzie jest w końcu powiedziane, że post-rock musi być jedynie muzyką depresyjną? Po balladowym akustycznym wstępie na gitarze z czasem dochodzą instrumenty smyczkowe i dęte (choć całkiem prawdopodobne, że w drugim przypadku ich brzmienia zostały „wyczarowane” na syntezatorach), co przydaje kompozycji rozmachu. Jednocześnie też fanfarowa melodia wprowadza nastrój nieskrępowanej zabawy. Ta chwila oddechu bardzo się przydaje, ponieważ kolejny numer na liście – „Kitsune” (tytuł oznacza posiadające magiczne zdolności lisy z japońskich mitów) – to powrót do klasycznych postrockowych brzmień. Rzewna melodia z miejsca przywodzi na myśl najsłynniejszą produkcję Mono, a więc grupy z Kraju Kwitnącej Wiśni – album „Hymn to the Immortal Wind” (2009), wypełniony w całości takimi właśnie motywami. Najkrótszy na płycie „MRWING” to kolejny przerywnik, choć można go potraktować również jako preludium do zamykającego płytę „Oro Rojo”, w którym Toundra stara się podsumować to, co zaproponowała wcześniej – staraj się więc poączyć melancholię z odrobiną radości i nadziei. Pytanie tylko, czy wypada to przekonująco. Zdania mogą być podzielone.
Podsumowując: Na „IV” nie brakuje momentów wielkich, które przyprawiają o ciarki na plecach i drżenie serca (vide „Strelka”, „Belenos” i „Kitsune”), ale zdarzają się Hiszpanom również utwory słabsze, nie do końca dopracowane, nazbyt – mimo wzięcia poprawki na stylistykę post-rocka – jednostajne. Ale i z nimi płyta prezentuje się na tyle dobrze, że warto po nią sięgnąć i do niej wracać.
koniec
27 stycznia 2015
Skład:
Esteban Girón – gitara elektryczna, gitara akustyczna
David „Macón” Paños – gitara elektryczna
Alberto Tocados – gitara basowa, syntezatory
Álex Pérez – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Świętość zgrzytliwa i awangardowa
Sebastian Chosiński

19 V 2022

Pięć lat temu, gdy ukazała się pierwsza płyta Weserbergland, zastanawiałem się, czy będzie to jedynie efemeryczny projekt Ketila Vestruma Einarsena i Mattiasa Olssona, czy też zespół zagości na scenie na dłużej. Trzy lata później światło dzienne ujrzał kolejny album, a przed paroma miesiącami trzeci. Jego tytuł – „Sacrae Symphoniae Nr. 1” – sugeruje, że za jakiś czas możemy spodziewać się następnych.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Częstotliwość ma znaczenie!
Sebastian Chosiński

17 V 2022

Nie ma wątpliwości, że pochodzący z Częstochowy Krzysztof Majchrzak to jeden z najbardziej konsekwentnych polskich artystów. Chociaż zaczynał jako jazzman, jego obecne zainteresowania artystycznej wykraczają daleko poza jazz improwizowany. Aczkolwiek nie odżegnują się od niego. Najnowszy album muzyka – „432 Hz” – może zainteresować zarówno wielbicieli free jazzu, jak i elektroniki.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
Sebastian Chosiński

12 V 2022

Nie licząc wydanej w 2018 roku płyty koncertowej, kwintet Niechęć kazał nam czekać na nowy album studyjny sześć lat. Cieszy zatem bardzo, że czas ten nie został zmarnowany. Najnowsze dzieło kwintetu – „Unsubscribe” – to wydawnictwo jeszcze dojrzalsze i ciekawsze, bo bardziej różnorodne. Aczkolwiek wciąż mamy do czynienia ze swoiście pojętym jazz-rockiem.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Świętość zgrzytliwa i awangardowa
— Sebastian Chosiński

Częstotliwość ma znaczenie!
— Sebastian Chosiński

Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
— Sebastian Chosiński

Piękna nasza Ziemia cała
— Sebastian Chosiński

Pomarzyć warto
— Sebastian Chosiński

Balsam na skołataną duszę
— Sebastian Chosiński

Rewolucja bez rewolucji
— Sebastian Chosiński

Trzej przyjaciele ze studiów
— Sebastian Chosiński

Immanentnie i nieskończenie
— Sebastian Chosiński

Giganci wciąż nie śpią
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

PRL w kryminale: Mroki Podkarpacia
— Sebastian Chosiński

Tajniak też człowiek (choć specyficzny)
— Sebastian Chosiński

Wśród kościołów i pałaców
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Gdy najbliżsi idą na wojnę…
— Sebastian Chosiński

W zaśnieżonej Patagonii
— Sebastian Chosiński

East Side Story: „Ideologiczny schizofrenik, szczery kłamca”
— Sebastian Chosiński

Tachionowa ropucha über alles
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Rypdal – czarodziej gitary
— Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Troja w Górach Sowich
— Sebastian Chosiński

Ach, ci pisarze!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.