Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ulver
‹Messe I.X-VI.X›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMesse I.X-VI.X
Wykonawca / KompozytorUlver
Data wydania1 sierpnia 2013
NośnikCD
Czas trwania44:52
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) As Syrians Pour in, Lebanon Grapples with Ghosts of a Bloody Past11:50
2) Shri Schneider5:34
3) Glamour Box [Ostinati]6:10
4) Son of Man8:23
5) Noche Oscura del Alma5:25
6) Mother of Mercy7:22
Wyszukaj / Kup

Msza dla ortodoksyjnych wyznawców
[Ulver „Messe I.X-VI.X” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Przesadny patos już dość mocno zakorzenił się w sercu Kristoffera Rygga i z płyty na płytę kompozytorski szlif ustępuje miejsca wyrachowaniu i pewnej schematyczności. Po dość relaksacyjnym i banalnym w swej wymowie „Wars of the Roses” otrzymujemy album znajdujący się na biegunie przeciwległym, ale znów bazujący na tanich emocjach, choć pierwiastek geniuszu zespołu gdzieniegdzie daje jeszcze o sobie znać.

Przemysław Pietruszewski

Msza dla ortodoksyjnych wyznawców
[Ulver „Messe I.X-VI.X” - recenzja]

Przesadny patos już dość mocno zakorzenił się w sercu Kristoffera Rygga i z płyty na płytę kompozytorski szlif ustępuje miejsca wyrachowaniu i pewnej schematyczności. Po dość relaksacyjnym i banalnym w swej wymowie „Wars of the Roses” otrzymujemy album znajdujący się na biegunie przeciwległym, ale znów bazujący na tanich emocjach, choć pierwiastek geniuszu zespołu gdzieniegdzie daje jeszcze o sobie znać.

Ulver
‹Messe I.X-VI.X›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMesse I.X-VI.X
Wykonawca / KompozytorUlver
Data wydania1 sierpnia 2013
NośnikCD
Czas trwania44:52
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) As Syrians Pour in, Lebanon Grapples with Ghosts of a Bloody Past11:50
2) Shri Schneider5:34
3) Glamour Box [Ostinati]6:10
4) Son of Man8:23
5) Noche Oscura del Alma5:25
6) Mother of Mercy7:22
Wyszukaj / Kup
Na przestrzeni dwudziestu lat Ulver przeszedł ogromną muzyczną metamorfozę. Od czasu „Themes from William Blake’s The Marriage of Heaven and Hell” powoli odcinał się od swojej metalowej przeszłości. Niczym kameleon nieustannie zmieniał barwy, mieszając w coraz większym tyglu gatunkowym.
Neofita rzeknie: „Przecież Garm to doskonały artysta”. W istocie tak można było mówić do wydania fenomenalnego „Blood Inside”, gdzie wraz z zespołem potrafił nasiąkać niczym gąbka psychodelią znaną z Van der Graaf Generator, krautrockiem pokroju Can, czy zaciągać się industrialnym powietrzem spuścizny Nurse With Wound. Nad albumami post-metalowymi często unosił się jakiś kompozytorski klasycyzm, co miało swoje doskonałe odzwierciedlenie zarówno w eklektycznym „Perdition City”, jak i w zbliżonym do estetyki chamber music – „Shadows of the Sun”. Ten ostatni musiał dość mocno przypaść do gustu muzykom, ponieważ „Messe I​.​X​-​VI​.​X”, prowadzony także przez Tromsø Chamber Orchestra, ma z tą stylistyką wiele punktów wspólnych. „Son of Man” czy „Mother of Mercy” spokojnie mogłyby się znaleźć na wymienionej płycie.
Ulver nadal zaskakuje i wciąż jest pełen sprzeczności. Oddany fan uzna to za pozytywny zabieg, bo odległe wciąż gatunkowo światy przenikają się nawzajem. „Shri Schneider” dryfuje pomiędzy partiami skrzypiec a elektroniką łatwo odnajdującą swoje korzenie w krautrocku lat 70. Transowa motoryka „Glamour Box (Ostinati)” z elektronicznym, powtarzalnym bitem koreluje z symfonicznymi partiami, które z sekundy na sekundę stają się coraz gwałtowniejsze. Sporo w tej muzyce cytatów z poprzednich krążków, co bez wątpienia pozwala zachować unikalny styl Norwegów, a z drugiej strony wpędza ich, niestety, w pewną schematyczność.
Pozytywnym aspektem „Messe I.X-VI.X” jest odniesienie się do współczesnych realiów. Uwydatnia się to nawet tytułach kompozycji, w dużym stopniu nawiązujących do upadku wartości społecznych. Ów upadek odnajdziemy również w dźwiękach płyty, a swoiste apogeum zostaje osiągnięte w fenomenalnym i niespokojnym „Noche oscura del alma”, którego nie powstydziłby się sam Coil. Tutaj dochodzimy do wspomnianego pierwiastka geniuszu, który w znacznych ilościach odcisnął swoje piętno na powyższym utworze. Zmodulowany głos wydobywający się pośród industrialnych dźwięków to jest właśnie Ulver poszukujący, odważny, odgradzający murem oczekiwania fanów i wizję muzyków. Dobrze znany z „Blood Inside”, którego klimatu próżno tutaj szukać.
Jedną z bolączek „Messe I.X-VI.X” są partie wokalne. Jest ich stosunkowo niewiele, ale Garm swoją przesadną egzaltacją zaburza niespokojny charakter całości. W przypadku „Perdition City”, „Shadows of the Sun” i „Blood Inside” wokal doskonale uzupełniał muzykę. Na nowej płycie jego teatralna maniera jawi się jako niepotrzebna etykieta z napisem: „Uwaga: SZTUKA”. Podobnie rzecz przedstawia się z partiami orkiestry. O ile we wspomnianym „Noche oscura del alma” zmieniają one całkowicie charakter kompozycji, tak w pozostałych utworach wydają się jednak zbędnym dodatkiem do muzyki.
Rygg podkreślał, że wiele klasycznych ścieżek zostało najpierw odegranych na żywo, po to aby później członkowie zespołu nadali im odpowiedni studyjny szlif. Efekt jest taki, że w „Shri Schneider” symfonika wydaje się doklejona na siłę, „Mother of Mercy” brzmi jak odrzut z sesji „Shadows of the Sun”, a pierwszy utwór to miniwariacja na temat „3. Symfonii” Henryka Góreckiego, nijak mająca się do pierwowzoru.
Największy jednak problem wynika z pozornej wielobarwności materiału. Albumowi brak spójności, a odgórny koncept wynoszący orkiestrę ponad własne pomysły na kilometr pachnie koniunkturalizmem. Ulver z pozoru zaskakuje, ale zamiast nasiąkać nową muzyką, woli okopać się w dobrze sprawdzonym instrumentarium. Wielka szkoda, kiedyś stać było bowiem ten zespół na tworzenie muzyki nieszablonowej. Teraz pozostały już tylko echa dawnej świetności.
koniec
16 stycznia 2014

Komentarze

16 I 2014   15:07:04

Album jest cudowny i zupełnie nie rozumiem czego autor się czepia. Sam używa przesadnego patosu w swoich wypowiedziach i może za bardzo skupia się na zbytnim podkolorowaniu tekstu, używając dziwnego słownictwa, zamiast porządnie przesłuchać płytę i dać obiektywną opinię.

16 I 2014   17:17:14

To jeszcze trochę dziwnego słownictwa: oksymoron. Np. "obiektywna opinia".

16 I 2014   17:49:40

Z Małego Słownika Wyrazów:

Obiektywna opinia - zdanie w 100% zgodne z oczekiwaniami osoby pragnącej się z takową zapoznać.

20 I 2014   08:24:25

@rozczarowany: "podkolorowałem" tekst dopasowując go do patosu na płycie, który wylewa się prawie z każdego dźwięku "Messe..." ;)
Dziwne słownictwo? Przecież to wręcz elementarz każdego pierwszoklasisty ;)
A "obiektywne" opinie piszą ludzie bez charakteru.

23 I 2014   09:05:36

To dobrze, że autor do swojej wnikliwej analizy wplata efektowny,ciekawy sposób wysławiania się:) Dzięki temu zabiegowi, artykuł jest atrakcyjny i przykuwa uwagę odbiorcy. Czyta się go z niemałym zainteresowaniem (niektórzy mogą odszyfrowywać trudniejsze wyrazy z pomocą słownika;) i rozwijać sprawność posługiwania się językiem;))i myślę, że niejednego laika zachęci do przesłuchania przynajmniej jednego utworu z recenzowanej płyty;)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

We własnym cieniu
— Mieszko B. Wandowicz

Tegoż autora

W poszukiwaniu oszczędności
— Przemysław Pietruszewski

Wysoki lot
— Przemysław Pietruszewski

Wypełnić pustkę
— Przemysław Pietruszewski

Powrót do korzeni
— Przemysław Pietruszewski

Być jak Motörhead
— Przemysław Pietruszewski

Powrót niepokornego
— Przemysław Pietruszewski

Powrót do przyszłości
— Przemysław Pietruszewski

Delikatność z pazurem
— Przemysław Pietruszewski

Magiczne spotkanie z Kari Amirian
— Przemysław Pietruszewski

Łabędzi lot
— Przemysław Pietruszewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.