Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

The Flaming Lips
‹The Terror›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Terror
Wykonawca / KompozytorThe Flaming Lips
Data wydania1 kwietnia 2013
NośnikCD
Czas trwania55:04
Gatunekrock
EAN602537324750
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Look… The Sun Is Rising5:13
2) Be Free, a Way5:13
3) Try to Explain5:00
4) You Lust13:05
5) The Terror6:20
6) You Are Alone3:47
7) Butterfly, How Long It Takes to Die7:21
8) Turning Violent4:26
9) Always There, In Our Hearts4:41
Wyszukaj / Kup

Wypełnić pustkę
[The Flaming Lips „The Terror” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdyby paleta barw z obrazu „Krzyk” Edvarda Muncha potrafiła przemówić, z pewnością odezwałaby się dźwiękami „The Terror”.

Przemysław Pietruszewski

Wypełnić pustkę
[The Flaming Lips „The Terror” - recenzja]

Gdyby paleta barw z obrazu „Krzyk” Edvarda Muncha potrafiła przemówić, z pewnością odezwałaby się dźwiękami „The Terror”.

The Flaming Lips
‹The Terror›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Terror
Wykonawca / KompozytorThe Flaming Lips
Data wydania1 kwietnia 2013
NośnikCD
Czas trwania55:04
Gatunekrock
EAN602537324750
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Look… The Sun Is Rising5:13
2) Be Free, a Way5:13
3) Try to Explain5:00
4) You Lust13:05
5) The Terror6:20
6) You Are Alone3:47
7) Butterfly, How Long It Takes to Die7:21
8) Turning Violent4:26
9) Always There, In Our Hearts4:41
Wyszukaj / Kup
Wayne Coyne to obecnie jedna z najbardziej charyzmatycznych rockowych osobowości. Dość powiedzieć, że po znakomicie przyjętym „Embryonic” jego muzyczna ekspresja oraz bicie w niej wszelkich rekordów nie miały końca. Nagranie utworu sześciogodzinnego, dwudziestoczterogodzinnego, kolaboracja z artystami takimi jak Ke$ha, Nick Cave, Eryka Badu, wydanie własnej interpretacji „The Dark Side of the Moon” Pink Floyd, zagranie największej liczby koncertów jednego dnia – krótko mówiąc: płodna twórczość wokalisty i zespołu została wykorzystana do maksimum. Cały ten bagaż pokazuje jednak oblicze bardziej eksperymentalne i w jakiś sposób ugruntowuje pozycję The Flaming Lips jako grupy całkowicie oddanej pasji tworzenia, poszukującej coraz to nowych form wyrazu oraz unikającej jednoznacznej klasyfikacji w dziedzinie rocka.
Niech jednak porzucą wszelką nadzieję ci, którzy oczekują po „The Terror” dalszej eksploracji agresywnego stylu. Najnowsze dzieło to osobista, wręcz autobiograficzna relacja z choroby multiinstrumentalisty Stevena Drozda, jaką stało się uzależnienie od narkotyków. To również, jak sam Coyne wspomina, próba przełożenia obrazu „Krzyk” Edvarda Muncha na grunt muzyczny. To w końcu swoisty izolacjonizm, wyobcowanie i balansowanie na granicy życia i śmierci. Wypracowane na poprzednich wydawnictwach brzmienie nijak się ma do „The Terror”. Gitarowa ekspresja zastąpiona została pulsującymi ambientalnymi plamami, elektroniką, wszelkiego rodzaju blipami. Sam wokal natomiast, nieco schowany w tle, wydaje się kolejnym dźwiękiem, który staje się dopełnieniem wyraźnie przygnębiającej atmosfery krążka.
Otwierający płytę „Look… The Sun Is Rising” z drażniącą gitarą i ciętymi riffami wprowadza nas w świat zagubienia i zwątpienia, choć tytuł z pozoru sugeruje coś zupełnie innego. Kiedy już mamy nadzieję, że ów agresywny wątek rozciągnięty zostanie na cały album, pojawia się syntezatorowy „Be Free, A Way” o pościelowej wręcz konstrukcji. Minimalistyczna ballada „Try to Explain” to właściwie ambient w czystej postaci. Gdzieniegdzie pojawiają się jednostajne sygnały, zawieszone w jakiejś odległej przestrzeni, a nostalgiczny wokal Coyne’a bez zbędnych ozdobników potrafi idealnie zgrać się z jakże leniwie sączącymi się klawiszowymi motywami. Repetycja rządzi na „The Terror” na każdym kroku, tyle że zawsze podana jest odmiennej formie. Najdłuższy na płycie „You Lust” z jednej strony brzmi niczym pobudka z letargu, a z drugiej – niespokojny sen psychiatry. Hipnotyzujące bity perkusji w połączeniu z częstymi rezonansowymi sprzężeniami oraz euforycznymi pogłosami co rusz wypowiadającymi: „Lust to succeed” mogą kojarzyć się nawet z „Dark Side of the Moon” Pink Floyd. To powrót do tych właśnie rejonów, psychodelii najwyższej próby. Podobnie sprawa ma się z utworem tytułowym, gdzie całość zostaje wzbogacona jeszcze o kakofoniczne, przesterowane dźwięki.
The Flaming Lips drażni, prowokuje i trzyma słuchacza w ciągłej niepewności pomiędzy transową rytmiką, a rwanymi, przestrzennymi, nie do końca określonymi odgłosami. Jeśli pojawia się gitara, to tylko po to, aby z pozoru jeszcze bardziej zniechęcić do przesłuchania całości, jak ma to miejsce w „Butterfly, How Long It Takes to Die”, „Turning Violent” czy zamykającym płytę „Always There in Our Hearts”. Wraz z kolejnymi odsłuchami „The Terror” zaczyna nabierać odpowiedniej barwy, a w jego zrozumieniu z pewnością pomaga wokal Coyne’a, który jawi się tutaj jako spoiwo łączące niepasujące do siebie elementy układanki. Układanki wspomnijmy szczerej, prywatnej i w dużym stopniu intymnej, co tylko przemawia na korzyść wydawnictwa. Udowadnia bowiem, że oprócz wyścigów w poszerzaniu granic rockowego instrumentarium zespół potrafi oddać się również osobistej refleksji i przelać emocje towarzyszące grupie na łono muzyki. Wielki to album i nieszablonowy. Gdyby taki Gaspar Noé pokusił się o ponowne wybranie ścieżki dźwiękowej do swojego filmu „Wkraczając w pustkę”, „The Terror” okazałoby się idealnym soundtrackiem dla wędrówki duszy głównego bohatera.
koniec
17 października 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Piekielna czeluść świata
Sebastian Chosiński

18 I 2022

Tytuł najnowszej płyty madryckiego kwartetu postrockowego Toundra – „Klątwa” („Hex”) – może budzić niepokój. Podobnie zresztą jak „szyld” najdłuższej kompozycji na albumie – suity „Nienawiść” („El odio”). Widać więc od razu, że to nie jest muzyka dla każdego, a jedynie dla najwytrwalszych wielbicieli gatunku. Którzy na dodatek nie boją się zajrzeć w piekielną czeluść naszego świata.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Nostalgiczna „przechadzka” po świecie
Sebastian Chosiński

13 I 2022

W dzisiejszym świecie, będącym „globalną wioską” – choć w czasach pandemii jakby jednak trochę mniej – nie ma tak wielkiego znaczenia fakt, gdzie się mieszka. Norweski kontrabasista Ingebrigt Håker Flaten na miejsce postoju wybrał Stany Zjednoczone, a jednak często pojawia się w Europie, by pracować nad kolejnymi płytami. Jedną z nich jest solowy album „(Exit) Knarr”…

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Co następne? Ziemia!
Sebastian Chosiński

11 I 2022

Obojętnie gdzie mieszkamy, powinniśmy czuć się tak samo odpowiedzialni za planetę, która udzieliła nam gościny. To starają się przekazać na swoim nowym albumie skandynawscy jazzmani z Friends & Neighbors. Ich piąty w dyskografii album – „The Earth is #” – ukazał się nakładem lizbońskiej wytwórni Clean Feed, która tym samym uczciła dwudziestolecie swojej działalności.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Usta po ciemnej stronie
— Jakub Stępień

Tegoż autora

W poszukiwaniu oszczędności
— Przemysław Pietruszewski

Wysoki lot
— Przemysław Pietruszewski

Msza dla ortodoksyjnych wyznawców
— Przemysław Pietruszewski

Powrót do korzeni
— Przemysław Pietruszewski

Być jak Motörhead
— Przemysław Pietruszewski

Powrót niepokornego
— Przemysław Pietruszewski

Powrót do przyszłości
— Przemysław Pietruszewski

Delikatność z pazurem
— Przemysław Pietruszewski

Magiczne spotkanie z Kari Amirian
— Przemysław Pietruszewski

Łabędzi lot
— Przemysław Pietruszewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.