Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

SBB
‹Live Jazz nad Odrą 1975›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive Jazz nad Odrą 1975
Wykonawca / KompozytorSBB
Data wydania22 czerwca 2013
NośnikCD
Czas trwania72:48
Gatunekrock
EAN5901549197075
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Jerzy Piotrowski
Utwory
CD1
1) Pamięć w kamień wrasta16:37
2) FOS3:21
3) Szalony Grześ4:18
4) Bass3:46
5) Ku pamięci0:56
6) Drums2:50
7) Wolność z nami [I]6:20
8) Z których krwi krew moja11:10
9) Piano5:29
10) Toczy się koło historii5:16
11) Wolność z nami [II]12:38
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Szaleństwo kontrolowane
[SBB „Live Jazz nad Odrą 1975” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ogarnięcie dyskografii ukochanego zespołu to dla wielbicieli SBB nie lada wyzwanie. Worek z archiwalnymi, zwłaszcza koncertowymi, nagraniami zdaje się bowiem nie mieć dna. Ale też trudno się temu dziwić, skoro w latach 70. XX wieku grupa Józefa Skrzeka była dosłownie rozrywana przez organizatorów imprez. GAD Records wydał właśnie niepublikowany wcześniej na żadnym nośniku występ tria z wrocławskiego festiwalu „Jazz nad Odrą 1975”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Szaleństwo kontrolowane
[SBB „Live Jazz nad Odrą 1975” - recenzja]

Ogarnięcie dyskografii ukochanego zespołu to dla wielbicieli SBB nie lada wyzwanie. Worek z archiwalnymi, zwłaszcza koncertowymi, nagraniami zdaje się bowiem nie mieć dna. Ale też trudno się temu dziwić, skoro w latach 70. XX wieku grupa Józefa Skrzeka była dosłownie rozrywana przez organizatorów imprez. GAD Records wydał właśnie niepublikowany wcześniej na żadnym nośniku występ tria z wrocławskiego festiwalu „Jazz nad Odrą 1975”.

SBB
‹Live Jazz nad Odrą 1975›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive Jazz nad Odrą 1975
Wykonawca / KompozytorSBB
Data wydania22 czerwca 2013
NośnikCD
Czas trwania72:48
Gatunekrock
EAN5901549197075
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Jerzy Piotrowski
Utwory
CD1
1) Pamięć w kamień wrasta16:37
2) FOS3:21
3) Szalony Grześ4:18
4) Bass3:46
5) Ku pamięci0:56
6) Drums2:50
7) Wolność z nami [I]6:20
8) Z których krwi krew moja11:10
9) Piano5:29
10) Toczy się koło historii5:16
11) Wolność z nami [II]12:38
Wyszukaj / Kup
W latach 70. ubiegłego wieku SBB było typowym zwierzęciem koncertowym. Choć magię ich muzyki udawało się przenieść również do nagrań studyjnych, grupa na dobre rozwijała skrzydła dopiero, gdy pojawiała się na scenie – najlepiej przed audytorium kilkusetosobowym. Wynikało to z wielkiego zamiłowania do improwizacji. Dość powiedzieć, że zespół miał w swoim repertuarze wiele, trwających po dwadzieścia-trzydzieści minut, suit. Pracowitość Józefa Skrzeka, Apostolisa Anthimosa i Jerzego Piotrowskiego była tak ogromna, że przemysł fonograficzny Peerelu nie był w stanie przetrawić wszystkiego, co muzycy nagrywali. Gdyby na bieżąco publikowano ich dokonania, zapewne każdego roku musiałoby się ukazywać po kilka płyt długogrających. I niekiedy rzeczywiście tak było, tyle że krążki te pojawiały się w różnych krajach – Polsce, Czechosłowacji, Niemieckiej Republice Demokratycznej i Republice Federalnej Niemiec. Do tego należałoby dorzucić rejestracje koncertów, wśród których rzadko zdarzały się dwa identyczne. Swoją drogą może zaskakiwać fakt, że formacja, która oficjalnie zadebiutowała albumem live (w 1974 roku), na kolejne tego typu wydawnictwo musiała czekać dziewiętnaście lat. Za to w XXI wieku, gdy zaprzyjaźnieni z muzykami wydawcy (głównie Metal Mind Productions i e-silesia) sięgnęli do przepastnych archiwów grupy, nastąpił prawdziwy wysyp staroci koncertowych sygnowanych nazwą SBB.
I tym sposobem pierwszy okres działalności tria (powiedzmy: półtora roku – od wiosny 1974 do jesieni 1975) znalazł dokumentację w postaci płyt: „Complete Tapes 1974” (nagrano: 18-19 kwietnia 1974), „Live in Opole 1974. Rock przez cały rok” (29 czerwca 1974), „Jazz Jamboree 1974 / Opole 1975” (październik 1974 i czerwiec 1975), „Karlstad Live 1975” (13 i 15 maja 1975) oraz „Jazz Jamboree 1975” (październik 1975). Gdybyśmy dokładnie przyjrzeli się materiałom zawartym na poszczególnych krążkach, okazałoby się, że nieczęsto się one powtarzają. Co może świadczyć o dwóch rzeczach: po pierwsze – o wielkiej liczbie kompozycji, po które muzycy mogli sięgać, dokładając wszelkich starań ku temu, aby żaden z występów nie był dokładną powtórką poprzedniego; po drugie – o ogromnym zamiłowaniu do improwizacji, które pozwalało na bazie istniejących już kawałków budować zupełnie nowe. Teorię tę potwierdza kolejny archiwalny koncert SBB wydany na płycie CD, a zarejestrowany 23 marca 1975 roku podczas towarzyszącej wrocławskiemu festiwalowi „Jazz nad Odrą”, odbywającej się w „Hali Ludowej” (dzisiejszej „Hali Stulecia”), imprezie „Rock and Jazz”. Chronologicznie nagrania te trzeba więc umiejscowić pomiędzy występem na „Jazz Jamboree 1974” (płyta z nim znalazła się w boksie „Lost Tapes, Vol. 1”) a trasą koncertową po Szwecji, która po latach zaowocowała albumem „Karlstad Live 1975”. I jakie wnioski z tego wynikają? Że każdy z tych występów różnił się zasadniczo!
Gdy SBB otrzymało zaproszenie na prestiżowy festiwal jazzowy odbywający się co roku w stolicy Dolnego Śląska, miało na koncie zaledwie jeden album (nie licząc oczywiście płyt nagranych wcześniej przez Józefa Skrzeka z Breakoutem i całe trio z Czesławem Niemenem); drugi – „Nowy horyzont” – ukazał się dopiero w lipcu, a do nagrania trzeciego – „Pamięci” – grupa przystąpiła w październiku 1975 roku. Marzec był więc okresem szlifowania kompozycji, które miały pojawić się na zaplanowanych już krążkach. Trzy z nich – te najbardziej rozbudowane – formacja przedstawiła słuchaczom zebranym w „Hali Ludowej”. Przyjrzyjmy się jednak temu, trwającemu ponad siedemdziesiąt minut, występowi dokładniej. SBB zdecydowało się ująć cały program w ramy jednej długiej suity; stąd brak przerw między kolejnymi utworami i płynne przejścia od jednego do drugiego. Całość zaczyna się od możliwie najniższego dźwięku wydobytego z syntezatora Davolisint, jakim wtedy dysponował Józef Skrzek, i przechodzi w najdłuższy na płycie utwór „Pamięć w kamień wrasta” (którego jeszcze dłuższa wersja pojawi się rok później na longplayu „Pamięć”). To wielowątkowa suita, w której jest miejsce i dla eksperymentów spod znaku muzyki konkretnej (za dziwne dźwięki słyszalne w pierwszych minutach „odpowiada” wspomniany już syntezator), i dla formuły klasycznie progrockowej, znaczonej rozbudowanymi partiami fortepianu i – nade wszystko – gitary. Apostolis Anthimos po raz pierwszy, ale też nie ostatni, udowadnia w tym utworze, że był, jest i będzie jednym z najlepszych gitarzystów w historii polskiego rocka. Zwraca jednak również uwagę brzmienie całego zespołu – mocna, hardrockowa perkusja i przesterowane obie gitary, basowa i elektryczna.
Drugi na liście „FOS” to utwór instrumentalny, który SBB chętnie grywało w tamtym czasie. Wcześniej już znane były dwie jego wersje – studyjna, prawie szesnastominutowa z lata 1975 (vide CD „Sierpień” w boksie „Lost Tapes, Vol. 1) oraz koncertowa, trwająca zaledwie nieco ponad cztery minuty z występu w Dreźnie w lutym 1976 roku (CD „Live in DDR [I]” w zestawie „Lost Tapes, Vol. 2”). We Wrocławiu kompozycja ta została przedstawiona w jeszcze krótszej, choć pewnie trafniej byłoby stwierdzić – skondensowanej wersji. Z chaosu dźwiękowego wyłania się tu hardrockowa perkusja, której towarzyszy rozedrgany, buczący bas, oba instrumenty stanowią zaś podkład pod szaleńczą solówkę gitary. W podobnym tonie utrzymany jest zresztą także „Szalony Grześ” (dedykowany akustykowi kapeli), w którym gitara „Lakisa” najpierw uroczo sprzęga i złości się, a następnie łka tak, że aż rwie serce. Chwilę później do głosu dochodzi Skrzek, który – zgodnie z tytułem następnego numeru („Bass”) – serwuje słuchaczom solówkę na sprzężonej gitarze basowej. Po niespełna czterech minutach podłączają się do niego pozostali muzycy i tym sposobem rozpoczynają rozpędzone jak Harley Davidson „Ku pamięci” – tutaj zagrane w malutkim, minutowym fragmencie. Malutkim, bo właściwa, studyjna wersja tego, poświęconego Jimiemu Hendriksowi, numeru, którą zespół zarejestrował w studiu warszawskim Polskiego Radia we wrześniu 1974 roku, trwała… dwadzieścia minut dłużej (patrz: CD „Ku pamięci” umieszczone w antologii „Lost Tapes, Vol. 2”).
„Ku pamięci” płynnie przechodzi w solówkę Jerzego Piotrowskiego („Drums”), po czym pojawia się część pierwsza suity „Wolność z nami”. Ten kawałek także ma swoją historię. Jego pierwotna wersja trwała pół godziny (CD „Ku pamięci”), na potrzeby albumu „Nowy horyzont” (1975) przycięto ją tak, aby zmieściła się na jednej stronie płyty winylowej; we Wrocławiu z kolei SBB podzieliło całość na dwa fragmenty. Pierwszy to przede wszystkim eksperymenty awangardowe podobne do tych, które wprowadzały do „Pamięć w kamień wrasta”; drugi – wieńczy koncert i jeszcze do niego wrócimy. Wcześniej pojawiła się w zestawie wykonywanych utworów jeszcze między innymi minisuita „Z których krwi krew moja” – numer, z którym Skrzek i koledzy kombinowali chyba najmniej. W każdym razie wykonanie live nie różni się znacząco od tego, jakie pojawi się później na krążku „Pamięć” (1976). Mamy tu i fortepianowy wstęp, i progresywne partie instrumentalne, i kolejne znakomite solo „Lakisa”, jest też oczywiście charakterystyczny, przejmujący śpiew Skrzeka. Po popisach wokalnych lidera ma miejsce kolejna jego solówka, tym razem będąca improwizacją na fortepianie („Piano”). Nie zabrakło w niej miejsca ani na partie bliskie jazzowi, ani bliskie klasyce; są też spore fragmenty czysto rozrywkowe i rock’n’rollowe, które z jednej strony przywołują klimat saloonów kowbojskich z Dzikiego Zachodu, z drugiej – parkietów tanecznych z lat 50. i 60. ubiegłego wieku. „Toczy się koło historii” to jeszcze jedna kompozycja z historią. Jej pierwszą – ponad ośmiominutową – wersję SBB zarejestrowało w studiu Polskiego Radia w Gdańsku w 1974 roku; wydano ją jednak dopiero trzydzieści lat później w formie bonusu do reedycji debiutu. Fani Skrzeka kojarzą więc ten kawałek głównie z jego solowego albumu „Ojciec chrzestny Dominika” (1980), na którym wypełnia on całą stronę B longplaya. To, co muzycy ze Śląska zagrali na „Jazzie nad Odrą”, było zatem zaledwie urywkiem. Ale za to mocno zapadającym w pamięć. Ten marszowy rytm, zyskujący z biegiem czasu na dynamice, i pasaż syntezatorowy, wzbogacony dodatkowo wokalizą Skrzeka – to naprawdę godny najwyższych ocen przykład rocka progresywnego.
Zafundowana na finał „Wolność z nami [II]” ma nieco bardziej – z naciskiem na „nieco” – klasyczny charakter niż część pierwsza. Chociaż i tu wycieczek w stronę awangardy nie brakuje. Skrzek „bawi” się syntezatorem, „Lakis” przesterowuje gitarę, Piotrowski wali zaś w bębny, jakby od siły tych uderzeń zależeć miało jego życie. Całość składa się tym samym na szaleńczą improwizację, która mogłaby trwać w nieskończoność. Niestety, kończy się po mniej więcej dwunastu minutach (i paru zmianach nastroju po drodze). Mimo że występ we Wrocławiu obfitował w wiele fragmentów, które prawdopodobnie rodziły się w głowach muzyków na bieżąco, stanowi w pełni przemyślaną formę. Szkoda tylko, że nie sposób usłyszeć, jak reagowała na niego publiczność – oklaski pojawiają się dopiero na koniec i to pod warunkiem, że maksymalnie podkręci się głośność. Jakość dźwięku nie powala, taśmie wyciągniętej z archiwum radiowego przydałby się porządny remastering. Ale i tak nie ma co narzekać. „Live Jazz nad Odrą 1975” to jeszcze jeden dowód na to, że w latach 70. XX wieku rodzime SBB było jednym z najciekawszych i najbardziej twórczych zespołów progresywnych na świecie. A w takim wypadku należy prosić o jeszcze!
koniec
25 czerwca 2013
Skład:
  • Józef Skrzek – śpiew, gitara basowa, fortepian, harmonijka, syntezator (Davolisint)
  • Apostolis Anthimos – gitara elektryczna
  • Jerzy Piotrowski – perkusja

Komentarze

19 VII 2013   19:47:36

Szanowny Autor recenzji napisał:
"Jakość dźwięku nie powala, taśmie wyciągniętej z archiwum radiowego przydałby się porządny remastering". Otóż znam kulisy sprawy i remastering był. I to taki, jak należy. Michał Wilczyński wiedział, co robi. I CHWAŁA mu za to!!! Właśnie za taki surowy mastering. Nie popełnił błędu Preisnera, który po masteringu, z muzyki zamieszczonej na płycie składance "Preisner - SBB - Skrzek" zrobił potworka. Masteringu Preisnera nie da się słuchać, a przecież są tam dobre i bardzo dobre utwory. Natomiast mastering Michała Wilczyńskiego zachowuje ducha epoki, podczas której odbył się koncert. Jestem fanem SBB od 1971 roku, gdy jeszcze grali pod nazwą Silesian Blues Band. Tak więc śledzę ich karierę od początku: na koncertach i na płytach. Recenzowany koncert jest pełen ognia i dynamiki. To jeden z wielu porywających koncertów SBB. Liczy się MUZYKA i KLIMAT. I to wszystko tu jest!!! Moim zdaniem czepianie się masteringu jest tu całkowicie nie na miejscu. Poza tym reszta recenzji oraz artykuł jest O.K.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Moc i eMOCje
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Nie zawsze takie marzenia spełniają się. Historia norweskiego kwintetu Bear Brother udowadnia jednak, że warto marzyć. Na swój pierwszy ważny koncert zaprosili do współpracy szwedzkiego puzonistę Matsa Äleklinta, który nie tylko, że im nie odmówił, to na dodatek obiecał dalszą współpracę. Czego efektem stał się doskonały freejazzowy album „Played Freely with Power and Emotion”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Piekielna czeluść świata
Sebastian Chosiński

18 I 2022

Tytuł najnowszej płyty madryckiego kwartetu postrockowego Toundra – „Klątwa” („Hex”) – może budzić niepokój. Podobnie zresztą jak „szyld” najdłuższej kompozycji na albumie – suity „Nienawiść” („El odio”). Widać więc od razu, że to nie jest muzyka dla każdego, a jedynie dla najwytrwalszych wielbicieli gatunku. Którzy na dodatek nie boją się zajrzeć w piekielną czeluść naszego świata.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Nostalgiczna „przechadzka” po świecie
Sebastian Chosiński

13 I 2022

W dzisiejszym świecie, będącym „globalną wioską” – choć w czasach pandemii jakby jednak trochę mniej – nie ma tak wielkiego znaczenia fakt, gdzie się mieszka. Norweski kontrabasista Ingebrigt Håker Flaten na miejsce postoju wybrał Stany Zjednoczone, a jednak często pojawia się w Europie, by pracować nad kolejnymi płytami. Jedną z nich jest solowy album „(Exit) Knarr”…

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.