Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Clutch
‹Earth Rocker›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEarth Rocker
Wykonawca / KompozytorClutch
Data wydania18 marca 2013
Wydawca Mystic Production
NośnikCD
Czas trwania44:21
Gatunekmetal, rock
EAN896308002262
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Earth Rocker
2) Crucial Velocity
3) Mr. Freedom
4) D.C. Sound Attack!
5) Unto the Breach
6) Gone Cold
7) The Face
8) Book, Saddle, & Go
9) Cyborg Bette
10) Oh, Isabella
11) The Wolf Man Kindly Requests...
Wyszukaj / Kup

Być jak Motörhead
[Clutch „Earth Rocker” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Niewątpliwie duży sukces komercyjny „Earth Rocker” – dziesiątego krążka muzyków z Maryland – można przypisać trasie koncertowej z grupą Lemmy’ego Kilmistera. Gitarzysta Clutch sam zresztą potwierdza w wywiadach, skąd czerpał inspirację podczas pisania materiału na nową płytę. Tim Sult z zespołem doskonale oddali ducha Motörhead, ubierając go w południowo-stonerowe szaty.

Przemysław Pietruszewski

Być jak Motörhead
[Clutch „Earth Rocker” - recenzja]

Niewątpliwie duży sukces komercyjny „Earth Rocker” – dziesiątego krążka muzyków z Maryland – można przypisać trasie koncertowej z grupą Lemmy’ego Kilmistera. Gitarzysta Clutch sam zresztą potwierdza w wywiadach, skąd czerpał inspirację podczas pisania materiału na nową płytę. Tim Sult z zespołem doskonale oddali ducha Motörhead, ubierając go w południowo-stonerowe szaty.

Clutch
‹Earth Rocker›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEarth Rocker
Wykonawca / KompozytorClutch
Data wydania18 marca 2013
Wydawca Mystic Production
NośnikCD
Czas trwania44:21
Gatunekmetal, rock
EAN896308002262
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Earth Rocker
2) Crucial Velocity
3) Mr. Freedom
4) D.C. Sound Attack!
5) Unto the Breach
6) Gone Cold
7) The Face
8) Book, Saddle, & Go
9) Cyborg Bette
10) Oh, Isabella
11) The Wolf Man Kindly Requests...
Wyszukaj / Kup
Neil Fallon – wokalista grupy – jeszcze przed wydaniem „Earth Rocker” zapowiadał krążek jako jeden z najszybszych w karierze. Obietnica jak najbardziej dotrzymana, bo już od tytułowego kawałka porywa nas rock’n’rollowa suita, zawierająca w sobie wszystko, co najlepsze w tym kwartecie. Jest agresja, jest ciężar oraz doskonałe wyczucie rytmu, które energetycznie pcha cały feeling gdzieś w stronę zachodzącego słońca, do odległych zakątków pustyni. Od pierwszych dźwięków da się wyczuć niesamowite zrozumienie w zespole i choć muzycy nie błyszczą przesadnie wyrafinowaną techniką, to w przypadku takiego albumu wcale nie jest ona konieczna. Każdy utwór charakteryzują solidne i wwiercające się w głowę riffy przez duże „r”. Ogromna w tym zasługa Tima Sulta. Odnalazł on bowiem w dźwiękach gitary hardrockowego olbrzyma, który z każdym uderzeniem perkusji barbarzyńsko roznosi w pył wszystko, co staje mu na drodze. W myśl słów wokalisty: „I just came to have a good time. And I’m gonna have one.” grupa jasno precyzuje punkt odniesienia i muzycznie podąża wzdłuż prostego (ale bynajmniej nie prostackiego) bluesowego napięcia, często mieszając je ze stonerową motoryką, znaną z wcześniejszych dokonań. Przede wszystkim „Earth Rocker” ma bawić, być niczym dobra whisky, wypita gdzieś w przydrożnym teksańskim barze. Z drugiej strony – nie jest to zwykły knajpiany rock, a raczej koncertowe zwierzę, które będzie w stanie porwać rzesze niekoniecznie kulturalnej i ułożonej publiki.
Wspomniany gitarowy drive i bluesowe konotacje najbardziej swoją żywiołowością przypominają „Blast Tyrant” z 2004. Choć za produkcje odpowiada ta sama osoba, to dopiero na „Earth Rocker” można poczuć doskonałe wyważenie pomiędzy ciężarem zaproponowanym przez Machine, a samonapędzającym się rockowym organizmem, stworzonym przez Amerykanów. Samego bluesa jest już coraz mniej, a wspólna trasa z Motörhead i Thin Lizzy sprawiła, że muzycy Clutch postawili na bezpośredniość przekazu, pozbywając się jakichkolwiek ozdobników czy typowego dla stonerowego gatunku jamowania. Na osobną uwagę zasługuje perkusja, gdzie każde uderzenie w werbel czy talerz brzmi niczym z nagrania live. Dodatkowo z ogromną precyzją determinuje ona pracę pozostałych instrumentów i wokalu. Chemia pomiędzy członkami zespołu działa na wszystkich płaszczyznach, które mają swoje najpiękniejsze momenty w refrenach, kiedy wszystko perfekcyjnie się spiętrza. Doskonale słychać to w „Crucial Velocity” ,"D.C. Sound Attack!”, „Book, Saddle, & Go” czy „Cyborg Bette”, gdzie sekcja rytmiczna powoli wprowadza słuchacza w kolejne dźwięki, aby uderzyć ze zdwojoną siłą podczas fraz powtarzanych przez Neila Fallona.
Absolutną perełką, która daje cztery minuty wytchnienia w połowie albumu, jest typowo bluesowy, wyciszony „Gone Cold”, który równie dobrze mógłby się znaleźć w repertuarze Nicka Cave’a. To dość zaskakujący zwrot akcji, ale o dziwo, w ogóle nie wytrąca on z klimatu płyty. Co więcej, doskonale go uzupełnia, bo nawet w tej przeszytej emocjami balladzie nadal słyszymy charakterystyczny szlif grupy.
Dość często w stosunku do takiej muzyki pojawiają się oskarżenia, jakoby wszystko zostało już nagrane, a jeśli już słuchać takich dźwięków, to zamiast epigonów zawsze lepiej włączyć po raz kolejny Kyuss czy Monster Magnet. Przypomnę tylko, że panowie z Clutch istnieją na scenie ponad 20 lat, a „Earth Rocker” jawi się jako najlepsza płyta w ich niemałej dyskografii, która jakościowo zawsze stała na wysokim poziomie.
W zeszłym roku Colour Haze udowodnił, że stoner nadal może brzmieć świeżo i innowacyjnie. „Earth Rocker”, pomimo braku odkrywczego pierwiastka, uosabia same najlepsze cechy wspomnianych wyżej zespołów, serwując nam stoner rock najwyższej próby.
koniec
24 kwietnia 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: W mroku zrodzone…
Sebastian Chosiński

7 XII 2021

Biografia młodego duńskiego gitarzysty jazzowego Teisa Semeya jest równie fascynująca jak jego twórczość. Uporawszy się dzięki muzyce ze swoimi demonami, wyszedł na prostą i rozpoczął profesjonalną karierę, która za kilka lat powinna wynieść go na szczyty. Wydany w ubiegłym miesiącu trzeci solowy album artysty – „Mean Mean Machine” – jest kolejnym dowodem na jego nieprzeciętny talent kompozytorski i wykonawczą wirtuozerię.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

W poszukiwaniu oszczędności
— Przemysław Pietruszewski

Wysoki lot
— Przemysław Pietruszewski

Msza dla ortodoksyjnych wyznawców
— Przemysław Pietruszewski

Wypełnić pustkę
— Przemysław Pietruszewski

Powrót do korzeni
— Przemysław Pietruszewski

Powrót niepokornego
— Przemysław Pietruszewski

Powrót do przyszłości
— Przemysław Pietruszewski

Delikatność z pazurem
— Przemysław Pietruszewski

Magiczne spotkanie z Kari Amirian
— Przemysław Pietruszewski

Łabędzi lot
— Przemysław Pietruszewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.