Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Skaldowie
‹Podróż magiczna›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPodróż magiczna
Wykonawca / KompozytorSkaldowie
Data wydania2012
NośnikCD
Czas trwania76:34
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Andrzej Zieliński, Jacek Zieliński, Jerzy Tarsiński, Konrad Ratyński, Jan Budziaszek, Paweł Birula, Andrzej Puczyński, Orkiestra Smyczkowa Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach, Chór Filharmonii Śląskiej, Big-Band Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Katowicach, Orkiestra i Big-Band Westdeutsche Rundfunk, Wielka Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach, Orkiestra Filharmonii Narodowej w Warszawie
Utwory
CD1
1) Podróż magiczna – suita baletowa [1978]31:43
2) Zimowa bajka [1974]14:19
3) Jak to się robi – suita filmowa [1973]20:23
4) Concerto grosso na grupę beatową i orkiestrę [1974]10:01
DVD1
1) Podróż magiczna – film baletowy28:33
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Portret artystów z czasów dojrzałości
[Skaldowie „Podróż magiczna” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Po raz pierwszy zawierający archiwalia album Skaldów zatytułowany „Podróż magiczna” ukazał się 17 lat temu. Nowa edycja, wydana nakładem Kameleon Records, różni się jednak od tamtej znacząco. Zamiast sześciu piosenek nagranych dla radia zawiera bowiem dwie dłuższe formy instrumentalne, udanie dopełniające progresywne dokonania kapeli. Kolejnym smaczkiem jest bonusowe DVD z telewizyjną rejestracją tytułowego baletu.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Portret artystów z czasów dojrzałości
[Skaldowie „Podróż magiczna” - recenzja]

Po raz pierwszy zawierający archiwalia album Skaldów zatytułowany „Podróż magiczna” ukazał się 17 lat temu. Nowa edycja, wydana nakładem Kameleon Records, różni się jednak od tamtej znacząco. Zamiast sześciu piosenek nagranych dla radia zawiera bowiem dwie dłuższe formy instrumentalne, udanie dopełniające progresywne dokonania kapeli. Kolejnym smaczkiem jest bonusowe DVD z telewizyjną rejestracją tytułowego baletu.

Skaldowie
‹Podróż magiczna›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPodróż magiczna
Wykonawca / KompozytorSkaldowie
Data wydania2012
NośnikCD
Czas trwania76:34
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Andrzej Zieliński, Jacek Zieliński, Jerzy Tarsiński, Konrad Ratyński, Jan Budziaszek, Paweł Birula, Andrzej Puczyński, Orkiestra Smyczkowa Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach, Chór Filharmonii Śląskiej, Big-Band Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Katowicach, Orkiestra i Big-Band Westdeutsche Rundfunk, Wielka Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach, Orkiestra Filharmonii Narodowej w Warszawie
Utwory
CD1
1) Podróż magiczna – suita baletowa [1978]31:43
2) Zimowa bajka [1974]14:19
3) Jak to się robi – suita filmowa [1973]20:23
4) Concerto grosso na grupę beatową i orkiestrę [1974]10:01
DVD1
1) Podróż magiczna – film baletowy28:33
Wyszukaj / Kup
Pierwsza połowa lat 70. ubiegłego wieku to okres wielkiej fascynacji Skaldów rockiem progresywnym. Że zespół ma ciągotki ku bardziej rozbudowanym formom, nawiązującym estetyką do muzyki klasycznej, można było dostrzec już na albumach „Od wschodu do zachodu słońca” (1970), „Ty” (1970) oraz „Wszystkim zakochanym” (1972). Z pełną mocą fascynacja ta eksplodowała jednak dopiero na fantastycznym krążku „Krywaniu, Krywaniu” (1972), na którym udało się Andrzejowi Zielińskiemu i jego kolegom stworzyć niezwykły mariaż art rocka z folklorem góralskim. Kolejną (dwudziestominutową) suitą skomponowaną przez lidera Skaldów był utwór „Stworzenia świata część druga”, którego rejestracji studyjnej dokonano dopiero w 1976 roku, choć na koncertach zespół wykonywał go już dwa lata wcześniej (vide „Live in Germany 1974”). Od „Krywania…” różnił się on zasadniczo – miejsce góralszczyzny zajęły elementy bliższe stylistyce jazz-rocka (klimaty podhalańskie pojawiły się jedynie w piosence „Nasza miłość jak wiatr halny”, która znalazła się na drugiej stronie longplaya „Stworzenia świata…”) – ale wciąż był to progres najwyższej próby. Z biegiem lat Andrzej Zieliński coraz więcej czasu zaczął jednak poświęcać tworzeniu krótszych, piosenkowych form, co było znakiem epoki. Z jednej strony bowiem rock progresywny przeżywał w drugiej połowie dekady wyraźny regres, z drugiej – zmieniały się media epoki gierkowskiej, które coraz większy nacisk kładły na sztampową sztukę estradową, wywodzącą się ze scen wielkich peerelowskich festiwali – w Opolu, Sopocie, Zielonej Górze i Kołobrzegu. Mimo to, gdy pojawiała się okazja, by skomponować i nagrać coś, co wymykało się ówczesnemu schematowi, Skaldowie nie odmawiali. Tak doszło chociażby do powstania – w 1978 roku – suity baletowej „Podróż magiczna”.
Nowa – mocno zmieniona w porównaniu z pierwszą edycją z 1996 roku – wersja płyty „Podróż magiczna” zawiera cztery dłuższe, niemal całkowicie (nie licząc wokaliz w „Jak to się robi”) instrumentalne utwory krakowskiej kapeli. Zostały one nagrane w różnych miejscach, z towarzyszeniem różnych orkiestr i big-bandów, pomiędzy 1973 a 1978 rokiem. I chociaż na albumie Kameleon Records nie zachowano układu chronologicznego, warto jego zawartość omówić w takiej właśnie kolejności. Zacząć więc należy od ilustracji muzycznej do kultowego obrazu Andrzeja Kondratiuka ze Zdzisławem Maklakiewiczem i Janem Himilsbachem w rolach głównych. Ciekawostką może być fakt, że Andrzej Zieliński został twórcą ścieżki do „Jak to się robi” trochę przypadkowo – ekipa filmowa, która pojawiła się w Zakopanem, zakwaterowała się w hotelu nieopodal miejsca zamieszkania lidera Skaldów. A że polska stolica Tatr to mimo wszystko niezbyt duże miasto, panowie oczywiście dość często na siebie wpadali. Aż wreszcie padła konkretna propozycja i starszy z braci Zielińskich zabrał się do pracy – nagrywał we własnym garażu i w salce zakopiańskiego domu kultury, w końcu całość sfinalizowano w katowickim radiu. W efekcie pracy zespołu z Wielką Orkiestrą Symfoniczną powstała dwudziestominutowa suita – tak różnorodna, jak różnorodne były zainteresowania muzyczne Skaldów. Obok momentów lżejszych – nawiązujących do, inaczej zresztą być przecież nie mogło z uwagi na miejsce akcji filmu, folkloru góralskiego, jak również zagrywek rodem ze świata country (początek utworu) – znalazły się fragmenty czysto progresywne (z wyeksponowaną rockową gitarą), jazz-rockowe i jazzowe (w których na plan pierwszy wybija się trąbka Jacka Zielińskiego).
W 1974 roku w Polsce hucznie obchodzono 30. rocznicę narodzin PRL-u. Z tej okazji organizowano mnóstwo imprez kulturalnych, których głównym celem było udowodnienie, że – nie tylko w sferze ekonomicznej – kraj nasz rośnie w siłę. Jedną z nich był konkurs dla młodych kompozytorów, w którym postanowił wziąć udział absolwent stołecznej Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej (obecnego Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina) sprzed trzech lat, uczeń Grażyny Bacewicz i Andrzeja Dobrowolskiego, Jan Oleszkowicz. Napisał on „Concerto Grosso na grupę beatową i orkiestrę”, co oznacza tyle, że do wykonania swego dzieła potrzebował kapeli rockowej; jego wybór padł na Skaldów z oczywistego powodu – bracia Zielińscy mieli przecież wyższe wykształcenie muzyczne, znajomość nut była dla nich chlebem powszednim. Utwór Oleszkowicza zajął drugie miejsce w konkursie, a jego wykonanie odbyło się podczas transmitowanego przez radio koncertu „Pokolenie muzyków XXX-lecia PRL” (miał on miejsce w warszawskiej Filharmonii Narodowej 26 kwietnia 1974 roku). Kompozycja trwa „zaledwie” dziesięć minut, ale dzieje się w niej naprawdę sporo. Orkiestra, którą dyryguje legendarny Antoni Wit (notabene kolega ze studiów Andrzeja Zielińskiego), jest tu niejako przeciwstawiona „grupie beatowej”, z którą rywalizuje na niwie muzycznej. To z kolei prowadzi do wielu smaczków brzmieniowych i dźwiękowych, które zapewne z aprobatą przyjęliby i Karlheinz Stockhausen, i John Cage. Skaldowie świetnie wpisali się w całość, dzięki czemu mogli potem uzupełnić swoje curriculum vitae o jeden z najciekawszych eksperymentów rockowych tamtych czasów (zajmując tym samym chwalebne miejsce obok Czesława Niemena i SBB). Utwór został poprzedzony zapowiedzią komentatora radiowego, który – co ciekawe – przedstawiając zespół z Krakowa, popełnił dwa błędy w nazwiskach muzyków: Jerzego Tarsińskiego przerobił na „Tarasińskiego”, a Jana Budziaszka na „Budziszka”. W sumie to też jest swoisty smaczek.
Zaledwie miesiąc później Skaldowie wzięli udział w kolejnym bardzo prestiżowym i intrygującym przedsięwzięciu. Od kilku już lat cieszyli się dużą popularnością za naszą zachodnią granicą – zarówno w Niemieckiej Republice Demokratycznej (czego dowodem płyta „Krywań Sessions 1971-1973”), jak i w Republice Federalnej Niemiec. Udało im się nawiązać bliską współpracę z rozgłośnią radiową Westdeutsche Rundfunk w Kolonii, w której wielkim ich poplecznikiem został, pochodzący z Prus Wschodnich, redaktor muzyczny Hilmar Bachor (pojawiający się nawet na festiwalach w Sopocie, gdzie był inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa). Bachor często zapraszał zespół do „siebie”, czego efektem był między innymi koncert w studiu radiowym WDR wyemitowany w eter 15 lutego 1974 roku (i po prawie 40 latach wydany na albumie „Live in Germany 1974”). Dziennikarz ten zaproponował także Andrzejowi Zielińskiemu skomponowanie muzyki do poematu Heinricha Heinego „Deutschland – ein Wintermärchen”; powstało tym samym dzieło – jak wspomina we wkładce do płyty lider Skaldów – utrzymane w formie oratorium beatowego, w którym „pełniący rolę solistów, śpiewający aktorzy niemieccy wychodzili po kolei i prezentowali swoje utwory”. Zieliński skrócił je potem, wycinając i łącząc w całość jedynie fragmenty instrumentalne; po tych zabiegach „Zimowa bajka” trwała jedynie nieco ponad 14 minut. Podobnie jak w przypadku „Jak to się robi”, mamy tu do czynienia z bardzo różnymi formami – mniej jest rocka, więcej za to bliskiej estetyce popu muzyki orkiestrowej i big-bandowej. Niektóre z fragmentów kompozytor wykorzystał później, przerabiając na piosenki, jak chociażby motyw przewodni wielkiego hitu Skaldów „Szanujmy wspomnienia”. Najlepsze wrażenie – z punktu widzenia fana rocka progresywnego – pozostawia po sobie dynamiczny, monumentalny wstęp, w którym dęciaki dosłownie przyprawiają o ciarki na plecach, a który następnie płynnie przechodzi w nostalgiczną, melodyjną balladę – motyw ten powraca zresztą także w ostatnich minutach utworu.
W 1976 roku Skaldowie nagrali materiał na dwie płyty długogrające, które do sprzedaży trafiły jednak dopiero na przestrzeni dwóch następnych lat: „Szanujmy wspomnienia” oraz „Stworzenia świata część druga”. W tym czasie powstawały też oczywiście kolejne utwory, które potem wypełniły album „Rezerwat miłości” (1979). Gościnnie jako wokalista pojawił się na nim Stanisław Wenglorz, zaś w roli gitarzysty zaistniał muzyk warszawskiego Exodusu Paweł Birula; z kolei klawiszowiec tego zespołu podczas sesji nagraniowej, która miała miejsce w marcu 1979 roku, użyczał Andrzejowi Zielińskiemu swoich syntezatorów. Nie był to zresztą pierwszy przypadek współpracy Skaldów z Exodusem; niespełna trzy miesiące wcześniej Birula i Andrzej Puczyński wzięli udział w realizacji suity „Podróż magiczna”. Kompozycja powstała do libretta Filipa Holszańskiego, a na scenę – w formie baletu – przenieśli ją następnie Zofia Rudnicka (choreografia) oraz Andrzej Wasylewski (reżyseria telewizyjna). W nagraniu dodatkowo udział wzięła orkiestra smyczkowa, chór oraz big-band jazzowy. Jak widać, Andrzej Zieliński w żaden sposób nie próbował powściągać swojej wyobraźni. Mówiąc językiem młodzieżowym – poszedł na całość! „Podróż…” to najdłuższy utwór w dyskografii Skaldów, jej wersja studyjna trwa prawie 32 minuty.
Całość dzieli się na 12 części, spośród których kilka może zachwycić nawet najwybredniejszych wielbicieli art rocka. Progresywne zapędy kompozytora słychać już w otwierającej suitę „Uwerturze”, choć jej brzmienie zmiękczają nieco wszechobecne dęciaki; podobnie jest w przypadku „Oliasa” (to imię głównego bohatera historii), który z kolei oparty jest na kosmicznych syntezatorach Zielińskiego. „Taniec starej kobiety” zapada w pamięć głównie dzięki uroczej partii fletu, a „Fioletowa dama” – luźno oparta na utworze, który pierwotnie trafił na longplay „Krywaniu, Krywaniu” – wprowadza elementy orientalne, które następnie kontynuowane są w „Magicznym pałacu” (dodatkowo okraszonym żeńską wokalizą). Ten sam motyw muzyczny wykorzystany został również w „Tańcu samurajów”, tyle że kompozytor wzbogacił go o instrumenty dęte. Najbardziej nowocześnie brzmi „Dyskoteka” – wbrew tytułowi jednak, w tej części pojawia się także najbardziej rockowa solówka na gitarze (co prawda na dalszym planie, ale zawsze). Dwuminutowy „Finał” natomiast prowadzi najpierw do uspokojenia, a następnie – do całkowitego wyciszenia. Po pół godzinie od rozpoczęcia „Podróż magiczna” dobiega końca. Nie jest ona na pewno szczytem możliwości kompozytorskich Andrzeja Zielińskiego; ustępuje też klasycznym progresywnym utworom grupy („Krywaniu, Krywaniu”, „Stworzenia świata część druga”). Ale należy pamiętać, że powstała już w zupełnie innej epoce. Organy Hammonda odeszły – przynajmniej na jakiś czas – do lamusa, a ich miejsce zajęły syntezatory, chętnie wykorzystywane również przez wykonawców ze świata funku, soulu i disco. Stąd niechybne skojarzenia ze znacznie lżejszą muzyką, która w końcu lat 70. święciła triumfy na estradach całego świata. Na pocieszenie można jednak dodać, że to wciąż byli Skaldowie. Brzmiący, co prawda, zupełnie inaczej niż kilka lat wcześniej, ale ciągle pozostający w znakomitej formie artystycznej.
koniec
12 lutego 2013
Skład:
  • Andrzej Zieliński – fortepian, syntezatory, wokaliza (3) organy Hammonda (4)
  • Jacek Zieliński – skrzypce, trąbka, instrumenty perkusyjne, wokaliza (3)
  • Jerzy Tarsiński – gitara
  • Konrad Ratyński – gitara basowa, wokaliza (3)
  • Jan Budziaszek – perkusja
Gościnnie:
  • Paweł Birula – dwunastostrunowa gitara (1)
  • Andrzej Puczyński – gitara (1)
  • Orkiestra Smyczkowa Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach (1)
  • Chór Filharmonii Śląskiej (1)
  • Big-Band Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Katowicach (1)
  • Orkiestra i Big-Band Westdeutsche Rundfunk (2)
  • Wielka Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach (3)
  • Orkiestra Filharmonii Narodowej w Warszawie (4)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.