Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

JK Flesh
‹Posthuman›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPosthuman
Wykonawca / KompozytorJK Flesh
Data wydania7 maja 2012
Wydawca 3BY3
NośnikCD
Gatunekelektronika, rock
EAN0666017248127
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Knuckledragger5:28
2) Idle Hands6:19
3) Punchdrunk6:22
4) Devoured7:04
5) Posthuman6:31
6) Earthmover5:45
7) Dogmatic5:56
8) Underfoot5:51
9) Walk Away6:29
Wyszukaj / Kup

Powrót do przyszłości
[JK Flesh „Posthuman” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Oj, ciągnie Broadricka do hałaśliwego lasu. Po lirycznych i melancholijnych harmoniach w autorskim projekcie Jesu i elektronicznym Pale Sketcher wciąż odzywa się tęsknota za macierzystą formacją Godflesh. Nie powinno to zresztą dziwić, ponieważ ten człowiek o wielu muzycznych obliczach od dawna już zapowiadał powrót industrialnego potwora do świata żywych. Tym razem prezentuje nam przedsmak swoich możliwości w nowym projekcie – JK Flesh.

Przemysław Pietruszewski

Powrót do przyszłości
[JK Flesh „Posthuman” - recenzja]

Oj, ciągnie Broadricka do hałaśliwego lasu. Po lirycznych i melancholijnych harmoniach w autorskim projekcie Jesu i elektronicznym Pale Sketcher wciąż odzywa się tęsknota za macierzystą formacją Godflesh. Nie powinno to zresztą dziwić, ponieważ ten człowiek o wielu muzycznych obliczach od dawna już zapowiadał powrót industrialnego potwora do świata żywych. Tym razem prezentuje nam przedsmak swoich możliwości w nowym projekcie – JK Flesh.

JK Flesh
‹Posthuman›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPosthuman
Wykonawca / KompozytorJK Flesh
Data wydania7 maja 2012
Wydawca 3BY3
NośnikCD
Gatunekelektronika, rock
EAN0666017248127
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Knuckledragger5:28
2) Idle Hands6:19
3) Punchdrunk6:22
4) Devoured7:04
5) Posthuman6:31
6) Earthmover5:45
7) Dogmatic5:56
8) Underfoot5:51
9) Walk Away6:29
Wyszukaj / Kup
Na „Posthuman” słychać wyraźnie wszystkie elementy, które Broadrick wypracował sobie na przestrzeni prawie 30 lat scenicznego życia. Począwszy od grania jako członek Napalm Death poprzez udział w Fall Of Because, Head Of David czy w końcu najważniejszym dla niego Godflesh, zawsze starał się przesuwać granice w poszukiwaniu coraz to nowych dźwiękowych doznań. Debiutancki album JK Flesh to przede wszystkim agresywniejsze brzmienie, które w znacznym stopniu ujawniło się także na Greymachine, ale w tym przypadku zostało ubrane w bardziej elektroniczną czy nawet dubstepową formę.
Szyte industrialną nicią gitary oraz przetworzone wokale w otwierającym „Knuckledragger” to doskonałe wprowadzenie do świata dobrze znanego z debiutanckiego „Streetcleaner” Godflesh. Odhumanizowana atmosfera osadzona gdzieś postapokaliptycznym świecie, przypominającym ten z filmów o Mad Maxie, dusi słuchacza jednostajnym zmechanizowanym bitem. „Idle Hands” to z kolei klaustrofobiczna podróż w rejony, współtworzonego wraz z Kevinem Martinem, Techno Animal. Tym razem to rytmiczna, wręcz metalowa gitara buduje cały utwór, a przesterowane wokale zdają się nadawać całości straceńczego charakteru. „Punchdrunk” to już sięganie po bardziej znajome rozwiązania z Greymachine, równie surowe i oszczędne zarazem. „Devoured” nieśmiało zahacza o dokonania Scorn. Jest w tym utworze nieco oddechu, a zamiast hałaśliwego zgiełku dostajemy trochę klasycznego dubu i ambientu. Razem z „Underfoot” tworzą hołd dla sonicznych faktur, wykreowanych przez Micka Harrisa.
JK Flesh, jak zresztą większość projektów Broadricka, serwuje nam różnorodny, aczkolwiek spójny koncept, gdzie forma nie wykracza ponad przyjęte założenia. Może dlatego właśnie tak ciężko wyróżnić tutaj choć jeden utwór wybijający się ponad resztę. Nakładające się na siebie warstwy gitarowego brudu zdają się przywoływać metalowe skojarzenia, ale kolejne elektroniczne bity i sample zupełnie temu zaprzeczają. To w gruncie rzeczy eksploracja miasta po wojnie nuklearnej, tyle że zbudowana w oparciu o masywne drum’n’bassowe czy nawet post-dubowe brzmienie. Zresztą, tytuł albumu – „Posthuman” – wcale przypadkowo wybrany nie został. To wycieczka w poszukiwaniu maszyn przyszłości; co więcej, doskonale spaja się nawet z wizją człowieka znanego z filmu „Tetsuo” reżysera Shinyi Tsukamoto.
Trudno wyrokować, czy JK Flesh odciśnie znaczące piętno na muzyce ekstremalnej. Jedno jest pewne – Broadrick nadal czuje głód muzyki, a jego nieograniczona wyobraźnia podrzuca mu coraz to nowsze rozwiązania dźwiękowej zagłady. Jedynym mankamentem „Posthuman” wydaje się zbyt częste cytowanie własnej twórczości, co odbija się niestety na jego oryginalności. Niemniej jednak jest to doskonała przystawka przed daniem głównym, jakim będzie nowy album Godflesh.
koniec
8 grudnia 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

W poszukiwaniu oszczędności
— Przemysław Pietruszewski

Wysoki lot
— Przemysław Pietruszewski

Msza dla ortodoksyjnych wyznawców
— Przemysław Pietruszewski

Wypełnić pustkę
— Przemysław Pietruszewski

Powrót do korzeni
— Przemysław Pietruszewski

Być jak Motörhead
— Przemysław Pietruszewski

Powrót niepokornego
— Przemysław Pietruszewski

Delikatność z pazurem
— Przemysław Pietruszewski

Magiczne spotkanie z Kari Amirian
— Przemysław Pietruszewski

Łabędzi lot
— Przemysław Pietruszewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.