Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Therion
‹Les Fleurs du Mal›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLes Fleurs du Mal
Wykonawca / KompozytorTherion
Data wydania21 września 2012
NośnikCD
Czas trwania47:56
Gatunekmetal
EAN045635183643
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Poupée de cire, poupée de son2:51
2) Une fleur dans le coeur3:03
3) Initials B.B.3:44
4) Mon amour, mon ami4:35
5) Polichinelle2:28
6) La Maritza3:54
7) Soeur angélique3:05
8) Dis-moi poupée3:24
9) Lilith2:30
10) En Alabama2:39
11) Wahala manitou2:34
12) Je n'ai besoin que de tendresse2:14
13) La licorne d'or2:45
14) J'ai le mal de toi2:51
15) Poupée de cire, poupée de son2:31
16) Les sucettes2:40
Wyszukaj / Kup

Symfonia à la carte
[Therion „Les Fleurs du Mal” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czego z pewnością nie można odmówić Therionowi, to tego, że Szwedzi zdefiniowali pojęcie metalu symfonicznego. Imponujący dorobek, świetne pomysły, śmiałe eksperymenty z formą, hymn znany prawie przez każdego („To Mega Therion”) i bombastyczne orkiestracje – jeżeli kiedykolwiek ktoś stworzy aleję sław dla takich zespołów, to na jej otwarciu Christofer Johnsson powinien wjechać w lektyce przy wtórze fanfar. O ile kolejny album, jaki wypuści, będzie lepszy niż „Les Fleurs du Mal”.

Mateusz Kowalski

Symfonia à la carte
[Therion „Les Fleurs du Mal” - recenzja]

Czego z pewnością nie można odmówić Therionowi, to tego, że Szwedzi zdefiniowali pojęcie metalu symfonicznego. Imponujący dorobek, świetne pomysły, śmiałe eksperymenty z formą, hymn znany prawie przez każdego („To Mega Therion”) i bombastyczne orkiestracje – jeżeli kiedykolwiek ktoś stworzy aleję sław dla takich zespołów, to na jej otwarciu Christofer Johnsson powinien wjechać w lektyce przy wtórze fanfar. O ile kolejny album, jaki wypuści, będzie lepszy niż „Les Fleurs du Mal”.

Therion
‹Les Fleurs du Mal›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLes Fleurs du Mal
Wykonawca / KompozytorTherion
Data wydania21 września 2012
NośnikCD
Czas trwania47:56
Gatunekmetal
EAN045635183643
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Poupée de cire, poupée de son2:51
2) Une fleur dans le coeur3:03
3) Initials B.B.3:44
4) Mon amour, mon ami4:35
5) Polichinelle2:28
6) La Maritza3:54
7) Soeur angélique3:05
8) Dis-moi poupée3:24
9) Lilith2:30
10) En Alabama2:39
11) Wahala manitou2:34
12) Je n'ai besoin que de tendresse2:14
13) La licorne d'or2:45
14) J'ai le mal de toi2:51
15) Poupée de cire, poupée de son2:31
16) Les sucettes2:40
Wyszukaj / Kup
Za ostatnim albumem Theriona stoi dość dziwna historia – to swego rodzaju pożegnanie na pewien czas z fanami, bo Chrisowi zamarzyła się rock-metalowa opera. Zrozumiałe – krążki mają swoje ograniczenia i nawet gigantyczne przedsięwzięcie, jakim były najpierw wypuszczone symultanicznie „Lemuria” i „Sirius B”, a potem „The Miskolc Experience”, narzucało pewne limity. W końcu jednak doszło do pewnego zgrzytu przy pracy z wytwórnią i najnowszą płytę muzyk musiał sfinansować sam, bo Nuclear Blast nie było do końca przekonane do pomysłu.
I, szczerze mówiąc, po kilkudziesięciu przesłuchaniach, wcale się temu nie dziwię. Sformułowanie, że „Nuclear Blast sądziło, że będzie trochę zbyt spektakularna” (a które pojawiło się na stronie głównej zespołu) okazało się trochę PR-owym gadaniem. To, co zaserwowano na płycie, wydaje się zwyczajnie nie na miejscu. Do rzeczy jednak.
Christofer i jego zespół wzięli na warsztat piosenki francuskie, nagrali ich covery i wypuścili z okładką, jakiej nie powstydziłoby się Cradle of Filth. Pierwsze wrażenie z przesłuchania – festiwal chanson, co do którego wyraźnie słychać, czyja to robota (głównie dzięki aranżacjom), ale który wywołuje gruntowne osłupienie w słuchaczu. Po prostu nie wiedziałem, z czym to ugryźć, bo to jednocześnie jest Therion i nie jest – zupełnie obca stylistyka. Cóż, w poszukiwaniu sensu i zrozumienia przeszperałem internet i znalazłem aż trzy klipy promujące album, z czego dwa wyraźnie ze sobą powiązane.
Therion nigdy nie miał dobrych teledysków, ale seks w obskurnej toalecie w podrzędnym klubie to zabieg poniżej godności Marilyna Mansona (przynajmniej tak ukazany i w takim zestawieniu z muzyką). Wtedy już też wiedziałem – Christofer się chyba pomylił i przecenił swoje możliwości.
Zasadniczo na tej płycie są utwory złe i poprawne. Nie ma dobrych, bo jedyny, który aspiruje do miana takiego – czyli „Une fleur dans la coeur” – zostaje zamordowany przez dziwnie wstawiony w drugiej części motyw: niestrawny, zamieniający balladę w metalową papkę. W międzyczasie na krążku pojawia się „Mon amour mon ami” – spopularyzowany przez „8 kobiet”. Jest to kastracja i sprasowanie kawałka do pseudogotyckiej ballady (a początek zapowiadał się tak dobrze). „Polichinelle” się ratuje i jest właściwie osamotnionym, naprawdę przyzwoitym kawałkiem – tylko tak go skumulowano, że w tej sopranowo-blastowej nawałnicy coś ucieka. Piosenkę słucha się jednym tchem, a potem puszcza się drugi raz, bo nie można uwierzyć, że to już koniec. I nie chodzi tu o zachwyt, ale o rozczarowanie. Cóż, taki urok coverów. „Lilith” brzmi jak ordynarny odrzut z „Gothic Kabbalah”. „Wahala manitou” posiada pewien paryski sznyt, przywodzący w pierwszych sekundach na myśl Ataraxię i jej „Paris spleen”, tylko że zostaje on zabity – znowu – męskimi wokalami. Największą porażką jest jednak przywodzące na myśl od razu nieślubne dziecko Hammerfall i Luki Turilliego „Je n’ai besoin que de tendresse”, które jest po prostu zbiorem wrzasków kastrata. Niby taka konwencja, niby zróżnicowanie, ale po prostu głowa boli. Jeżeli dodać do tego koszmarny wręcz akcent piosenkarzy (cóż, ten język jest jak organy kościelne – srodze karze najdrobniejsze potknięcie), to wrażenia są, szczerze mówiąc, nieciekawe.
Przez pewien czas myślałem, że po prostu się czepiam (co dziwne, bo Therion to jeden z moich ulubionych zespołów, a „Sitra Ahra”, czyli ostatnie ich dokonanie, uważam za majstersztyk), ale gdy znajomy Francuz po przesłuchaniu powiedział, że dla niego to jest kpina… Cóż, każdemu zdarzają się potknięcia. Rzecz w tym, że na tle poprzednich dokonań i ekshibicjonistycznych wypowiedzi Chrisa na stronie internetowej można odnieść wrażenie, że ktoś tu po prostu chciał zrealizować marzenia, na które mu zła wytwórnia nie pozwalała.
Chrisowi i zespołowi należą się na pewno owacje na stojąco za chęć zmierzenia się z niewątpliwie trudnym tematem, jakim jest hermetyczna piosenka francuska. Wykonanie pokazuje jednak, że tego rodzaju muzyki lepiej jest nie tykać. Nie w tej konwencji – człowiek naraża się na śmieszność. Wszystkie dotychczasowe atuty okazały się po prostu przeszkodami na drodze do nagrania dobrej płyty. Krążek jest średni, męczący i tylko ma momenty. A to o wiele za mało, jak na zespół takiego kalibru.
koniec
8 listopada 2012

Komentarze

« 1 2
15 VI 2016   15:54:09

I ja zdecydowanie nie zgadzam się z powyższą recenzją.
Utwory na tej płycie są...piękne! I potwierdzają kunszt i wszechstronność członków zespołu. A Christofer Johnsson jest wirtuozem i myślę, że nie ma w tym słowie przesady.

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Co stanie się „nazajutrz”?
Sebastian Chosiński

27 I 2022

Jeśli nie jesteście zaprzysięgłymi wielbicielami psychodelicznego stoner-metalu, mogliście ten zespół przegapić. Jeśli tak właśnie się stało, naprawcie ten błąd najszybciej, jak to jest możliwe. Big Scenic Nowhere to amerykański kwartet (plus goście spoza USA), który wydał właśnie swój drugi album – „The Long Morrow”. Tytułowa suita zaś to dzieło naprawdę wielkiego formatu!

więcej »

Jesienny spacer po parku
Sebastian Chosiński

25 I 2022

Jak na razie, muzykom duńskiego tria Little North udaje się zachować godną podziwu regularność. Kolejne płyty wydają bowiem w odstępach… jedenastomiesięcznych. Najnowsza – zatytułowana „Familiar Places” – uraduje na pewno wszystkich wielbicieli klasycznego nordic-jazzu spod znaku E.S.T. i Jana Garbarka. Tylko patrzeć, jak po kopenhaski zespół wyciągnie swoje ręce monachijska wytwórnia ECM Records.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Moc i eMOCje
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Nie zawsze takie marzenia spełniają się. Historia norweskiego kwintetu Bear Brother udowadnia jednak, że warto marzyć. Na swój pierwszy ważny koncert zaprosili do współpracy szwedzkiego puzonistę Matsa Äleklinta, który nie tylko, że im nie odmówił, to na dodatek obiecał dalszą współpracę. Czego efektem stał się doskonały freejazzowy album „Played Freely with Power and Emotion”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Bezkrólewie
— Mateusz Kowalski

Piękny bullshit
— Mateusz Kowalski

To jeszcze nie czas...
— Mateusz Kowalski

Porażki i sukcesy A.D. 2012
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Gabriel Krawczyk, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Jednym rzutem przez pół Europy
— Mateusz Kowalski

Wzgórze nie ma oczu
— Mateusz Kowalski

Norma w nienormalności
— Mateusz Kowalski

Deewolucja
— Mateusz Kowalski

Pluszowy rollercoaster
— Mateusz Kowalski

Ktoś, kto wziął tu pieniądze, nie do końca się napracował…
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Alicja Kuciel, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.