Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Metallica
‹Live Shit: Binge & Purge›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive Shit: Binge & Purge
Wykonawca / KompozytorMetallica
Data wydania1993
Wydawca Elektra
NośnikCD
Czas trwania2:56:42
Gatunekkoncert, metal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Enter Sandman7:27
2) Creeping Death7:28
3) Harvester of Sorrow7:18
4) Welcome Home (Sanitarium)6:39
5) Sad But True6:07
6) Of Wolf and Man6:22
7) The Unforgiven6:48
8) Justice Medley9:38
9) Solos (Bass/Guitar)18:48
10) Through the Never3:46
11) For Whom the Bell Tolls5:48
12) Fade to Black7:12
13) Master of Puppets4:35
14) Seek & Destroy7:46
15) Whiplash5:33
16) Nothing Else Matters6:21
17) Wherever I May Roam6:32
18) Am I Evil?5:41
19) Last Caress1:24
20) One10:27
21) So What? (Anti-Nowhere League)/Battery10:04
22) The Four Horsemen6:07
23) Motorbreath3:14
24) Stone Cold Crazy5:32
Wyszukaj / Kup

Pot i Kreff: Nie serwują szajsu!

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Metallica to zespół, który u swoich fanów powoduje schizofrenię. Nie wiąże się to jednak ze zbyt długim i głośnym słuchaniem płyt, a z trudnością określenia jego statusu w światku ciężkiego grania. Wciąż bowiem jest to największa kapela metalowa świata, ale od dłuższego czasu artystycznie znajduje się na równi pochyłej w dół. Na szczęście jest jedna stała, która nie pozwala miłośnikom kompletnie odejść od zmysłów – jakość koncertów. Te zawsze są niezwykłym przeżyciem.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Nie serwują szajsu!

Metallica to zespół, który u swoich fanów powoduje schizofrenię. Nie wiąże się to jednak ze zbyt długim i głośnym słuchaniem płyt, a z trudnością określenia jego statusu w światku ciężkiego grania. Wciąż bowiem jest to największa kapela metalowa świata, ale od dłuższego czasu artystycznie znajduje się na równi pochyłej w dół. Na szczęście jest jedna stała, która nie pozwala miłośnikom kompletnie odejść od zmysłów – jakość koncertów. Te zawsze są niezwykłym przeżyciem.

O tym, jak dobry jest zespół, można się przekonać, słuchając jego koncertu. Tu nie ma miejsca na nakładki czy poprawki studyjne. Jest tylko muzyk i odbiorca. W ten sposób rodzi się prawdziwa magia. Czasem zdarza się, że ten odbiorca ma ze sobą przeszmuglowany pod czapką dyktafon…

Metallica
‹Live Shit: Binge & Purge›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive Shit: Binge & Purge
Wykonawca / KompozytorMetallica
Data wydania1993
Wydawca Elektra
NośnikCD
Czas trwania2:56:42
Gatunekkoncert, metal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Enter Sandman7:27
2) Creeping Death7:28
3) Harvester of Sorrow7:18
4) Welcome Home (Sanitarium)6:39
5) Sad But True6:07
6) Of Wolf and Man6:22
7) The Unforgiven6:48
8) Justice Medley9:38
9) Solos (Bass/Guitar)18:48
10) Through the Never3:46
11) For Whom the Bell Tolls5:48
12) Fade to Black7:12
13) Master of Puppets4:35
14) Seek & Destroy7:46
15) Whiplash5:33
16) Nothing Else Matters6:21
17) Wherever I May Roam6:32
18) Am I Evil?5:41
19) Last Caress1:24
20) One10:27
21) So What? (Anti-Nowhere League)/Battery10:04
22) The Four Horsemen6:07
23) Motorbreath3:14
24) Stone Cold Crazy5:32
Wyszukaj / Kup
Jeśli chodzi o bootlegi, fani Metalliki nie mogą narzekać. Po każdej trasie koncertowej w drugim obiegu pojawia się ich co najmniej kilkanaście. Warto po nie sięgnąć, nawet pomimo tego, że sami muzycy są czołowymi inicjatorami walki z internetowym piractwem. Jednak, co tu dużo mówić, sami są sobie winni. Oficjalnie wydali tylko dwie koncertówki, z czego jedna jest opakowana w kosztowny digipak, a druga stanowi eksperyment z orkiestrą symfoniczną. Aha, ostatnio dorzucili jeszcze mało interesującą EP. Trochę to mało jak na 25 lat działalności.
Kill’em All
Jak powszechnie wiadomo, początki zespołu nie były proste. Pomimo dobrego przyjmowania na koncertach i wydania kilku ciepło przyjętych demówek, Metallica borykała się z problemami personalnymi. Sytuacja zaczęła się klarować, gdy do Ulricha, Hetfielda i będącego wtedy jeszcze w składzie Dave’a Mustaine’a dołączył fenomenalny basista Cliff Burton. Moment ten dokumentuje jeden z pierwszych bootlegów zespołu o wymownym tytule „Cliff’s First Show” – jest to zapis koncertu z 5 marca 1983 roku. Metallica grała wtedy w klubach, w których panowała gorąca i przaśna atmosfera. To właśnie dla tego klimatu warto zapoznać się z tą koncertówką, jakościowo jest bowiem fatalna. Nagrania dokonano z publiki, w efekcie czego słychać pogłos i dudnienia. Z głośników czasem wydobywa się zupełny chaos („Phantom Lord”), gdzieniegdzie dźwięk pływa („Jump in the Fire”) albo występują problemy z nagłośnieniem („Metal Militia”). Jest jednak parę momentów, które ujawniają potencjał wczesnej Metalliki. To przede wszystkim bardzo mocne i piekielnie szybkie wykonanie „Motorbreath”, „Am I Evil?” i „No Remorse”. Nawet jeśli Hetfield bardziej w nich się wydziera niż śpiewa, to czuć autentyczną szczerość przekazu i młodzieńczą pasję. Poza tym jest jeszcze solowy popis nowego nabytku zespołu – Cliffa Burtona, w postaci „(Anesthesia) Pulling Teeth”. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że brzmi nawet lepiej niż na oficjalnej płycie (choć oczywiście mniej czysto). Kiedy ucho przywyknie już do kiepskiej jakości nagrania, „Cliff’s First Show” może dać wiele radości miłośnikom wszelkiej maści ciężkiego grania.
Wkrótce po wspomnianym występie szeregi kapeli, z powodu problemu z alkoholem, musiał opuścić Mustaine. Jego miejsce zajął Kirk Hammett. W tym składzie Metallica nagrała swój debiut płytowy – „Kill’em All”. Krok milowy w historii ekstremalnego grania. Jednak prawdziwym objawieniem geniuszu był wydany rok później „Ride the Lightning”. Atmosferę promującej go trasy można poczuć, słuchając bootlegu „The Man Is Dead”, nagranego 20 grudnia 1984 roku. Choć jakość nagrania jest lepsza niż koncertu omawianego wyżej, to jednak w tym wypadku może razić słabo słyszalna publika. Przeszkadza to zwłaszcza wtedy, kiedy zespół wdaje się w dialog z widownią w „Metal Militia” i „Seek and Destroy”. Jest za to kilka intrygujących fragmentów: rozpoczynający występ z siłą kopniaka w brzuch „The Four Horsemen”, psychodeliczne solo na basie w „Pulling Teeth” czy wyśmienita wersja „For Whom the Bell Tolls”. Fanów zainteresują na pewno dodane na końcu wersje demo kilku utworów z „Ride the Lightning”. Wśród nich znajduje się też „Call of Ktulu” pod pierwotną nazwą „When Hell Freezes Over”. Trzeba też wspomnieć, że fantazję miał autor rysunku na okładce krążka, tworząc iście gotycki klimat: blada, naga kobieta na postumencie. Nijak nie kojarzy mi się to z muzyką Metalliki, ale niech będzie.

Metallica
‹Acoustic Metal›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAcoustic Metal
Wykonawca / KompozytorMetallica
Data wydania1997
NośnikCD
Czas trwania49:11
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Low Man’s Lyric
2) Helpless
3) The Four Horseman
4) Poor Twisted Me
5) Nothing Else Matters
6) Creeping Death
7) Tuesday’s Gone
8) Last Caress
Wyszukaj / Kup
W podobnym klimacie metalowej uczty utrzymany jest nieco późniejszy bootleg, „Live’85” z koncertu w San Francisco. Nagranie jest bardziej profesjonalne niż „The Man Is Dead”, co nie znaczy, że wszystko jest super. Po raz kolejny może drażnić słabo nagrana wrzawa publiki pod sceną. Na szczęście nie przeszkadza to w odbieraniu muzyki, a ta jest już na najwyższym poziomie. Panowie świetnie opanowali swoje partie i stanowią prawdziwy rockowy wulkan. W ich twórczości pojawiły się też elementy improwizowane, które w przyszłości rozrosną się do niebotycznych rozmiarów. Póki co, możemy posłuchać dźwięków wyciskanych z gitary przez Kirka Hammetta. Niezbyt to wyszukane, ale z jajem i treściwe.
W 1986 roku Metallica wydała arcydzieło w postaci „Master of Puppets”. Płyta bardzo szybko osiąga sukces, a grupa rusza w światowe tournée. Na trasie jest szwedzka miejscowość Solnahallen. Grają tam 26 września 1986 roku. Po koncercie zmierzają busem do Kopenhagi. W pewnym momencie kierowca przysypia za kierownicą i auto zjeżdża z drogi. Cliff Burton w wyniku zderzenia wypada przez okno i zostaje zgnieciony przez koziołkujący pojazd. Ginie na miejscu.
Gdyby nie to tragiczne zdarzenie, zapewne słabo nagrany przez kogoś z widowni koncert szybko zostałby zapomniany. Teraz stał się pomnikiem umiejętności Cliffa. Bootleg zatytułowany jest dość wymownie: „Cliff Burton’s Last Concert”. Jak już wspomniałem, jest fatalnej jakości. Dźwięk nie dość, że czasem pływa i jest raz głośniej, raz ciszej, to jeszcze został cicho nagrany. Kiedy jednak uda się oswoić ucho z tymi wszystkimi niedogodnościami, będzie można rozkoszować się czadowym, porywającym występem. Muzycy przez cały czas nie spuszczają z tonu i bez wytchnienia dorzucają do pieca. Tu polecam cięższe niż w oryginale wykonanie „The Thing That Should Not Be”. Świetnie wypada również „Creeping Death”, kiedy cała sala krzyczy razem z Hetfieldem „Die!”. Jednak największe wrażenie robi solówka na basie Burtona w „(Anesthesia) Pulling Teeth”, która bardzo się rozrosła i zyskała na dynamice. Dodatkowo, niczym Hendrix na Woodstock, basista wplótł w utwór fragment hymnu amerykańskiego. Na końcu występu Hetfield krzyczy: „We’ll hope to be back very soon”. Owszem, wrócą, szkoda tylko, że nie wszyscy.
Say: Fuck you James!
Pozostali członkowie Metalliki postanowili kontynuować działalność. Następcę Cliffa znaleźli stosunkowo szybko. Został nim Jason Newsted, który – jak głosi plotka – przyszedł na przesłuchanie, znając cały repertuar grupy.1) Jakkolwiek by nie było, grunt, że Jason trafił do składu. Pierwszą próbą jego umiejętności był wydany w 1988 roku album „…and Justice for All” i promująca go trasa. Jak sobie radził, możemy posłuchać na płytce „Damage Justice Tour” nagranej podczas koncertu w Dallas w Teksasie. I choć nowy basista nie wychodzi przed szereg, to trzeba przyznać, że jest to występ udany, a i nagrywający spisali się doskonale. Dzięki temu otrzymaliśmy bootleg ze świetnym, czystym dźwiękiem, oddający żywą reakcję szalejących fanów. Warto wsłuchać się w ten krążek, przede wszystkim dla utworów z właśnie wydanej płyty. Zyskały one na organiczności („Blackened”), a czasem i ciężkości („One”). Całość jest ciekawa, ale jako lektura nadobowiązkowa.
Nastał wreszcie magiczny rok 1991. Pojawiło się wtedy mnóstwo rewelacyjnych płyt – jedną z nich było nowe wydawnictwo Metalliki, nazywane potocznie „Czarnym Albumem”. Był to zwrot.

Metallica
‹S&M›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułS&M
Wykonawca / KompozytorMetallica
Data wydania1999
Wydawca Elektra
NośnikCD
Czas trwania2:13:01
Gatunekkoncert, metal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) The Ecstasy of Gold2:30
2) The Call of Ktulu9:34
3) Master of Puppets8:54
4) Of Wolf and Man4:18
5) The Thing That Should Not Be7:26
6) Fuel4:35
7) The Memory Remains4:42
8) No Leaf Clover5:43
9) Hero of the Day4:44
10) Devil's Dance5:26
11) Bleeding Me9:01
12) Nothing Else Matters6:47
13) Until It Sleeps4:29
14) For Whom the Bell Tolls4:52
15) Human4:19
16) Wherever I May Roam7:01
17) The Outlaw Torn9:58
18) Sad But True5:46
19) One7:53
20) Enter Sandman7:39
21) Battery7:24
Wyszukaj / Kup
Muzycy postawili nie na szybkość, a na ciężkość grania. Kawałki stały się bardziej przystępne, niektóre wylansowano na wielkie przeboje. Nic więc dziwnego, że trasa, w którą ruszyli, była największą z dotychczasowych. Zespół na zawsze wyszedł z klubów na stadiony. Status megagwiazdy wypadało przypieczętować jakimś spektakularnym wydawnictwem. I tak do sklepów trafiło cudo pod autoironicznym tytułem: „Live Shit: Binge & Purge”. Fani nie mogli sobie wymarzyć czegoś wspanialszego. W efektownym, metalowym pudełku można było znaleźć aż trzy płyty CD i tyleż samo kaset VHS, a jakby komuś było mało, do zestawu dołączono obszerną książeczkę i inne gadżety.
Jest to zapis fragmentów koncertów, jakie zespół zagrał w Mexico City na przełomie lutego i marca 1993 roku. Wszystko połączono w całkiem spójną całość, której słucha się z niekłamaną przyjemnością. Oczywiście, można utyskiwać, że „Enter Sandman” zagrany jest trochę bez życia, że „Am I Evil?” i „So What” kiedyś grali z większym wykopem, że „One” jest za bardzo ekspresowy itd. Ale bez przesady. To tylko wyjątki, bo większość stanowią rzetelne, siarczyste wykonania, na które żywo reaguje publiczność. Dla takich wymiataczy jak „Master of Puppets”, „Creeping Death”, „Sad But True” czy “Fade to Black” warto jest się szarpnąć i wydać niemałą kwotę. Sporo miejsca na albumie zabierają również solowe popisy muzyków. Taki „Solos Bass/Guitar” trwa ponad 18 minut. Szkoda tylko, że na nim kończy się pierwszy CD, przez co w brutalny sposób urwano płynne przejście do kolejnego utworu, „Through the Never”. Na szczególną uwagę zasługuje też „Seek and Destroy”, w czasie którego Hetfield gania z mikrofonem przy publiczności, dając jej się do niego wykrzyczeć. Można tylko pozazdrościć szczęśliwcom. Kto by nie chciał mieć swojego głosu zarejestrowanego na oficjalnej płycie Metalliki, nawet jeśli od wspólnej zabawy brakuje już sił w płucach?
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Subtelny ornament krewnego z prowincji
Sebastian Chosiński

13 VIII 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi album Terjego Rypdala nagrany w ramach projektu The Chasers.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: Wczesne kiełkowanie
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 VIII 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Na przykład opublikowanym osobno fragmentem boksu „The Early Years 1965-1972” pod tytułem „1968: Germin/ation” z 2017 roku.

więcej »

Non omnis moriar: U boku Terjego na jazzowe salony…
Sebastian Chosiński

6 VIII 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj pierwszy (z trzech) album Terjego Rypdala nagrany w ramach projektu The Chasers.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Dwutakt: Usuwamy najsłabsze utwory z albumów Metalliki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

Zrób to głośniej: Wielka Czwórka Thrash Metalu (1)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z tego cyklu

Puk… puk…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwadzieścia sześć minut orgazmu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jak zdobywano dziką miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Strzelając z bombowca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozmowa dwóch stołków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 minut sacrum
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Debeściaki bestii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Made in Heaven
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2014 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Sierpień 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Pink Floyd w XXI wieku: Wczesne kiełkowanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Świat Ultimate jest już zmęczony
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Najwcześniejsze z wczesnych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drobna usterka w maszynce
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Programowe uczucie niedosytu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tygielek, nie tygiel
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Rysa na murze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdzie są „Yansy” z tamtych lat?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.