Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 31 stycznia 2023
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Pink Floyd w XXI wieku: Wygaszanie wczesnego etapu

Esensja.pl
Esensja.pl
W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Na przykład opublikowanym osobno, ostatnim fragmentem boksu „The Early Years 1965-1972” pod tytułem „1972: Obfusc/ation” z 2017 roku.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Wygaszanie wczesnego etapu

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Na przykład opublikowanym osobno, ostatnim fragmentem boksu „The Early Years 1965-1972” pod tytułem „1972: Obfusc/ation” z 2017 roku.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Dla Pink Floyd rok 1972 był dziwny. Zespół niby wciąż tkwił w psychodelicznej przeszłości, ale szukał już nowych środków wyrazu. Efektem takiego myślenia był przełomowy "The Dark Side of the Moon", który ukazał się rok później. Na razie jednak nic nie zapowiadało, że zaraz nazwa formacji będzie na ustach wszystkich, a jej płyty zaczną sprzedawać się w multiplatynowych nakładach. Póki co rozwijała swoje eksperymenty ze sztukami wizualnymi.
Panowie zgodzili się na ponowną współpracę ze szwajcarskim reżyserem tworzącym we Francji Barbetem Schroederem. Ich poprzedni wspólny projekt, czyli ścieżka dźwiękowa do filmu "More", została nagrana pospiesznie i zespół obiecał, że poprawi się przy najbliższej okazji. Ta nadarzyła się wraz z obrazem "La Vallée". Choć kinowa produkcja zaliczyła klapę, krytycy i publika bardzo przychylnie odebrała jej soundtrack, który ukazał się jako osobne wydawnictwo pod tytułem "Obscured by Clouds".
W nowym miksie z 2016 roku zapełniła ono pierwszy dysk "1972: Obfusc/ation". Od razu powiem, że nie jest to żadna atrakcja. Przede wszystkim dlatego, że kompozycje z "Obscured by Clouds", choć posiadają wiele uroku, nie należą do specjalnie rozbudowanych, czy wypełnionych smaczkami aranżacyjnymi. Nie odnajdziemy więc w nich drugiego dna i ukrytych dźwięków. Co najwyżej wszystko klarowniej brzmi, ponieważ oryginał, nawet na CD był lekko przytłumiony.
O wiele cenniejszy materiał zawiera płytka numer dwa, choć i tu nie trafimy na premierowe rzeczy. To bowiem kompozycje wykorzystane w filmie "Live at Pompeii" z 1972 roku. Sensacją jest jednak fakt, że po raz pierwszy są one dostępne jedynie w formie audio. A jest czym się zachwycać, ponieważ zespół sięgnął po swoje sztandarowe dzieła, prezentując je w rewelacyjnych wersjach. Wrażenie robią zwłaszcza "One of These Days", w którym Nick Mason wyczynia prawdziwe cuda, "A Saucerful of Secrets" z monumentalnym brzmieniem gongu oraz "Echoes". W filmie ostatnia suita została podzielona na dwie części, tymczasem tu je połączono. Z korzyścią dla jej odbioru. Całość uzupełniają jeszcze "Set the Control for the Heart of the Sun" i dwie wersje "Careful with That Axe, Eugene". Choć w montażu wygląda tak, jakby również zostały zagrane w historycznym amfiteatrze, tak naprawdę pochodzą z francuskiego studia. Okazało się bowiem, że trzy, nawet długie kompozycje, to za mało, by zrobić z nich kinowy film.
Warto zauważyć, że na CD zabrakło "Mademoiselle Nobs", czyli odpowiednika "Seamus" z "Meddle". Tu również zespół gra prosty blues w towarzystwie wyjącego psa. W sumie nie ma czego żałować. Wycięto także fragmenty ze studia nagrań, w którym panowie pracowali nad kompozycjami z "The Dark Side of the Moon".
Podobno materiał "Live at Pompeii" pierwotnie miał się nie znaleźć w "The Early Years 1967-1972". Ktoś się jednak pomylił i umieścił go w pudełku w miejsce nowego miksu "Obscured by Clouds". Niedopatrzenie naprawiono, dodając właściwe CD w mało gustownej, białej kopercie.
Niemniej "1972: Obfusc/ation" należy uznać za najsłabszy fragment boksu. Od strony audio praktycznie nie mamy żadnych nowości. Wartość "Obscured by Clouds 2016 Mix" jest cokolwiek dyskusyjna, natomiast CD "Live at Pompeii" zasługuje na to, by wydać je razem z DVD w jakimś ekskluzywnym pudełku. Fani mogą się więc poczuć lekko nabrani, a najbardziej ucieszą się ci, którzy chcieliby mieć najlepsze pozycje z okresu psychodelicznego i nie znają muzyki z "La Vallée".
Dla laików: * * * * / 5
Dla koneserów: * * / 5
koniec
16 listopada 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Nie tylko „kupa gówna”
Sebastian Chosiński

28 I 2023

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj piąty w dyskografii studyjny longplay Hawkwind.

więcej »

30 najlepszych płyt 2022 roku (wydanie subiektywne)
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 I 2023

Takie zestawienia jak niniejsze zawsze są subiektywne. Wolę jednak się zabezpieczyć, na wypadek, gdyby redakcja chciała dokonać samosądu. Zwłaszcza, jeśli chodzi o miejsce pierwsze.

więcej »

Non omnis moriar: Hawkwind – wersja amerykańska
Sebastian Chosiński

21 I 2023

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny koncertowy album grupy Hawkwind, nagrany wiosną 1974 roku, ale wydany ponad dwie dekady później.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na tle Wezuwiusza raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czy to jest płyta, jakiej rzeczywiście chcieliśmy?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wczesne echa zmian
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Atomowe serce wczesnych dewiacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Swoboda wczesnej formy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wczesne kiełkowanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Najwcześniejsze z wczesnych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Programowe uczucie niedosytu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rysa na murze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wyjść poza oczekiwania
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Pot i Kreff – Oni czasem wracają: Szkoda, że ich tu nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Piekielnie słabo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 najlepszych płyt 2022 roku (wydanie subiektywne)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie taki Conan, jak go tu malują
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Krew bizonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiksowe Top 10: Komiksowe Top 2022 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ile waży Hulk trojański?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Syndrom wypalenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nemo była kobietą!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Styczeń 2023
— Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Komiksowe Top 10: Grudzień 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.