Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Univeria Zekt
‹The Unnamables›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Unnamables
Wykonawca / KompozytorUniveria Zekt
Data wydania1972
Wydawca Thélème
NośnikWinyl
Czas trwania33:47
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Lucien Zabuski „Zabu”, Lionel Ledissez, Klaus Blasquiz, Teddy Lasry, Jeff „Yochk’o” Seffer, Ernesto Puentes „Tito”, Claude Engel, François „Faton” Cahen, Francis Moze, Christian Vander, Laurent Thibault
Utwory
Winyl1
1) You Speak and Speak and Colegram02:10
2) Altcheringa03:27
3) Clementine03:00
4) Something’s Cast a Spell04:16
5) Ourania04:23
6) Africa Anteria11:30
7) Ündïa04:50
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Niechciana erupcja wulkanu

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny longplay formacji Univeria Zekt, pobocznego projektu perkusisty Magmy Christiana Vandera.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Niechciana erupcja wulkanu

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny longplay formacji Univeria Zekt, pobocznego projektu perkusisty Magmy Christiana Vandera.

Univeria Zekt
‹The Unnamables›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Unnamables
Wykonawca / KompozytorUniveria Zekt
Data wydania1972
Wydawca Thélème
NośnikWinyl
Czas trwania33:47
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Lucien Zabuski „Zabu”, Lionel Ledissez, Klaus Blasquiz, Teddy Lasry, Jeff „Yochk’o” Seffer, Ernesto Puentes „Tito”, Claude Engel, François „Faton” Cahen, Francis Moze, Christian Vander, Laurent Thibault
Utwory
Winyl1
1) You Speak and Speak and Colegram02:10
2) Altcheringa03:27
3) Clementine03:00
4) Something’s Cast a Spell04:16
5) Ourania04:23
6) Africa Anteria11:30
7) Ündïa04:50
Wyszukaj / Kup
Czy basista Laurent Thibault i perkusista Christian Vander, zakładając w 1969 roku nowy zespół, który nazwali Magma, mogli przewidywać, że zmieniają światową historię rocka i jazzu? W kolejnych latach grupa ta okazała się jedną z najbardziej wpływowych na Starym Kontynencie; „wychowała” dziesiątki artystów, którzy w jej szeregach uczyli się fachu, a później poszli własnymi drogami, wzbogacając dorobek nie tylko europejskiej kultury. I chociaż Thibault na samym początku istnienia formacji był jej ojcem-założycielem, szybko usunął się na boczny tor, ustępując miejsca swemu przyjacielowi Francisowi Moze. Sam natomiast zajął się produkcją i wydawaniem płyt. Kiedy Magma miała już na koncie dwa albumy – „Kobaïa” (1970) i „1001° Centigrades” (1971) – Laurent złożył Christianowi nietypową propozycję: aby kolejne wydawnictwo zespołu było mniej awangardowe i tym samym bardziej przystępne dla nie tak wyrobionego i niekoniecznie zafascynowanego Johnem Coltrane’em słuchacza.
Tym samym Magma otworzyłaby się na znacznie szersze grono wielbicieli rocka i fusion, a tym samym mogłaby liczyć na sukces komercyjny. Vander nie był do końca przekonany do tego pomysłu, ale posłuchał starego kamrata, zwłaszcza że ten był gotów wyłożyć własne pieniądze na wydanie longplaya. W tym czasie Thibault powołał bowiem do życia wytwórnię płytową Thélème, która miała już na koncie między innymi debiutancki (i, jak się potem okazało, jedyny) krążek formacji Ergo Sum („Mexico”, 1971). Ryzyko nie było więc aż tak wielkie. Christian postawił jednak warunek: nowy materiał ukaże się pod innym szyldem, na co zresztą Laurent przystał. I tym sposobem narodził się nowy „podmiot wykonawczy” – Univeria Zekt, który de facto nie jest niczym innym jak Magmą powiększoną o kilku muzyków z formacji związanych w tamtym czasie kontraktami z Thélème.
W nagraniu płyty zatytułowanej „The Unnamables” – co miało miejsce w sierpniu 1971 roku w studiu znajdującym się we wsi Hérouville (należącym do Michela Magne, kompozytora muzyki filmowej) – wzięło udział sześciu z siedmiu muzyków pracujących kilka miesięcy wcześniej (w tym samym miejscu zresztą) nad „1001° Centigrades”. Poza wspomnianymi już Vanderem i Moze’em byli to jeszcze: wokalista i perkusjonista Klaus Blasquiz, saksofonista i flecista Teddy Lasry, pochodzący z Węgier saksofonista Jeff Seffer (zwany „Yochk’o”) oraz pianista François Cahen (czyli „Faton”). Zabrakło jedynie trębacza Louisa Toeski, którego godnie zastąpił przybysz z Kuby – Ernesto Puentes, przez przyjaciół nazywany „Tito”. Do tego grona dokooptowano również gitarzystę Claude’a Engela (który zagrał na debiutanckim krążku „Kobaïa”) oraz – jako gości specjalnych – dwóch wokalistów: Luciena Zabuskiego (pseudonim „Zabu”), który z Thibaultem grał w The Pives i The Zorgones, i Lionela Ledisseza (z Ergo Sum).
Jak więc widać, zebrane w Hérouville grono było całkiem liczne i, co najistotniejsze, nadzwyczaj zacne. A jeżeli dodamy do tego jeszcze sprawującego pieczę nad całością Laurenta Thibaulta, możemy być pewni, że „The Unnamables”, choć stylistycznie odmienne od wcześniejszych produkcji Magmy, jakościowo na pewno nie będzie im ustępować. I tak właśnie się stało. Vander, zazwyczaj kontrolujący wszystkie aspekty działalności grupy, tym razem dał więcej wolności kolegom z zespołu, a przede wszystkim producentowi. Dlatego aż cztery kompozycje (z pięciu), jakie znalazły się na stronie A winylowego krążka, nie wyszły spod ręki Christiana. W dwóch przypadkach odpowiadał za nie Lasry, w jednym – Teddy z pomocą Ledisseza, także w jednym – duet Cahen i Zabuski. Trzy pozostałe utwory, najdłuższe na longplayu, zrodziły się już jedynie w głowie i sercu Vandera – trudno dziwić się więc, że są najbliższe stylistyce Magmy.
Początek płyty upływa pod znakiem krótkiego, ale bardzo dynamicznego „You Speak and Speak and Colegram” (autorstwa Lasry’ego): progresywna motoryka z wyeksponowanymi gitarą Engela i organami Teddy’ego jest mocno skontrowana przez potężnie brzmiącą sekcję dętą (vide saksofony i trąbka). Co ciekawe, choć numer ten trwa nieco ponad dwie minuty, znajduje się w nim miejsce także na dwie intrygujące solówki – gitarową i saksofonową. Pomieścić to wszystko w tak krótkiej formie było prawdziwym mistrzostwem. Drugi w kolejności utwór „Altcheringa” (pod którym jako autorzy podpisali się François i Lucien) był już znany z singla. I trudno się temu dziwić: to ekscytujące i bardzo melodyjne fusion z elementami funku. Kapitalnie pulsują bas i bębny, rozpycha się zadziorny saksofon, o swoje potrafi powalczyć również gitarzysta, a do tego dochodzi jeszcze zachrypnięty, soulowy (można by rzec wręcz: „czarny”) śpiew Zabuskiego.
O sto osiemdziesiąt stopni odmienna w stylu jest trzyminutowa „Clementine” Lasry’ego, której ton nadają flet i gitara akustyczna. To piękna, nastrojowa, ale nie sielankowa kompozycja, z której przebija nostalgiczny smutek. Powrotem na jazzrockowo-soulowe tory okazuje się natomiast „Something’s Cast a Spell”, w którym za ścieżkę wokalną odpowiada Ledissez. Nie brakuje tu jednak miejsca ani na subtelniejsze tony, ani na gitarowe efekty; nad całością jednak dominują mocarne dęciaki. Żal jedynie, że gdy pod koniec numer nabiera dodatkowej mocy, zostaje… brutalnie wyciszony. Stronę A albumu zamyka pierwszy z trzech numerów Vandera – „Ourania”, którego psychodeliczny początek szybko ustępuje miejsca klasycznie freejazzowemu dialogowi saksofonu i gitary. Można odnieść wrażenie, że tworząc ten utwór, Christian – być może pod wpływem Laurenta Thibaulta – bił się sam ze sobą: składa się on bowiem z występujących naprzemiennie całkiem przyjemnie brzmiących fragmentów psychodelicznych i szalonych improwizacji (w stylu Magmy).
Na stronę B trafiły zaledwie dwie kompozycje (współ)lidera projektu. Dominującą jest ponad jedenastominutowa „Africa Anteria”, w której fusion miesza się bardzo intensywnie z jazzem improwizowanym, elementami awangardy i mocnymi wstawkami etnicznymi dęciaków i perkusjonaliów (tytuł w końcu do czegoś zobowiązuje!). Z czasem robi się coraz bardziej free, w efekcie czego Vander pozwala sobie nie tylko na solówkę perkusyjną, ale także na „dzikie” wokalizy. Całość wieńczy z kolei klasycznie „magmowa”, co można ocenić także po tytule – „Ündïa”. Chociaż jej introdukcja (gitara akustyczna plus pojedyncze akordy organów) wcale by na to nie wskazywała. Ale posłuchajcie dalej! Cóż, Christian dał się namówić Laurentowi na projekt poboczny, ale nie do końca poszedł za jego wskazówkami. Ostatecznie drugiego podejścia do Univeria Zekt już nie było. Grupa umarła śmiercią naturalną, a rok później światło dzienne ujrzał kolejny longplay Magmy – kultowy „Mekanïk Destruktïẁ Kommandöh” (1973). Z muzyków słyszanych na „The Unnamables” u boku Vandera pozostali jedynie Blasquiz i Lasry, pozostali poszli własnymi drogami…
koniec
10 lipca 2021
Skład:
Lucien Zabuski „Zabu” – śpiew (2)
Lionel Ledissez – śpiew (4)
Klaus Blasquiz – śpiew (4,7), instrumenty perkusyjne
Teddy Lasry – saksofon, flet, organy
Jeff Seffer „Yochk’o” – saksofony
Ernesto Puentes „Tito” – trąbka
Claude Engel – gitara elektryczna, gitara akustyczna
François Cahen „Faton” – fortepian
Francis Moze – gitara basowa, organy
Christian Vander – perkusja, instrumenty perkusyjne, głos (6)

oraz
Laurent Thibault – produkcja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Uważaj na to, co wpada Ci do ucha!
Sebastian Chosiński

11 IX 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jazzowy projekt legendarnego niemieckiego klarnecisty i klawiszowca Rolfa Kühna (nagrany z towarzyszeniem jego brata Joachima).

więcej »

Non omnis moriar: Big w wersji small
Sebastian Chosiński

4 IX 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz czwarty (i na razie ostatni) francuski saksofonista jazzowy François Jeanneau (i jego projekt Pandémonium).

więcej »

Nie przegap: Sierpień 2021
Esensja

31 VIII 2021

Oto podsumowanie naszych recenzji opublikowanych w drugą połowę wakacji.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.