Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2021
w Esensji w Esensjopedii
Fot. secondhandsongs.com
Fot. secondhandsongs.com

A pamiętacie…: Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?

Esensja.pl
Esensja.pl
Nik Kershaw unika opowiadania o czasach swojej świetności – uważa, że nie był wtedy wystarczająco interesujący. Niemniej rok 1984 z trzema hitami w czołowej piątce (pięcioma w czołowej dwudziestce) brytyjskiej listy przebojów sprawił, że stał się wystarczająco znany.

Wojciech Gołąbowski

A pamiętacie…: Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?

Nik Kershaw unika opowiadania o czasach swojej świetności – uważa, że nie był wtedy wystarczająco interesujący. Niemniej rok 1984 z trzema hitami w czołowej piątce (pięcioma w czołowej dwudziestce) brytyjskiej listy przebojów sprawił, że stał się wystarczająco znany.
Fot. secondhandsongs.com
Fot. secondhandsongs.com
Nicholas David Kershaw urodził się w 1958 roku w angielskim Bristol i podobnie jak Howard Jones jest artystą solowym, którego największe hity pochodzą z pierwszych lat kariery, z lat 80. Talent muzyczny z pewnością odziedziczył po rodzicach – jego ojciec był flecistą a matka śpiewaczką operową. Jako nastolatek samemu nauczył się grać na gitarze, kolejne instrumenty przyszły później. Grał w kilku zespołach w Ipswich, a gdy ostatni z nich rozwiązał się w 1982 roku, zdecydował się na karierę solową – jako muzyk i kompozytor.
Swego menadżera znalazł zamieszczając ogłoszenie prasowe – a ten załatwił mu kontakt z wytwórnią MCA. Pierwszym singlem było „I Won’t Let the Sun Go Down on Me”, które choć doszło w Norwegii do ósmego miejsca, w Szwecji do dziesiątego a w Szwajcarii do szóstego, w ojczyźnie znalazło się zaledwie na #47. Ale już w styczniu 1984 światło dzienne ujrzał przełomowy w karierze Nika pierwszy hit – „Wouldn’t It Be Good”.
Spośród wszystkich osiągnięć na krajowych listach przebojów wymienię tylko te z pierwszych dziesiątek: Wielka Brytania: #4, Australia: #5, Kanada: #9, Niemcy (zachodnie) i Irlandia: #2, Norwegia: #6, Szwajcaria: #3. Do tego …naste miejsca w Austrii, Włoszech i RPA i dalsze w kolejnych. Teledysk, przedstawiającego Nika jako Obcego w roli obserwatora ludzkości, głęboko tu nieszczęśliwego, dzięki ciekawym efektom specjalnym często pojawiał się w MTV, co z kolei przełożyło się na sporą popularność przeboju także w USA. Utwór pojawił się w ścieżce filmowej komedii sensacyjnej „Mam cię!” („Gotcha!”) w 1985 roku i do teraz jest jednym z najpopularniejszych utworów Kershawa, do dziś wykonywanym w przeróżnych gościnnych konfiguracjach (jak choćby ze wspomnianym wyżej Howardem Jonesem czy Kim Wilde).
Drugiego kwietnia wychodzi singiel „Dancing girls”, dochodząc w UK do miejsca #13 i pozostając na liście przez 9 tygodni. Idąc za ciosem wytwórnia ponownie wydaje „I Won’t Let the Sun Go Down on Me”, kręcąc do niego nowy teledysk – i tym razem „chwyta”.
O ile pierwszy teledysk ukazywał Kershawa na wzgórzu oraz w zamku, w towarzystwie dzieci i minstrela grającego partie gitary na lutni, o tyle drugi jest zupełnie inny – jest to przemieszanie zapisu koncertu z reżyserowanymi fragmentami filmu, w którym kilku starszych dżentelmenów uparcie czegoś szuka – aż w futerale gitary znajdują maskotkę niebieskiego królika.
Tytułowy idiom z języka angielskiego tłumaczy się na kilka możliwych sposobów; możliwe znaczenia tytułu to „nie pozwolę zaciemnić sobie obrazu”, „nie pozwolę zapomnieć o sobie”, „nie utracę wiary w siebie” oraz „nie pozwolę przestać siebie zauważać”. Nik w wywiadzie dla pisma „Number One” stwierdził, że utwór ten opowiada o braniu przez ludzi odpowiedzialności za to, co robią, zwłaszcza w kontekście wojny nuklearnej (w tych latach konflikt jądrowy między USA a ZSRS był bardzo realny) – oraz tym, co w związku z tym może zrobić pojedynczy człowiek.
Utwór zajął wysokie miejsca w wielu krajach: w Wielkiej Brytanii #2, Irlandii #4, Kanadzie #5, Holandii i Szwajcarii #6, Norwegii #8. W drugiej dziesiątce uplasował się w Niemczech, Austrii i Australii. Na Liście Przebojów Programu Trzeciego dotarł do miejsca jedenastego.
Fot. laut.de
Fot. laut.de
W sierpniu pojawił się jeszcze jeden singiel z debiutanckiej płyty, tytułowy „Human Racing”, ale notowany był tylko na liście brytyjskiej (#19) i irlandzkiej (#17). Od lutego natomiast dostępna w sprzedaży była już płyta długogrająca. Recenzenci „Smash Hits” przyznali jej jedną gwiazdkę na dziesięć możliwych, określając muzykę na niej zawartą jako „nudne syntezatorowe meandry bez znaczenia dla nikogo poza samym twórcą, choć i on nie wydaje się nimi być zainteresowany”. Nie zważając na tę krytykę płyta w ojczyźnie pokryła się platyną, docierając na piąte miejsce listy UK Albums Chart. Na analogicznych listach w innych krajach była notowana również w dziesiątce pierwszej (RFN, Norwegia), drugiej (Szwajcaria, Holandia, Kanada) i dalszych – z czego w USA (US Billboard 200) osiągnęła miejsce #70.
Tymczasem Nik nie zasypiał gruszek w popiele, w listopadzie wydając singiel zwiastujący już drugą płytę – w tym samym roku 1984! Utwór nosił ten sam tytuł co płyta – „The Riddle” – i w warstwie tekstowej był czysto nonsensownym wypełniaczem, słowami bez znaczenia, złożonymi tak, by pasowały do muzyki. Sam autor na pytania o niego odparł, że „to nonsens, bzdury, zagmatwane paplaniny gwiazdy pop z lat 80”.
Near a tree by a river
There’s a hole in the ground
Where an old man of Aran
Goes around and around
Mnie jednak odkąd poznałem powyższy fragment refrenu frapuje jedna myśl: czy starego człowieka z Aran można łączyć ze słynnym komiksem o przygodach Thorgala i jego młodej żony. Jest to… całkiem możliwe, biorąc pod uwagę, że Wyspy Aran leżą u zachodnich wybrzeży Irlandii. Z kolei teledysk wielokrotnie nawiązuje do przygód Alicji po drugiej stronie lustra oraz właśnie do komiksów – zwłaszcza o Batmanie, skąd zaczerpnięta została postać Człowieka-Zagadki (The Riddler).
Piosenka szturmem zdobyła listy przebojów. W rodzimym kraju dotarła do miejsca trzeciego, pierwszą dziesiątkę zaliczyła także w Australii, Zachodnich Niemczech, Irlandii, Norwegii, RPA, Szwecji i we Włoszech, drugą w Finlandii, Francji, Holandii i Szwajcarii. W Kanadzie tym razem artysta miał o wiele niższy wynik, bo tylko #49, a w USA #107. U nas w LPPT słuchacze wywindowali utwór na miejsce czwarte.
Utwór był coverowany przez wielu artystów, w tym w 1999 przez Gigi D’Agostino a w 2012 przez szwajcarski duet DJ: Jack Holiday i Mike Candys.
Kolejne single z drugiej płyty, wydane w 1985, notowane wysoko były już tylko w UK i Irlandii, a nieco niżej w Niemczech i Australii. Rok ten przyniósł jednak pamiętny koncert Live Aid na stadionie Wembley, gdzie Nik również wystąpił. Niestety, był to szczyt jego kariery. Co prawda drugi album długogrający również pokrył się w ojczyźnie platyną, a za granicą osiągał podobne miejsca jak pierwszy, ale już trzeci – „Radio Musicola” z 1986 (w którym zadebiutował w roli producenta) przyjęty był kiepsko, a single z niego były jak dotąd ostatnimi, które załapały się do finałowej pięćdziesiątki notowania w Wielkiej Brytanii (nie mówiąc już o zagranicy). Czwarta płyta, „The Works” (1989) oraz dwa single z niej przeszły praktycznie bez echa.
Tymczasem rozwinęła się współpraca Nika z innymi artystami. W tymże 1985 roku na zaproszenie Eltona Johna zagrał na gitarze w jego superhicie „Nikita”. Nawiasem mówiąc, spotkał tam grającego na basie Davida Patona, o którym już pisałem w artykule wspominającym zespół Pilot.
Wobec braku sukcesów pod własnym szyldem, Kershaw pisze piosenki dla innych artystów. I wychodzi z tego najlepiej w roku 1991, gdy na ścieżkę dźwiękową filmu „Buddy’s Song” (z Rogerem Daltreyem) młody Chesney Hawkes śpiewa jego kompozycję „The One and Only”.
Piosenka wdziera się na upragnione pierwsze miejsce listy przebojów w Wielkiej Brytanii (oraz w Austrii) – okupując je przez pięć tygodni. Zajmuje drugie miejsce w Finlandii i Szwecji. Trzecie w Belgii i Irlandii. Czwarte w Szwajcarii. Piąte w Norwegii oraz na liście Eurochart Hot 100. W Danii dociera do #6, w Niemczech do #8, w Holandii do #9 (Single Top 100) oraz #11 (Dutch Top 40). Co ważniejsze – zdobywa też USA, trafiając na miejsce #10 w Billboard Hot 100 po tym, jak zostaje użyty w filmie „Doc Hollywood” (z Michaelem J. Foxem). Ponadto w ojczyźnie singiel otrzymuje status Srebrnej Płyty.
W tymże 1991 roku Nik Kershaw współpracuje także z klawiszowcem grupy Genesis, Tonym Banksem, czego owocem jest singiel „I Wanna Change the Score”. W sumie na solową płytę Banksa „Still” trafiają (obok innych) dwa utwory współtworzone i zaśpiewane przez Kershawa oraz jedna autorstwa Tony’ego, na której Nik tylko śpiewa. Dwa lata później grupa The Hollies śpiewa jego utwór „The Woman I Love”. W tym samym 1993 roku komponuje, gra na wszystkich instrumentach oraz odpowiada za produkcję piosenki „Old Friend”, zaśpiewanej wraz z Eltonem Johnem (utwór trafia na płytę „Duets” tego drugiego).
Fot. nikkershaw.net
Fot. nikkershaw.net
Pod koniec tejże dekady wraca pod własny szyld, wydając płytę „15 Minutes” – jak twierdzi, nie mogąc sobie wyobrazić nagrania tych utworów przez innych arystów. Choć w tym czasie ma takżę na koncie współpracę także z m.in. Bonnie Tyler i Garym Barlowem (który także, jak Robbie Williams, rozpoczął karierę solową po rozpadzie Take That). 2001 rok przynosi szósty album studyjny Nika, „To Be Frank”, a 2006 – „You’ve Got to Laugh”. „Ei8ht” pojawia się w 2012, a „Oxymoron” w październiku 2020. Płyty te przeplatają się z kompilacjami (zawierającymi również nowe utwory) oraz koncertówkami – występuje zarówno z nowym repertuarem, jak i na fali powrotów lat 80. – przykładowo w 2015 roku przez ponad miesiąc koncertował wraz z duetem Go West, supportowany dodatkowo przez Carol Decker.
W 2019 roku Nik Kershaw za swe zasługi dla przemysłu muzycznego otrzymał doktorat honorowy (honoris causa) Uniwersytetu w Suffolk.
koniec
3 marca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Apokalipsa bez konsekwencji
Sebastian Chosiński

16 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny album holendersko-duńsko-szwedzkiego kwartetu jazzrockowego Apocalypse, któremu ton nadawał pianista Jasper van ’t Hof.

więcej »

Non omnis moriar: Bajki, od których drży serce
Sebastian Chosiński

9 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album sygnowany przez holendersko-szwajcarski duet klawiszowców Jaspera van ’t Hofa i George’a Gruntza.

więcej »

Non omnis moriar: (Nie)zgniły kompromis
Sebastian Chosiński

2 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj projekt Holendra Jaspera van ’t Hofa, w którym wsparło go trzech amerykańskich jazzmanów.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Robbie Nevil – takie jest życie
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

10 naj...: Dzień Nauczyciela
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Historia w obrazkach: Przeczuwając własną śmierć
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Lisa znów gubi lalkę
— Wojciech Gołąbowski

10 naj… : Zwierzęta
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj...: Żółty, jesienny liść
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Miejsca, które warto odwiedzić: Budować 33 lata i… wyjechać
— Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Sentymenty, zadziwienie, oszołomienie
— Wojciech Gołąbowski

Jak pić, to w wesołym towarzystwie
— Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Szopka inna niż zwykle
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Przyznać się proszę – kto wrzucił komiks do pralki?
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.