Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Marek S. Huberath
‹Gniazdo światów›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGniazdo światów
Data wydania1999
Autor
Wydawca superNOWA
ISBN83-7054-127-5
Format276s.
Cena20,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Łamigłówki Marka S. Huberatha
[Marek S. Huberath „Gniazdo światów” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Marek S. Huberath to pseudonim literacki fizyka z Krakowa. Pisze niezbyt dużo, ale za to bardzo skutecznie: debiutował w 1984 roku, wygrywając od razu II Literacki Konkurs "Fantastyki" (opowiadanie "Wrócieeś Sneogg, wiedziaam..."). Trzykrotnie zdobywał Nagrodę im. Janusza Zajdla ("Kara większa", "Druga podobizna w Alabastrze", "Gniazdo światów"). Właśnie za powieść "Gniazdo światów" otrzymał również Śląkfę i Srebrny Glob.

Magdalena Sperzyńska

Łamigłówki Marka S. Huberatha
[Marek S. Huberath „Gniazdo światów” - recenzja]

Marek S. Huberath to pseudonim literacki fizyka z Krakowa. Pisze niezbyt dużo, ale za to bardzo skutecznie: debiutował w 1984 roku, wygrywając od razu II Literacki Konkurs "Fantastyki" (opowiadanie "Wrócieeś Sneogg, wiedziaam..."). Trzykrotnie zdobywał Nagrodę im. Janusza Zajdla ("Kara większa", "Druga podobizna w Alabastrze", "Gniazdo światów"). Właśnie za powieść "Gniazdo światów" otrzymał również Śląkfę i Srebrny Glob.

Marek S. Huberath
‹Gniazdo światów›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGniazdo światów
Data wydania1999
Autor
Wydawca superNOWA
ISBN83-7054-127-5
Format276s.
Cena20,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Świat jest nieskończoną kulą,
której środek jest wszędzie, a powierzchnia nigdzie"
Pascal
Marek S. Huberath to pseudonim literacki fizyka z Krakowa. Pisze niezbyt dużo, ale za to bardzo skutecznie: debiutował w 1984 roku, wygrywając od razu II Literacki Konkurs "Fantastyki" (opowiadanie "Wrócieeś Sneogg, wiedziaam..."). Trzykrotnie zdobywał Nagrodę im. Janusza Zajdla ("Kara większa", "Druga podobizna w Alabastrze", "Gniazdo światów"). Właśnie za powieść "Gniazdo światów" otrzymał również Śląkfę i Srebrny Glob. Jest pisarzem oryginalnym, intrygującym swoją sztuką. W jego prozie wyczuwamy sprzeciw wobec gettowej sytuacji SF, bunt przeciw podawanej zazwyczaj czytelnikom papce kolorowych koszmarków. W rezultacie tworzy prozę świeżą, nietypową, ciekawie wyglądającą na tle współczesnej literatury polskiej - oczywiście przez krytyków głównego nurtu zupełnie pominiętą. W jego utworach zanika gdzieś tandetna rekwizytornia SF, ustępując miejsca zagadkowym, niejednoznacznym, wielowarstwowym przekazom skierowanym w stronę czytelnika. Fikcyjne światy ujmują totalnością i kompletnością. Zaskakują inną moralnością, technologią, pogłębionym rysem psychologicznym postaci. Swoją literaturą dowodzi, ze złoża wyobraźni i przestrzenie możliwości kreacyjnych nie uległy jeszcze w science fiction zupełnemu wyeksploatowaniu. Huberath zaprasza przy tym czytelnika do niebanalnej zabawy, jak niegdyś - również zainteresowany labiryntami czasu i przestrzeni, rozdwojeniem postaci - argentyński pisarz Julio Cortázar.
"Gniazdo światów" to, po powieściach "Solaris" Stanisława Lema i "Robot" Adama Wiśniewskiego-Snerga, chyba jedna z najciekawszych pozycji tego gatunku. Pojawia się w niej dość powszechny w tej literaturze motyw świata równoległego, ale jakże inaczej wykorzystany. Dziwny to świat, niby uporządkowany, sterowany, zmechanizowany, ale w olbrzymim stopniu różniący się od autentycznego pozaliterackiego pierwowzoru. Zazwyczaj czytelnik nie miał możliwości pozyskiwania wyłącznie dla siebie świata fikcyjnego, nigdy nie mógł w żaden sposób sterować rozwojem akcji. Przecież w obręb zjawisk prezentowanych przez film czy powieść wtrącić się nie można! Skazani jesteśmy na bierną obserwację. Tutaj dzieje się zgoła inaczej. Całe uniwersum jest połączeniem kilku światów lub bardzo odległych kontynentów (krainy: Davabel, Ayrrah, Lavath i Llanaig) między którymi istnieje jakaś komunikacja. Czyżby tendencje rozszczepienne naszej cywilizacji skłoniły autora do zbudowania zhierarchizowanego uniwersum? Bohaterowie każdą część życia spędzają w innym świecie - podobnie jak w "Utopii" Tomasza Morusa, gdzie każdy mieszkaniec obowiązkowo co dziesięć lat zmieniał dom. Układ tych światów jest zamknięty i skończony. To czytelnik powołuje je do życia. Jeżeli zaczyna czytać, świat bohaterów ożywa, akcja rozwija się. Stąd obdarzenie czytelnika dodatkowymi możliwościami, staje się on pospołu z autorem kreatorem, zastaje obdarzony większą autonomią, zyskuje zaskakującą możliwość decydowania i współtworzenia. Zapewne, czytając, można poczuć się dowartościowanym ową pozorną władzą.
"Kiedy bierzesz książkę do rąk, jej bohaterowie ożywają: mówią, walczą, kochają, jedzą. A gdy odkładasz, czy ich czas staje w miejscu, do którego doczytałeś, czy życie toczy się tam dalej, chociaż pusto, bo bez istotnych zdarzeń? Czy świat powstający w twej wyobraźni jest podobny do świata stworzonego dla innego czytelnika?"
W miarę czytania świat ten ulega rozgałęzianiu, następuje pomnażanie jawy w momencie pojawiania się kolejnych czytelników. W życiu bohaterów następuje dążenie do ciągłej transfiguracji, przemiany. Po obowiązkowych przenosinach we wszystkich światach, ludzie wczepiają się w swe małe sprawy, wszędzie problemem są pieniądze, przynależność rasowa, czasem nuda, posiłki itp. Czytelnik jest wszechobecny we wszystkich przestrzeniach i podgląda codzienne zmagania bohaterów. Uniwersum to wydaje się więc nienaruszalne aż do momentu, gdy zaczyna fiksować i ulegać powolnemu rozpadowi - w granice tych uporządkowanych przestrzeni wkracza zupełnie nielogicznie objawiająca się w postaci głównego bohatera - śmierć. Postać to tragiczna, rodem ze sztuk Szekspira, żywe uosobienie fatum prześladującego wszystkich, z którymi się zetknie. To on jest właśnie pierwszym, a może i jedynym symptomem nadchodzącej zagłady. Czyżby każdy, nawet najdoskonalszy świat, musiał kiedyś przestać istnieć?
Jest coś urzekającego w motywie zagrożeń, skoro również Huberath mu ulega. Katastrofa w tej książce, jak i w każdej innej, jest, wydawałoby się, rozgrywką wewnątrz układu zamkniętego. Czy pisarz tę oczywistość narusza? Czytając można się przejmować bądź rozkoszować obrazem czyjegoś bólu lub śmierci, ani nie identyfikując się z obiektem cierpienia, ani z jego ewentualnymi oprawcami. I tu znowu autor nas zaskakuje: to czytelnik zadecyduje o życiu lub śmierci Gaveina. I jak tu po takiej lekturze spać spokojnie, bez wyrzutów sumienia? Zwłaszcza, gdy polubiło się już głównego bohatera, jeżeli tak jak on, zyskało się nadzieję na wyleczenie z raka jego żony. Co zwycięży - sympatia do owej książkowej pary, czy też zwykła czytelnicza ciekawość i chęć dobrnięcia do Epilogu?
"- Mówię do ciebie. Właśnie do ciebie, który teraz masz tę książkę w dłoniach. Przestań ją czytać! Bardzo cię proszę. Odłóż ją. Ra Mahleiné, którą kocham, jest śmiertelnie chora i nie ma dla niej ratunku. Gdy czytasz, losy mojego świata nieuchronnie biegną ku jej śmierci. Jeśli odłożysz "Gniazdo światów", wszystko tutaj zastygnie w półistnieniu... Tak jest dla nas najlepiej."
To zapewne oryginalnie przedstawiony katastrofizm: ludzi przecież nie atakuje nic dziwacznego, jak u innych autorów science fiction, a zwłaszcza reżyserów filmowych, przed zaśnięciem zacięcie wertujących pewnie encyklopedie zoologii lub genetyki, by solidnie wystraszyć (bądź rozśmieszyć) masowego widza jakimś nowym przybyszem z gwiazd. Inność tej napotkanej w powieści sytuacji, zasadniczo nieprzywiedlnej do utartych schematów naszych myśli, zupełnie zaskakuje. Czy to możliwe, by o naszym życiu decydowały czasem absurdalne przypadki? Wolimy sądzić, że nasz rzeczywisty świat jest jakoś celowo uporządkowany. Boimy się myśleć inaczej. Mimo to współczesna fizyka zaczęła przecież rozbijać uporządkowany wizerunek naszego wszechświata, w którym - jak się okazuje - jest jednak miejsce na przypadek. Może należy zatem przebudować słynne powiedzenie Einsteina i stwierdzić, że "Bóg jednak gra w kości..."?
koniec
1 lutego 2002

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Pierwszy czytelnik
— Artur Długosz

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Czerwiec 2015
— Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek

Sympozjum ostateczne
— Konrad Wągrowski

Człowiek składa jaja tylko raz
— Mieszko B. Wandowicz

Balsam dojrzałej lektury
— Marcin Zwierzchowski

Sekretarz Diabła
— Magdalena Sperzyńska

Tegoż autora

Sekretarz Diabła
— Magdalena Sperzyńska

W labiryncie możliwości
— Magdalena Sperzyńska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.