Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Feliks W. Kres
‹Pani Dobrego Znaku›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPani Dobrego Znaku
Data wydanialistopad 2001
Autor
Wydawca MAG
CyklKsięga Całości
ISBN83-87968-04-8
Format754s.
Cena37,-
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zmierzch Prawa Sępów
[Feliks W. Kres „Pani Dobrego Znaku” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jedna z najlepszych książek, jakie czytałem (choć momentami trącąca dłużyznami), specyficzna i jedyna w swoim rodzaju. Może nie arcydzieło, ale godna polecenia i to nie tylko zagorzałym wielbicielom fantasy ale i osobnikom, którzy na wieść, że czytamy taką literaturę uśmiechają się dając do zrozumienia, iż traktują to jako formę zdziecinnienia.

Adam Mizerski

Zmierzch Prawa Sępów
[Feliks W. Kres „Pani Dobrego Znaku” - recenzja]

Jedna z najlepszych książek, jakie czytałem (choć momentami trącąca dłużyznami), specyficzna i jedyna w swoim rodzaju. Może nie arcydzieło, ale godna polecenia i to nie tylko zagorzałym wielbicielom fantasy ale i osobnikom, którzy na wieść, że czytamy taką literaturę uśmiechają się dając do zrozumienia, iż traktują to jako formę zdziecinnienia.

Feliks W. Kres
‹Pani Dobrego Znaku›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPani Dobrego Znaku
Data wydanialistopad 2001
Autor
Wydawca MAG
CyklKsięga Całości
ISBN83-87968-04-8
Format754s.
Cena37,-
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Odkąd 10 lat temu przeczytałem "Prawo Sępów" Feliksa W. Kresa (Wydawnictwo Alama Press 1991), zostałem wielbicielem twórczości tegoż autora. Specyficzny, okrutny świat pełen bólu i krwi w jakiś dziwny sposób współgrał ze stanem mojej ówczesnej młodzieńczej osobowości. Książka ta stała się jedną z mych kanonicznych lektur kilkakrotnie czytanych i wielokrotnie odczytywanych. Późniejsze twórcze milczenie autora, przerywane nie wzbudzającym już tak mojego zachwytu "Królem Bezmiarów", było dla mnie, złaknionego realiów Świata Szereru bardzo bolesne, dlatego też z radością przyjąłem zapowiedź wydania "Księgi całości", licząc na zwielokrotnienie doznań rozbudzonych "Prawem Sępów".
Okazało się jednak, że twórczość Kresa ewoluowała (co pozytywne) w sposób dość odległy od tego, co zawierało się w złowróżbnym "Gaareogorde HorkKerek" (co było raczej smutną konstatacją). Wątki rozpoczęte w "Prawie Sępów" rozrosły się do rozmiarów kolejnych tomów "Księgi całości", lecz zostały na nowo przekompilowane, dając w sumie zupełnie inną jakość. Najbardziej było to chyba widoczne w "Grombelandzkiej legendzie", gdy Kres doprowadził do prawdziwego kresu magii pierwowzoru, pozbawiając ją metafizyki, głębi i elementów filozofii. Zmienił ducha, odebrał żarliwość i hipnotyzującą moc, dając w zamian bardzo przyzwoitą książkę, która przykuwa uwagę, pomimo bólu odczuwanego przez czytelnika świadomego różnicy między ziarnem, jakim było "Prawo Sępów", a owocem. jakim jest "Księga całości". Z łatwością zabijania swoich bohaterów autor zabił legendę "Prawa Sępów".
A następnie napisał "Panią Dobrego Znaku". Celowo rozgraniczam "Północną granicę", "Króla bezmiarów " i "Grombelandzką legendę" od "Pani Dobrego Znaku", uznając, że ta ostatnia (trawestując tak modne słowo-wytrych) jest postprawosępowa, gdyż książka ta jest nie tyle inną jakością w twórczości autora, co jakością, moim zdaniem, zupełnie nową. Mamy wprawdzie do czynienia z tym samym zestawem rekwizytów, lecz tym razem zarówno autor, jak i jego bohaterowie, wyzwolili się spod determinującego ich działania zestawu praw Szerni. Nigdy do tej pory, tak wiele nie zależało od zbiorowego wysiłku całych opisywanych społeczeństw - co udowadnia rewelacyjnym opisem znaczenia logistyki w przeprowadzeniu działań zbrojnych. Ba, autor celowo nie wybrał jednego przewodniego bohatera, równo obdzielając sympatią i swoimi racjami strony konfliktu. Posunął się nawet do bardzo ryzykownego w Polsce (kraju hołdującym legendzie powstań) pytania - czy wyimaginowana (zaznaczam, że dotyczy to fabuły a nie historii Polski) potrzeba wolności i samostanowienia wąskiej grupy społeczeństwa jest warta zniszczeń kraju i zerwania układu dającego dobrobyt i bezpieczeństwo, trzymającego w ryzach demony targające wcześniej Dartanem. Postawione powyżej pytanie to próba pokazania jednego z aspektów owej nowej jakości - być może rozczarowującej wielbicieli twardego, okrutnego i cynicznego Kresa.
Owa nowa jakość to również ambicja wyrwania się z getta, którym w dużej mierze jest gatunek fantasy, nazbyt często wtórny i z nadprodukcją bubli. Kres odważnie próbuje przekroczyć Rubikon, starając się napisać powieść bardziej parahistoryczną, opisując działania militarno-polityczne z rewelacyjnym i jedynym w swoim rodzaju przykładem wojny ekonomicznej. Dowodem tego jest choćby całkowita dewaluacja greteko w przedstawionej historii, czy minimalna obecność innych istot rozumnych (koty są zauważone marginalnie i ma ani słowa o sępach), czy pozbawienie nimbu tajemniczości mędrców-przyjętych.
Dodatkowo jest to pierwsza powieść Kresa zawierająca w sobie tyle ciepła w stosunku do ludzi i ich słabości, nie epatująca okrucieństwem, jakim rodzaj ludzki potrafi obdarowywać się w nadmiarze. Jest to pierwsza powieść, w której w takiej ilości prym wiodą kobiety i to w dosłownym tego słowa znaczeniu - a nie twarde babo-chłopy z legii armektanskiej - z całym bagażem typowych dla tej płci słabostek, które my, mężczyźni traktujemy z lekkim politowaniem i pełnym serdeczności pobłażaniem uznając to za cenę przebywania z tym arcyciekawym gatunkiem ludzkim. (męski szowinistyczny gatunkista się znalazł! bez słabostek w dodatku, phe! - przyp. kor. z lekkim politowaniem)
Podsumowując - jedna z najlepszych książek, jakie czytałem (choć momentami trącąca dłużyznami), specyficzna i jedyna w swoim rodzaju. Może nie arcydzieło, ale godna polecenia i to nie tylko zagorzałym wielbicielom fantasy ale i osobnikom, którzy na wieść, że czytamy taką literaturę uśmiechają się dając do zrozumienia, iż traktują to jako formę zdziecinnienia.
"Pani Dobrego Znaku" to godna pretendentka do nagrody imienia niezapomnianego Janusza A. Zajdla. Elektorów nagrody proszę o niesugerowanie się faktem, iż Feliks W. Kres dostał już nagrodę za "Króla bezmiarów". On po prostu jest bardzo dobrym pisarzem, trochę niedocenianym w blasku sławnego Andrzeja S. Myślę też, że szkoda, iż w nagrodzie im. Janusza Zajdla nie ma kategorii "Za całokształt twórczości".
koniec
1 lutego 2002

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Perły ze skazą: „Najpiękniejsza historia miłosna świata”
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Jak po latach patrzymy na literaturę powstającą w Związku Radzieckim, która zalewała księgarnie w czasach Polski Ludowej? Jak na coś, co przeminęło i nie powinno już wrócić. Niesłusznie! Wśród wielu propagandowych, mało wartościowych dzieł publikowano bowiem również prawdziwe perły – nowele, opowiadania i powieści, które do dzisiaj lśnią nadzwyczajnym blaskiem. Jak „Dżamila”, wczesne dzieło Czingiza Ajtmatowa, klasyka prozy kirgiskiej.

więcej »

Mała Esensja: Puste postumenty
Marcin Mroziuk

18 I 2022

W Warszawie jest wprawdzie mnóstwo okazałych monumentów i skromniejszych rzeźb, ale na co dzień mieszkańcy mijają je obojętnie, a co gorsza niewiele wiedzą nawet o tych będących turystycznymi atrakcjami. W „Śledztwie inspektora Mątwy” Małgorzata Strękowska-Zaremba przedstawia zupełnie zwariowaną historię, która uświadamia młodym czytelnikom, ile stolica straciłaby bez pomników Syreny czy Szczęśliwego Psa.

więcej »

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
Joanna Kapica-Curzytek

16 I 2022

Koczownicy? W Stanach Zjednoczonych? W dzisiejszych czasach? Jest ich więcej niż sądzimy. I wędrują po kraju z powodów zupełnie innych, niż byśmy sobie wyobrażali. Reportaż „Nomadland” opisuje ich losy, przynosząc także gorzką refleksję o tym, że przewidywalny, bezpieczny świat to miraż.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Sierpień 2014
— Miłosz Cybowski, Konrad Wągrowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jacek Jaciubek, Daniel Markiewicz

Tegoż twórcy

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Pod niebem Szereru
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Sierpień 2014
— Miłosz Cybowski, Konrad Wągrowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jacek Jaciubek, Daniel Markiewicz

Historia z dawna zapowiadana
— Jakub Gałka

Biegający po górach babochłop
— Miłosz Cybowski

Morskie opowieści o ciekawszej treści
— Miłosz Cybowski

Baba-herod, czyli jeszcze raz to samo proszę
— Jakub Gałka

Piraci na stałym lądzie
— Jakub Gałka

Ciemno, chłodno i do domu daleko
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Science czy fiction?
— Adam Mizerski

Księga niespełnienia
— Adam Mizerski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.