Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Matt Ruff
‹Złe Małpy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZłe Małpy
Tytuł oryginalnyBad Monkeys
Data wydania10 marca 2009
Autor
PrzekładZbigniew A. Królicki
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-211-6
Format280s. 128×197mm; oprawa twarda
Cena29,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Labirynt w głowie schizofrenika
[Matt Ruff „Złe Małpy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wielokrotnie już wydawcy ogłaszali pojawienie się na rynku pisarza, który – ich zdaniem – zasługiwał na miano kontynuatora tradycji Dickowskich we współczesnej fantastyce. Większość tych szumnych zapowiedzi nijak się miała do rzeczywistości. Z Mattem Ruffem jest jednak inaczej. Napisane przezeń „Złe Małpy” to typowy thriller science fiction utrzymany w konwencji Philipa K. Dicka. Choć do poziomu „Ubika” jeszcze daleko, czyta się świetnie.

Sebastian Chosiński

Labirynt w głowie schizofrenika
[Matt Ruff „Złe Małpy” - recenzja]

Wielokrotnie już wydawcy ogłaszali pojawienie się na rynku pisarza, który – ich zdaniem – zasługiwał na miano kontynuatora tradycji Dickowskich we współczesnej fantastyce. Większość tych szumnych zapowiedzi nijak się miała do rzeczywistości. Z Mattem Ruffem jest jednak inaczej. Napisane przezeń „Złe Małpy” to typowy thriller science fiction utrzymany w konwencji Philipa K. Dicka. Choć do poziomu „Ubika” jeszcze daleko, czyta się świetnie.

Matt Ruff
‹Złe Małpy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZłe Małpy
Tytuł oryginalnyBad Monkeys
Data wydania10 marca 2009
Autor
PrzekładZbigniew A. Królicki
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-211-6
Format280s. 128×197mm; oprawa twarda
Cena29,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Pochodzący z Nowego Jorku Matt Ruff nie rozpieszcza swoich czytelników. Chociaż ma już na karku prawie czterdzieści pięć lat, wydał dotychczas jedynie cztery książki. Zadebiutował w 1988 roku powieścią „Głupiec na wzgórzu” („Fool on the Hill”), utrzymaną w ironicznej konwencji historią niesamowitych przygód pisarza S. T. George’a. Na kolejną porcję swojej prozy kazał czekać długich dziewięć lat. „Ścieki, gaz i prąd” („Sewer, Gas & Electric: The Public Works Trilogy”) okazały się wciągającym futurystycznym kryminałem z szeroko zakrojoną teorią spiskową w tle. Wydana z kolei w 2003 roku – i jako jedyna, jak do tej pory, nieprzetłumaczona na język polski – książka „Set This House in Order: A Romance of Souls” to swoisty mariaż fantastyki z literaturą grozy. Jeszcze inne oblicze pisarza odsłania najnowsza, w Stanach Zjednoczonych opublikowana przed dwoma laty, powieść „Złe Małpy” („Bad Monkeys”). Ruff już w poprzednich dziełach starał się prowadzić dialog z Philipem Dickiem, jednak dopiero w „Złych Małpach” poszedł na całość, tworząc książkę bezpośrednio nawiązującą do twórczości autora „Trzech stygmatów Palmera Eldritcha”. Na dodatek wcale nie zamierzał tego ukrywać – zapożyczenia i pozostawione tropy są bowiem zbyt oczywiste, aby mogły być przypadkowe.
Twórczość Dicka to prawdziwa kopalnia pomysłów dla początkujących autorów. Jak się jednak okazuje, chętnie odwołują się do niej również pisarze z dorobkiem. Ruff, tworząc swoją wizję powieściowego świata, nawiązał co najmniej do kilku opowiadań i powieści amerykańskiego klasyka (między innymi do „Ubika”, „Czasu poza czasem”, a nawet znanego dzięki filmowej ekranizacji „Raportu mniejszości”). Twórczo je jednak przerobił, nie sposób więc zarzucić mu pasożytowania na dokonaniach nieżyjącego już od wielu lat kolegi po fachu. Ruff oddał mu zresztą hołd, wybierając chociażby imiona dla bohaterów powieści. Głównymi postaciami są bowiem Jane Charlotte, oskarżona o popełnienie morderstwa kobieta w średnim wieku, oraz jej młodszy brat Phil. Gdzie tu haczyk? Otóż imiona Jane Charlotte nosiła siostra bliźniaczka Dicka. Dziewczynka umarła, mając niespełna półtora miesiąca, z czym Philip nie potrafił pogodzić się przez całe życie. Uważał, że poniekąd żyje jej kosztem. Autor „Złych Małp” odwrócił jednak sytuację. Nie tylko ocalił dziewczynkę od śmierci, ale pozwolił jej nawet perfidnie zemścić się na bracie. To zaś zapoczątkowało całą lawinę wydarzeń, na których oparta została fabuła powieści.
Jane Charlotte poznajemy jako pensjonariuszkę oddziału psychiatrycznego aresztu okręgu Clark w Las Vegas. Zamknięto ją za zabójstwo niejakiego Dixona. I nie byłoby w tej sytuacji zapewne nic specjalnie zaskakującego, gdyby podejrzana nie zeznała w trakcie śledztwa, że jest związana z Wydziałem Usuwania Niereformowalnych Osób, popularnie nazywanym Złymi Małpami. Wszystko, co mówiła, brzmiało tak fantastycznie, że uznano ją za czubka i oddano w ręce psychiatry, doktora Vale’a. Jego zadanie ma polegać na wyciśnięciu z kobiety prawdy i tym samym na stwierdzeniu, czy jest zdrowa psychicznie. Jane Charlotte niczego nie ukrywa – od samego początku chętnie i wyczerpująco odpowiada na pytania, a jej odpowiedzi układają się w długie retrospektywne monologi, w których przedstawia lekarzowi całe swoje życie. Dowiadujemy się więc, w jaki sposób na jej drodze stanęła ściśle zakamuflowana tajna organizacja, walcząca z wszelkim złem na świecie. Jej celem jest eliminowanie złych ludzi (nazywanych „złymi małpami”) – przestępców, zbrodniarzy, gwałcicieli, którzy z różnych powodów najprawdopodobniej nigdy nie poniosą odpowiedzialności za swoje przewinienia. Członkowie Złych Małp są więc karzącą ręką sprawiedliwości. Sami jednak działają poza prawem, a znajdująca się w ich posiadaniu nowoczesna broń zapewnia im całkowitą bezkarność. To z kolei może prowadzić do nadużyć i wykorzystywania władzy nad innymi do prywatnych celów. Nie ma się więc co dziwić, że w organizacji istnieje rozbudowana komórka kontroli wewnętrznej, czyli Panoptikum, przed którym nic ani nikt nie jest w stanie się ukryć. Także przeszłość Jane Charlotte.
Matt Ruff wyposażył swoją bohaterkę w wiele elementów biografii samego Philipa Dicka. Podobnie jak pisarz, Jane Charlotte od wczesnego dzieciństwa wychowywana była jedynie przez matkę (z którą zresztą nie potrafiła znaleźć wspólnego języka). Później podjęła studia na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, który w latach 60. ubiegłego wieku znany był ze swego wolnomyślicielstwa i antypaństwowych wystąpień miejscowych hippisów. Wreszcie eksperymentowała z narkotykami, od czego nie stronił również autor „Człowieka z Wysokiego Zamku”. W opowieściach kobiety, snutych w obecności doktora Vale’a, wielokrotnie przywołany zostaje jej młodszy brat Phil, który z kolei wydaje się być psychicznym odzwierciedleniem Dicka. Jest zamknięty w sobie, małomówny, stroni od ludzi; może się nawet wydawać dość naiwny, dzięki czemu łatwo poddaje się manipulacjom. Tak przynajmniej odbierała go Jane Charlotte, co zresztą w dalszych partiach książki okaże się być jej wielką pomyłką, za którą notabene przyjdzie kobiecie zapłacić bardzo wysoką cenę. I tu dochodzimy do clou książki. W „Złych Małpach” bowiem nic nie jest takim, jakim się pierwotnie wydaje. Koncept to jednak wcale nie oryginalny; na tej wewnętrznej sprzeczności Philip Dick zbudował co najmniej kilka wielkich powieści, przede wszystkim „Ubika” i „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha”. Wizja świata, który ostatecznie okazuje się być jedynie fasadą, maską, pozorem prześladowała autora „Słonecznej loterii” przez całe życie. Matt Ruff strachy Dicka przeniósł na papier, przy okazji wrzucając samego pisarza – i to pod dwiema postaciami (Jane Charlotte i Phila) – prosto w oko cyklonu. Gdyby Dickowi dane było przeczytać powieść, zapewne miałby z jej lektury sporo radości.
Autor „Złych Małp” odpowiednio stopniuje napięcie, rozwija nowe wątki, krzyżuje je ze sobą, to znów myli tropy. Trudno przewidzieć, co wydarzy się za chwilę. Tym bardziej że niespodziewanych zwrotów akcji nie brakuje. Co rusz dzieje się coś, co dosłownie stawia naszą dotychczasową wiedzę na temat bohaterów i świata, w jakim przyszło im żyć, na głowie. Wydarzenia narastają lawinowo, by w niezwykle efektownym i iście wybuchowym finale zmieść z powierzchni wszystko, co zostało wcześniej przedstawione. Kim ostatecznie okaże się Phil? Jaka będzie prawdziwa rola Jane Charlotte? Czemu będzie służyło przesłuchanie prowadzone przez doktora Vale’a? Pytania wcale nie są bezprzedmiotowe. Bohaterowie często bowiem zamieniają się rolami, skutecznie w ten sposób zacierając granice między Dobrem a Złem, sprawiedliwością a krwawą zemstą. Dotarłszy do finału, czytelnik może poczuć się jak wycieńczony wędrowiec, któremu dane było odbyć podróż przez labirynt w głowie schizofrenika. Dick byłby zapewne zadowolony ze swego kolegi. Kilka pomysłów zastosowanych przez Ruffa zdecydowanie powinno mu przypaść do gustu. Chociażby koncepcja Samych Oczu, czyli wszechobecnego systemu szpiegującego, o którym mogliby jedynie pomarzyć dyktatorzy państw totalitarnych. Gdyby coś takiego istniało w świecie George’a Orwella, Winston Smith nie byłby nawet w stanie pomyśleć o sprzeciwie wobec Wielkiego Brata…
Powieść otrzymała w ubiegłym roku renomowaną, przyznawaną od siedmiu lat, nagrodę Washington State Book Award w kategorii fikcji literackiej. Jak najbardziej słusznie. Nie dość, że czyta się ją świetnie, to na dodatek zmusza do myślenia. Ruff jest więc na dobrej drodze, by stać się pisarzem tej miary co Philip Dick (co wcale nie musi oznaczać, że automatycznie też jego epigonem). Tylko czy starczy mu życia, jeśli na kolejne książki Amerykanina będziemy musieli za każdym razem czekać po kilka lat? Zresztą, zobaczymy. Powieść „The Mirage” już powstaje.
koniec
21 kwietnia 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Człowiek
Joanna Kapica-Curzytek

17 X 2021

Czy wydarzenia rozgrywające się w XII wieku mogą obudzić zainteresowanie nas, współczesnych czytelników? Po lekturze „Czerwonych tarcz” nie brakuje refleksji dotyczących naszych czasów, a także mechanizmów władzy i politycznych układów.

więcej »

Mała Esensja: Gwiazdy i piwo
Marcin Mroziuk

16 X 2021

W „Wędrując po niebie z Janem Heweliuszem” Anna Czerwińska-Rydel nie tylko w przystępny sposób przybliża młodym czytelnikom postać gdańskiego uczonego, ale również pozwala im poznać podstawowe informacje z zakresu astronomii. Lekturę dzieciom uprzyjemniają też znakomite ilustracje Asi Gwis.

więcej »

PRL w kryminale: Skradziony samochód z niespodziewanym bagażem
Sebastian Chosiński

15 X 2021

Kradzieże samochodów stały się prawdziwą plagą w Polsce dopiero w latach 90. XX wieku, ale już dekadę wcześniej nie brakowało – zwłaszcza w dużych miastach – zorganizowanych grup, które polowały na wybrane marki. Ten właśnie proceder Danuta Frey(-Majewska) traktuje jako punkt wyjścia fabuły „Fiata z placu Teatralnego” – kolejnej jej mikropowieści wydanej w serii „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

Polecamy

Zawsze szach, nigdy mat

Stulecie Stanisława Lema:

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Do góry nogami
— Jacek Jaciubek

Tegoż autora

Śpij, kochanie, po słonecznej stronie ulicy
— Sebastian Chosiński

Ballady i impro-romanse
— Sebastian Chosiński

Puma skacząca do gardeł wampirów
— Sebastian Chosiński

Mroczna zatoka
— Sebastian Chosiński

Zdradzona i porzucona
— Sebastian Chosiński

Znaki na niebie i ziemi
— Sebastian Chosiński

Noir w kolorze… żółtym
— Sebastian Chosiński

Miłość w cieniu katastrofy
— Sebastian Chosiński

Na Dzikim Zachodzie i w kraju Łokietka
— Sebastian Chosiński

W samym sercu Czarnego Lądu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.