Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Christopher Moore
‹Baranek›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaranek
Tytuł oryginalnyLamb
Data wydania19 października 2007
Autor
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca MAG
ISBN978-83-7480-068-6
Format530s. 125×195mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena35,—
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Fanfik do Biblii, czyli nieświęta ewangelia
[Christopher Moore „Baranek” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Bluźnienie dla samego bluźnienia? Strojenie sobie żartów z religii? A może jednak coś innego? Czym właściwie jest „Baranek” Christophera Moore’a i kto z całą pewnością nie powinien czytać tej książki?

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fanfik do Biblii, czyli nieświęta ewangelia
[Christopher Moore „Baranek” - recenzja]

Bluźnienie dla samego bluźnienia? Strojenie sobie żartów z religii? A może jednak coś innego? Czym właściwie jest „Baranek” Christophera Moore’a i kto z całą pewnością nie powinien czytać tej książki?

Christopher Moore
‹Baranek›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaranek
Tytuł oryginalnyLamb
Data wydania19 października 2007
Autor
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca MAG
ISBN978-83-7480-068-6
Format530s. 125×195mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena35,—
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Akcja „Baranka” rozgrywa się niejako na dwóch planach. Na jednym główny bohater w apartamencie hotelowym, pod strażą zafascynowanego serialami telewizyjnymi anioła, spisuje piątą Ewangelię. Na drugim – tym zasadniczym – oglądamy historię życia Jezusa. A właściwie Joszui, zwanego też Joshem. Josh, Biff i Maggie (Maria z Magdali) – po samych imionach widać, że po tej powieści nie należy się spodziewać ani przesadnej powagi, ani czołobitnego podejścia do wydarzeń i postaci z Nowego Testamentu.
Pomysł Christophera Moore’a był dość prosty: opisanie tych lat z życia Jezusa, które pominęli Ewangeliści, czyli dzieciństwa i młodości. Oczywiście wykorzystał motywy z Nowego Testamentu, ale wiele wątków pozmieniał po swojemu. Dość istotną zmianą – która jednocześnie interesująco pogłębia postać Joszui – jest pomysł, że co prawda wie on, iż został posłany na Ziemię, aby zostać Mesjaszem, ale nie ma najmniejszego pojęcia, jak się do tego zabrać, a w dodatku żeby zrobić porządny cud, jak na przykład wskrzeszenie kogoś z martwych, musi przedtem długo trenować, zaś jego pierwsze osiągnięcia w tym zakresie do udanych nie należą.
Kompozycyjnie książka dzieli się wyraźnie na trzy części, choć zgodnie ze spisem treści jest ich sześć. Różnią się też klimatem: pierwsza część, moja ulubiona, całkiem realistycznie oddaje zajęcia i obyczaje ubogich żydowskich rodzin w Galilei1), natomiast druga pełna jest pomysłów pasujących moim zdaniem raczej do „Xeny, wojowniczej księżniczki” albo „Karate Kida”. Autor wykorzystał popularną w kręgach newage’owych hipotezę, że Jezus spędził część życia na Dalekim Wschodzie: w jego wersji Josh i Biff spędzają po kilka lat kolejno u mędrca-czarownika, w buddyjskim klasztorze i wśród joginów. Uczą się tam różnych praktycznych rzeczy – jak produkcja trucizn czy walki kung-fu – ale też poznają filozofie Wschodu, a Joshua zastanawia się, jak wykorzystać ich elementy w swoim nauczaniu. Trzecia część, w której bohaterowie wracają z powrotem do Judei, jest pisana jakby bardziej „rwanym” stylem, składa się z bardzo niekiedy krótkich scen i sprawia wrażenie, jakby Moore nie bardzo śmiał przedstawić własną wersję kanonicznych wydarzeń.
Właściwie trudno powiedzieć, czym jest ta książka. Jeżeli kpiną z religii, to najbardziej oburzeni powinni się czuć Żydzi – narrator, czyli Biff, wiele razy otwarcie pokpiwa z ich obsesji na punkcie nieczystości, przesadnego poczucia winy czy restrykcji żywieniowych. Całkiem nie od rzeczy byłoby określenie „Baranka” mianem fanfika do Biblii – wiadomo, że fanfiki często przedstawiają nieco alternatywną wersję wydarzeń, a wiele z nich jest humorystycznych. Tutaj humoru też nie brakuje, a autor wiele razy wydaje się mrugać porozumiewawczo do czytelnika, dając mu znać, że nie trzeba traktować jego opowieści przesadnie serio: na przykład w scenach, w których Biff wynajduje teorię grawitacji, sarkazm albo dodawanie mleka do kawy…
Biff w ogóle – jako narrator – jest centralną postacią książki i zazwyczaj swą osobowością przyćmiewa tytułowego bohatera. Postać to wielce sympatyczna, a jego pragmatyzm kontrastuje z idealizmem Joszui, co daje okazję do licznych żartów; jedyną wadą jest przesadne zainteresowanie damskimi wdziękami, co po pewnym czasie staje się bardzo nużące. Ponieważ narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, jest ona gawędziarska, z licznymi wtrętami w stylu „hej, przecież wam mówiłem” czy „wyobraźcie to sobie, ja poczekam”.
Jednak pratchettowsko-montypythonowski humor książki (w rodzaju wyjaśnień, skąd naprawdę pochodzi nazwa „judo” albo czemu na Wielkanoc wszystko jest dekorowane króliczkami) w wielu miejscach jest łamany niespodziewanie poważnymi wtrętami – mnie szczególnie utkwiła w pamięci scena, w której Biff i Joszua z ojcami idą do świątyni, niosąc owce na ofiarę, i Biff przez chwilę nie słyszy, co się do niego mówi, ani nie dostrzega ludzkich twarzy: widzi jedynie oczy owiec, które za chwilę zostaną zabite.
„Baranka” można z całą pewnością polecić wszystkim, którzy mają poczucie humoru i nie gorszą się dowcipami w rodzaju „wyprzedził mnie jakiś hipis na motorze”.2) Oczywiście, znam wiele osób z poczuciem humoru, które z pewnością nie będą mogły strawić powieści, w której małoletni Zbawiciel z kumplami próbują za pomocą dłuta obrzezać posąg Apolla, a potem pobiera nauki w buddyjskim klasztorze, jednak mam nadzieję, że po przeczytaniu tej recenzji wiedzą już mniej więcej, czego się spodziewać. Co ciekawe, mimo wielu pozornie obrazoburczych treści książki, do przedstawienia samej postaci Jezusa tak naprawdę nie sposób się przyczepić: jest tak szlachetny i czysty, jak powinien być, a że czasami pyskuje swojemu najlepszemu kumplowi… cóż, przy bliższym poznaniu Biffa trudno się doprawdy dziwić.
koniec
31 maja 2008
1) Oczywiście „realistycznie” jeżeli pominiemy sporadyczne cuda z wizerunkami na chlebie, wskrzeszaniem zmarłych czy wizytami anioła. Natomiast w kwestii żydowskich obyczajów autor bardzo porządnie odrobił pracę domową.
2) Jeżeli ktoś nie zna tego dowcipu – w co nie wierzę – przytoczę pełną wersję:
Papież umarł i poszedł do nieba. Święty Piotr poinformował go, że w niebie każdy może dostać rzecz, o której najbardziej marzy, więc papież stwierdził:
– Chcę mieć najszybszy samochód, taki, którego nikt w żaden sposób nie może wyprzedzić. I wielką, pustą autostradę, po której będę mógł nim jeździć.
Dostał samochód i autostradę, ale po kilku dniach przychodzi na skargę do Świętego Piotra:
– Miałem dostać samochód, którego nic nie wyprzedzi, a tymczasem przed chwilą na mojej autostradzie minął mnie na motorze jakiś hipis!
– Nic nie mogę zrobić – westchnął święty Piotr. – To syn szefa.

Komentarze

29 VII 2012   02:38:09

pisze:Obawiam się, że polscy eckpersi jednak mf3wili o tym, że do wybuchu nie doszło. Nie negowali, że do jakiegoś tam wybuchu doszło ale nie w bezpośredniej bliskości reaktora. Jak się wyraził prof. Turski w tvn24 w wyniku wybuchu ranne zostały trzy osoby bo stłukła się szyba Takich przykładf3w bagatelizowania sytuacji jest znacznie więcej. Krzysztof Dąbrowski z Centrum ds. Zdarzeń Radiacyjnych w piątek twierdził, że wprowadzenie w Japonii alarmu atomowego nie ma żadnego związku z obiektami jądrowymi . Zdaniem polskich ekspertf3w sytuacja jest stabilna i po prostu realizowane są istniejące procedury. Nawet komunikat Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, w ktf3rym określa się sytuację jako niestabilną, nieprzewidywalną i poważną nie robi na nich wrażenia Niestety nie mamy co liczyć na obiektywne przedstawienie sytuacji w japońskich elektrowniach atomowych przez polskich ekspertf3w. Chcą się czegoś dowiedzieć możemy liczyć tylko na zagraniczne media. Mam wrażenie, że dla polskich ekspertf3w awaria w Fukushimie po prostu nie powinna się w tym momencie zdarzyć. Wszystko szło dotąd gładko, zapomnieniu trochę uległa trauma Czarnobyla. Dwie największe partie polityczne właściwie dogadały się w sprawie budowy w Polsce elektrowni atomowej. Wśrf3d ich wyborcf3w też panuje raczej konsensus, chociaż powody są rf3żne. Niezależnie czy będzie to nienawiść do Rosji czy wiara w postęp cywilizacyjny z atomem jako jego integralną częścią sprawa budowy wydawała się przesądzona. Awaria w Fukushimie stwarza niespodziewanie okazję na ponowne przemyślenie sprawy. Nic więc dziwnego, że eckpersi reagują w sposf3b najbardziej radykalny: po prostu negują jakiekolwiek zagrożenie. Przekaz idący z ich strony jest jasny, nie ma awarii, energia atomowa jest bezpieczna I co z tego, że fakty temu przeczą. Tym gorzej dla faktf3w.Nie bądźmy naiwni, tu chodzi o wielkie pieniądze. Niespodziewanie przed polską atomistyką zaczęły otwierać się bramy raju, szansa na rozwf3j zawodowy, granty i świetnie opłacane stanowiska. A tu nagle coś brutalnie może je ponownie zatrzasnąć. Nie powinna więc dziwić ostra i głupia reakcja środowiska . Polscy eckpersi bowiem nie mf3wią o tym co się dzieje w Japonii ale o zaletach atomu w Polsce Dziś zaczynam dostrzegać zmianę strategii, pierwszy gniew chyba już minął i teraz czeka nas zmasowana kampania pod tytułem jaki to atom jest bezpieczny. Już się zaczynają relacje ze Świerku Minister Graś zapewnia jako to bardzo Polacy są za atomem. Rzetelność niestety musi polec gdy w grę wchodzi większy cel .

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji
Miłosz Cybowski

29 VI 2022

„Inkwizycja hiszpańska” Helen Rawlings jest krótkim i treściwym opracowaniem, które zawiera wiele interesujących spostrzeżeń na temat tej owianej złą sławą organizacji.

więcej »

Z twarzą zwróconą na wschód…
Sebastian Chosiński

28 VI 2022

Nie licząc licznych opowiadań drukowanych w prasie, a potem zbieranych w książkach, w ciągu swego krótkiego, pięćdziesięcioletniego życia Izrael Joszua Singer opublikował zaledwie cztery powieści. Ale każda z nich okazała się WIELKA! Ostatnią, jaka trafiła do rąk polskiego czytelnika, jest „Towarzysz Nachman” – pełna dramatycznych zwrotów akcji opowieść o zauroczeniu żydowskiego robotnika sowieckim komunizmem.

więcej »

Krótko o książkach: Zmagania z „tamtym światem”
Joanna Kapica-Curzytek

27 VI 2022

„Dom stu szeptów” to horror z elementami paranormalnymi. Autor postawił na walkę dobra ze złem, także w zaświatach. Ze średnim efektem, choć prozie nie brakuje walorów rozrywkowych.

więcej »

Polecamy

Seksapokalipsa

W podziemnym kręgu:

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Tragiczna błazenada
— Jędrzej Burszta

Mało dowcipne wampiry
— Jędrzej Burszta

Absurdalnie lekkostrawne
— Jędrzej Burszta

Przedświąteczne pandemonium
— Agnieszka Szady

A zatem jesteś Śmiercią…
— Maciej Popis

Świąteczny chaos, groza i mnóstwo śmiechu
— Anna Kańtoch

Tegoż autora

Oko podarowane przez wilka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dżungla w browarze i burza w bramie…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Malarka na walizkach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Stawka większa niż qilin
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Patrzcie! On ma głowę pana Mifune!”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Piękna-chan i Bestia-kun
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Hej ho, przez dżunglę by się szło
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Osobno, ale razem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Magiczny matriarchat małomiasteczkowy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pizza za 136 tysięcy złotych
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.