Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Marcin Wolski
‹Nieprawe łoże›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieprawe łoże
Data wydania18 grudnia 2007
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-7506-189-5
Format304s. 145×205mm
Cena29,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Na początku była zdrada
[Marcin Wolski „Nieprawe łoże” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Z uwagi na swoje prawicowe poglądy Marcin Wolski w ostatnich latach wrzucany jest do jednego worka z Waldemarem Łysiakiem i Rafałem Ziemkiewiczem. I chyba w takim towarzystwie czuje się całkiem nieźle. Wznowioną z pewnymi poprawkami w rok po pierwszym wydaniu powieścią „Nieprawe łoże”, podejmującą wątek narodzin Polski Ludowej w czasie II wojny światowej, jeszcze bardziej zwiera ideologiczny front z wymienionymi wyżej kolegami po piórze.

Sebastian Chosiński

Na początku była zdrada
[Marcin Wolski „Nieprawe łoże” - recenzja]

Z uwagi na swoje prawicowe poglądy Marcin Wolski w ostatnich latach wrzucany jest do jednego worka z Waldemarem Łysiakiem i Rafałem Ziemkiewiczem. I chyba w takim towarzystwie czuje się całkiem nieźle. Wznowioną z pewnymi poprawkami w rok po pierwszym wydaniu powieścią „Nieprawe łoże”, podejmującą wątek narodzin Polski Ludowej w czasie II wojny światowej, jeszcze bardziej zwiera ideologiczny front z wymienionymi wyżej kolegami po piórze.

Marcin Wolski
‹Nieprawe łoże›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieprawe łoże
Data wydania18 grudnia 2007
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-7506-189-5
Format304s. 145×205mm
Cena29,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Marcin Wolski – kojarzony przede wszystkim jako twórca kabaretowy oraz autor popularnych powieści fantastycznonaukowych (wystarczy wspomnieć o „Agencie dołu”, „Według św. Malachiasza” czy też „Psie w studni”) – z wykształcenia jest historykiem. To istotna informacja. Gdyby nim nie był, zapewne nie napisałby takiej książki jak „Nieprawe łoże”. Pierwsze wydanie – opublikowane w 2006 roku przez Frondę – spotkało się ze sporym zainteresowaniem czytelników; rok później ukazała się edycja druga, poprawiona, tym razem nakładem Zysku i S-ki. Nie jest to wprawdzie powieść stricte historyczna, ale historia odgrywa w niej niezwykle istotną rolę, stając się wręcz jednym z głównych bohaterów. Przestaje to dziwić, gdy zdamy sobie sprawę z tego, co było dla Wolskiego bodźcem do napisania „Nieprawego łoża” – mam na myśli wydaną (również przez Frondę) popularnonaukową monografię Polskiej Partii Robotniczej autorstwa Piotra Gontarczyka. Zbieżności są zbyt daleko idące, by mogły być one dziełem przypadku. Czytając powieść, można nawet odnieść miejscami wrażenie, że Wolski zapożyczył się u Gontarczyka do tego stopnia, iż spokojnie mógłby podać jego nazwisko jako współautora powieści. Żebyśmy się jednak źle nie zrozumieli – nie zarzucam autorowi „Matriarchatu” plagiatu; on jedynie niezwykle wiernie przetransponował na język beletrystyki to, co młody historyk Instytutu Pamięci Narodowej przedstawił w swojej pracy poświęconej narodzinom Polski Ludowej. I nie ma w tym niczego złego. Dziwić jednak może to, że w Zyskowym wydaniu nie znalazła się nawet najskromniejsza adnotacja na temat głównego źródła inspiracji Wolskiego.
Akcja „Nieprawego łoża” rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Głównym bohaterem powieści jest Maciek Podlaski – trzydziestosześcioletni nauczyciel geografii w jednym z podwarszawskich liceów ogólnokształcących. Swój pozaszkolny czas poświęca on – nie licząc ognistego romansu z byłą uczennicą – głównie na działalność polityczną, gdyż jest aktywnym członkiem „Solidarności”. To ważne, albowiem ten wątek książki Wolski umieścił w niezwykle gorącym okresie peerelowskiej historii – od maja do grudnia 1981 roku. W tle możemy więc obserwować dogorywający stopniowo karnawał wolności, którym to mianem okrzyknięto szesnaście miesięcy między sierpniem 1980 roku (kiedy podpisano porozumienie ze strajkującymi w Stoczni Gdańskiej robotnikami) a wprowadzeniem stanu wojennego. Maćkowi nie jest łatwo także z powodów osobistych – jego teść jest partyjnym aparatczykiem, a nieżyjący już ojciec był swego czasu nawet komunistycznym bohaterem. Jednak i do takiego brzemienia można się przyzwyczaić – rodziców się w końcu nie wybiera. Spokój duszy Podlaskiego zostaje jednak pewnego dnia niebezpiecznie zmącony. W jednym z drugoobiegowych czasopism trafia on bowiem na artykuł poświęcony… swojemu ojcu. Dowiaduje się z niego, że Eugeniusz Podlaski zmarł w nocy z 1 na 2 sierpnia 1944 roku, a nie – jak był dotąd przekonany – pod koniec września, gdy dogorywało już powstanie warszawskie. Jeśli zatem autor tekstu się nie mylił, Maciek nie mógł być jego synem – urodził się zbyt późno. Zaintrygowany artykułem rozpoczyna więc swoje prywatne śledztwo, które ma doprowadzić go do odkrycia prawdy o własnej przeszłości. Przy okazji jednak poznaje też całkiem inną prawdę – o przeszłości swojej ojczyzny, o ginących do tej pory w mrokach dziejów i przepastnych archiwach początkach Polski Ludowej. Odtwarzając losy swojej matki, związanej podczas okupacji z komunistycznym podziemiem, poznaje najgłębiej dotychczas strzeżone tajemnice partyjne i państwowe. I tu docieramy do drugiej płaszczyzny czasowej powieści, która szybko staje się równoprawna z pierwszą. Wolski zabiera nas bowiem w mroczne czasy hitlerowskiej okupacji, przedstawiając wydarzenia oczyma przyszłej matki Maćka, młodej komunistki Róży Kupidłowskiej. Nie muszę chyba dodawać, że w tych partiach powieści autor posiłkuje się ustaleniami dokonanymi przez Piotra Gontarczyka…
Autor „Nieprawego łoża” ma spory talent literacki – o tym nikogo przekonywać nie trzeba. Świetnie udaje mu się więc łączyć oba wątki, z powodzeniem przeplatając współczesność (jeśli za takową uznamy początek lat 80. XX wieku) z przeszłością (pierwsza połowa lat 40.). Podczas lektury książki nie sposób jednak pozbyć się wrażenia pewnej tendencyjności. Postać Róży uszył bowiem Wolski trochę na miarę Forresta Gumpa, rzucając ją w sam środek niezwykle znaczących i dramatycznych zarazem wydarzeń z czasów okupacji. I tak dane jest jej brać udział w tworzeniu Polskiej Partii Robotniczej na początku 1942 roku, poznaje Pawła Findera i Marcelego Nowotkę, pośrednio wmieszana zostaje w zabójstwo tego ostatniego, za które najprawdopodobniej odpowiedzialny jest inny jej znajomy – Bolesław Mołojec. Uciekając z Warszawy, trafia do komunistycznej partyzantki i cudem udaje się jej ujść cało z „rzezi” w lasach pod Borowem, gdzie – zgodnie z peerelowską wykładnią – oddział Narodowych Sił Zbrojnych wymordował bohaterskich żołnierzy Gwardii Ludowej. W końcu, jeszcze przed powstaniem, wraca do swojego rodzinnego miasta, by od razu wpaść w sam środek przygotowywanej między innymi przez otoczenie Władysława Gomułki prowokacji, mającej na celu wystawienie na niemiecki cel zbrojnych planów Armii Krajowej. Trochę za dużo tych zbiegów okoliczności. Nie, nie zapominam wcale o tym, że „Nieprawe łoże” to mimo wszystko fikcja literacka, ale tak silnie posiłkująca się faktami, że zbyt duże nagromadzenie historycznych wydarzeń w życiu jednej tylko fikcyjnej osoby musi budzić pewne wątpliwości. Nie budzą natomiast żadnych wątpliwości intencje autora, który takiego zabiegu dokonał – przedstawienie prawdziwej natury rodzimych komunistów, którzy w 1944 roku, dzięki pomocy „sowieckich bagnetów”, przejęli władzę w Polsce. Wielce znaczący w tym kontekście jest zresztą również tytuł powieści.
„Nieprawe łoże” to książka prawdziwa (w znaczeniu: poparta faktami historycznymi), choć tendencyjna. Z jasno określoną od samego początku polityczną tezą, której całkowicie podporządkowana została fabuła. Jednym idea przyświecająca autorowi przypadnie do gustu, innych może zniesmaczyć – ale nawet ci drudzy nie powinni powieści z góry przekreślać. Mimo ewidentnych zalet nie udało się jednak uniknąć pisarzowi także kilku wpadek. Wolski nie bardzo chyba wiedział, jak logicznie powiązać oba wątki – współczesny i historyczny. Tym bardziej że zależało mu na tym, aby w obydwu stopniowo odsłaniać najważniejsze tajemnice. Stąd zaprzęgnięcie do rydwanu pierwiastka nadprzyrodzonego – nie zdradzę żadnego głęboko skrywanego pisarskiego sekretu, informując, że Maciek Podlaski poznaje przeszłość swej matki, widząc ją w odcinkach w kolejnych snach. „Nieprawe łoże” nie jest powieścią fantastyczną, ten chwyt nie ma więc żadnego istotnego znaczenia dla intrygi. Mimo to bardzo razi, będąc klasycznym pójściem na skróty, kompletnie nieprzystającym do charakteru książki. Niekiedy szwankuje też język. Nazywanie kobiety „niezwykle efektowną” (strona 31) nie brzmi najszczęśliwiej. Trudno też uwierzyć, aby działacz opozycji, objaśniając swojej nastoletniej kochance zawiłości polityczne PRL-u, posługiwał się terminologią rodem z „Dziennika Telewizyjnego”, między innymi nazywając przywódców PZPR „partyjnym kierownictwem” (strona 84).
Wszystko to sprawia, że powieść Marcina Wolskiego wzbudziła we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony ucieszyłem się bardzo, że książka taka powstała, z drugiej – nie znalazłem w niej nic, czego nie wiedziałbym już od co najmniej kilku lat. W tym kontekście umieszczony na okładce cytat z „Rzeczypospolitej”: „Tak bezkompromisowej rozprawy z komunizmem rodzimego chowu nie było w literaturze polskiej od czasów Józefa Mackiewicza” (Krzysztof Masłoń) – brzmi mimo wszystko jak pochwała na wyrost. Bezkompromisowa była praca Gontarczyka, Wolski ją jedynie zdyskontował. Porównanie z Mackiewiczem też nie jest najszczęśliwsze. Autor „Kontry” przecierał szlaki, prowadząc po nich historyków, Wolski czyni dokładnie na odwrót – podąża szlakiem przetartym wcześniej przez badaczy dziejów PPR-u. Nie zmienia to jednak faktu, że na przygotowywaną już do druku kontynuację „Nieprawego łoża” – „Noblistę” – czekać będę z niecierpliwością. I co tu dużo mówić – również z niemałymi nadziejami.
koniec
30 marca 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Wszystkie końce świata
Marcin Mroziuk

18 V 2022

„Zaklinacz tygrysów” to piękna baśniowa opowieść, w której towarzyszymy bohaterom w wędrówce przez różne fantastyczne krainy. Roch Urbaniak oczarowuje zaś czytelników zarówno wciągającą historią, jak i zachwycającymi ilustracjami, które dodatkowo pobudzają wyobraźnię czytelników.

więcej »

Krótko o książkach: Najlepszą obroną nie była obrona
Miłosz Cybowski

17 V 2022

„Twierdza Europa” to bardzo solidna, niemalże encyklopedyczna, pozycja przedstawiająca bardzo szczegółowo większość europejskich fortyfikacji i ich losy w trakcie II wojny światowej. Książka nie należy do najłatwiejszych i powinna przypaść do gustu głównie osobom zainteresowanym historią militarną XX wieku.

więcej »

Okrutne piękno egzystencji
Joanna Kapica-Curzytek

16 V 2022

„Diamentowy plac” zalicza się do klasyki literatury katalońskiej i należy do najwybitniejszych jej osiągnięć. W Polsce po raz pierwszy dostajemy tę książkę w przekładzie z oryginału.

więcej »

Polecamy

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym

W podziemnym kręgu:

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Jezus na miarę naszych czasów
— Marcin Knyszyński

Imitacje
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Listopad 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Smoleńsk Fiction, czyli jestem w kropce
— Konrad Wągrowski

Dyzma i postępujący regres
— Konrad Wągrowski

Smoleńsk alternatywny
— Konrad Wągrowski

Wielka Druga Rzeczpospolita
— Miłosz Cybowski

Proszę już bez nimfetek
— Konrad Wągrowski

Powiedzmy diabłu dobranoc
— Konrad Wągrowski

Agentów ci u nas dostatek
— Sebastian Chosiński

Miejsce w kącie
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

W zaśnieżonej Patagonii
— Sebastian Chosiński

Tachionowa ropucha über alles
— Sebastian Chosiński

Ach, ci pisarze!
— Sebastian Chosiński

Dwoma torami do celu
— Sebastian Chosiński

Zabić na początku i zabić na końcu
— Sebastian Chosiński

Rewolwerowiec-gadżeciarz
— Sebastian Chosiński

Narowisty stróż prawa
— Sebastian Chosiński

Giallo z elementami komedii
— Sebastian Chosiński

Kim opiekuje się „państwo opiekuńcze”?
— Sebastian Chosiński

O okrutnym podboju Jukatanu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.