Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Kir Bułyczow
‹Trzęsienie ziemi›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzęsienie ziemi
Tytuł oryginalnyНа днях землетрясение в Лигоне
Data wydania6 lutego 2008
Autor
PrzekładAgnieszka Chodkowska-Gyurics
Wydawca Solaris
CyklDylogia indochińska
ISBN978-83-89951-75-5
Format312s. 125×195mm
Cena34,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Trzęsie się nie tylko ziemia
[Kir Bułyczow „Trzęsienie ziemi” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Trzęsienie ziemi”, zaliczane do dylogii indochińskiej, nie jest książką fantastyczno-naukową. Jeśli już trzeba ją w jakiś sposób zaklasyfikować, to znacznie trafniej byłoby określić ją mianem political fiction z elementami powieści sensacyjnej. Co zresztą wcale nie wpływa na obniżenie jej wartości. Wręcz przeciwnie – od dawna cenię Kira Bułyczowa jako autora dzieł nie(tylko)fantastycznych.

Sebastian Chosiński

Trzęsie się nie tylko ziemia
[Kir Bułyczow „Trzęsienie ziemi” - recenzja]

„Trzęsienie ziemi”, zaliczane do dylogii indochińskiej, nie jest książką fantastyczno-naukową. Jeśli już trzeba ją w jakiś sposób zaklasyfikować, to znacznie trafniej byłoby określić ją mianem political fiction z elementami powieści sensacyjnej. Co zresztą wcale nie wpływa na obniżenie jej wartości. Wręcz przeciwnie – od dawna cenię Kira Bułyczowa jako autora dzieł nie(tylko)fantastycznych.

Kir Bułyczow
‹Trzęsienie ziemi›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzęsienie ziemi
Tytuł oryginalnyНа днях землетрясение в Лигоне
Data wydania6 lutego 2008
Autor
PrzekładAgnieszka Chodkowska-Gyurics
Wydawca Solaris
CyklDylogia indochińska
ISBN978-83-89951-75-5
Format312s. 125×195mm
Cena34,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
A jednak stwierdzenie, że w „Trzęsieniu ziemi” nie ma żadnych elementów science fiction, byłoby pewnym nadużyciem… Jest bowiem jeden – znajdujące się w rękach radzieckich naukowców (akcja powieści rozgrywa się w czasach, gdy jeszcze istniało ZSRR) urządzenie, dzięki któremu mogą oni przewidywać trzęsienia ziemi. Nie dość, że są w stanie określić z największą precyzją, gdzie ono nastąpi, to na dodatek udaje im się podać dokładną godzinę kataklizmu. Ale to w końcu naukowcy z kraju przodującego proletariatu, bijący na głowę swoich kolegów po fachu, żyjących w „zgniłym kapitalizmie”. Co zresztą Bułyczow parokrotnie podkreśla. I czyni to z takim uporem, że w końcu przychodzi do głowy myśl: on tak na serio, czy też sobie podrwiwa? Obstawiam drugie rozwiązanie. Nie myślcie jednak, że cała powieść utrzymana jest w podobnie ironicznym tonie. Autor opowiadań guslarskich słynął wprawdzie z nieprzeciętnego kpiarstwa, ale w przypadku „Trzęsienia ziemi” zachował pełną powagę. I tym samym napisał książkę, którą bez większych wahań określić możemy jako społecznie zaangażowane political fiction. Czyta się ją z niemałym zainteresowaniem, choć nie sądzę, aby po latach ktoś miał ochotę sięgnąć po tę powieść jeszcze raz.
Akcję „Trzęsienia ziemi” Bułyczow umieścił w 1974 roku w Ligonie – fikcyjnym państwie wschodnioazjatyckim, w którym znawcy twórczości Rosjanina dopatrują się Birmy. Zapewne nie bez powodu. Pisarz bywał w tym kraju, fascynował się jego kulturą i tworząc nieistniejące w rzeczywistości państwo, na pewno wykorzystał wiele ze swoich doświadczeń. Sęk jednak w tym, że opisując Ligon, autor wspomniał, iż jednym z jego sąsiadów jest właśnie… Birma. Ot, taki mylny trop. Dla akcji powieści nie ma on jednak większego znaczenia. Mógł Frederick Forsyth na potrzeby „Psów wojny” stworzyć afrykańskie Zangaro, wolno było Bułyczowowi powołać do życia Ligon! To typowy kraj „trzeciego świata” – cywilizacyjnie zacofany, w którym co rusz dochodzi do wojskowych zamachów stanu. Junta rządzi twardą ręką, nie chcąc dopuścić do oderwania się od centrum górzystych regionów kraju, rządzonych de facto przez separatystycznie nastawionych książąt. Powieść zaczyna się w dniu kolejnego przewrotu, w wyniku którego do władzy dochodzi Tymczasowy Komitet Rewolucyjny z generałem brygady Szoswe na czele. Jest to jednak, sądząc z opisu, typowy przewrót pałacowy – krew nie leje się bowiem strumieniami na ulicach, nie słychać też o jakimkolwiek zbrojnym oporze w stolicy. Jednakże dla obcokrajowców to żadna przyjemność znaleźć się w takim właśnie momencie w całkowicie obcym sobie państwie. „Szczęście” to spotyka dwóch radzieckich geologów, specjalistów od prognozowania silnych trzęsień ziemi: profesora Otara Kotrikadze oraz jego współpracownika doktora Władimira Li, którzy przybywają do Ligonu, aby prowadzić badania nad spodziewanym w tym kraju kataklizmem. Jakby tego było mało, eksplorowanym przez nich regionem mają być obszary kontrolowane przez separatystów i grającego wyjątkowo dwuznaczną rolę księcia Urao Kao.
Z biegiem czasu przybyszów ze Związku Radzieckiego spotykają kolejne przykre niespodzianki – samolot, którym geologowie wraz z przydzielonym im do pomocy pracownikiem ambasady Jurijem Wspolnym lecą na miejsce badań, zostaje ostrzelany w górach i spada na ziemię. Cudem uratowani pasażerowie – wśród których są również eskortujący naukowców w imieniu nowych wojskowych władz major Tilwi Kumtaton oraz tajemniczy dyrektor Matur, chlubiący się szkolną jeszcze znajomością z księciem Kao – dostają się w sam środek dojrzewającego politycznego konfliktu. Bułyczow, jak na wytrawnego beletrystę przystało, bardzo wolno odsłania kolejne karty, pozwalając wcześniej snuć przeróżne przypuszczenia. Warto w tym miejscu wspomnieć o niecodziennej formie „Trzęsienia ziemi”, które autor pozszywał z misternie powiązanych ze sobą, występujących naprzemiennie relacji kilku głównych bohaterów powieści. Dzięki temu poznajemy wydarzenia z paru punktów widzenia; dane nam jest również poznać dogłębnie psychikę postaci: ich motywacje, obawy, nadzieje. Powstałe w ten sposób portrety głównych aktorów dramatu są niejednoznaczne – daleko im do czerni i bieli. Ta czytelnicza niepewność utrzymuje się praktycznie do samego końca, co uznać należy za jeden z największych walorów książki. Innym jest finezyjna intryga – tak ciekawa, że ostatecznie spycha na dalszy plan główny wątek powieści, a więc nadchodzące wielkimi krokami tytułowe trzęsienie ziemi. Możliwe jednak, że taki był właśnie zamiar Bułyczowa, który tym samym chciał zmusić czytelnika do poświęcenia całej uwagi śledzeniu wątku sensacyjnego.
Do poziomu „Psów wojny”, z którymi powieść Bułyczowa ma przynajmniej kilka wspólnych cech, jest daleko, ale też „Trzęsienie ziemi” miało być w autorskim zamierzeniu, jak sądzę, rozrywką nieco mniejszego kalibru. W takiej kategorii broni się zresztą doskonale. Wszystkiego jest tu bowiem po trochu: i sensacji, i zdrady, i melodramatu (tak, o wątku miłosnym Bułyczow także nie zapomniał) – i to w nieźle wyważonych proporcjach. Jeśli dodamy do tego jeszcze szczyptę egzotyki, koktajl okaże się całkiem smaczny. Czego zatem zabrakło? Przede wszystkim wyrazistszych bohaterów. Decydując się na potraktowanie na równi kilku podstawowych postaci, Bułyczow pozbawił czytelnika przyjemności płynącej z całkowitego utożsamienia się z jedną z nich, wejścia w jej skórę. Żal jest tym większy, że bohatera, który spokojnie udźwignąłby całą powieść, zdobywając przy tym niekwestionowaną sympatię czytelników, nie zabrakło. Kto to – zdradzić nie mogę! Choć nie ukrywam, że chętnie bym się dowiedział, czy Państwa odczucia okażą się zgodne z moimi…
koniec
27 marca 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Mroki Podkarpacia
Sebastian Chosiński

20 V 2022

Nie wymagajmy od Juliana Woźniaka zbyt dużo. Autorem „powieści milicyjnych” (i opowiadań także) został trochę z przypadku. Zaczął tę karierę jako dziennikarz „Nowin Rzeszowskich”, opisując lokalne sprawy kryminalne. W ciągu trzech lat opublikował na łamach prasy trzy teksty, które dopiero po sześciu dekadach doczekały się przypomnienia. Z dzisiejszej perspektywy są one raczej ciekawostką historyczną niż pełnoprawną beletrystyką.

więcej »

Amonity, łodziki i spółka
Miłosz Cybowski

19 V 2022

„Przed ssakami były dinozaury, a przed dinozaurami – głowonogi” – głosi czwarta strona okładki „Monarchów mórz” Danny Staaf. Jest to tylko część prawdy, bo nawet jeśli liczne głowonogi pojawiły się na długo przed wielkimi gadami, to nie można zapominać, że w przeciwieństwie do nich przetrwały po naszych czasów.

więcej »

Mała Esensja: Wszystkie końce świata
Marcin Mroziuk

18 V 2022

„Zaklinacz tygrysów” to piękna baśniowa opowieść, w której towarzyszymy bohaterom w wędrówce przez różne fantastyczne krainy. Roch Urbaniak oczarowuje zaś czytelników zarówno wciągającą historią, jak i zachwycającymi ilustracjami, które dodatkowo pobudzają wyobraźnię czytelników.

więcej »

Polecamy

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym

W podziemnym kręgu:

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Jezus na miarę naszych czasów
— Marcin Knyszyński

Imitacje
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zobaczyć dinozaura i umrzeć!
— Sebastian Chosiński

Humanizm fantastycznonaukowy
— Sebastian Chosiński

Gdyby to Stalin pierwszy dostał broń jądrową…
— Sebastian Chosiński

Wakacje w gnieździe os
— Sebastian Chosiński

Bułyczow na każdą okazję
— Sebastian Chosiński

Fantastyka różnych prędkości
— Sebastian Chosiński

Wskrzeszanie świata
— Sebastian Chosiński

Sam Ligon to za mało…
— Sebastian Chosiński

Beria, Beria über alles…
— Sebastian Chosiński

Naprawdę nie dzieje się nic…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Tajniak też człowiek (choć specyficzny)
— Sebastian Chosiński

Wśród kościołów i pałaców
— Sebastian Chosiński

W zaśnieżonej Patagonii
— Sebastian Chosiński

Tachionowa ropucha über alles
— Sebastian Chosiński

Ach, ci pisarze!
— Sebastian Chosiński

Dwoma torami do celu
— Sebastian Chosiński

Zabić na początku i zabić na końcu
— Sebastian Chosiński

Rewolwerowiec-gadżeciarz
— Sebastian Chosiński

Narowisty stróż prawa
— Sebastian Chosiński

Giallo z elementami komedii
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.