Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Barbara Gordon
‹Spotkanie pod zegarem›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpotkanie pod zegarem
Data wydania18 grudnia 2019
Autor
Wydawca SAGA Egmont
ISBN9788726191882
FormatePub, Mobipocket
Cena14,99
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

PRL w kryminale: Romeo i Julia – listonosz i kasjerka
[Barbara Gordon „Spotkanie pod zegarem” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W „Spotkaniu pod zegarem”, które w równym stopniu jest powieścią kryminalną, co obyczajową, Barbara Gordon po raz trzeci przywołała postać kapitana Komendy Głównej MO Sebastiana Chmury. Ponownie – jak w „Adresacie nieznanym” – musiał on wybrać się poza Warszawę. Tym razem po to, aby rozwikłać zagadkę napadu na kasjerkę Spółdzielni Oszczędnościowo-Pożyczkowej w prowincjonalnych Żurawicach.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Romeo i Julia – listonosz i kasjerka
[Barbara Gordon „Spotkanie pod zegarem” - recenzja]

W „Spotkaniu pod zegarem”, które w równym stopniu jest powieścią kryminalną, co obyczajową, Barbara Gordon po raz trzeci przywołała postać kapitana Komendy Głównej MO Sebastiana Chmury. Ponownie – jak w „Adresacie nieznanym” – musiał on wybrać się poza Warszawę. Tym razem po to, aby rozwikłać zagadkę napadu na kasjerkę Spółdzielni Oszczędnościowo-Pożyczkowej w prowincjonalnych Żurawicach.

Barbara Gordon
‹Spotkanie pod zegarem›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpotkanie pod zegarem
Data wydania18 grudnia 2019
Autor
Wydawca SAGA Egmont
ISBN9788726191882
FormatePub, Mobipocket
Cena14,99
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Lata 60. ubiegłego wieku były dla pisarki Larysy Zajączkowskiej-Mitzner (1918-1987) pod względem twórczym okresem bardzo intensywnym. Praktycznie co roku do księgarń trafiała jej nowa książka. Raz był to kryminał (z rozwiniętym wątkiem obyczajowym), to znów dramat psychologiczny („Gwiazdy na ziemi”, 1961; „Klika”, 1964; „Niobe” 1966), a bywało, że autorka – najczęściej ukrywająca się pod pseudonimem literackim Barbara Gordon – udanie łączyła oba gatunki. W przypadku kryminałów wykorzystywała przede wszystkim dwie postaci: mecenasa Stefana Zamorskiego („Ulica Bliska”, 1958; „Proces poszlakowy”, 1963; później jeszcze między innymi „Waza króla Priama”) oraz porucznika, a następnie kapitana Milicji Obywatelskiej Sebastiana Chmurę. Ten ostatni po raz pierwszy pojawił się w powieści „Błękitne szynszyle” (1960), a potem powrócił w „Adresacie nieznanym” (1962), „Spotkaniu pod zegarem” (1965), „Dwóch panach w «Zodiaku»” (1967) oraz „Ćmach” (napisanych w 1969, ale wydanych dopiero w 1976 roku).
Co ciekawe, żadna z książek, w jakich pojawia się Chmura, nie ma tradycyjnej konstrukcji „powieści milicyjnej”. Oficer Komendy Głównej MO zazwyczaj jest osobą, która odgrywa rolę drugoplanową, choć jednak sprawczą – to do niego ostatecznie należy obowiązek przyskrzynienia mordercy. Nie inaczej dzieje się w „Spotkaniu pod zegarem”, którego akcja rozgrywa się w niewielkiej miejscowości Żurawice. Miejscowości – dodajmy – fikcyjnej. Mimo że w Polsce istnieją dwie noszące taką nazwę malutkie wsie (w obecnych województwach dolnośląskim i kujawsko-pomorskim), nie wchodzą one w rachubę, ponieważ powieściowe Żurawice to w zasadzie miasteczko – z własną pocztą, stacją kolejową, posterunkiem milicji, sklepami różnych branż, gospodą, klubokawiarnią, a nawet klubem sportowym. Mieszka tam dwudziestopięcioletni listonosz Jacek Dąbrowa – ambitny, przystojny, utalentowany, zapalony kolarz. Podkochują się w nim miejscowe dziewczyny, podczas gdy on wzdycha tylko do jednej – Kaliny Łękowskiej, kasjerki w Spółdzielni Oszczędnościowo-Pożyczkowej.
Kalina odwzajemnia jego uczucia, ale mimo to wydaje się, że ich związek nie ma przyszłości. Spowodowane jest to negatywnym nastawieniem do Jacka ojca dziewczyny, Tomasza Łękowskiego, emerytowanego zawiadowcy stacji w Żurawicach. To człowiek mrukliwy, chciwy i tyranizujący rodzinę. Od lat buduje domek, do którego chce się przenieść ze starego, zagrzybionego mieszkania, ale nie może go ukończyć, ponieważ wciąż brakuje mu pieniędzy. Gdyby Dąbrowa był bogaty, Tomasz pewnie nie zastanawiałby się nad wydaniem za niego córki, ale posada listonosza nie gwarantuje dobrych zarobków ani teraz, ani w przyszłości. Woli więc, aby jego zięciem został dużo starszy od Kaliny Anastazy Jaśmin, który zalicza się do najbogatszych mieszkańców w całej okolicy, co zawdzięcza dolarom przysyłanym regularnie przez brata z Chicago. Dziewczyna jest rozdarta między uczuciem do Jacka a powinnościami wobec ojca, nie potrafi podjąć jednoznacznej decyzji, co jedynie potęguje frustrację Dąbrowy.
Ojciec stara się pilnować córkę, więc młodzi spotykają się wprawdzie codziennie, ale zawsze na krótko – o tej samej porze i w tym samym miejscu: tuż po godzinie czternastej pod zegarem na głównym placu miasteczka. Jacek wraca wtedy na rowerze z terenu, a Kalina wychodzi z gotówką, by wpłacić ją na poczcie. Przychodzi jednak dzień, kiedy wszystko dzieje się nie tak, jak powinno. Dąbrowa nie przyjeżdża na czas, ponieważ musi rozwieźć dodatkowe przesyłki za kolegę, który spóźnił się do pracy, a rozglądająca się za nim Łękowska zostaje napadnięta przez mężczyznę w wojskowej bluzie i ciemnych okularach. Uciekający z gotówką (to aż 220 tysięcy złotych!) na rowerze złodziej strzela do próbującego go zatrzymać Walentego Jarzmika, po czym znika w nieodległym lesie. Świadkami zdarzenia są mieszkańcy miasteczka, którzy akurat o tej porze pracowali na zewnątrz bądź wybrali się na zakupy. Ich zeznania niewiele jednak wnoszą do sprawy, a nawet ją zaciemniają.
Początkowo sprawę prowadzą miejscowy milicjanci – podporucznik Stefan Jarmużny, sierżant Paweł Nowina i kapral Niedziółko – ale szybko do pomocy zostaje przysłana ekipa z Komendy Wojewódzkiej (nie wiadomo jednak o jakie województwo chodzi), a nawet oddziały ZOMO, które przeczesują teren całego powiatu. I co? Niestety – nic! Śledztwo rusza z miejsca dopiero, kiedy nadciąga odsiecz z Komendy Głównej w postaci kapitana Sebastiana Chmury. Doświadczony oficer z partyzancko-wojenną przeszłością (doszedł z Wojskiem Polskim aż pod Berlin) z ciekawością przygląda się miasteczku i jego mieszkańcom, podejrzewając, że tak śmiały napad mógł zaplanować tylko ktoś stąd. Ktoś, kto miał możliwość stałego obserwowania zachowań Kaliny i jednocześnie zapewnienia sobie skutecznej i bezpiecznej drogi ucieczki. Najbardziej – i to pod wieloma względami – do profilu podejrzanego pasuje… Jacek Dąbrowa. Nie tylko dlatego, że doskonale zna okolice Żurawic i świetnie jeździ na rowerze, ale odczuwa także niechęć do dziewczyny, która nie ma odwagi postawić się ojcu. Zresztą, kto wie, może zaplanowali to razem, by zdobyć pieniądze na wspólną przyszłość.
Kapitan Chmura sam wydaje się skołowany rozwojem sytuacji i rezultatami wstępnego dochodzenia. Zwłaszcza że spotkana po dwudziestu latach dawna miłość Sebastiana (to intrygujący wątek romansowy), którą niespodziewanie – najbardziej dla siebie samego! – spotyka w Żurawicach, przekonuje go, iż Jacek nie mógłby zrobić czegoś takiego: napaść na ukochaną, zastrzelić znajomego. Trzeba jednak pamiętać, że sprawa rozchodzi się o, bagatela!, ponad dwieście tysięcy złotych. Za takie pieniądze można się świetnie urządzić gdzieś na drugim końcu Polski, żyć jak pączek w maśle z dala od Żurawic, nie wzbudzając niczyich podejrzeń (oczywiście pod warunkiem, że nie będzie się szastać gotówką na prawo i lewo). Mimo rekomendacji bliskiej przyjaciółki Chmury, Jacek jest więc pod obserwacją milicji, co jednak nie oznacza, że przybysz z Warszawy nie rozważa także innych możliwości.
„Spotkanie pod zegarem” ma całkiem sporo atutów. Przede wszystkim jest to ciekawa opowieść obyczajowa, trafnie portretująca codzienne życie mieszkańców prowincjonalnego miasteczka w okresie rządów Władysława Gomułki. Jest trochę siermiężnie, ale generalnie ludzie nie narzekają: podstawowych towarów w sklepach nie brakuje, rozrywki także. Młodzi się kochają, bawią, uprawiają sport bądź łobuzują. Polityki nie ma tu wcale. I nie jest to – wbrew pozorom – obrazek propagandowy. Tak zapewne wyglądało wówczas życie na prowincji. A jednak gdzieś wśród spokojnych mieszkańców Żurawic kryje się bezwzględny bandyta (ba! może ich być nawet więcej) – wilk w owczej skórze, mający na sumieniu życie młodego Walusia, który dopiero co postanowił ustatkować się. Pechowy los sprawił, że znalazł się w złym miejscu o złym czasie.
Powieść Barbary Gordon czyta się sprawnie i z niekłamaną przyjemnością. Dla wielbicieli twórczości warszawskiej pisarki w chwili premiery, czyli – przypomnijmy – w połowie lat 60. XX wieku, „Spotkanie pod zegarem” mogło mieć jeszcze jeden walor: dotykało bowiem wcale nie tak odległej dramatycznej historii Polski, czyli czasów wojny i okupacji. Iluż ludziom popękały wówczas kręgosłupy moralne. Za iloma z nich ciągnęła się ponura przeszłość. Ilu próbowało ułożyć sobie życie od nowa, zacierając za sobą ślady. Nie jest przypadkiem, że tak wiele powieści kryminalnych z lat 50. i 60. wciąż nawiązywało do tamtych wydarzeń. Sama Gordon zrobiła to przecież także we wcześniejszym o trzy lata „Adresacie nieznanym”. A to oznacza, że czytelnicy chcieli do tych tematów wracać i nie musiało to być wcale związane z nakazami peerelowskiej propagandy.
koniec
22 kwietnia 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Skazany na śmierć
Sebastian Chosiński

1 VII 2022

Dzisiaj takie zjawisko już nie istnieje. Prasa codzienna nie drukuje powieści w odcinkach. Ale jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku były one czymś najzupełniej naturalnym. Dla wielu gazet stawały się niemalże gwarancją sukcesu. Czasami nawet na łamy regionalnych tytułów trafiały interesujące teksty. Przykładem tego „Nie chcę umierać!” Krzysztofa T. Rosy z 1959 roku.

więcej »

Ziemia obca, lecz swoja
Sebastian Chosiński

30 VI 2022

W momencie kiedy zostały już przetłumaczone na język polski wszystkie wydane w postaci książek teksty beletrystyczne Izraela Joszuy Singera, warto zapoznać się z nimi właśnie zgodnie z chronologią publikacji. A więc po „Perłach” – debiutanckim tomie opowiadań – sięgnąć po pochodzący z 1925 roku zbiór „Na obcej ziemi”. A dopiero potem po jego wyśmienite powieści. W ten sposób łatwiej będzie nam dostrzec i docenić eksplozję talentu żydowskiego pisarza.

więcej »

Krótko o książkach: Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji
Miłosz Cybowski

29 VI 2022

„Inkwizycja hiszpańska” Helen Rawlings jest krótkim i treściwym opracowaniem, które zawiera wiele interesujących spostrzeżeń na temat tej owianej złą sławą organizacji.

więcej »

Polecamy

Seksapokalipsa

W podziemnym kręgu:

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Skazany na śmierć
— Sebastian Chosiński

Trup w TIR-ze
— Sebastian Chosiński

W ruinach dawnego getta
— Sebastian Chosiński

Od Szczecina – przez Wrocław i Kraków – do Szczecina
— Sebastian Chosiński

W cieniu Hitlerjugend
— Sebastian Chosiński

Rachunek, za który trzeba słono zapłacić
— Sebastian Chosiński

Mroki Podkarpacia
— Sebastian Chosiński

Troja w Górach Sowich
— Sebastian Chosiński

Z życia wzięte
— Sebastian Chosiński

W przededniu upadku
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.