Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Andrzej Wydrzyński
‹Plama ciemności›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPlama ciemności
Data wydania1973
Autor
Wydawca Iskry
SeriaKlub Srebrnego Klucza
Format225s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: A gdyby Witkacy lub Mrożek napisali kryminał?
[Andrzej Wydrzyński „Plama ciemności” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Co ciekawe, pierwsza opublikowana pod własnym nazwiskiem „powieść milicyjna” Andrzeja Wydrzyńskiego w niczym nie przypominała słynnego „Czas zatrzymuje się dla umarłych”. Było dokładnie na odwrót: „Plama ciemności” mogła jawić się jako całkowite przeciwieństwo tamtej. Autor zabawił się bowiem konwencją, a swoją prozę mocno „udramatyzował”. I przedstawił Artura Morenę jako przyjaciela głównego bohatera książki.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: A gdyby Witkacy lub Mrożek napisali kryminał?
[Andrzej Wydrzyński „Plama ciemności” - recenzja]

Co ciekawe, pierwsza opublikowana pod własnym nazwiskiem „powieść milicyjna” Andrzeja Wydrzyńskiego w niczym nie przypominała słynnego „Czas zatrzymuje się dla umarłych”. Było dokładnie na odwrót: „Plama ciemności” mogła jawić się jako całkowite przeciwieństwo tamtej. Autor zabawił się bowiem konwencją, a swoją prozę mocno „udramatyzował”. I przedstawił Artura Morenę jako przyjaciela głównego bohatera książki.

Andrzej Wydrzyński
‹Plama ciemności›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPlama ciemności
Data wydania1973
Autor
Wydawca Iskry
SeriaKlub Srebrnego Klucza
Format225s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Pierwszą „powieścią milicyjną” w dorobku Andrzeja Wydrzyńskiego (1921-1992) był, wydany początkowo pod pseudonimem Artur Morena, mroczny kryminał psychologiczno-szpiegowski „Czas zatrzymuje się dla umarłych”. Książka ta – napisana zresztą na ogłoszony przez wydawnictwo Iskry konkurs literacki (odbywający się pod patronatem Komendy Głównej MO) – ukazała się w 1969 roku i od razu też została sfilmowana przez Sylwestra Chęcińskiego (jako „Tylko umarły odpowie”). Popularny już wcześniej pisarz – chociażby za sprawą doskonałej „Ostatniej nocy w Ciudad Trujillo” (1962) – zyskał dzięki temu jeszcze większy rozgłos, a raz zasmakowawszy w ciekawej historii z dzielnym i nieustępliwym milicjantem w roli głównej, postanowił pójść za ciosem i szybko zabrał się za tworzenie kolejnej. Chwali się jednak Wydrzyńskiemu to, że następczyni „Czasu…”, czyli „Plama ciemności” (1973), nie powiela ani schematu fabularnego, ani postaci bohatera. Choć ukazała się w tym samym wydawnictwie (Iskry) i w tej samej serii („Klub Srebrnego Klucza”).
By zrozumieć, dlaczego „Plama ciemności” ma właśnie taką, a nie inną formę – mówiąc najprościej: zbeletryzowanej sztuki scenicznej, która jawi się mieszanką „powieści milicyjnej” (w stylu „Gdzie jest Trzeci Król?” Macieja Słomczyńskiego) z dramatem Stanisława Ignacego Witkiewicza „W małym dworku” (1921-1925) – należy przypomnieć teatralne zainteresowania autora. Wszak w latach 50. ubiegłego wieku pełnił on funkcję kierownika literackiego w Teatrze Śląskim imienia Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. Dramatopisarstwo było bardzo istotnym elementem jego twórczości. W sumie napisał kilkanaście sztuk, którego doczekały się adaptacji scenicznych („Komedia”, 1949; „Salon pani Klementyny”, 1950; „Ludzie i cienie”, 1955; „Słońce krąży wokół Ziemi”, 1958; „Uczta morderców”, 1960; „Przeciw nocy”, 1962; „Środek nieba”, 1962; „Ostatnia Sekunda”, 1964; „Są jeszcze ludzie”, 1972), telewizyjnych („Etiuda”, 1962; „Kłamstwo”, 1965; „Pocztówka z Buenos Aires”, 1966; „Pajęczyna”, 1967; „Czternastego maja – o północy”, 1972) bądź radiowych („Pułapka”, 1975).
Nad „Plamą ciemności” Wydrzyński pracował zaskakująco długo, bo aż dwa lata – od 1970 do 1972 roku. Autorzy „powieści milicyjnych” byli raczej znani z tego, że pisali szybko, niektórzy wręcz „na kolanie”. Po lekturze książki ten czas poświęcony na jej stworzenie przestaje jednak dziwić. By zrobiła ona na czytelniku właściwe wrażenie, musiała zostać dopieszczona fabularnie do ostatniego szczegółu. Tu ważny był każdy drobiazg, najmniejsza niedoróbka mogła zepsuć cały efekt. Wydrzyński zdecydował się bowiem na rzecz nadzwyczaj ryzykowną: stworzył kryminał, który nawiązywał do klasyki – głównie do książek Agathy Christie i Arthura Conana Doyle’a – ale jednocześnie był… realistyczną parodią gatunku. Naładowany dialogami, w których bohaterowie przekomarzali się wzajemnie, toczyli nieustanne spory, wznosząc się przy tym na wyżyny ironii, pod wieloma względami przypominał nie tylko wymieniony wyżej dramat Witkacego, lecz także pełne absurdu dzieła Sławomira Mrożka (włącznie ze słynnym „Tangiem”).
Akcja powieści rozgrywa się w odciętej od świata przez powódź wsi Z. gdzieś na południu Polski. W starym dworku mieszka tam niejaka Filomena B., która kupiła zabytkową posiadłość za pieniądze, jakie otrzymała od zmarłej w Londynie siostry. Wyremontowała dom i sprowadziła do niego swoich bliższych i dalszych krewnych: syna Eligiusza (natchnionego poetę), brata Zenobiusza (wyjątkowego nieudacznika), piękną Amelię R. (mającą opiekować się Eligiuszem, który właśnie złamał nogę), jej narzeczonego Barnabę (muzyka rockowego i jazzowego, który, jak wierzy Zenobiusz, jest jego nieślubnym potomkiem) oraz wyjątkowo mało roztropną, za to noszącą spódniczki mini odsłaniające pośladki Laurę (oficjalnie występującą jako narzeczona brata właścicielki). Poza nimi w dworku bądź przyległych do niego oficynach mieszkają jeszcze kucharka, służąca Gienia, felczer oraz stary i przygłuchy Filip – dozorca i ogrodnik w jednym, który milcząco przemierza pokoje z karabinem przewieszonym przez ramię. Pocieszne towarzystwo, prawda?
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Tyle że, jak się okazuje, ktoś z tego grona dybie na życie Filomeny. I jest na tyle zdeterminowany, że chcąc pozbyć się staruszki, dodał do jej kolacji arszeniku. Kobieta uznała jednak, że dodany do makaronu parmezan czuć pleśnią i odstąpiła swoją porcję kucharce. Ta po jej zjedzeniu wylądowała w szpitalu powiatowym w N., gdzie zmarła. Tym niecodziennym przypadkiem śmierci interesuje się miejscowy milicjant – sierżant S. (nie poznajemy ani jego imienia, ani nazwiska), który właśnie przechodzi na emeryturę. To doświadczony życiowo człowiek. W czasie spędzonej na Zachodzie wojny był członkiem Résistance, czyli francuskiego ruchu oporu. Po repatriacji do ojczyzny z miejsca dostał pracę w Milicji Obywatelskiej. Interesowały go książki (kryminologiczne, historyczne), ale na studia nie poszedł, więc wyżej sierżanta nie podskoczył. Teraz, znalazłszy się na zasłużonej emeryturze, postanawia wyjaśnić sprawę pechowej kucharki i tym samym – w miarę możliwości – zapobiec kolejnym (bo to wcale nie był pierwszy) zamachom na Filomenę B.
Do dworku w Z. sierżant przybywa w ostatniej chwili. Za moment bowiem ulewny deszcz oraz okoliczne wylewające rzeki i potoki całkowicie odetną wieś od świata. Na miejscu okazuje się, że wcześniej próbowano zabić Filomenę na inne sposoby: ktoś podpiłował drewniane schody do piwnicy, sprawił, że urwał się żyrandol i spadł na fotel, w którym zazwyczaj odpoczywała staruszka, wreszcie podrzucił jej do sypialni… skorpiona. Na szczęście pajęczak utopił się w szklance mleka, w którym rozpuszczona była trucizna, i wyzionął ducha. Czy w takich okolicznościach można dziwić się Filomenie, iż podczas kolejnego „rodzinnego” spotkania przy stole zirytowana oznajmia wszystkim współlokatorom (z wyjątkiem swego syna), że w ciągu czterdziestu ośmiu godzin mają opuścić jej dom. Chyba że dobrowolnie wydadzą jej mordercę, za co ona nagrodzi ich spadkiem. Ta zapowiedź sprawia jedynie, że wydarzenia nabierają rozpędu, w efekcie czego sierżant S. ma ręce pełne roboty.
Najgorsze jednak, że każda kolejna popełniona w dworku zbrodnia – a trzeba przyznać, że trup ściele się gęsto – może być równie dobrze uznana za nieszczęśliwy wypadek. S. nikogo nie łapie za rękę, każdy podejrzany może się wykpić, a jednocześnie… podejrzany jest każdy. Jakby tego było mało, domownicy skutecznie przerzucają winę jeden na drugiego, co sprawia, że milicjant ma pełne prawo czuć się kompletnie skołowany. Sierżant zdaje sobie sprawę, że nikt nie mówi mu całej prawdy, co jedynie umożliwia dalsze działanie mordercy. Który chyba jednak zapomina o tym, że kiedy już pozbędzie się wszystkich – poza S. – sam niejako przyzna się do winy. Mimo lekkiego tonu, niejednokrotnie absurdalnych dialogów (w których prym wiedzie Laura), unoszącego się przez cały czas ducha teatru absurdu i groteski – „Plama ciemności” jest również rasowym kryminałem. Czy „milicyjnym” – o to można się spierać. Ale w końcu osobą, która wyjaśnia sprawę i doprowadza do aresztowania mordercy jest jednak funkcjonariusz MO.
koniec
17 września 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Duch czy Demiurg?
Sławomir Grabowski

23 X 2021

„Gnoza” Michała Cetnarowskiego nie rozczarowuje jako pełnoprawna powieść SF z trochę wyższej półki – może trochę epigońska, ale nadrabiająca ciekawym konceptem, choć dalekim od naukowej ortodoksji.

więcej »

PRL w kryminale: Striptizerka Mariola bez strusiego pióra
Sebastian Chosiński

22 X 2021

W „Damie ze strusim piórem” – kolejnej „powieści milicyjnej” Danuty Frey(-Majewskiej) opublikowanej w serii „Ewa wzywa 07…” – jest to wszystko, co decydowało o sensacyjności dzieła w drugiej połowie lat 80. XX wieku. Mamy więc zdradzającego męża i striptizerkę z „Kongresowej”, cenne dzieło sztuki i tajemniczą zbrodnię. A na finał szaleńczy pościg ulicami Warszawy.

więcej »

Mała Esensja: Pod opieką Matki Bożej Ostrobramskiej
Marcin Mroziuk

21 X 2021

W sercu tytułowej bohaterki książki Andrzeja Perepeczki na lata pozostała tęsknota za miastem, które dziewczynka musiała opuścić z powodu zmiany polskich granic. Podobnie było z jej krewnymi mieszkającymi na Wileńszczyźnie, a z lektury „Irenki” możemy się również dowiedzieć, w jaki sposób udało im się przetrwać aż cztery okupacje.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.