Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 grudnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Wit Szostak
‹Cudze słowa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCudze słowa
Data wydania14 października 2020
Autor
Wydawca Powergraph
ISBN978-83-66178-38-0
Format280s. 135×205mm; oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekmainstream
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zanikanie, czyli rzecz o „Cudzych słowach”
[Wit Szostak „Cudze słowa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zdaje się, że jednym z głównym zadań literatury jest wpływanie na umysł i zmysły. Te drugie, niechby istotne, nie powinny przy tym górować nad pierwszym, chociaż nieuchronnie się z nim łączą; dobra książka każe przede wszystkim rozważać. Idąc za tym przepisem, nowa powieść Wita Szostaka, „Cudze słowa”, pozwala czytelnikowi na sporo poruszeń, ale jeszcze więcej zastanowień.

Mieszko B. Wandowicz

Zanikanie, czyli rzecz o „Cudzych słowach”
[Wit Szostak „Cudze słowa” - recenzja]

Zdaje się, że jednym z głównym zadań literatury jest wpływanie na umysł i zmysły. Te drugie, niechby istotne, nie powinny przy tym górować nad pierwszym, chociaż nieuchronnie się z nim łączą; dobra książka każe przede wszystkim rozważać. Idąc za tym przepisem, nowa powieść Wita Szostaka, „Cudze słowa”, pozwala czytelnikowi na sporo poruszeń, ale jeszcze więcej zastanowień.

Wit Szostak
‹Cudze słowa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCudze słowa
Data wydania14 października 2020
Autor
Wydawca Powergraph
ISBN978-83-66178-38-0
Format280s. 135×205mm; oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekmainstream
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Emocje, zmysły, odczucia są bardziej ulotne niż utrwalone przeświadczenia. Oczywiście — głębsze refleksje też potrafią uciec, zanim zdążą się zagnieździć, ale często można je zatrzymać samą decyzją i odrobiną starania. Zmieniać, odrzucać, kiedy pojawią się lepsze. Wrażenia kontrolować trudniej. A jeśli już, to przy pomocy logosu: rozumowania ujętego w strukturę. Bez niego pozostają nieopanowane. W tym znaczeniu Benedykt — główny bohater nie tyle książki, ile składających się na nią kunsztownie splecionych wypowiedzi-zapisków siedmiorga bliskich mu osób — nie wydaje się dobrą lekturą. Jego czytelnicy — powieściowi narratorzy — są za jego sprawą poddani mocnym uczuciom, z których wynikają kluczowe dla nich postanowienia, ale te rozważania są wtórne; raczej nie są przez Benedykta zasiane, choćby, charyzmatyczny, umiał sprawiać pozory. Potrafiący czarować słowem, budować pozbawione uściśleń nastroje, stanowi idealne źródło mitów; tego, co poruszające, melodyjne, lecz niekoniecznie składne.
Szostak, w codziennym i akademickim świecie znany jako Dobrosław Kot, jest filozofem i najpewniej dlatego jego powieści są tak filozofią, jak filozofami przesiąknięte. Stąd warto tu przywołać zdanie jednego z myślicieli mu najbliższych; zdanie, którego echo często wybrzmiewa u pisarza. „Mniemanie — uczył Heidegger w «Co zwie się myśleniem?» — o zniszczeniu μῦθος [mythos] przez λόγος [logos] jest przesądem historii i filologii”. Obaj więc, a zarazem jeden: literat i badacz, szukają w swoim pisaniu przestrzeni, w jakiej istotne są nie tylko ścisłe pojęcia, lecz także umykające owym pojęciom opowieści, a wespół z nimi sprzeczności oraz niejasności. Paradoksalnie to one, jak da się wyczytać u Kota–Szostaka, pozwalają odnaleźć w życiu ślady sensu.
W „Cudzych słowach” te znajdowane sensy zanikają. O Benedykcie wiadomo coraz więcej, a zarazem coraz mniej, bo kolejne informacje wykluczają się wzajem, nieraz zwodząc i zawodząc. Niepokoju dostarczyć mogą też autorzy opowieści, każdy spoglądający z innej strony, na inne drobiny tej samej, ważnej dla nich osoby; każdy myślący w odmienny sposób i odmiennie myśli-uczucia — ich skrawki — wyrażający. Każdy narzucający, jak się zdaje, własne odczytania tego, co wokół, a to przy pomocy języka, z jakiego korzysta, a nawet określeń, z których rezygnuje; narzucający je także samemu sobie. Ale — można zapytać za jedną z bohaterek — na ile te odbiegające od siebie konstrukcje w istocie są swoje, na ile zapożyczone z usłyszanych lub przeczytanych schematów? Gdzie leży granica? Tu odpowiedzi nie ma: nie może jej być.
Szostak gra niepewnościami, nade wszystko tymi, które dotyczą ludzi. Bawi się postaciami, nadając im zmienne historie — odbierając konsekwencję i przewidywalność (bawi się też nawiązaniami do samego siebie, niby stonowana, taktowna wersja Houellebecqa). Pojawia się w książce sugestia, że powtórzenie, dokładność, a za nimi ścisły porządek zabijają. Bo co jest bliższe życiu, a co martwocie: trwałość, nietrwałość? To pytanie, znów bez odpowiedzi, może przywieść na myśl dwie najbliższe mi jak dotąd powieści pisarza; nowa wydaje się nie mniej warta uwagi niż one. „Chochoły” opowiadały o własnym umiejscowieniu, „Wróżenie z wnętrzności” o tym, jak się ze swojego miejsca uchodzi („u-chodzi”, napisałby Tadeusz Sławek w godnym uwagi eseju pod tytułem „u-chodzić”: oddala o kilka kroków, by zachować w sobie lekkość). „Cudze słowa” subtelnie portretują nieokreśloność: brak oparcia i jakiegokolwiek punktu, do którego można z przekonaniem się odnieść.
Kłopot z powieścią — w którym wolno dostrzec tak wadę, jak zaletę — zdaje się tkwić w okoliczności, że nie daje ona nadziei; że może ją ona wręcz odebrać. Skrajne porównanie: spoglądam na, całkiem przecież odmienną, „Drogę” Cormaca McCarthy’ego. Postapokaliptyczny świat w oparach wstrząsającej przemocy to inny ciężar niż małe, współczesne światy Szostaka, przepełnione, owszem, rozczarowaniami, nieszczerością i niepowodzeniem, ale prowadzące zwykle do nie tak znowu dużych okrucieństw. „Droga” jednak pod istotnym względem właśnie nadziei dotyczy. Z reguły wprawdzie złudnej, lecz w ostateczności rzeczywistej, niechby gorzkiej i ledwie zauważalnej. W „Cudzych słowach”, zamiast zaistnieć pod koniec, nadzieja stopniowo zanika, pozwalając co najwyżej łagodnie się z tym pogodzić.
Rzecz bowiem w tym, że mity mogą się zdemitologizować. Różne odbicia tej samej osoby, każde tworzące odrębną historię, nie muszą się nawet spotkać, żeby ze względu na kolejne zjawiska się rozpaść. Zamysł Szostaka, w odmienne sposoby ćwiczony już w książkach wcześniejszych, na tym między innymi polega, że niszczeją zarówno poszczególne kawałeczki mitów o Benedykcie, nakreślonych przez prowadzących opowieści bohaterów, jak i cząstki wyobrażeń czytelniczych. Ci, którzy opisują wydarzenia, oraz my, którzy je odbieramy — kreujemy narracje o innych na podstawie ledwie dostępnych nam źródeł i niepełnego kontekstu: łatwo więc o porażkę.
Zupełnie — bo i o tym pozwalają pomyśleć „Cudze słowa” — jak o sobie: skreślamy niektóre wyrazy, inne dodajemy, czasem z lepszym, czasem z gorszym zamiarem, niekiedy mniej, niekiedy bardziej umyślnie. Budujemy obraz z tych nielicznych skrawków, które jesteśmy zdolni nie tylko poznać, ale i uporządkować; uporządkować na tyle, żeby mieć do dyspozycji schemat, jakim posługiwać się łatwiej. I jeśli dobrze pójdzie, poznajemy pewien ważny wymiar siebie, kto wie, czy nie ważniejszy niż te, które widzimy u innych. Ale co poza nim, skoro spora część każdego z nas nadal tkwi w ciemności? Natura, uczył Heraklit, lubi się skrywać. Kiedy już się ujawnia, to tylko na mgnienie oka. Zanika.
koniec
7 sierpnia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Pomiędzy światem żywych i zmarłych
Joanna Kapica-Curzytek

4 XII 2022

Powieść „Czarne skrzydła czasu” w wielu miejscach czytelnie nawiązuje do motywów anglojęzycznej literatury XIX wieku. Jest też poruszającą przypowieścią o losie człowieka i wyborze ważnych w naszym życiu wartości.

więcej »

PRL w kryminale: Ani śmiać się, ani płakać…
Sebastian Chosiński

2 XII 2022

Książka „Spadkobiercy pani Zuzy” – bardziej powieść szpiegowsko-sensacyjna niż stricte kryminalna – była doskonałym debiutem Jerzego Siewierskiego w roli beletrysty. Później wiodło mu się już bardzo różnie. Opublikowany w 1976 roku tom opowiadań „Pięć razy morderstwo” był eksperymentem ciekawym, ale dalekim od doskonałości. Na dodatek z kilku zamieszczonych w nim tekstów do „PRL-u w kryminale” pasuje tylko jeden: „Umarli nie składają zeznań”.

więcej »

Pierwsze miłości PRL-u: Wiem, że nic nie wiem, ale i to warto wiedzieć
Sebastian Chosiński

29 XI 2022

„Łukasz” Krystyny Siesickiej ukazał się jako trzecia publikacja w serii „Portrety”. To historia warszawskiego szesnastolatka, który prowadzi swoją własną „wojenkę” z otaczającym go światem, co skazuje go na – częściowo dobrowolne, częściowo wymuszone przez sytuację i rodziców – zesłanie na prowincję. Jego pojawienie się w nowej szkole wywołuje spore zamieszanie, tym bardziej że swoim zachowaniem zdaje się przyciągać kłopoty.

więcej »

Polecamy

Cyborg, czyli mózg w maszynie

Stare wspaniałe światy:

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

O sześćdziesiąt dni za długo
— Beatrycze Nowicka

Wracać wciąż do domu
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Grudzień 2015
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Tomasz Kujawski, Konrad Wągrowski

Powieść o uciekaniu
— Mieszko B. Wandowicz

Esensja czyta: Luty 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Wszystkie opowieści życia ostatniego króla Polski
— Paweł Micnas

Esensja czyta: Grudzień 2011
— Artur Chruściel, Joanna Kapica-Curzytek, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Zelig z Krakowa
— Michał Kubalski

Nastroje Chocholego Domu
— Teresa Reśniewska

Miasto osobiste
— Michał Kubalski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.