Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ursula K. Le Guin
‹Sześć światów Hain›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSześć światów Hain
Data wydania3 listopada 2015
Autor
PrzekładKatarzyna Staniewska, Agnieszka Sylwanowicz
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklHain
ISBN978-83-8069-175-9
Format944s. 151×231mm; oprawa twarda
Cena69,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Sześć światów Hain: Świat piąty
[Ursula K. Le Guin „Sześć światów Hain” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Słowo »las« znaczy »świat«” Ursuli Le Guin jest najbardziej pesymistyczną historią spośród wszystkich powieści z cyklu. Bo choć ostatecznie mieszkańcy porośniętej gęstym lasem planety zdołali wywalczyć wolność, to ich świat nigdy nie będzie taki sam.

Miłosz Cybowski

Sześć światów Hain: Świat piąty
[Ursula K. Le Guin „Sześć światów Hain” - recenzja]

„Słowo »las« znaczy »świat«” Ursuli Le Guin jest najbardziej pesymistyczną historią spośród wszystkich powieści z cyklu. Bo choć ostatecznie mieszkańcy porośniętej gęstym lasem planety zdołali wywalczyć wolność, to ich świat nigdy nie będzie taki sam.

Ursula K. Le Guin
‹Sześć światów Hain›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSześć światów Hain
Data wydania3 listopada 2015
Autor
PrzekładKatarzyna Staniewska, Agnieszka Sylwanowicz
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklHain
ISBN978-83-8069-175-9
Format944s. 151×231mm; oprawa twarda
Cena69,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Powieść po raz pierwszy ujrzała światło dzienne w 1972 roku jako część antologii „Again, Dangerous Visions”. W 1973 roku zdobyła nagrodę Hugo. Osobnego wydania doczekała się cztery lata później, w 1976 roku. Historycznie jest ona umiejscowiona w dość wczesnym okresie uniwersum, na krótko po wynalezieniu ansibli, kiedy jeszcze głównym sposobem porozumiewania się między zamieszkującymi różne planety ludźmi były wiadomości przekazywane przy pomocy podróżujących między światami statków kosmicznych.
Akcja rozgrywa się na skolonizowanej przez Ziemian (którzy, o czym warto pamiętać, wcale nie stanowią w tym uniwersum głównej rasy ludzi) planecie o nazwie Nowa Tahiti. Choć „kolonizacja” to raczej niewłaściwe słowo – jest ich wszak zaledwie kilka tysięcy, a głównym zadaniem, jakie przed nimi stoi to, według jednego z bohaterów, kapitana Davidsona, „ujarzmienie” tego globu. Co oznacza ni mniej, ni więcej, tylko rabunkową gospodarkę i wycinanie gęstego, porastającego wszystkie lądy lasu. Nie ma w tym żadnego innego celu niż zarobek – na spustoszonej przez podobne podejście do ekologii Ziemi drewno jest praktycznie niedostępne i na tyle cenne, by opłacało się sprowadzać je z odległej o dwadzieścia siedem lat świetlnych planety. W momencie, w którym rozpoczyna się akcja, problemy związane z obfitą wycinką lasów na Nowej Tahiti zaczynają być dostrzegalne, zaś proekologiczne przesłanie książki będzie towarzyszyło nam aż do końca.
Początek zaskakuje również z innego powodu. Jest nim wspomniana wyżej postać kapitana Davidsona, człowieka w pełni oddanego swojej pracy i przekonanego, że nikt, kto nie dorównuje jego poziomowi męskości nie zasługuje na szacunek. Bycie macho to dla niego chleb powszedni i wcale się tego nie wstydzi. Ale mimo to trudno jednoznacznie powiedzieć, czy Le Guin starała się go odmalować jako postać typowo negatywną. Choć możemy się nie zgadzać z poglądami Davidsona, ten grubo ciosany archetyp prezentuje się jako całkiem przemyślana krytyka samczej dominacji określanej przez pierwotne instynkty takie jak zdobywanie kobiet i brutalna walka. Nie ma on żadnych wątpliwości co do tego, że zamieszkujący planetę tubylcy – niscy, porośnięci futrem i przypominający mu ziemskie małpy – to rasa, której bliżej do zwierząt niż do ludzi. Zaś fakt, że nie próbowali oni nawet stawiać oporu Ziemianom tylko potwierdzał ich niższy status na drabinie ewolucji:
Prędzej czy później stworzaki zostaną sprzątnięte i równie dobrze mogłoby się to stać prędzej. Tak to już jest. Istoty prymitywne zawsze muszą ustąpić istotom cywilizowanym. Albo dać się zasymilować. Ale, do diabła, przecież nie możemy zasymilować stada zielonych małp.
Nic nie trwa jednak wiecznie. Cztery lata po przybyciu Ziemian na planetę jeden z miejscowych imieniem Selver decyduje się rzucić wyzwanie lepiej uzbrojonym i pewnym siebie przybyszom, paląc obóz, w którym stacjonował Davidson i mordując wszystkich jego mieszkańców. Los chciał, że sam kapitan Davidson znajdował się wtedy zupełnie gdzie indziej, dzięki czemu uniknął masakry i poznał Selvera, który był za nią odpowiedzialny. Ci dwaj mają swoją historię, a dalsze wydarzenia zostają nakreślone właśnie w kontekście ich rywalizacji, czy może raczej – determinacji Ziemianina, by całkowicie pozbyć się wszystkich tubylców, nawet wbrew rozkazom dowódców.
Rzecz przedstawia się zupełnie inaczej z punktu widzenia Selvera i jego współplemieńców.
– Więc jak to jest z tymi istotami, Selverze? Wyglądają jak ludzie, mówią jak ludzie, a nie są ludźmi?
– Nie wiem. Czy ludzie zabijają ludzi, chyba że w napadzie szału? Czy jakieś zwierzę zabija swych współbraci? Tylko owady. Wyludzie zabijają nas tak łatwo, jak my zabijamy węże. Ten, który mnie uczył, powiedział, że zabijają się nawzajem w kłótniach, a także grupami, jak walczące mrówki. Nie widziałem tego. Ale wiem, że nie oszczędzają kogoś, kto prosi o życie. Uderzają w pochyloną szyję, widziałem to! Jest w nich pragnienie zabijania i dlatego uznałem, że należy ich unicestwić.
Nie chodzi tu więc jedynie o pragnienie zemsty, ale o odmienność kulturową i konflikt oparty na tym, w jaki sposób obie grupy się postrzegają. Dla Ziemian „stworzaki”, jak ich nazywają, nie mogą być ludźmi, bo przecież są małe, nie bronią się i można je łatwo zagonić do niewolniczej pracy. Dla miejscowych (którzy naturalnie samych siebie uznają za ludzi, zaś przybyszów określają mianem „wyludzi”) głównym wyróżnikiem nie jest wygląd, ale zachowanie. Pokojowo nastawieni mieszkańcy planety nie są w stanie zrozumieć, jak jeden człowiek może świadomie mordować drugiego – tylko owady posuwają się do takich zachowań. Ale w walce z przybyszami nie chodzi o pustą zemstę, czego dowodzi Selver kilkukrotnie.
Szkoda, że inne elementy związane ze zwyczajami i kulturą miejscowych nie zostały bardziej rozwinięte. Historia bardzo wiele na tym traci i w efekcie jesteśmy zmuszeni albo sami dopisywać swoje interpretacje do tego, co Le Guin zdecydowała nam się zaprezentować, albo pogodzić się z tym, że w „Słowo las znaczy świat” to dość indywidualny konflikt między Davidsonem a Selverem stanowi główną oś fabuły. Cała historia jest krótka i pozbawiona tej samej głębi, jaka cechowała „Lewą rękę ciemności”, ale też w porównaniu z pozostałymi częściami cyklu prezentuje się ona nie najlepiej. Jej antywojenne i antykolonialne przesłanie, mające swoje źródło w toczonej w latach 70. wojnie w Wietnamie, jest bardzo oczywiste i nie pozostawia miejsca na bardziej zniuansowane interpretacje.
Również na tle pozostałych powieści zupełnie odmienne jest tutaj zakończenie, w którym dominuje pesymizm. To nie sukces Rocannona, ochrona miejscowych plemion i zjednoczenie ich z Alterranami przez Agata, przechytrzenie Shinga czy wreszcie okupione śmiercią Estravena przyłączenie Gethen do Ekumeny. Choć Selver faktycznie powiódł swoich ludzi do zwycięstwa nad Ziemianami, ale za bardzo wysoką cenę, jaką było wprowadzenie konceptu morderstwa do ich świata. Właśnie dlatego został określony mianem boga: kogoś, kto zmienia rzeczywistość.
koniec
15 czerwca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Urok małych książek: Sęp też człowiek
Wojciech Gołąbowski

27 XI 2021

Badacze uważają, że butlonosy nadają sobie imiona – określone dźwięki – i pamiętają o nich nawet po 20 latach rozłąki. Słonie urządzają pogrzeby zmarłym członkom stada, mają także swoje cmentarzyska, na które się udają, czując zbliżający się koniec. Czy tylko ludzie są obdarzeni inteligencją?

więcej »

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 XI 2021

…to starożytna klątwa, której ofiarą padła autorka książki „Pani Kebab”. Możemy poznać zapiski pracującej w Leeds asystentki nauczyciela, czyli osoby pomagającej uczniom nieznającym języka angielskiego lub po prostu obarczonym różnymi deficytami.

więcej »

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
Miłosz Cybowski

24 XI 2021

Trzy historie i trzech bohaterów… wróć! Trzy historie i trójka postaci (bo „bohaterami” nie można ich nazwać) zaprezentowane w tomie pierwszym „Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu” to zebrane w jedną całość opowiadania, przed laty wydane w osobnych tomach. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Mag zdecydowało się na ich wznowienie, choć książka pozostaje dziełem, które trafi wyłącznie do fanów prozy Stevena Eriksona.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Sześć światów Hain: Świat szósty – dwugłos
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

Sześć światów Hain: Świat trzeci
— Miłosz Cybowski

Sześć światów Hain: Świat drugi
— Miłosz Cybowski

Sześć światów Hain: Świat pierwszy
— Miłosz Cybowski

Z dziejów Ekumeny
— Magdalena Kubasiewicz

Z tego cyklu

Świat szósty – dwugłos
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

Świat czwarty – Powrót na Zimę
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

Świat trzeci
— Miłosz Cybowski

Świat drugi
— Miłosz Cybowski

Świat pierwszy
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Głównie dla specjalistów
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Na dalekiej Sanocczyznie
— Miłosz Cybowski

Ten okrutny XX wiek: Zbrodnia bez kary
— Miłosz Cybowski

Do księgarni marsz: Listopad 2021
— Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek

Krótko o książkach: Potrafił być irytujący
— Miłosz Cybowski

Hannibal ante portas
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Kolejna hagiografia
— Miłosz Cybowski

Stulecie Stanisława Lema: Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Wszyscy jesteśmy neandertalczykami (w jakichś dwóch procentach)
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.